Publiczna, czyli własna

Publiczna, czyli własna

Największą krzywdą, jaką prezes uczynił Polakom, jest zrelatywizowanie kantu, oszustwa i kłamstwa

Kiedy partia Kaczyńskiego zawłaszczała telewizję publiczną, nawet rozsądni politycy wzruszali ramionami przywołując przykład komuny, gdzie w informacje Dziennika TV mało kto wierzył, a głoszone tam poglądy były przedmiotem kpin i setek żartów.  Spodziewano się, że rodacy i tym razem nie dadzą się nabierać, że masowo opuszczą widownię TV publicznej i powiększą grono widzów stacji niezależnych od rządzących. Istotnie, po 2015 roku wielu odeszło od telewizji zaanektowanej przez PiS, ale w ostatnich miesiącach widzowie coraz liczniej zaczęli wracać do państwowego nadawcy.  W ubiegłym roku na telewizyjnym rynku zwiększył się udział zarówno publicznej „jedynki”, jak i „dwójki”. Co więcej: TVP1 pokonała TVN, ustępując tylko Polsatowi.

Nie jest zaskoczeniem, że PiS odniósł w wyborach największy sukces tam, gdzie telewizja publiczna cieszy się największą popularnością. Obie mapy notowań nakładają się na siebie z sakramencką precyzją.  A równocześnie w rejonach z przewagą wyborców PiS znacznie więcej jest „ofiar jednostronnej indoktrynacji”, a mniej telewidzów śledzących jeszcze jakąś inną stację informacyjną. Zdawałoby się, że naród z doświadczeniami okupacji i komuny na dziesięciolecia pozostanie sceptyczny wobec rządzących, że nie uwierzy żadnemu despocie i nie pozwoli się otumanić. A jednak przybywa Polaków, którzy dają się nabierać zdemoralizowanemu autokracie. Dlaczego?

Część odpowiedzi znaleźć można w wywiadach i postach telewidzów na stronie tvpinfo: Bo dają pełny obraz każdej sprawy i kiedy prezentują jakiś temat, to na końcu nie ma już o co pytać. Bo mówią prostym językiem i nie trzeba się wysilać, żeby zrozumieć, o co chodzi. Bo obraz świata w TVP Info jest klarowny, kontrastowy i wyraźny. Bo w rządowych mediach politycy rzadko się kłócą i nie przerywają sobie. Bo TVPInfo jest dostępna dla każdego Polaka, a jak chce się mieć na przykład TVN24, to trzeba osobno płacić za kablówkę albo satelitę. Bo zawsze prezentują polski interes, a my przecież jesteśmy Polakami… Uderzające, że w deklaracjach przywiązania do telewizji publicznej rzadko przywoływany jest argument, który decyduje o oglądalności w cywilizowanych społeczeństwach. Jakby kryterium prawdy przestało mieć znaczenie. Jakby wiarygodni i niewiarygodni różnili się od siebie tylko liczbą zapewnień o własnej uczciwości oraz wagą oskarżeń, pomówień i epitetów, którymi obrzucany jest przeciwnik.

Szkoda miejsca na wyliczankę dowodów rozwalania budowanego przez lata etosu mediów publicznych i demolowania etyki zawodowej przez pracowników Jacka Kurskiego, uważających się za dziennikarzy.  Rada Języka Polskiego opublikowała raport, który jest dla TVP miażdżący. Spośród 306 ocenianych pasków informacyjnych, które ukazały się w głównych wydaniach „Wiadomości”, ogromna większość „powstała z myślą o wpływaniu na opinię odbiorcy komunikatu, a nie o dostarczeniu mu obiektywnego powiadomienia o danym zdarzeniu” . Oceniono, że TVP nie wypełnia nałożonego na nią ustawowo obowiązku rzetelnej, obiektywnej i niezależnej informacji. I co? I nic. Krajowa Rada Radiofonii nie zajmie się niekorzystną dla TVP analizą , bo ma ona jakieś „mankamenty w zakresie metodologii„.  Informacja o tych badaniach i bezczelnej reakcji organu powołanego do ochrony wiarygodności mediów elektronicznych dotarła do opinii publicznej i bynajmniej nie odstręczyła widzów od TVP. Przeciwnie. Dla coraz większej liczby odbiorców wiarygodność przestaje się liczyć.

Owszem, są wyznawcy PiS, którzy uwierzą w każdą narrację wymyśloną przez inżynierów dusz z partyjnej komórki propagandy i agitacji. Są też ludzie, którzy żyją w telewizyjnej bańce informacyjnej i nie weryfikują pozyskanych informacji, bo nie mają czasu, bo nie interesują się polityką, albo: bo nie i już. Tak bywa w każdym kraju. Polska specyfika polega jednak na tym, że przybywa odbiorców, dla których łgarstwa PiS są oczywiste mimo wysiłków funkcjonariuszy władzy idących w zaparte, czyli rośnie liczba Polaków, którzy ignorują kłamstwo. Przywykli? A może zaakceptowali fałsz jako oczywistą i naturalną formę uprawiania polityki? Może doszli do wniosku, że wszyscy politycy kłamią i kradną, ale jeśli jedni z nich dzielą się ukradzionym dobrem, to mniejsza o ich kłamstwa? Może uznali, że z dwojga złego cel – korzyść własna i sukces własnej formacji – uświęca stosowany środek, usprawiedliwia posługiwanie się nieuczciwymi metodami? A może doszli do wniosku, że telewizja zawsze kłamała i kłamać będzie, więc nie należy nadawać jakiekolwiek znaczenia jej wiarygodności?

Wielkim sukcesem Jarosława Kaczyńskiego jest zniszczenie zapisanych w prawie mechanizmów zabezpieczających wolność słowa i chroniących media publiczne przed zagarnięciem przez polityków jednej partii. A największą krzywdą, jaką prezes uczynił Polakom, jest zrelatywizowanie kantu, oszustwa i kłamstwa oraz oswojenie chamstwa, pazerności i przekrętów, które dla wielu, tak jak kiedyś w PRL, stały się znowu objawami życiowej zaradności.

Andrzej Karmiński    
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
JantarsmętekWaldemarMaciek123454321Zwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Czyli krótko: demoralizacja społeczeństwa postępuje w tempie zastraszającym. Ale… może jednak jest tak, że Kurski podstawia suwerenowi pod nos lustro i suwerena cieszy to, co tam widzi, czyli własne odbicie.? „Tak, tak, tam w lustrze to niestety ja…” jak śpiewał niezapomniany Obywatel GC.?
I jeśli tak jest, to czy damy sobie radę z taką konstatacją, my, odwieczne orły i sokoly, a w rzeczywistości paskudzace po własnym obejściu kaczki.? 🙁

Maciek123454321
Maciek123454321

Pisałem na tym forum w innym miejscu, że zerwane zostały wszelkie kotwice, imponderabilia, pewne stałe punkty odniesienia, wedle których budowaliśmy sobie przez 30 lat widzenie tego świata. „(…) ale Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były, ale Świętości nie szargać: to boli” – mówi Stańczyk do Dziennikarza w „Weselu” Wyspiańskiego. Zatem już ponad 100 lat temu poeta, dramatopisarz, rysownik, witrażysta, człowiek wielu zawodów ocierający się o geniusz dostrzegał znamiona podłości doprowadzonej dziś niemal do perfekcji przez moralnie skarlałe indywidua, które uosabia dziś tzw. Prawo i Sprawiedliwość. Dzisiaj bezkarnie można opluć każdego. Można też bezczelnie głosić kłamstwa, bo „ciemny lud… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Sporo słusznych wniosków, ale też sporo uproszczeń. Trzeba by bowiem zanalizować badania statystyczne (czy były takie?) oglądalności TVPInfo w rozmaitych grupach wiekowych i z podziałem na wieś i miasta. Ta propagandowa telewizja publiczna wyraxnie adresowana jest do starszego pokolenia, przedinternetowego, natomiast pamiętającego telewizję Szczepańskiego czy Urbana. Wątpię, by ludzie młodzi, obyci w świecie mediów, łykali bezproblemowo tak prymitywnie upichconą informację. Zapewne żyją w swojej bańce, ignorując państwowe media – ale też, co poświadcza absencja wyborcza – ignorując to, co się dzieje w tzw. życiu publicznym. Co tez jest pochodną owego – jak pisze autor – „zrelatywizowania kantu, oszustwa i kłamstwa”.

smętek
smętek

Młodzi powtarzają „nie interesuję się polityką”. Rozumiem, że nikt im nie powiedział, że polityka zainteresuje się nimi. Jak ta prawda do nich dotrze będzie pozamiatane.

Jantar
Jantar

To jednak troszkę nie tak. Moja mama jest z pokolenia doskonale pamiętającego tv Urbana czy Szczepańskiego, a jednak jest zaznajomiona z internetem i żadnych informacji w TVP nie ogląda – ogląda wyłącznie TVN24. Natomiast kolega w moim wieku pod koniec 2016 r. prawie mi wykrzyczał, że „wreszcie po blisko 30-u latach ma co oglądać w TVP, bo przez te wszystkie lata nie oglądał w tej tv absolutnie niczego poza papieskimi pielgrzymkami, bo ta tv przez te wszystkie lata tylko kłamała, a po przejęciu przez PiS mówi tylko i wyłącznie czystą prawdę”. Ten sam kolega równocześnie krytykował tv Urbana i Szczepańskiego… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Oczywiście, że nie ma tu żelaznych reguł, zgadzam się całkowicie. Niemniej badania, które znalazłem w sieci jednak potwierdzają moją opinię i dowodzą znikomej oglądalności Jedynki i Dwójki TVP przez młodych. Trudno im się dziwić: tak prymitywnej propagandy typu „Oni chcą wojny domowej” nie pamiętam nawet w najgorszych czasach PRL. Z drugiej strony efektem tego typu młotkowania jest to, co opisuje autor artykułu: niesłychana relatywizacja samego pojęcia prawdy i faktu. Istnieje już tylko postprawda i fakty uznane za fakty, przynajmniej w TVP.