Przedwyborcze obietnice, czyli „plusy dodatnie i plusy ujemne”

Przedwyborcze obietnice, czyli „plusy dodatnie i plusy ujemne”

PiS zapewnia, że środki na obietnice zostały zabezpieczone, choć nie ma po nich śladu w ustawie budżetowej.

W związku z rokiem wyborczym Gwiazdka – wyjątkowo – zacznie się już w maju i potrwa aż do końca października. Po konwencji partii aktualnie rządzącej wiadomo już również, kto wystąpi w roli Świętego Mikołaja. Będzie to – osobiście – prezes Jarosław Kaczyński, choć to jednak nie do końca pewne, jak będzie wyglądała obsada roli Gwiazdora na jesieni. Bo do przejęcia Wielkiego Worka z prezentami sposobią się też Robert Biedroń i Grzegorz Schetyna.

A to dlatego, że – jak się to mówi – „nie ma zmiłuj” i jak się nie obieca wypełnić worka z „plusami” po samą kokardę, to nie ma sensu stawać do żadnych wyborów. Kto chce sobie porządzić, ten musi wysupłać te 35-40 miliardów.

Opozycja przyjęła do wiadomości, że za sprawą pana prezesa dokonał się – jak to ujęła na konwencji premier Szydło – „przewrót kopernikański” w dziedzinie marketingu politycznego, polegający na rewolucyjnej obserwacji, że świat lokalnej polskiej polityki kręci się nie wokół interesu publicznego, tylko osobistych korzyści materialnych konkretnego Kowalskiego. Mówiąc inaczej, wygrywa ten, kto obiecuje „kasę do ręki”.

Sądząc po katalogu obietnic przedwyborczych, tę lekcję odrobili już chyba politycy wszystkich opcji, którzy – jak jeden – starają się wrzucić do Wielkiego Wora z prezentami jak najwięcej. I – w zasadzie – wszyscy to samo.

Skąd ta kasa? Tego akurat to na razie nie wiadomo, ale partia aktualnie rządząca zapewnia, że środki na obietnice zostały zabezpieczone, choć nie wiadomo gdzie je trzymają, bo nie ma po nich śladu w ustawie budżetowej. Więc pewnie leżą w sejfie przy Nowogrodzkiej.

Natomiast co do opozycji, to wskazuje te same źródła, co partia rządząca (rezerwy budżetowe) plus oszczędności na… „minusach”. Bo przecież od dawna wiadomo, że – cytując klasyka – w każdym zbiorze Plusów istnieją „plusy dodatnie” oraz „plusy ujemne”.

„Dobra zmiana” i jej „plusy dodatnie” miały zaś pewne – nazwijmy to – „koszty dodatkowe”, o których informowano wyjątkowo drobnym drukiem. Opłata za pięćsetplusa została odebrana w praworządności, wolności mediów i sądów, niezależności służb i prokuratury, polityce zagranicznej oraz posadach w spółkach skarbu państwa dla „nowych elit”. No i w rozlicznych interesach robionych na układzie zależności i znajomości między biznesem i partią władzy.

Te „pięćset minusy” chce zmonetaryzować opozycja, wstrzymując bizantyjskie inwestycje, zamykając nietrafione projekty, oszczędzając na pensjach asystentek w NBP, odprawach zmieniających się co kwartał prezesów spółek oraz na transferach środków do rozlicznych Instytutów Tego i Owego. A też na hojnych dotacjach dla zaprzyjaźnionych z władzą mediów, organizacji i fundacji.

Do zapowiadanych przez wszystkie partie transferów socjalnych KE dokłada jeszcze niemal bezkosztową opcję „normalność plus” – naprawę relacji z Unią, przywrócenie praworządności i swobód obywatelskich oraz ukrócenie szalejącego kolesiostwa i nepotyzmu, a też wyjaśnienie rozlicznych świeżo ujawnionych „afer” wokół obozu władzy.

Te same „plusy dodatnie” plus – oczywiście – 500 plus i inne transfery socjalne ma też w standardzie „Wiosna” Biedronia, która dodatkowo proponuje jeszcze „bonus”, też niemal bezkosztowy, w postaci pakietów „świeckie państwo”, „węgiel minus” oraz „postęp – społeczny, obyczajowy i technologiczny”. To wszystko da się zrobić niemal za darmo. Wystarczą odpowiednie ustawy.

Natomiast co do kolejnych „plusów”, kosztujących dziesiątki miliardów, to warto trzymać się starej, bo jeszcze antycznej zasady, odnoszącej się – skądinąd – do Konia Trojańskiego: „Timeo Danaos et dona ferentes” (Boję się Greków, nawet gdy niosą dary). Bo z „darami” zawsze może się skończyć tak, jak niedawno w Grecji…

Bożena Chlabicz-Polak

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
MareksmętekWiktorPiJarRafał P. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek Doliński
Jacek Doliński

Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. (M. Thatcher)

Kos
Kos

Exactly. Ale jezeli ktokolwiek w pisie slyszal o tej wypowiedzi Margaret Thatcher to I tak nikt nie uwierzyl. Dla nich publiczne pieniadze to ich pieniadze, co udowadniaja niemal codziennie.

PiJar
PiJar

Dla wyborców PiS-u jest to prezent od prezesa. Skoro tak powiedziała Beata Szydło, to na pewno on sam zarobił i w szlachetnym geście dał narodowi.

Maciek123454321
Maciek123454321

Zaczynam dochodzić do wniosku, że duża grupa ludzi zagłosuje na opozycję choćby po to, żeby mieć uciechę z grillowania – tym razem konkretnych – macherów z PiS-u. Pamiętamy słynne powiedzenie rzymskie. Co potrzeba narodowi? „Panem et circenses” – chleba i igrzysk. Igrzysk będziemy mieć aż w nadmiarze. Więc – jeżeli nie bardzo będzie nową ekipę stać na chleb, to niech będą przynajmniej igrzyska. Były premier, była premierka (o ile nie ucieknie do Brukseli), ministrowie z Bożej łaski, prezesi firm z nadania, tabuny misiewiczów, aniołki Glapiego wywalone na bruk, szmaciaki z KURwizji na bezrobociu, oszust Bierecki od SKOK-ów, Chrzanowski od KNF….… Czytaj więcej »

Rafał P.
Rafał P.

Obietnice wyborcze? He, he, he. Obiecanki, cacanki, a głupiemu staje.

Wiktor
Wiktor

Sytuacja wg.mojej oceny : Kaczyński wpadł w panikę, że po odkryciu afery, która dotyczy jego bezpośrednio a po przegranych wyborach może spowodować poważne kłopoty z KK ;stąd obiecuje jak szalony wszystko i obawiam się, że to nie koniec festiwalu ; problem jak przełoży się ta szczodrość na wynik wyborów ,może oburzyć znaczną cześć, wyborców i zmobilizować niegłosujących ,może wywołać reakcję wariat kasę biorę na PiS nie głosuję ;34.37 % będzie za pis.
To będą najważniejsze wybory po 1945 r

smętek
smętek

Ustawa budżetowa została przyjęta bo tak musiało być. Dyktator zdecyduje skąd wziąć pieniądze na sfinansowanie jego populistycznych bajeczek .Droga Grecji jest mu coraz bliższa.

Marek
Marek

kolego smętek raczej nie druga Grecja a druga Wenezuela ja w Grecji mieszkam od 25 lat i bądź pewny że tutaj gdzie obecnie jestem a to znaczy na wyspie Mykonos jest na dzień dzisiejszy o wiele lepiej niż w Polsce np. ceny są takie same jak i w Polsce a co nie które rzeczy to nawet i tańsze o najniższa krajowa jaką dostaje się na rękę to 750 eur.