„Proces”, czyli Kafka zamiast Orwella

„Proces”, czyli Kafka zamiast Orwella

Po wyborze Donalda Trumpa w USA dramatycznie wzrosło zainteresowanie literaturą. Nagle, niemal z dnia na dzień, liderem wszystkich list bestsellerów, w tym także rankingu na Amazonie, został dawno tu zapomniany „Rok 1984”. Wydawca Penguin Books zamówił dodruk 100 000 egzemplarzy, bo w ciągu tygodnia sprzedano zalegające dotąd magazyny niemal 50 tys.

Gdyby realia znad Rzeki Wschodniej przekładały się na te znad Wisły, w tej chwili magazyny księgarskie powinny gromadzić zapasy „Procesu”. Bo oto wchodzą w życie powszechnie oczekiwane przez Suwerena „ustawy naprawcze”, które wreszcie zrobią porządek z polskimi sądami.

Nareszcie ktoś zapanuje nad sądokracją. Nad tym korporacyjnym, nie liczącym się z autorytetem żadnej władzy „państwem w państwie”. Dłużej nie może być tak, że przedstawiciel gorszego sortu pójdzie sobie, ot tak, do sądu, a ten – o zgrozo – przyzna mu rację! Że powyciąga jakieś bzdurne paragrafy, powoła „swoich” biegłych”, zamówi ekspertyzy w „niezależnych” instytutach, a potem wyda wyrok niezgodny z interesem partii rządzącej. Znaczy – sprzeczny z wolą Narodu.

Bo przecież sędziów nie wybierał Suweren. To Sejm RP stanowi prawo, a w Sejmie większość ma Prawo i Sprawiedliwość. Więc prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po stronie tych, co wygrali wybory. Czyż nie?
Tak więc, teraz już nie będzie tak, że jakiś gorszosortowiec pójdzie do sądu, i okaże się niewinny. Niewinnych zresztą nie ma wcale. Są tylko niewłaściwie osądzeni! A teraz już Pan Zbyszek zadba, żeby nareszcie zostali osądzeni właściwie.

Dzięki temu, że jeden minister z partii aktualnie rządzącej zostanie prokuratorem, śledczym i wreszcie sędzią w każdej sprawie, w końcu wszyscy złoczyńcy, komuniści, lewacy, feministki, cykliści i inni złodzieje poczują na swoich grzbietach surową rękę sprawiedliwości. Wszelkie zbrodnie zostaną odpowiednio ukarane, a występki rozliczone do piątego pokolenia. Przed trybunał, a potem – odpowiednio – do więzień lub obozów reedukacji polityczno-społecznej, trafią zdrajcy Narodu i bluźniercy, a po nich wszyscy podejrzani o bluźnierstwo i zdradę. W tym stronnicy godzącej w narodową suwerenność Unii Europejskiej oraz resortowe dzieci i agenci Sorosa.

W zasadzie sądy to będzie można w ogóle rozwiązać. Wszystko za jednym posiedzeniem może przecież załatwić trybunał społeczny. Jaki? A taki, jakim od niedawna kieruje minister Jaki. Jeśli gromada politologów i archeologów może oceniać (unieważniać) wyroki sądów powszechnych, w tym także te zapadające przed Sądem Najwyższym i kwestionować rękojmię Ksiąg Wieczystych, to – w zasadzie – sądzić każdy może. Byle – co oczywiste – stał po stronie Prawa i Sprawiedliwości. No, ale o to zdecydowanie łatwiej, niż o studia prawnicze i lata sądowej praktyki. Wystarczy legitymacja PiS.

Jest w tym wszystkim żelazna logika. Skoro bowiem prawa nie stanowią prawnicy, tylko pochodzący z powszechnych wyborów posłowie, to dlaczego ci sami ludzie nie mieliby też sprawować władzy sądowniczej? Wszak wiedzą najlepiej, co prawe i sprawiedliwe, reprezentują bowiem wolę ludu, znaczy – Narodu… Zdaniem zaś suwerena wyrażanym poprzez politykę partii władzy, Konstytucja non est. A prawa człowieka? Non sunt, oczywiście.

Od tej chwili już żadna prawnicza grupa kolesi nie będzie wymachiwać kodeksem czy Konstytucją, kiedy uprawomocni się wydany przez stosowny trybunał ludowy wyrok w sprawie zamachu smoleńskiego (że był), a winna tej zbrodni gromada morderców z PO zostanie poprowadzona, w korowodzie hańby, na stos, szafot lub szubienicę na Krakowskim Przedmieściu (niepotrzebne skreślić). Chociaż można by to – w zasadzie – zrobić we Wrocławiu, gdzie palenie kukieł Żyda powoli staje się regionalną tradycją.

Oskarży się też, a potem skaże, wszystkich poważnych konkurentów partii aktualnie rządzącej we wszelkiego rodzaju wyborach powszechnych, od samorządowych po te na prezesa ogródków działkowych. Bo wyrok, choćby mandat karny w wysokości 500 złotych, już teraz eliminuje z życia politycznego bardziej skutecznie, niż zmieniane na siłę granice okręgów wyborczych.

Kandydatom własnej partii Pan Prezydent wystawi za to hurtowo ułaskawianie za wszelkie przewidziane w kodeksach zbrodnie, przestępstwa i drobne występki, byłe, aktualne oraz przyszłe, dzięki czemu wszystkie wybory wygrają właściwi kandydaci. I tak do roku 2035, a nawet do końca świata i jeden dzień dłużej. Bo paragraf na Owsiaka też się w końcu jakiś znajdzie.

Oto dowód na polityczny geniusz Pana Prezesa. Nikt, jak on, nie zapewnił dotąd sobie i swojej formacji równie skutecznej gwarancji zachowania władzy na kolejne pokolenia. Ktoś, oczywiście, może protestować, bo gorszy sort z definicji kontestuje posunięcia władzy, nie umiejąc skoncentrować się na jej ewidentnych sukcesach. Ale i na to jest rada. Budowę obozów koncentracyjnych (służących poprawie koncentracji) dla wszystkich nieprzyjaciół PiS-u powierzy się – w ramach koalicyjnej współpracy – formacji Kukiz’15, której młodzieżówka właśnie zgłosiła się do tej roboty na ochotnika.

Tak czy inaczej, nareszcie wszędzie zapanuje prawo i sprawiedliwość, czy raczej Prawo i Sprawiedliwość, co od teraz na jedno wychodzi. Zwłaszcza, że system, ledwo wszedł w życie, już działa. O tym, jak dostał zarzuty związane z organizacją jakiegoś meczu, którego najstarsi ludzie nie pamiętają, właśnie opowiedział niechętny nowej władzy Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli. Usłyszał zarzuty postawione na podstawie nie faktów nawet, ale jakiejś swojej wypowiedzi, za co może mu grozić nawet 11 lat więzienia. Pewnie skończy się – o ile w ogóle – na grzywnie w wysokości 500 zł, ale wyrok, jaki by nie był, pozbawi go prawa do startu w kolejnych wyborach. Żeby zaś taki wyrok jednak zapadł, już postarają się urzędnicy Ministra Sprawiedliwości.

Zanim się prezydent Tyszkiewicz skutecznie odwoła, miną lata. I to to właśnie chodzi. O podejrzenia, zarzuty, śledztwo, nękanie i ciąganie po sądach wszelkiej opozycji politycznej, a w lokalnej skali – o „dokopanie” osobistym wrogom, puszczenie z torbami konkurencji biznesowej, eliminację oponentów, a na koniec zemstę na tych, którym się powiodło, a nie wspierali (i nie wspierają) Jedynie Słusznej Partii.

Teraz to nic prostszego. Wystarczy wskazać winnego, a „aparat” zarządzi polowanie, a potem osądzi i skaże, kogo tylko trzeba. Bo nie może być tak, żeby wrogowie ludu (znaczy – suwerena) tak sobie chodzili po wolności. Zresztą – na pewno są winni, bo kto jest bez winy? Każdy przeszedł kiedyś krzywo przez trawnik, nie skasował biletu, nie oddał na czas książki do biblioteki albo nie wierzy w zamach. A to już bluźnierstwo!

Tak więc, teraz w Polsce „każdemu może zostać wytoczony proces. Proces świadomości własnej winy”. Nawet przy dramatycznych spadkach w statystykach czytelnictwa w Polsce, można więc w ciemno zamawiać dodruki „Procesu”.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
EwaKarusek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karusek
Karusek

” i niech mnie ukarze surowa ręka sprawiedliwości ludowej” – fragment przysiegi wojskowej sprzed „Przełomu” !

Ewa
Ewa

Obydwie powieści niezwykle aktualne. Wiele trafnych przewidywań autorki. Niektóre już się dzieją . Jednak sprawę przejmowania nieruchomości przy udziale prawników trzeba wyjaśnić i winnych ukarać , ale zgodnie z PRAWEM a nie na polityczne zamówienie