Propaganda antyniemiecka to przykrywka. Chodzi o przejęcie mediów.

Propaganda antyniemiecka to przykrywka. Chodzi o przejęcie mediów.

Sławomir Sierakowski przytomnie zauważa, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie zależy najprawdopodobniej na odszkodowaniu od Niemiec. „Gdyby prezesowi na tym zależało, to nie zabierałby się do tego tak, że jeden poseł z drugim z piątego rzędu w parlamencie zaczął na twitterze żądać odszkodowania, a drugi rzucił to w jakimś wywiadzie. Takich spraw nie załatwia się tak prostacko i przeciwskutecznie” – ocenia bez sentymentów. „Gdyby Kaczyński chciał reparacji to dawno rozpocząłby w ciszy poważne przygotowania, wynajmując najlepszych prawników i rozmawiając jak najbardziej spokojnie i w zaciszu gabinetów z Niemcami. Nie wiadomo, czy coś by ugrał. Ale jeśli nie reparacje, to chociaż wciąż silną pozycję w przyszłym budżecie” – pisze w swoim felietonie dla WP.

Zdaniem Sierakowskiego „Prezes spuszcza swoich zabijaków na Niemcy, żeby przygotować przejęcie niezależnych mediów”. Po co mu to? Po to, aby zdyscyplinować prezydenta, który poczyna sobie ostatnio zbyt samodzielnie. Wetuje istotne dla PiS ustawy. I może – jak się zaweźmie, mimo „miękkiego charakteru” – wetować tak wszystko do końca kadencji. Tym bardziej, że ma silne karty w ręku. Poza kadencją, konstytucję! Może zacznie ją prezydent doceniać, skoro – jak pisze Sierakowski – „nasza konstytucja zadziałała. Napisana tak, żeby uniknąć za wszelką cenę (jest nią trochę nieczytelny podział prerogatyw między rządem, prezydentem i parlamentem) zbyt wielkiej koncentracji władzy w jednych rękach, nie dopuściła do całkowitego i permanentnego podporządkowania prezydenta rządowi”. A drugi cel Kaczyńskiego? Na zawsze uciąć sytuację, w której niezależne media pokazują setki tysięcy protestujących na ulicach polskich miast. Bo takie obrazki były w stanie Dudę skłonić do wet, czyli nieposłuszeństwa.

Żeby tę wolność mediów ukrócić, wystarczy je … kupić. Najłatwiej te niemieckie, gdy propagandowo przygotuje się podłoże. W jaki sposób? „Niech pisowski lud żyje teraz okładkami, na których pisowscy dziennikarze pokazują mu miliardy, które Niemcy powinni mu w zębach przynieść. Wszystko jest po to, żeby lud mógł głośniej żądać oddania mediów w polskie ręce. Oto i cała perfidna zagadka. Prezes Niemcom chce dać pieniądze, a nie zabrać. A „ciemny lud” niech myśli, że jest odwrotnie” – snuje przypuszczenia Sierakowski.

Sierakowski wylicza: na tym rynku silny jest niemiecki koncern Polska Press, który należy do Verlagsgruppe Passau. Podobne zakusy może mieć na media Axela Springera, który posiada znienawidzony „Newsweek” i onet.pl. Gdyby wprowadzić limit wkładu zagranicznego, to rząd zmusiłby Niemców do sprzedaży regionalnej prasy, którą PiS wykorzystałby przed wyborami lokalnymi, wyjaśnia publicysta. Jaki polski duży kapitał byłby w stanie odkupić od Niemców prasę? Tylko państwowy albo powiązany z państwem. Oczywiście PiS najchętniej kupiłby za pieniądze z państwowych spółek także TVN i „zemścił się na niezależnych dziennikarzach z TVN24 i „Faktów” krytycznych wobec dyktatorskich poczynań Kaczyńskiego” – puentuje Sierakowski.
(Źródło: wp.pl)

mpm

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Propaganda antyniemiecka to przykrywka. Chodzi o przejęcie mediów."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Waldemar
Sporo racji w tym co pisze Sierakowski: nie o pieniądze tu chodzi, bo te są nieosiągalne, ale o gonienie króliczka. Tyle, ze warto przypomnieć, iż PiS goni go od dawna i mantra o „kondominium niemiecko-rosyjskim” powtarzana była przez wszystkie lata rządów PO-PSL. Rozpalanie tych antyniemieckich resentymentów słuzy wielu celom i ten, medialny, wymieniony przez Sierakowskiego, jest jednym z wielu. Bo Kaczyńskiemu w gruncie rzeczy chodzi o uderzenie w UE, której jednym z najważniejszych filarów są Niemcy. Robi to niejako zastępczo, bo przecież znakomicie się orientuje, że niema antyunijnych nastrojów w Polsce. A antyniemieckie? Tu warto podmuchać, a nuż się rozpali…
Zwinka

Najgorsze jest to, że spora cześć społeczeństwa ciągle i od nowa daje się nabierać na te zgrane sztuczki. Wuc wystawia harcujących głupków do świecenia oczami, a za ich plecami odbywa się Wielkie Żarcie (to za słynnym filmem o takim tytule, wyjaśniam jakby co, z cichą nadzieją na podobne finał)

Demokles

Gościu łowi rybki na Zalewie szczecińskim, a tu wszyscy się podniecają odszkodowaniami od Niemiec. Potem wróci temat aborcji, sądów, armii, itd. … w koło Macieju….

Bogdan

A jesczcze w odwodzie POsodomici

invictus

Stara, gebelsowska metoda (wraz z intensywną propagandą), prowadząca do kneblowania, a w końcu przejęcia mediów.

wpDiscuz