Prezydent Duda chyba ma już dosyć

Duda zarzuca Macierewiczowi stosowanie ubeckich metod

Od pewnego już czasu toczy się cicha wojenka pomiędzy prezydentem Dudą a Macierewiczem, ministrem Obrony Narodowej. O listach, krążących od Pałacu Prezydenckiego do siedziby MON, spotkaniach oby panów, krążą już legendy. Wprawdzie próbuje się nas, Polaków przekonać, że żadnego konfliktu nie ma, ale co widać to widać.

Niedawno MON przesłało do prezydenta plik dokumentów w ramach tzw. Strategicznego Przeglądu Obronnego, które w rozumieniu szefów resortu są gotową i szczegółowo dopracowaną już „koncepcją obronną Polski”. Innego zdania jest kancelaria Prezydencka, dla której to tylko „głos w dyskusji”, tym bardziej, że w dokumentacji tej widać sporo niejasności, niedomówień, na które prezydent nie zamierza przymknąć oka. Nie wspominając już o tym, że zgodnie z Konstytucją, to prezydent jest przełożonym Polskich Sił Zbrojnych, więc i jego głos powinien się liczyć w opracowaniu tak ważnego materiału.

Dudzie nie podoba się, że w przedstawionej koncepcji dowództwa operacyjnego i generalnego brakuje spięcia tego osobą „dowódcy sił połączonych”. Z materiału wynika, że podlegają one tylko szefowi sztabu generalnego, a gdzie w tym wszystkim on, prezydent? Jaki będzie jego wpływ na powoływanie inspektorów ds. szkolenia i dowodzenia oraz wsparcia sił zbrojnych? Jeśli to on powołuje dowódców i szefa sztabu, to nie powinien być pozbawiony kompetencji wobec organów równie tak wysokiego szczebla.

Prezydent ma również zastrzeżenia co do przyjętego planu zwiększenia liczebności i siły ognia polskiej armii. Na papierku wygląda to świetnie, zapis o wzroście wydatków obronnych do 2,5% PKB ależ cieszy, jednak już wiadomo, że Morawiecki postawił ostre weto, co zmusza do pewnej weryfikacji i wnikliwej oceny wykonalności tego typu zamierzenia.

Równie wielkie zdziwienie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, które przecież jest instytucją podległą prezydentowi, budzą propozycje odnośnie przyszłości marynarki wojennej. Jak wynika z dokumentów, nasza marynarka ma się oprzeć głównie o działania na morzu, ale praktycznie zrezygnować z polskich sił nawodnych. Stąd inwestycje w nowe okręty podwodne, ale rezygnacja z fregat i korwet. Dla prezydenta to szok, bo nie to obiecywał na spotkaniu z marynarzami, nie taka była jego strategia morska. Odejście od niej to jednocześnie postawienie pod znakiem zapytania naszego udziału w operacjach morskich NATO, w których okręty podwodne to jedno, ale spory ciężar spoczywa właśnie na flocie nawodnej.

Zbierając te wszystkie zastrzeżenia i wątpliwości prezydenta oraz jego wojskowego zaplecza, wyraźnie widać, że Macierewicz usiłuje zminimalizować rolę głowy państwa jako szefa Polskich Sił Zbrojnych. Wysyła mu gotowca w postaci dopiętego na ostatni guzik dokumentu, który wyraźnie wskazuje, gdzie miejsce Dudy. Cokolwiek byśmy nie powiedzieli, to już nie odgrywanie się na Macierewiczu za kiepską, niedopracowaną, niezgodną z realiami, strategią obronną Polski, ale ewidentna walka o zakres kompetencji. Rodzi się więc pytanie, kto właściwie rządzi w tym resorcie, kto ma w swoich rękach pełną decyzyjność, kogo słuchać, a kogo mieć w nosie. I tutaj pewnie Was zaskoczę. Tą osobą nie jest Macierewicz, nie jest Duda, ale w obecnych realiach to zwykły poseł, czyli Jarosław Kaczyński. Prezydent się wkurza, próbuje postawić na swoim, nagle sobie przypomniał, że mamy konstytucję, ale prawda wygląda jak wygląda. To nie prezydent, lecz rząd ma być tym centrum decyzyjnym, a kto faktycznie kieruje rządem? Wszyscy to wiemy. No i mamy niespotykaną, kuriozalną wręcz sytuację. Poseł Jarosław Kaczyński sam decyduje o wszystkim, a rząd jest tylko wykonawcą jego pomysłów. Pojawia się więc kolejne pytanie. Może to właśnie uświadomił sobie prezydent Duda i dlatego zaczyna się tak stawiać? Może dotarło do niego, że jest rzeczywiście nic nieznaczącą marionetką w rękach posła i przestało mu to odpowiadać? Może więc tak naprawdę, walka o kompetencje między nim a Macierewiczem to jednak walka o zachowanie odrobiny godności? A tak na marginesie, gdyby ktoś mi powiedział dwa lata temu, że Dudę stać będzie na sprzeciwienie się posłowi Kaczyńskiemu i jego wiernej gwardii, w życiu bym nie uwierzyła. Ciekawe, na jak długo starczy mu chęci i determinacji.
(Źródło: polityka.pl)

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Alicja777Polka gorszego sortuKarusek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karusek
Karusek

To parodia, nie teatr – jak mówiła Basieńka – jedna z sióstr Systers !

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Cyrk po prostu. 😉

Alicja777
Alicja777

To potwierdza obawy, że MON jest państwem w państwie. I nie sądzę, aby pan K. miał na to większy wpływ, tzn. w sensie obieranej strategii. Tylko nie rozumiem, czemu nie bije się na alarm? Obudzimy się pod rządami junty.