Przepowiednie o Polsce

Przepowiednie o Polsce

Dziś potrzeba nam drugiego Lema, z jego wyobraźnią i mądrością. Ale Lema nie ma…

1 stycznia to z dzień tekstów diagnostycznych lub futurologicznych na temat tego, co się zmieni, jakie najważniejsze wydarzenia przyniesie nam nadchodzący rok? Czy będzie to rok ważny, czy nieco mniej, czy będzie wojna na świecie, czy hossa na giełdzie, co przyniesie polityka, koniunktura gospodarcza? Czy demokracja nam się ostatecznie zawali, czy przeciwnie: obroni i wzmocni? W tym roku trudno zgadnąć, żadnych dobrych prognoz nie widzę, a jeśli już, to pomniejszego kalibru.
Chciałoby się rzecz: wszystko dziś skarlało, unieważniło się. Dręczy nas jedna sprawa. Polska. I jest trochę tak jak z zepsutym zębem; gdy boli nic nie jest ważne. A boli jak cholera i dentyści bezradni.

Najważniejszą perspektywę wyznacza obecnie premier Morawiecki, który zmieni, a może nie zmieni… może jednak zmieni, a może jednak nie: ministra Szyszkę, ministra Waszczykowskiego, a może też i ministra Radziwiłła? Kto wie?

„Panie, musi zmienić, bo to wstyd na cały świat z tym Szyszką i Waszczykowskim.
– Eee tam, nie zmieni, bo nie ma żadnego wstydu, jak Rydzyk popiera, a Rydzyk lubi popierać tych, co przynoszą wstyd, bo to znaczy, że są gorsi od niego, poza tym wstyd teraz się nazywa „wstawaniem z kolan”.
– To Szyszko pozwala nam wstać z kolan?
– A jak! Betonuje puszczę, więc i stać będzie tam łatwiej, poza tym ma głowę, która tkwi w prapoczątkach epoki industrialnej, więc płynna nowoczesność mu nie przeszkadza”.
To nieco unowocześniona wersja rozmowy z okolic Podlasia.

Rzeczywiście, nie ma prognoz, co znaczy, że jedyną prognozą jest stagnacja. Wszyscy rozsądni ludzie wiedzą, że premier Morawiecki niczego nie zmieni, co najwyżej wypoleruje nieco zgaszony (międzynarodowym wstydem) wizerunek Polski, może wymieni jakiś ministrów, ale na ich miejsce przyjdą tacy sami. Czy utrzyma się do końca roku? Licho wie i kogo to obchodzi? Kaczyński ma cały zastęp posłusznych mu ludzi, więc ich personalia nie mają wielkiego znaczenia, a w partii PiS już tak jest, że każdy z góry godzi się być wymienialnym na innego, jak w wojsku (kryterium zasług jest równie mroczne).

Może więc pełnię władzy przejmie Rydzyk? Może Ziobro? Może będzie wojna domowa, może w ogóle nie będzie wyborów, może Majdan? Może Macierewicz zacznie strzelać w miastach, a Szyszko w lasach (każdy buduje swoją formację do zabijania)? A może na białym koniu przybędzie jakiś demokrata i demokrację obroni, trójpodział władzy przywróci, a potem jak Solon uda się na emigrację, by nie być posądzonym o interesowność.

Może więc młodzi coś zrobią? Może młodzi?! Ale na razie na uczelniach pleni się radykalny nacjonalizm, a w mediach społecznościowych młodzi pokazują pupy, podróże lub przyjaciół. Chwalą się wakacjami, biegami, nartami czy ciałem. Cały internet jest wypełniony narcystycznymi selfi młodych ludzi, których horyzonty nie sięgają dalej niż czubki umalowanych paznokci czy nowej fryzury.
Wstrząsnęła mną ostatnią „wiadomość”, obficie zobrazowana zdjęciami, o młodej córce znanego aktora (rektora, dyrektora) Englerta, która pokazuje „śmiałe zdjęcia” w bikini. Nie ona jedna oczywiście, takich dziewcząt są tysiące, ale zawsze zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, by wybrać akurat tak żałosną formę obecności na forum publicznym? To znaczy, jaka pustka musi zarządzać czyimś rozumem, by być dumnym z pół rozebranych zdjęć (i żeby nie było wątpliwości, aerotycznych mimo niewątpliwych dramatycznych starań). Bo tego z domu się chyba nie bierze, z wykształcenia też nie, więc skąd?

Polska topi się w odmętach – z jednej strony – indyferentyzmu obywatelskiego i politycznego, z drugiej strony – autorytaryzmu. Wśród najbardziej optymistycznych prognoz są te, które dowodzą nieudolności czy niemocy wszelkich przewidywań, a więc – być może – nawet topienie się nam nie wyjdzie (bo coś w PiS-ie się posypie, konflikty wybuchną, walka o władzę zeżre władzę).

No, ale zawsze mamy Matkę Boską, która uratuje, wroga pognębi, szalem błękitnym otuli, bolszewika przepędzi. I dziś już wiadomo, że to Polka, nasza, z Częstochowy (względnie z Wilna), z Jezusem Żydem nie ma nic wspólnego, ochrzcił ją ojciec Rydzyk, a promuje „Nasz Dziennik”.

Magdalena Środa

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Przepowiednie o Polsce"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jurek
Teraz poznajemy naszych rodaków, więc stajemy na pewniejszym gruncie, bowiem żyliśmy w ułudzie nowoczesności. Rozpoznanie nigdy nie będzie złe, choć tak się pocieszmy, na ten Niewiadomy Rok. Dla mnie największym rozczarowaniem jest kapitulacja rozumu i deficyt skutecznie mądrych obywateli stających za Europą I demokracją. Nie potrafimy znaleźć języka – naszego obrońcy wartości, Przegrywamy w pojedynku z chamem i jego sprawnym erystycznie językiem. Sprawnym, jedynie technicznie sprawnym, a mimo to, przegrywamy. Jakże bym życzył nam zobaczyć, jak przy pomocy moderatorów broniących merytoryczności i żądających prawdziwych odpowiedzi na pytania, upadają w dyskursie publicznym te pisowskie „demony intelektu”. A obraz kraju, którego najlepsze umysły… Czytaj więcej »