Prokuratura nie ma miejsca na ulotki przekazane przez „napastnika” który wezwał Straż Miejską?

Prokuratura nie ma miejsca na ulotki przekazane przez "napastnika" wzywającego Straż Miejską?

Ostatnio w mediach coraz głośniej o Jolancie Turczynowicz-Kieryłło, szefowej sztabu wyborczego Andrzeja Dudy. Zaczęło się od jej złotej myśli, czyli „dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa”, a teraz Polska żyje wydarzeniem z poprzedniej kampanii samorządowej, gdy pani Jola ciemną nocą, pogryzła mężczyznę.

 

Oczywiście, szefowa sztaby Dudy broni się, twierdząc, że podczas nocnego spaceru z synem i psem została zaatakowana i broniąc syna, musiała ugryźć napastnika. Zupełnie inna jest wersja zdarzenia, do której dotarli dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Krzysztof Umiastowski opowiedział, jak zauważył w nocy kobietę, która „z dwoma mężczyznami wkładali broszury do skrzynek pocztowych kolejnych posesji. Ponieważ była cisza wyborcza, zawiadomiłem straż miejską”. Po zgłoszeniu sprawy, podszedł on do tej trójki i uprzedził, że za chwilę przybędzie tutaj straż miejska. Na potwierdzenie wersji pana Krzysztofa Wyborcza publikuje nagranie zgłoszenia złamania ciszy wyborczej złożonego do Straży Miejskiej.

Jeden z mężczyzn – niewykluczone, że był nim małżonek Pani Mecenas –  spanikował i uciekł z ulotkami, drugiego pan Krzysztof chwycił za rękaw, a kobieta, na widok zbliżających się funkcjonariuszy straży miejskiej zaczęła krzyczeć, że to napad i ugryzła go w rękę.

 

Pan Krzysztof zastanawia się, czy „gdybym był bandziorem napadającym na niewinne kobiety w środku nocy, sam zawiadamiałbym straż i czekał na przyjazd patrolu?”.

Po wydarzeniu oboje złożyli zawiadomienie o naruszeniu nietykalności osobistej. Szefowa sztabu Dudy twardo trzymała się swojej wersji, twierdząc, że to ona jest ofiarą, nie roznosiła żadnych ulotek, a jej syn po prostu jedną znalazł, a cała reszta to jakaś nadinterpretacja napastnika. Jednak nawet jeden z policjantów zaprzecza jej zeznaniom. Jak twierdzi, nie widział u niej „u niej żadnych widocznych obrażeń. Mężczyzna pokazał ślad po ugryzieniu. W trakcie [mojej] rozmowy z kobietą swoją wersję wydarzeń próbował przedstawić też jej syn, ale matka zakazała mu się odzywać”.

Prokuratura po trzech miesiącach umorzyła zarówno sprawę o napaść, jak i dochodzenie w sprawie złamania ciszy wyborczej. Ponoć z braku dowodów, choć to dziwne, bo jak podaje Wyborcza.pl, pan Krzysztof zebrał ok. 90 ulotek, rozrzuconych w miejscu zdarzenia i chciał je przekazać prokuratorze. Jednak ta ich nie przyjęła, twierdząc, że nie ma miejsca na ich przechowanie.

Trzeba przyznać, że wybierając sobie taką szefową własnego sztabu, Andrzej Duda strzelił sobie w kolano. W mediach głośniej o niej niż o samym Dudzie, co chyba w niczym mu nie pomaga, a wręcz odwrotnie. Ciekawe, czym jeszcze nas pani Jola zaskoczy.

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Gal AnonimBartChermes Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Chermes
Chermes

Skoro baba gryzie, powinno się jej założyć kaganiec. I po problemie. 🙂

Bart
Bart

K0niecznie trzeba też zaszczepić przeciw wściekliźnie.

Gal Anonim
Gal Anonim

A co już zaatakował koronawirus.