Program „PiS – Edukacja Plus”

Program „PiS - Edukacja Plus”

Partia rządząca rozpoczęła tworzenie nowej kadry naukowej, która zmieni mentalnie cały naród na w pełni pisowski.

Życie w Polsce już od prawie trzech lat przypomina ostrą „jazdę bez trzymanki”. Nie ma dnia, by człowiek mógł się nieco ponudzić, zająć się sobą, oddać relaksowi. Polityka pcha się drzwiami i oknami, nie daje nam złapać oddechu, odpocząć. Istne wariactwo. Powiem krótko, jestem zmęczona, czuję się bezradna, a moje poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa stało się tylko wspomnieniem. Ciekawe, jak długo jeszcze ten zawyżony poziom adrenaliny pozwoli zachować w miarę stabilną psychikę? PiS rozkręca się z każdą wręcz sekundą, przyspieszając już co najmniej do 300 km na godzinę i tylko szkoda, że za kierownicą tej rozszalałej maszyny brak myślącego kierowcy.

PiS wziął się za realizację nowego programu „PiS – Edukacja Plus”, czyli… tworzenie nowej kadry naukowej, która niebawem będzie wbijać w polskie, młode głowy treści, które zmienią mentalnie cały naród na w pełni pisowski. Na horyzoncie pojawiło się już dwóch „mentorów”. To oni przetrą szlaki i poprowadzą młodzież ku świetlanej, pisowskiej przyszłości. To panowie Zybertowicz i Waszczykowski.

Zacznijmy od Andrzeja Zybertowicza, doktora habilitowanego nauk humanistycznych, a obecnie doradcy społecznego prezydenta Andrzeja Dudy oraz szefa BBN. Często publikuje on swoje teksty na łamach „Sieci”, „Naszego Dziennika” czy „Gazety Polskiej”. To on znalazł przyczynę „antypolonizmu” w Izraelu. Nie lubią nas tam „z poczucia wstydu. […] Za bierność w czasie Holokaustu. Niektórzy tłumaczą, że brutalne rozprawianie się z Palestyńczykami czy Hezbollahem to także forma odreagowywania”. Jest entuzjastą pisowskiej władzy i ostrzega: – „Jeśli dobra zmiana przegra, to walec okołoglobalistyczny, walec demoliberalnych konwulsji, choć zwichrowany, może doprowadzić do sytuacji, w której kolejnej szansy na rekonstytucję narodu polskiego nie będzie. Może wygrać projekt Unii, która Polskę „zmodernizuje” przez depolonizację i dechrystianizację. Bez sukcesu dobrej zmiany nie będzie zatem nie tylko narodu polskiego, lecz być może nawet tkanki narodotwórczej zdolnej do kolejnego zrywu”.

Często jego wypowiedzi „powalają na kolana”. Jest w swoich poglądach niezwykle jednostronny, w osądach niezwykle subiektywny i widać, że oddał serce oraz duszę obecnej władzy. A teraz uznał, że coś mu się od życia należy, że zasłużył na uznanie, że osiągnął taki poziom intelektualny, by iść między młodych ze swoją nauką. Idealny wręcz materiał na mentora i nauczyciela. Postanowił więc sięgnąć po tytuł profesorki. Nie taki okazjonalny z racji wykładania na uczelni wyższej, ale ten prawdziwy, wieńczący jego wspaniały dorobek naukowy. 14 listopada 2017 r. do jego starań przychyliła się Rada Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i wskazano 5 recenzentów, którzy mieli ocenić jakość jego dorobku naukowego.

I tu zaczyna się ciekawa historia. Zybertowicz zdobył uznanie i poparcie wniosku o profesurę, choć jeden z recenzentów napisał o jednej z jego prac, że to „Samobójstwo Oświecenia” i dorzucił: – „Pomysłowo pomyślana praca nad Oświeceniem cierpi, bo została tylko dotknięta i nawet nierozpoczęta. Dlatego uważam polemikę z wnioskami Zybertowicza za niemożliwą. Nie dostarcza on dostatecznego materiału do takiej polemiki”.

O pracy „Privatizing the Police State: The Case of Poland”, którą Zybertowicz napisał z Marią Woś padły słowa: – „Wnioski w niej zawarte są delikatnie mówiąc dziwaczne”. Dlaczego? Recenzent wyjaśnia: – „Twierdzenie, że w zasadzie transformacja jest ‚dziełem’ tajnych służb wydaje się dziwaczne i niemal groteskowe. A na pewno nie jest uzasadnione naukowo. A zatem praca ta zawiera wiele interesujących informacji, zwłaszcza na temat działania tajnych służb, natomiast konkluzja jest zdecydowanie na wyrost„. Kolejny profesor recenzent ocenia jego pracę, pisząc, że „Twierdzenia Zybertowicza na temat eksterminacji gatunku ludzkiego przyjmują wprost tabloidalną i karykaturalną postać”. Tak więc panowie sobie krytykują, a jednak zgadzają się na rozpoczęcie działań w kierunku uzyskania tytułu profesorskiego przez człowieka, którego sami uważają za nierzetelnego i mówiąc otwarcie, po prostu kiepskiego, w tej dziedzinie naukowej.

No i kolejna „perełka”, czyli Witold Waszczykowski, były już minister spraw zagranicznych, doktor habilitowany nauk humanistycznych. Jako właśnie ten minister spotkał się „z różnymi ministrami. Z niektórymi, jak np. na Karaibach po raz pierwszy chyba w historii naszej dyplomacji. Na przykład z takimi krajami, jak San Escobar albo Belize. Uważał, że należy „drastycznie obniżyć poziom zaufania wobec UE. Zacząć prowadzić politykę negatywną”. Piętnował poprzedni rząd, który „realizował określony program. Jakby musiał się świat według marksistowskiego wzoru poruszać automatycznie tylko w jednym kierunku – do nowej mieszanki kultur i ras, do świata rowerzystów i wegetarian, którzy stawiają tylko na energie odnawialne i walczą przeciw każdej formie religii. To nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi, polskimi wartościami”.  Choćby człowiek nie wiem jak chciał, to nie ma szans, by znaleźć w panu Waszczykowskim coś więcej niż bezkrytyczne oddanie i podporządkowanie partii rządzącej i jej prezesowi.

I co się dzieje? Pan Waszczykowski wygrał konkurs w Instytucie Studiów Strategicznych Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego na Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie i został zatrudniony na stanowisku adiunkta w Katedrze Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Dyplomacji. Władze uczelni, z której już wyrzucono wszystkich, niepasujących do pisowskiej koncepcji dydaktycznej, uznały, że „przełoży swoje doświadczenia zawodowe także na dorobek naukowo-badawczy” i będzie super. Będzie prowadził zajęcia „Współczesne zagrożenia bezpieczeństwa międzynarodowego” dla uczniów pierwszego stopnia na kierunku Bezpieczeństwo Międzynarodowe i Dyplomacja. Chyba nie muszę mówić, jak prowadzone będą te zajęcia i jakie poglądy prezentowane, prawda?

Podejrzewam, że program „PiS – Edukacja Plus” nabierze ostrego tempa. W końcu w interesie władzy jest wymiana dotychczasowej kadry naukowych „wykształciuchów” na tych poprawnych politycznie”, bardzo pisowskich, zniewolonych poglądowo, którzy bezkrytycznie zajmą się produkcją Homo PiSus. Niebawem zapewne usłyszymy o Misiewiczu, który wreszcie skończy studia u Rydzyka i wraz ze swoim guru Macierewiczem zajmą się przysposobieniem obronnym w szkołach podstawowych oraz liceach. Chłopcy narodowcy przejmą lekcje historii, lekcje religii z elementami języka polskiego będą odbywać się 7 razy w tygodniu. Uczelnie wyższe przejmie pani Sobańska z ojczulkiem Rydzykiem i to oni będą decydować, kto ma nauczać, jak i co.

Nieważne, że wiedza kadry „dobrej zmiany” będzie wołać o pomstę do nieba. Ważne, że wreszcie – trawestując Jana Zamoyskiego, „Rzeczpospolita będzie taka, jak jej młodzieży chowanie”, czyli….

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
WiewaGrzegorzWojciechPolka gorszego sortuAndrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Dom wariatów.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

I zgroza. Jeszcze trochę i w ogóle zakażą myślenia.

Wojciech
Wojciech

Na początek roku szkolnego 2018/2019 w całej Polsce chóry śpiewały „Rotę” Marii Konopnickiej zamiast hymnu ,-,z naciskiem na – „Nie będzie Niemiec pluł na w twarz i dzieci nam germanił”. Patriotyczne uniesienie dwunastolatków i ich starszych kolegów było widoczne. Rodzice smutni, goście z Kuratorium rozpromienieni. Dyrektorzy dumni i pełni nadziei na dofinansowanie ministerialne. Dziadkowie zmieszani, ale co oni mogą ?

Wiewa
Wiewa

W szkole mojego syna odśpiewany był hymn. Jak zawsze. Może dla tego, że to tzw „szkoła specjalna”. 😉

Grzegorz
Grzegorz

Ich niedoczekanie! Obaj panowie , nawet jeśli nie wiem jak mocno się natężą to i tak prochu nie wymyślą.