Prokuratura będzie ścigać organizatorki Strajku Kobiet

Prokuratura będzie ścigać organizatorki Strajku Kobiet

Jak już informowaliśmy, kilka dni po Ogólnopolskim Strajku Kobiet NSZZ „S” zawiadomił prokuraturę gdańską o „nieuprawnionym wykorzystaniu znaku słowno-graficznego związku do promowania czarnego protestu w Warszawie”. W odpowiedzi tysiące kobiet – organizatorek i uczestniczek – w ramach akcji internetowej – zaczęło zgłaszać swoje dane do prokuratury. Wiele z nich jest gotowych złożyć zeznania w tej sprawie. Dołączyło do nich również wielu wspierających je mężczyzn, w tym znane osobistości mass mediów.

Adwokat Zbigniew Krüger w „Gazecie Wyborczej” stwierdza jednoznacznie: – „Nie rozumiem decyzji prokuratury. Uważam, że jest ona absolutnie nieproporcjonalna do rangi sprawy. Prokurator powinien najpierw zobaczyć, jaki jest stan prawny, czego dotyczy zgłoszenie i wydać odpowiednią decyzję, a nie marnować środki publiczne i czas prokuratury tylko po to, by wzywać ludzi na przesłuchania” – komentuje Krüger. – „A sprawa zakończy się – bo musi się zakończyć – umorzeniem”. Mówi bez ogródek, że jego zdaniem „cała ta sprawa jest wyłącznie próbą zatrucia życia organizatorom protestu. Nie ma żadnych podstaw, by użyciem znaku „Solidarności” zajmowała się prokuratura”. Dlaczego? – „Zgodnie z prawem przestępstwem byłoby wykorzystanie zastrzeżonego znaku przez podmiot nieuprawniony w obrocie gospodarczym, jak to bywa np. z podróbkami markowych ubrań. Czyli gdyby organizatorzy protestu zrobili kubeczki ze znakiem „S” i je sprzedawali, to byłby to czyn karalny. Ale tutaj o jakimkolwiek wykorzystaniu w obrocie gospodarczym nie ma mowy” – wyjaśnia na łamach gazety.pl. Żadnego uzasadnienia w faktach nie ma również zarzut o zniesławieniu związku poprzez użycie znaku podczas marszów w dniu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Nie padła bowiem tamtego dnia żadna wypowiedź, która mogłaby poniżyć związek lub uniemożliwić mu prowadzenie dalszej działalności.

Zbigniew Krüger natomiast przyznaje, że autorskie prawa majątkowe w odniesieniu do wspomnianego znaku „Solidarności” przysługują związkowi. Toteż zgoda autora znaku Jerzego Janiszewskiego na jego wykorzystywanie nie ma mocy prawnej. Teoretycznie związek mógłby więc dochodzić swoich roszczeń wobec uczestników protestu na drodze cywilnej. W grę może tu np. wchodzić ochrona dóbr osobistych. Gdyby udało się ustalić, kto bezprawnie wykorzystał plakat z logotypem związku, osoba o to oskarżona mogłaby zostać zobligowana do zapłacenia kary finansowej w wysokości do dwukrotności licencji, jaką powinien uzyskać związek, gdyby zawarł umowę na wykorzystanie znaku. Szanse na to są jednak bardzo małe z powodu liczby strajkujących. Szacunki mówią przecież o 100 tysiącach osób! „Organizatorzy – czyli osoby, które zgłosiły protest w urzędzie – odpowiadają za sam protest, ale nie za transparenty. Więc jeśli nie znajdzie się „winowajca”, nie dojdzie do żadnej odpowiedzialności, ani karnej, ani cywilnej”. Adwokat uspokaja poza tym, że związek nie posiada praw do stworzonej przez chorwacką artystkę Sanję Iveković „kobiecej” wersji plakatu wyborczego z 1989 r. z kowbojką, wykorzystywanej podczas protestów 3 października. Sama artystka takich roszczeń nie wysuwa.

Jednak prokuratura sprawą się zajęła. Zapewne wkrótce zacznie wzywać organizatorki i organizatorów protestów na przesłuchania. Na razie do tego nie doszło, jak informują koordynatorki OSK Marta Lempart i Natalia Pancewicz, pozostające w stałym kontakcie z uczestniczkami Strajku Kobiet i wcześniejszych „czarnych protestów”. Pomoc prawną wszelkim zainteresowanym osobom, w związku z możliwymi działaniami prokuratury, oferuje Komitet Obrony Demokracji. Magdalena Lech-Krawczyk, członkini Zarządu KOD i koordynatorka dolnośląskich struktur stowarzyszenia mówi, że wpływające już zapytania prawne, dotyczą przede wszystkim reakcji kuratorów oraz dyrektorów szkół i ich działań względem strajkujących kobiet.
O tym, że mogą one spotkać się z represjami, świadczy głośna sprawa pracownic przedszkola w Puławach, które nie mogły wziąć w poniedziałek wolnego, ale ubrały się na czarno i wrzuciły zdjęcie na Facebooka placówki. Ratusz zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji, a wiceprezydent miasta stwierdziła, że „placówka publiczna nie jest miejscem na demonstrację swoich poglądów”. W ich obronie stanęła prawniczka i aktywistka prof. Monika Płatek. Napisała na Facebooku, że „za Paniami przemawia art. 57 Konstytucji RP. Gwarantuje wolność zgromadzeń. Skorzystały z niego symbolicznie – umieszczając fotografię, by nie narażać dobra wychowanek i wychowanków”. Jej zdaniem działania władz miejskich można określić jako „próby nękania tych kobiet, prześladowania ich i naruszania wobec nich prawa” – pisała Płatek. Zwróciła uwagę, że zgodnie z prawem „prezentowanie swoich poglądów i opinii jest w pełni dozwolone”.
(Źródło: gazeta.pl; dziennik wschodni.pl; dekoder.wroclaw.pl)

Monika Piotrowska-Marchewa, „Dekoder”
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
krakus
krakus
17 października 2016 16:46

A tak się cieszyliście w swoim lewackim środowisku jak ZAIKS nakazał Kościołowi płacić za publiczne odtwarzanie utworów w związku z dniami młodzieży.

Zwykły Kowalski
Zwykły Kowalski
17 października 2016 20:58
Reply to  krakus

Cieszylibyśmy się bardziej gdyby „pięciopalczaste siły obrony terytorialnej” nie używały znaku Polski Walczącej na swoich pałkach bejsbolowych. Może tym zajmie się prokuratura?

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba
17 października 2016 16:53

Znaczy się, zdaniem pana mecenasa Krügera mogę sobie ściągać z internetu dowolną ilość muzyki, filmów itp. o ile nie będę ich wykorzystywał do „obrotu gospodarczego” tylko np. nieodpłatnie udostępniał nieograniczonej ilości „znajomych” ?…

Tak czy owak, liczę na to, że organizatorzy zostaną ukarani za łamanie praw autorskich, zaś ci wszyscy „ochotnicy” zgłaszający się do prokuratur – za składanie fałszywych zeznań… ;)))

Red
Red
17 października 2016 18:36

Proponuję się zapoznać w wypadku filmów czy muzyki z „dozwolonym użytkiem prywatnym” a potem pisać bzdury. Użytek ten nie dot. programów komputerowych. Chciało sie błysnąć a wyszło jak zwykle.

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba
17 października 2016 20:15
Reply to  Red

No to spróbuj odtworzyć publicznie bez zezwolenia jakikolwiek chroniony prawem autorskim utwór muzyczny i niech ZAiKS się o tym dowie… 😛

(Red is Bad)

lsd
lsd
18 października 2016 12:12

No problem. Trzeba udowodnić iż jej użycie przyniosło ze sobą korzyści majątkowe. Do boju kowboju, udowadniaj. Poza tym jeżeli odtwarzany jest tylko jeden utwór to nie mamy chyba do czynienia ze zbiorowym zarządzaniem prawami, więc ZAIKS może się wypchać.Jeżeli manifestacja miała charakter prywatny ;), wtedy też nie płacimy. Proszę o opinie osoby lepiej zorientowane w zarządzaniu zbiorowym prawami autorskimi. Polskie kobiety są lepiej wykształcone niż pokolenie spłodzone przez ryby, więc sobie spokojnie poradzą z tym problemem. Zawsze znajdzie się jakaś małą szara myszka, która jak przywali… to lepiej nie wchodzić jej potem w drogę.

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba
18 października 2016 14:45
Reply to  lsd

OK, to pisz kiedy i gdzie zamierzasz publicznie odtworzyć jakiś utwór muzyczny objęty prawami autorskimi, a ja zawiadamiam ZAiKS i będę obserwował jak się skutecznie bronisz i jak ci myszka-agresorka pomaga… ;)))))))))

raf
raf
17 października 2016 17:43

Liczę na to, że prokuratura będzie równie skuteczna – chciałoby się powiedzieć: jak kobra 🙂 – gdy złożę zawiadomienia (poparte setkami dostępnych w necie zdjęć) o popełnienu przestępstwa przez pisdków protestujących za PO i bezprawnie wykorzystujących ich logo. Już się zabieram do pracy.

Wiesław
Wiesław
17 października 2016 20:39

ciekawe na czym Solidarność
rozczenia swe opiera
zgłaszając prawa autorskie
do Gary Coupera

Zwykły Kowalski
Zwykły Kowalski
17 października 2016 20:51

Sprawa nie wydrukowania wyroków TK jest pilniejszą sprawą, niż nieuzasadnione zajmowanie się znakiem słowno-graficznym Solidarności do którego w dalszym ciągu ma prawo 10 milionów ludzi. Nawet jak już w nim (związku) nie działają. Przypomnieć też warto, że były w nim i działały również kobiety.

Sławomir
Sławomir
18 października 2016 08:46

Nie dziwię się, aparat przymusu i represji działa w służbie reżymu.

lsd
lsd
18 października 2016 11:59

Należy ustalić personalia pro-pisowskich prokuratorów. Ich czynami zajmiemy się po obaleniu kaczyzmu. A to nastąpi najdalej za 3 lata. PIS szykuje przeciw sobie armię 3 mln osób prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze, więc rośnie grono przeciwników 🙂 Ciekawe kto na nich zagłosuje, skoro PIS wspiera finansowo jakieś 10% naszego społeczeństwa? Na co oni jeszcze liczą?

marta
marta
18 października 2016 17:00

NSZZ”S” się kompromituje. A fe. Niezły fetorek