Przyjaciół poznać w biedzie, ale nie w PiSie. Zalewska zapiera się znajomości z podejrzanym w aferze PCK

Była minister dała głos. Włos się na głowie jeży

Znam Jurka od roku 2002, kiedy zakładał struktury Prawa i Sprawiedliwości w powiecie dzierżoniowskim. To dobry organizator, człowiek punktualny i słowny. Od zawsze wrażliwy na krzywdę ludzi, zwłaszcza dzieci. Oddam głos właśnie na Niego” – pisała w 2002 roku Zalewska, o czym przypomina Gazeta Wyborcza, cytując minister.

Teraz najpewniej w strachu o własną skórę Zalewska zapiera się znajomości z głównym podejrzanym w głośnej aferze PCK  na Dolnym Śląsku –  jakim stał się wcześniejszy protegowany Jerzy G.

Kiedyś był bardzo przydatny. Z ustaleń gazety wynika, że jabłka przeznaczone dla ubogich przynajmniej raz (w listopadzie 2014 r.) za jego pośrednictwem trafiły do rodzinnej miejscowości Anny Zalewskiej. Przywieziono je do Przedszkola nr 2 w Świebodzicach, co zbiegło się z kampanią samorządową, w której Zalewska aktywnie pomagała lokalnym kandydatom Prawa i Sprawiedliwości.

Przekazane przez darczyńców na cele charytatywne owoce posłużyły w kampanii wyborczej jako swego rodzaju „fant”, a lokalni działacze partii rozdawali je przechodniom na ulicach.

Nawiasem mówiąc Jerzy G. w ostatnich wyborach samorządowych wylądował na stołku radnego w sejmiku, dzięki wsparciu samej Zalewskiej. Niestety, po wyjściu na jaw afery PCK został wyrzucony z PiS. Teraz Zalewska już go nie zna.

/p/

Źródło: naTemat

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o