Prezydenta żal…

Prezydenta żal…

„Każde społeczeństwo, które uciska połowę swoich członków skazane jest na porażkę. Nie rozwinie swojego potencjału” – powiedział prezydent Barack Obama 16 czerwca 2016 na spotkaniu z amerykańskimi kobietami. I mówił o konieczności tworzenia „społeczeństwa przyszłości, gdzie pracujące rodziny nie muszą wybierać między opieką nad dzieckiem a zarabianiem pieniędzy. Społeczeństwa, w którym kobiety i dziewczęta, niezależnie od tego, gdzie żyją, nie muszą obawiać się przemocy, w którym nienawiść do kobiet i osób LGBT nie wpasowuje się gładko w z góry podjęte założenia o tym, jacy powinni być ludzie i kogo powinni kochać, w którym tych spraw nie obejmują żadne społeczne nakazy”. Mówił jeszcze o prawach kobiet do autonomii w kwestiach planowania rodziny i równego traktowania na rynkach pracy. Mówił jako „feminista” (tak się przedstawił zaproszonym paniom) i jako prezydent.

To jedno z jego piękniejszych przemówień, a do tego – co nieczęste wśród polityków – bardzo szczere. Obama wierzył w możliwość stworzenia takiego społeczeństwa, wierzył w równość. Za kilka dni złoży swój urząd i Stany albo będą szły drogą przez niego zarysowaną, albo cofną się na poziom mentalny nowego przywódcy Donalda Trumpa, dla którego równość nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Choć w wolnym kraju, cóż jest ważniejsze? Jak się okazuje, nie tylko w Polsce szansę na wielką karierę polityczną mają ludzie o poglądach ksenofobicznych, mizoginicznych lub szalonych. Ludzie niebezpieczni o zamkniętych głowach, wyolbrzymionych ambicjach, wielkim narcyzmie, wpatrzeni w przeszłość, gdzie struktura społeczna zbudowana była na podporządkowaniu jednych drugim. Donald Trump, gdyby mógł, na pewno byłby zwolennikiem systemu niewolniczego, bez wątpliwości natomiast kobiety traktuje (bo może) jako pośledni rodzaj obywatelek. Jego seksizm pokazuje, że jest jak najdalszy od nowoczesnego wzorca prezydenta wszystkich Amerykanów i Amerykanek.

A swoją drogą nigdy – żaden polski prezydent nie przemówił do kobiet jak Obama, żaden nie rozumiał, że społeczeństwo, które uciska połowę swych członków skazane jest na porażkę, bo nie rozwinie połowy swego potencjału. I nie ma żadnych nadziei, że kiedyś tak przemówi obecny. Nasz pan prezydent tą problematyką się nie interesuje. Niewiele go zresztą w ogóle interesuje, prócz tweetów, meczów i modlitwy. Szkoda. To przykro patrzeć na stracone cztery lata. Czy w USA będzie podobnie?

Magdalena Środa
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
PaWeł
PaWeł
5 listopada 2016 09:41

Jak zawsze bardzo mądrze i z dużą wrażliwością. Obecna władza jest nie do zaakceptowania nawet tylko ze względów „estetycznych”. Nieudolna jest niejako przy okazji. Cała polityka jest mało estetyczna. Tym większy „szacun” dla prezydenta Obamy za to co powiedział!

raf
raf
6 listopada 2016 09:14
Reply to  PaWeł

Obama zawalił kilka spraw, np. ograniczenie emisji co2 (odsyłam do najnowszej książki Naomi Klein), jednak nie ma wątpliwości: to był porządny człowiek, dobry polityk. Dodajmy do tego: przesympatyczny, charyzmatyczny i wybitnie inteligentny. Kończy się bardzo fajna prezydentura.

raf
raf
6 listopada 2016 09:21
Reply to  PaWeł

Nic skowyt prawaków nie zmeni w ocenie prezydentury Barracka Obamy. Również haniebne rasistowskie teksty (w stylu zmarłego niedawno posła PiS Artura Górskiego nt. końca cywilizacji białego człowieka)

Misio
Misio
5 listopada 2016 10:10

Pani Sroda jak zwykle obiektywna…. Pani Sroda ne dostrzega obecnej rzeczywistosci: doszlismy do punktu, gdzie spoleczenstwom nie grozi nienawisc do srodowisk LGBQT, ale wrecz przeciwnie te srodowiska niszcza inne, te konserwatywne. Chocby w naszej Warszawie: czym byla tecza na placu Zbawiciela? Nie mogla sobie ona stac w dowolnie innym miejscu? Np rozciagac sie laskawie nad palma przy rondzie de Gaulle’a? Czy nie mozna jej bylo postawic na Placu Grzybowskim? Musiala stac na przeciwko tego kosciola dokladnie w swietle jego drzwi glownych? Az los okazal sie wyjatkowo zlosliwy: wyposazone w przeciwpozarowe systemy zraszajace i calodobowy monitoring nowo-twor ze stali i wyblaklych, zakurzonych plastikowych kwiatow stal sobie spokojnie, podczas gdy splonal stojacy niedaleko most blokujac stolice na dlugie miesiace…. W Polsce wyjatkowa wrazliwoscia wykazaly sie siostry z Kongresu Kobiet zakladajace papierowe torebki na glowe i wybierajace na bohatera swojego zjazdu Alimenciarza…. Siostrze Srodzie nie przeszkadza, traktowanie kobiet przez meza pani Clinton…. Oja zapedzilysiecie sie siostry i zaKODowani bracia….

lena
lena
5 listopada 2016 19:19
Reply to  Misio

A cóż Ci tak przeszkadzała tęcza Misiu?.Albo papierowe torebki kobiet na głowie ?Biedny Misiu zniszczony przez LBGT,czy czasami nie jest tak, że przeszkadza Ci wszystko co jest dla Ciebie niezrozumiałe i nie na Twoją głowę. Poczytaj cokolwiek, doucz się czegoś może wówczas zrozumiesz więcej

Aram
Aram
6 listopada 2016 01:18
Reply to  lena

Tęcza jak to tęcza, bardzo fajny symbol Przymierza Boga z ludźmi – i tyle.

krakus
krakus
5 listopada 2016 11:09

Obama, noblista pokojowy który stworzył wojenne piekło w Syrii zbrojąc „umiarkowanych” terrorystów.

Jacek
Jacek
5 listopada 2016 23:00
Reply to  krakus

No to proponuję nagrodę dla Macierewicza, za nie podejmowanie działań zbrojnych przeciwko Rosji, kraju którego wg. jego jesteśmy w stanie wojny.

Aram
Aram
6 listopada 2016 01:20
Reply to  krakus

Niestety to prawda, dlatego Trump może będzie przynajmniej „mniejszym złem”.

marta
marta
5 listopada 2016 11:17

Właśnie jestem po lekturze najlepszych mów Baracka Obamy. Aż serce rosło, gdy je czytałam i włos na głowie się jeżył na myśl o tym, że takie poglądy, taki sposób patrzenia na świat nie jest dominujący. Dominuje małość, małostkowość, tępota, zaściankowość. Takich mężów / żon:) stanu, jak Barack Obama, nam potrzeba. Nie miernot, które nie mają nic do powiedzenia tylko klepią kalki językowe, powielają i utrwalają stereotypy, zamknięci są jak puszka z sardynkami i nie mają żadnych wątpliwości. Absolutnie żadnych. Doktrynerzy przekonani o swojej nieomylności i wmuszający swoje urojenia w społeczeństwo.
P.S. A zauważyli Państwo, że w Polsce a.d. 2016 rządzący nie używają słów: społeczeństwo i obywatel? Ze społeczeństwem i obywatelami trzeba się liczyć, to są podmioty. Dlatego rządzący unikają tych terminów. „Wygaszają” je tak jak lubią. Z narodem i suwerenem nie ma takich problemów. To jakaś bezkształtna masa, którą można urabiać na swoje podobieństwo. Ksenofobicznego kołtuna. Nacjonalistycznego rasisty. Lepkiego od patriarchatu seksisty.
No, miód malina i syrop klonowy.

Zwinka
Zwinka
5 listopada 2016 12:47
Reply to  marta

Małe to pocieszenie, ale zawsze jakieś, że nie tylko Polacy sfiksowali, wykonując skok na główkę z wieży do basenu bez wody. To taka metafora. Uogólniając: politycy nie są od tego, aby ich kochać, ale żeby służyli ( tak SŁUŻYLI) obywatelom. Nigdzie nie ma tak, aby dało się zadowolić wszystkich, ale Barack Obama to rzeczywiście wyjątkowa postać w historii tego zwariowanego świata. Obawiam się, że ostatnia. Pytanie tylko, co dalej ?

marta
marta
5 listopada 2016 18:35
Reply to  Zwinka

Oczywiście, że politycy nie są do kochania. Tak, oczywiście polityka to służba, polityk powinien służyć dobru państwa i obywateli, którzy go wybrali. A w większości zachowują się, jak właściciele państwa, swobód i sumień obywateli. Nie pamiętają albo nie chcą pamiętać, bo tak im wygodnie i swoich powinnościach i z ochotą przekraczają swoje uprawnienia. Co dalej to bardzo zasadne pytanie. Co dalej panie dziejku? Co dalej? Ciemność widzę, ciemność. Chyba, że gdzieś w tej ciemności…

Wiesław
Wiesław
5 listopada 2016 13:49

Mam nieodparte wrażenie, że ogrom nieszczęść jaki spotkał Europę i Świat w latach wojny światowej, zbladł. Nikt nie pamięta przerażającej pustki jaka po niej nastąpiła. Dała ona w rezultacie długi okres bez wojen. Człowiek stał się wartością nadrzędną, ważną. Stopniowo stawaliśmy się społeczeństwem coraz większej równości, tolerancji. Skrajne światopoglądy potrafiliśmy skutecznie trzymać w ryzach. Mieliśmy szczęście że mogliśmy w tym spokojnym czasie żyć. Ale co będzie dalej? Młodzież zaczyna wsłuchiwać się w bogoojczyźniane historyjki o bohaterach którzy muszą z honorem lec. Tym samym całe doświadczenie przerażającej pogardy dla życia przestało mieć aspekt ważny. Najważniejszy. Historia z Muzeum Drugiej Wojny jest tej tendencji najlepszym przykładem. Zamiast przestrzegać, ma dziś gloryfikować męstwo. Nie mam za złe młodzieży że garnie się do…wojny. Ale na najwyższą pogardę zasługują ludzie u władzy, od Niagary przez Wisłę po Don, którzy zatruwają następne pokolenia, szowinizmem i pogardą dla obcych. Którzy wskazują wrogów i pielęgnują kult wojny pod zasłoną patriotyzmu.
Czuję że tej tendencji nie da się odwrócić. Wrzod nacjonalizmów będzie pęczniał aż pęknie. Jak sądzę rzadko komu uda się doczekać następnego półwiecza spokoju. I być może będziemy wtedy dziękować Wietnamczykom że to oni nas nauczyli jeść pałeczkami.

marta
marta
5 listopada 2016 18:40
Reply to  Wiesław

Straszne czasy. A Muzeum II Wojny Światowej mogłoby być taką piękną, wzorcową wręcz instytucją muzealną na miarę XXI wieku, gdyby nie nastały rządy XIX wiecznych nacjonalistów.

Jacek
Jacek
5 listopada 2016 23:04
Reply to  marta

Jak towarzystwo jest uwstecznione to trzeba zrobić ucieczkę do przodu… Muzeum III Wojny Światowej… eksponaty można tworzyć na podstawie scenariuszy jakie produkują różne think tanki.