Rafał Ziemkiewicz nie jest partnerem do dyskusji dla rzetelnego dziennikarza

Rafał Ziemkiewicz zaatakował prezydenta Dudę

Stanisław Skarżyński, dziennikarz „Gazety Wyborczej” brał udział w audycji publicznego mazowieckiego Radia dla Ciebie, „Co tam bzyka w polityce”. Należy on do tej nielicznej grupy, która przyjmuje zaproszenie do mediów publicznych. Wprawdzie „nie żeby mi jakąś przyjemność sprawiały rozmowy z Michałem Karnowskim albo ścieranie się z Anitą Gargas i Dorotą Kanią jednocześnie. Robię to ze względu na słuchaczy tych stacji, którym należy się przecież coś poza propagandą „dobrej zmiany”. Tym razem jednak osoba adwersarza spowodowała, że opuścił studio.

Dzisiaj, na łamach „Gazety Wyborczej” tłumaczy swoje zachowanie. Przede wszystkim nie wiedział, że drugim zaproszonym gościem jest Rafał Ziemkiewicz człowiek, który już dawno przekroczył granice rzetelnego dziennikarstwa. Jego skandaliczne wypowiedzi o gwałceniu pijanych kobiet („kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech pierwszy rzuci kamień”), określanie swoich przeciwników mianem „zaplute z nienawiści do zmarłych k…y”, hańbiące wypowiedzi o najwybitniejszych postaciach, jakie wydała Polska w minionym wieku, m.in. o Władysławie Bartoszewskim, Bronisławie Geremku czy Adamie Michniku, całkowicie przekreślają, zdaniem dziennikarza, szanse i ochotę, by z nim o czymkolwiek rozmawiać.

Pan Ziemkiewicz jest przede wszystkim politykiem. Skarżyński zwraca uwagę, że należy on do stowarzyszenia Endecja, które propaguje ideologię Romana Dmowskiego. O uchodźcach mówi „najeźdźcy”, na Twitterze podsumowuje awanturę o nowelizację ustawy o IPN, pisząc o „głupich względnie chciwych parchach”, a w jednej z audycji w TVP żartował sobie z Marcinem Wolskim z „żydowskich obozów zagłady”. Żydowskich, bo ginęli tam żydzi, więc to określenie jest bardziej adekwatne niż „polskie”.

Już przed audycją, gdy dowiedział się, kto będzie wraz z nim gościł w studio, zapowiedział, że z tą osobą nie wystąpi. Jak mówi – „wszedłem do studia, powiedziałem „dzień dobry” i przez dwie minuty słuchałem Ziemkiewicza opowiadającego coś o bombardowaniu Syrii przez Stany Zjednoczone. Trochę go to bawi, ale bez przesady, nic poważnego. Gdy oddano mi głos, powiedziałem, że nie będę siedział w jednym studiu z Ziemkiewiczem, przypomniałem jego wpis o „chciwych parchach”, podziękowałem i wyszedłem”.

Wielkie brawa do Stanisława Skarżyńskiego. Na szczęście są jeszcze dziennikarze, dla których etyka zawodowa nie jest pustym słowem.

Tamara Olszewska

(Źródło: wyborcza.pl)

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
6 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Andrzejstan, Stanisław, Janek, Alek,Pawełlucky wackerAnon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Paweł

Z artykułu wynika, że to Skarżyński nie jest partnerem do dyskusji. Przyszedł do studio, strzelił focha jak panienka i uciekł. „Dziennikarz” 🙂

Sobiepan
Sobiepan

Szamaczku, odziej sie w dres i ZNIKAJ z tego portalu. Podsluchiwales rozmowy doroslych i udalo ci sie cos zapamietac- tylko nie bardzo wiesz do czego to przykleic. Dosc mam trolli.

Paweł
Paweł

Zawsze wiedziałem, że jesteś słaby i prędzej czy później pękniesz 🙂

stan, Stanisław, Janek, Alek,
stan, Stanisław, Janek, Alek,

Na Ziemkiewicza to on jest za cienki. Słusznie wyszedł.

seaman
seaman

tak się powinni zachowywać porządni dziennikarze

smętek
smętek

Tak powinien się zachować każdy przyzwoity człowiek.

Anon
Anon

Ale gdyby to Ziemkiewicz wyszedł zamiast rozmawiać ze Skarżyńskim byłoby pianie, że uciekł jak tchórz. Nieładnie takie podwójne standardy stosować

lucky wacker
lucky wacker

Implikujesz innym coś co sam wymyśliłeś. I jeszcze jesteś tym oburzony. Powinienem częściej prowadzić rozmowy z samym sobą. Byłbyś idealną parą dla samego siebie.

Anon
Anon

Próżnoś repliki się spodziewał… resztę sobie doczytaj

lucky wacker
lucky wacker

Tuwim to był gość 🙂

Andrzej
Andrzej

Ziemkiewicz wygląda na człowieka ale przecież nim nie jest.