Re(de)konstrukcja rządu?

Re(de)konstrukcja rządu?

Od kilku tygodni słyszę ciągłe dyskusje o rekonstrukcji rządu. Rozumiem, że dla wielu pełnią one funkcje terapeutyczne. Jeśli bowiem tyle się o tym mówi, choć właściwie tylko „gdyba się”, to być może coś w tym rządzie pęka, coś go wewnętrznie koroduje, coś może się walnie? Bo jeśli się nie wali to po co rekonstruować rząd, który ma tyle sukcesów, że właściwie ma same sukcesy? Bo się prezesowi znudził? Bo media potrzebują zmiany kostiumów i scenicznych osobowości? Być może chodzi o zasłonę dymną: podrzucany opinii publicznej „gorący temat” o zmianach w rządzie ma odwracać uwagę od ekspresowego psucia życia publicznego (np. prac nad Kartą Wyborczą)?. Realna „rekonstrukcja” jest prawie niemożliwa. Być może ktoś zostanie wzmocniony, ktoś ukarany, ktoś wywyższony. Ale na pewno nikt, kto zasłużył sobie destrukcyjnymi działaniami nie tylko na „rekonstrukcję”, ale i na Trybunał Stanu nie ruszy się z posady. Jest bowiem wiele „sił wyższych” niż efektywność czy działanie na rzecz dobra wspólnego, które wpływają na ocenę rządu: liczą się sojusze (Kościół, Rydzyk), liczy się tajemnica (bo tylko nią mogę tłumaczyć stałą i niezachwianą obecność takiej osoby jak Antonii Macierewicz na czele wojsk) a przede wszystkim liczy się totalna lojalność. Ona co prawda niszczy sumienia poszczególnych ludzi (np. widać było jak wili się przed kamerami próbując udowodnić, że marsz faszyzujących nacjonalistów był pogodną patriotyczną imprezą, gdzie radośnie maszerowali starcy, dzieci oraz inwalidzi) ale niesłychanie wzmacnia partię i samego Kaczyńskiego. Ta partia rośnie na bezgranicznej lojalności ludzi, którzy zastępują nią sumienie. To danina dana władzy.

Kaczyński okopał się na świetnej pozycji i nie sądzę by chciał ją zmienić. Steruje rządem żelazną ręką i za nic nie bierze żadnej odpowiedzialności, a nie myślę też, by w partii było jakieś wrzenie, które potrzebuje silnej ręki dla ochłody. Za głupotę i wysoką szkodliwość społeczną nikt zdymisjonowany nie zostanie, przeciwnie to raczej powód do awansów i pochwał. Nieudolność to również raczej zaleta niż wada (Błaszczak, Waszczykowski). Bunt w tej partii jest niemożliwy lub pozorny co dobrze zilustrował Gowin: głosując tak jak prezes kazał i ukazując zafrasowaną twarz Stańczyka kamerom telewizyjnym. Być może na „rekonstrukcji” frakcja „puławska” zyska więcej niż „natolińska” lub odwrotnie. Pozycji Polski, demokracji, naszej godności a nawet puszczy to nie uratuje.

Magdalena Środa
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
bartkasandraTom&JaryTed Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ted
Ted

Był świetny skecz – Jan Pietrzak i Piotr Fronczewski grają w szachy i tworzą „nowy” rząd. Tutaj chyba będzie podobnie

bart
bart

A ja sądzę, że PiS wielokrotnie udowodni, że ministrami mogą być jeszcze większe łobuzy i głupcy niż obecnie urzędujący.

Tom&Jary
Tom&Jary

Kaczyński może zostać premierem bo ma ambicje zapisać się w historii. Chce być ojcem dobrej zmiany liczy że teraz pis ma tylu zwolenników i są tak zadowoleni z dobrej zmiany że przełkną zmiane premiera. Ja upatruje w tej zmianie szanse na odsunięcie pisu od władzy że ludzie otworzą oczy i zobaczą że dobra zmiana nie jest taka dobra. Oczywiście to się nie stanie jeżeli opozycja będzie nadal taka słaba bez pomysłu zapatrzona w siebie.

kasandra
kasandra

Żadnej rekonstrukcji w pisuarskim rządzie neofaszystów nie będzie! To „bicie piany” stanowi – moim zdaniem -taktykę kaczystów, aby tylko zająć media tematem zastępczym!