Refleksje w przeddzień kolejnej „miesięcznicy smoleńskiej”

Zamiast miesięcznic smoleńskich mogły być miesięcznice gruzińskie

Wystąpienia ministra Macierewicza na konferencji prasowej w Brukseli, gdzie zaliczył do tej samej rangi wydarzeń autentycznych agresje zbrojne i katastrofę lotniczą, której przyczyną były bałagan, niekompetencja i brak odpowiedzialności, zarówno osób przygotowujących wizytę, jak i będących na pokładzie samolotu oraz oburzające wystąpienie ministra Kownackiego w Sejmie, w którym otwarcie oskarżał opozycję o „krew na rękach” – to nie tylko „szaleństwo i obłuda”, ale działania, które mają na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistych przyczyn tej tragedii. Takie działania niestety pozwalają dalej zwodzić znaczną część opinii publicznej i zacierać winę głównego organizatora tej wizyty, czyli Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz samego prezydenta.

To w tym urzędzie zostały podjęte trzy decyzje, mające podstawowy związek z katastrofą i jej rozmiarem, a mianowicie:

  • decyzja o wyborze środka transportu,
  • decyzja o godzinowym programie uroczystości, zakładającym lądowanie samolotu na nieregularnie używanym lotnisku w takiej porze dnia i roku,   kiedy poranne mgły i zamglenia są częstym zjawiskiem,
  • decyzja o składzie delegacji, podróżującej samolotem.

Moim zdaniem – wszystkie trzy błędne. Wizyta prezydenta Kaczyńskiego nie była wizytą „na zaproszenie strony przyjmującej”, tylko na życzenie strony polskiej. W związku z tym jej ranga protokolarna dla strony rosyjskiej była bardzo niska i znacznie zwiększała wymagania dla strony polskiej na niełatwym terenie Federacji Rosyjskiej. Znacznie bezpieczniejszy byłby wyjazd pociągiem, razem z rodzinami katyńskimi, co byłoby też wspaniałym gestem Prezydenta wobec tych ludzi, a nawet przejazd samochodem i autobusami.
Zastrzeżenia można mieć także do programu. Dlaczego nie skorzystano z dobrego przykładu wizyty premiera Tuska 3 dni wcześniej, który zakładał lądowanie w Smoleńsku koło południa, kiedy prawdopodobieństwo porannych mgieł jest znacznie mniejsze (jak było to widać z przekazu telewizyjnego w dniu katastrofy o ok. 12.00 pogoda była znacznie lepsza, świeciło słońce i widać było niebieskie niebo). To, że decyzja o zgromadzeniu na pokładzie jednego samolotu wszystkich najważniejszych generałów, wielu polityków, posłów i innych, ważnych dla naszego kraju osób była błędna jest chyba teraz dla wszystkich oczywiste.

Do tej pory nikt nie rozliczył byłych pracowników Kancelarii Prezydenta z tych decyzji. Nie wiemy, w jakich okolicznościach zostały podjęte, jakie argumenty „za i przeciw” były rozważane, kto i na jakiej podstawie te decyzje podejmował.
Szczegółowa analiza tych decyzji i właściwe wyciągnięcie wniosków ma bardzo istotne znaczenie, zwłaszcza w sytuacji, kiedy planowany jest zakup samolotów dla VIP-ów i najważniejsze osoby w państwie będą znowu latać w samolotach pilotowanych przez wojskowych, a nie pilotów cywilnych. Konieczne jest moim zdaniem opracowanie nowych procedur, z obowiązkiem wykonywania analizy ryzyka, określenia punktów krytycznych i przygotowania dla nich wariantów alternatywnych (plan B), procedur, które jednoznacznie określałyby, kto i na jakiej podstawie podjął każdą istotną decyzję.

Warto także dokładnie przeanalizować zachowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w krytycznej fazie lotu. Z dostępnych odczytów zapisów w czarnych skrzynkach sytuacja przedstawia się następująco. Do prezydenta Kaczyńskiego dociera informacja o tym, że warunki na lotnisku nie pozwalają na bezpieczne lądowanie. Wysyła wtedy do kokpitu dyrektora Kazanę z MSZ. Kapitan informuje, że obecnie nie może lądować i są dwie możliwości, lecieć na lotnisko zapasowe lub krążyć nad nim, czekając na poprawę pogody. Dyr. Kazana wraca z tą informacją do prezydenta. Po pewnym czasie pojawia się ponownie w kokpicie i przekazuje, że nie ma jeszcze w tej sprawie decyzji prezydenta.

Można teraz tylko domniemywać, co mogłoby się stać, gdyby dyr. Kazana przekazał, że prezydent zwraca uwagę, że przy takim zestawie pasażerów bezpieczeństwo lotu jest najwyższym priorytetem, a załoga powinna za wszelką cenę unikać ryzyka. Podjęcie przez prezydenta Kaczyńskiego decyzji o zgromadzeniu na pokładzie jednego samolotu wszystkich najważniejszych generałów, wielu polityków, posłów i innych, ważnych dla naszego kraju osób, a następnie, po otrzymaniu informacji o niesprzyjających warunkach na lotnisku, niezwrócenie uwagi na ich bezpieczeństwo, to swojego rodzaju mistrzostwo świata braku odpowiedzialności. To wielka plama na życiorysie prezydenta, której nawet największy pomnik nie przysłoni.

Dlatego katastrofa smoleńska powinna być ponownie przeanalizowana także pod kątem uprawnień dysponenta samolotu, nawet w sytuacji, gdyby był nim zwierzchnik sił zbrojnych. Ponieważ taki lot jest lotem dyspozycyjnym, a nie rejsowym, to dysponent powinien mieć pewne uprawnienia, niezwiązane z naruszaniem bezpieczeństwa lotu. Jednak w takiej sytuacji uważam, że kontakty VIP-ów z załogą powinny mieć miejsce przez „intercom” i być rejestrowane w czarnych skrzynkach. Taki system z jednej strony rozwiałby wiele niejasności w przypadku konfliktu z załogą (casus gruziński), ale mam nadzieję, że także zwiększałby poczucie odpowiedzialności dysponenta lotu i zmniejszałby prawdopodobieństwo takiej katastrofy, jak w Smoleńsku, która była nie tylko tragedią, ale międzynarodową kompromitacją Polski.

Antoni Miklaszewski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Alkamariana131jurekWaldemarPiJar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tom&Jary
Tom&Jary

Skoro opozycja ma tyle argumentów to dlaczego daje się cały czas punktować pisowi. Odnoszę wrażenie że pis ze swoją propagandą zagłusza ich. A może stracili wolę walki może są wypaleni. Przegrywamy wszyscy a straty będą jeszcze większe.

PiJar
PiJar

Bardzo trafna analiza i celne wnioski. To kolejny przyczynek do dyskusji o stanie państwa i zmianach, które muszą nastąpić w czasie sprzątania po demolce przeprowadzonej przez PiS. Aby jednak wprowadzić to wszystko w życie potrzeba spełnienia co najmniej dwóch warunków koniecznych. Pierwszy to odsunięcie PiS od władzy, zaś drugi to ostateczna kompromitacja koncepcji zamachu. Wydaje mi się, że na spełnienie obydwu partia „panów” cały czas ciężko pracuje, co rusz odsłaniając swoje oblicze totalnych laików w zarządzaniu państwem, a w wielu przypadkach pokazując się jako zwykłe półgłówki i tępacy. Także podtrzymywanie bez końca mitu zamachu jest nie do utrzymania bez wykazania… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Nic dodać nic ująć. Wiele z tych kwestii pojawiło się już w raporcie komisji Millera i dlatego właśnie został skrzętnie wycofany, gdyż podważa jeden z fundamentów władzy pisowskiej a mianowicie smoleńską religię – bo jak w końcu nazwać coś, co opiera się na wierze bez żelaznych dowodów. Sądzę, że Maciarewicz będzie odwlekał w nieskończonośc owo „Sprawdzam” o którym pisze PiJar, bo musiałby uciec się do fabrykowania dowodów w stylu „zdjęć rosyjskiego blogera” jak wcześniej. A jak długo można się ośmieszać?

jurek
jurek

Do spychanych w niebyt informacyjny przesłanek pomocnych zbadaniu, kto ponosi odpowiedzialność za lądowanie, należy tzw. ostatnia rozmowa odbyta przez telefon satelitarny. Raport Komisji Millera bagatelizuje ją podając tylko chwilę rozpoczęcia [6:21:40, Raport s.51). Ostatnio pojawił się – w programie Tomasza Sekielskiego – okres jej trwania, 98 s, Więc półtorej minuty bracia rozmawiali o zdrowiu matki (?), w sytuacji gdy plan wizyty inaugurującej kampanię wyborczą zaczynał się walić. To zadanie dla prokuratury, ale chyba nikt normalny nie żywi nadziei, że ta, w obecnej formie, kiedykolwiek to wyjaśni.

mariana131
mariana131

Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę…. Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową. W… Czytaj więcej »

Alka
Alka

Dluga,ale jakze rzeczowa,obiektywna , fachowa i rowniez osobista wypowiedz.Chyle czola!Czy pozwoli Pan,ze bede ja kopiowac i wklejac(cytowac),gdzie tylko znajde temat zwiazany z katastrofa smolenska?