Przemoc i szarpanina na wiecu wyborczym Andrzeja Dudy

Awantura na wiecu urzędującego prezydenta! Ekolodzy zawiadomili policję

W sobotę w Białymstoku odbyły się dwa wiece wyborcze, Andrzeja Dudy i Szymona Hołowni, Na oba wiece przybyli aktywiści z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, głównie młodzież z białostockich szkół średnich. Mieli ze sobą bannery z napisami: „2050 to za późno” i „A co z klimatem?”.

 

Szymon Hołownia od razu ich zauważył i skomentował, zgadzając się z przesłaniem bannera. „Bardzo bym chciał – powiedział – abyśmy stan neutralności klimatycznej osiągnęli już w 2040 r., ale wiem… jakie mamy zapóźnienia w tym zakresie” – podaje Wyborcza.pl. Po tym wystąpieniu młodzież przekazała mu list ze swoimi postulatami.

Andrzej Duda zdawał się nie zauważać ani transparentu, ani obecności młodzieży. Nie odniósł się do podnoszonych przez nich kwestii – niezwykle przecież ważnych – ani jednym słowem. Za to uczestnicy wiecu zareagowali na obecność młodych ludzi agresją, przepychankami i przemocą o charakterze seksualnym. Jeden z uczestników zaczął szarpać bluzkę dziewczyny stojącej pod transparentem, podniósł ją do góry i obnażył jej pierś.

 

Ataki rozpoczęły się jeszcze przed spotkaniem. Były próby wyrwania bannera, młodzież spotkały wyzwiska

Podobna agresja spotkała osoby występujące z tęczowymi flagami, reagujące na powtarzające się w kampanii Andrzeja Dudy słowa o „ideologii LGBT”. Sympatycy obecnego prezydenta usiłowali zasłonić tęczowe flagi własnymi kartkami i flagami, m.in. z symbolem Polski Walczącej.

Bardzo często słyszymy narzekania, że młodzież niechętnie głosuje i włącza się działania obywatelskie czy polityczne. Tu mieliśmy dobitny przykład zniechęcania ich do takich działań. Zwolennicy prezydenta Andrzeja Dudy, dorośli mężczyźni, zamiast podjąć jakże ważny temat, skierowali swoją uwagę na wygląd osób protestujących. Znamienne milczenie obecnego prezydenta zarówno wobec agresji jego sympatyków, jak i wobec haseł głoszonych przez młodzież, mówi nam więcej o kształcie jego przyszłej prezydentury niż jakiekolwiek użyte przez niego górnolotne słowa.

Czy prezydent Andrzej Duda naprawdę uważa, że dyskusję o zagrażającej nam katastrofie klimatycznej da się zagłuszyć agresją wobec osób zwracających na nią uwagę? Czy długo jeszcze będzie tolerował podobne zachowania swoich zwolenników? Czy może wyobraża sobie, że wzorem dyskusji politycznej powinny być hołdy oddawane w Korei Północnej jej przywódcy?

Zamykanie oczu na najważniejsze sprawy dotykające społeczeństwo polskie nie pomoże tych problemów rozwiązać. Chyba, że Andrzej Duda już z góry wie, że nawet, jeśli wygra wybory, nie będzie miał żadnego wpływu na kształt przyszłej Polski.

/ep/

źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jantar
Jantar
21 czerwca 2020 20:04

„Znamienne milczenie obecnego prezydenta zarówno wobec agresji… mówi nam więcej o kształcie jego przyszłej prezydentury niż jakiekolwiek użyte przez niego górnolotne słowa.”

Niestety, możemy tylko przypuszczać, że PiS szykuje nam dokręcenie śruby. Kaczyński w liście do członków partii zdecydował przecież o „zaostrzeniu kursu”. Pisowcy nieoficjalnie mówią, że cały czas rozważa stan wyjątkowy. A wiemy doskonale, że stan wyjątkowy jest wymierzony stricte we wrogów wewnętrznych i wiemy doskonale, że za takich uważa każdego, kto ma inne poglądy polityczne, światopogląd, czy nie jest katolikiem. O wszelkich mniejszościach nie wspominając. Kaczyński, reszta PiS i hierarchowie wyższego i niższego szczebla nie kryją się już z tym, że wszystkie te osoby „nie są normalnymi ludźmi, nie zasługują na jakiekolwiek prawa człowieka czy obywatelskie”. Jędraszewski ostatnio wskazał kolejnych wrogów: ateistów. Na mszy, na której przemawiał, była cała pisowska wierchuszka, cały rząd z Kaczyńskim na czele. Jaka była reakcja rządzących? Jędraszewski dostał brawa i gratulacje.

Jeśli ktoś mówi, że Kaczyński jest tchórzem i nie podejmie decyzji o stanie wyjątkowym, o starciu policji z demonstrantami czy o aresztowaniach politycznych i politycznych procesach pokazowych to jest w błędzie. Kaczyński i jego ludzie są pod ścianą i zrobią absolutnie wszystko, co tylko będzie w ich mocy, żeby nie dopuścić do oddania władzy. Nawet, jeśli to będzie oznaczało rozlew krwi. Zresztą kościelni hierarchowie z góry ich rozgrzeszą, a nawet pochwalą. Tylko doprowadzając do rozlewu krwi Kaczyński będzie mógł dalej rządzić przez wmawianie ludziom, że muszą niszczyć swoich wrogów, bo jeśli oni ich nie zniszczą to ci wrogowie odbiorą im wszystko to, co partia w swojej dobroci i łaskawości im dała. I wierzcie mi, że znajdzie się wielu takich, którzy ślepo pójdą wykonywać rozkazy prezesa. Na portalach pisowskich pisemek aż roi się od wpisów chętnych do uruchomienia obozów koncentracyjnych, gett i obsługi pieców gazowych. A skoro prezydent na wiecu widzi ataki fizyczne i nie reaguje, a wręcz się uśmiecha i cieszy to widać, jaka jest linia partii.

I na koniec przypomnę jeszcze, że przecież właśnie takiego zarządzania społeczeństwem uczyli Kaczyńskiego jego wujkowie, którzy byli najbliższymi współpracownikami Stalina i Berii i w tamtych latach odpowiadali właśnie za „rozliczenia” niepoprawnie myślących i protestujących przeciwko władzy obywateli.

Rafał P
Rafał P
21 czerwca 2020 20:50

Milczenie budynia w pewnych kwestiach jest wyraźnym znakiem, że budyń jest pacynką i nie powie niczego, do czego nie został wcześniej przygotowany.

andrzej
andrzej
21 czerwca 2020 21:07

Nie ma wpływu i nie będzie miał jeśli wygra.

Marek
Marek
21 czerwca 2020 23:01

Już kilkukrotnie chciałem zwrócić uwagę na mentalność wyznawców pisu dla których „wolność słowa” polega na zasłanianiu haseł i postulatów innych ludzi. Taką to wolność i równość wyznawcy pisu prezentują. Jest to tylko jeden z objawów ich mentalności i jak bardzo odnajdują się w totalitarnym systemie niewolnictwa i dyktatury.

Na własne oczy widziałem do jakiego poziomu absurdu są w tym zdolni. Jak jeden podnosi drugiego na barana by lepiej kurtką zasłonić hasło, które mogłoby się dudzie nie spodobać.