Przedszkolaki do Bozi marsz…

Przedszkolaki do Bozi marsz…

…takie hasło można by sformułować komentując kontrowersyjny obyczaj kultywowany w przedszkolu publicznym na Solcu.

Przed każdym posiłkiem na sygnał Pani, dzieci biorą się za ręce i odmawiają modlitwę: „Ty zwierzętom dajesz pokarm, wszystkim kwiatom dajesz pić, że nie zapomniałeś o nas, dobry Boże, dzięki Ci. Smacznego” – deklamują m.in. maluchy zgodnym chórem.

„To pogwałcenie konstytucji i dyskryminacja” – mówi Tomasz Wojciechowski, który zamierzał zapisać swoją pociechę do tej placówki, lecz wycofał się.

Napisał natomiast w tej sprawie list do biura edukacji w ratuszu. Cytuje w nim art. 53 konstytucji, który mówi m.in.: „nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”. I zaznacza: „Zmuszanie trzyletnich dzieci do modlitwy jest skrajnym naruszeniem swobód obywatelskich. Co w sytuacji, gdy rodzic któregoś z dzieci nie życzy sobie, aby jego dziecko modliło się przed posiłkiem? Albo nie było chrzczone? W jakiej sytuacji stawia to dziecko wobec innych?”

Mężczyzna dodaje, że przez taką praktykę jego rodzina jest dyskryminowana. „Modlitwy przed posiłkiem nie można tłumaczyć normą kulturową jak np. choinkę”.

„Przedszkole propaguje wartości chrześcijańskie” – wyjaśnia Anna Markowska, dyrektorka wydziału wychowania i kształcenia specjalnego z Kuratorium Oświaty w Warszawie i podkreśla, że zachowuje prawa do odmienności poglądów, religii i pochodzenia.

Zapewnia, że dzieci nie są zmuszane do praktyk religijnych czy wykonywania zadań, których rodzice sobie nie życzą. „Rodzice dobrowolnie udzielają zgody na wypowiadanie przed posiłkiem jednego z tekstów dziękczynnych i każde dziecko ma prawo odmówić, co nie spowoduje ze strony kadry ani pozostałych wychowanków aktów dyskryminacji”. Pozostaje jednak pytanie po co trzyletniego malca zobowiązywać do podobnego wyboru i zajmowania stanowiska.

Groteskowo przy tym brzmi argumentacja pani dyrektor, iż w tym konkretnym przypadku to nie jest modlitwa, bo słowa „dobry Boże” nie są modlitwą, a jedynie sentencją, tak samo jak nie jest modlitwą Juliusza Słowackiego „Smutno mi Boże”.

Poeta modlił się, czy pisał wiersz? – pyta przewrotnie dyrektorka.

/j/

Źródło: wyborcza.pl

Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
JaninaPolka gorszego sortuPiJar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PiJar
PiJar

Jeżeli nie ma zgody bądź woli rodziców, to nie tylko jest to zmuszanie do praktyk religijnych, ale w odniesieniu do trzyletnich dzieci trzeba mówić wprost o indoktrynacji. Równie dobrze dzieciaki mogłyby mówić tekst typu: „Dobry pan prezes daje rodzicom pięćset+, a dziadkom trzynastą emeryturę i dzięki temu możemy dostatnio żyć. Dziękujemy ci kochany panie Jarosławie”. Tak wychowuje się posłusznych poddanych.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Każda tak zwana modlitwa, odklepywana na odwal się, to w zasadzie też sentencja. Takie recytacje nie mają z modlitwą nic wspólnego. Zmuszanie do tego dzieci to pomysł ze wszech miar idiotyczny. I już widzę ten „brak dyskryminacji”, gdy jakiś nad wiek świadomy swoich praw trzylatek odmówi. Jasne. W tym kraju…

Janina
Janina

Zaczyna się od przedszkola, a potem dorośli, zakłamani ludzie mówią o sobie agnostyk, ateista, niewierzący, a biorą śluby w kościele, chrzczą dzieci, prowadzają je do pierwszej komunii, do bierzmowania, pokornie spowiadają się księdzu i przyjmują z jego rąk bez obrzydzenia komunię, przyjmują księdza „po kolędzie”, itp, itd. Z czego to wynika? Bo co ludzie powiedzą ? Bo rodzina się obrazi ? Bo dzieci będą wytykane palcami, wyzywane ? To brońmy je skutecznie, domagajmy się szacunku do swoich przekonań, nie powiększajmy stada bezwolnych owiec i baranów, jak nas poniżająco nazywa kler katolicki. Odłóżmy te celebry naszych dzieci na ich w miarę… Czytaj więcej »