Rekonstrukcja pisowskiej koterii

Rekordowo dużo etatów w Kancelarii Premiera – „Rząd - wielki, większy, największy…”

Tzw. rekonstrukcja rządu służy tylko jednemu – przykryciu jednej z najważniejszych dat w naszej współczesności 4 czerwca 1989 roku.

Kto dokonał rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego? Wszak autorstwa nie może sobie przypisać obecny premier. Pytanie należy do retorycznych, bo wiadomo wszem i wobec kto. Pytanie właściwe byłoby: po co zrekonstruowano ciało administracyjne, któremu premieruje Morawiecki?

To, że niektórzy ministrowie dostali się do Europarlamentu nie jest powodem do nazywania rekonstrukcją rządu, lecz wypełnieniem braków, plombą np. po Beacie Szydło, która jedzie po sukces 27:1. Mowa jest nawet o posadzie szefowej Parlamentu Europejskiego, bo i z takim pomysłem wyskoczył jakiś akolita geniusza z Żoliborza. Nie podejrzewam, aby w Brukseli Szydło, Joachim Brudziński bądź inna/inny zagrozili europejskim kabaretom. To w Polsce kabarety nie nadążają za awangardą pisowskiego surrealizmu.

Wesoło nam nie będzie, gdy nieznająca języka angielskiego Szydło i takiż poliglota Brudziński wyskoczą z jakimś wspólnym pomysłem politycznym z Marine Le Pen bądź z Matteo Salvinim, którzy są na żołdzie (dosłownie) Władimira Putina.

Ta rekonstrukcja rządu, a w zasadzie jak tutaj nazwałem: plomba, służy tylko jednemu – przykryciu jednej z najważniejszych dat w naszej współczesności 4 czerwca 1989 roku, której 30 rocznica jest obchodzona. Wkład polityków PiS w tamto wydarzenie jest prawie żaden, oprócz braci Kaczyńskich, których niefortunnie namaścił wielki Lech Wałęsa.

Z obchodów zapamiętamy arogancję premiera Morawieckiego, którego osiłkowie z ochrony odepchnęli prezydent Aleksandrę Dulkiewicz, gospodynię Gdańska, gdy chciała Morawieckiego zaprosić na symboliczną debatę przy Okrągłym Stole. Mateusz, jak jego rodzic Kornel pracuje na sławę rozwalacza, tatuś – rozwalał „Solidarność”, był jej folklorem, synek rozwala demokrację i praworządność, acz na zlecenie Jarosława Kaczyńskiego, swego promotora.

Co warto wiedzieć o nowych plombach w rządzie PiS? Jacek Sasin został wicepremierem, opozycja winna się cieszyć, bo to ktoś pokroju Antoniego Macierewicza, będzie kompromitował siebie i PiS. Swoją sytuację i pozostałych plomb zdefiniowała Elżbieta Witek, nowa szefowa MSWiA, która jest zielona w kwestiach bezpieczeństwa, ale zapewnia „będę się tego resortu uczyć, bo pan premier coś we mnie dostrzegł, co pomoże wypełnić tę misję”.

Jak widzimy zatem i słyszymy, ta rekonstrukcja to przesunięcia wewnątrz pisowskiej koterii, która ma byle jakie zdolności profesjonalne, za to duży ciąg na kasę i rozwalanie Polski. Można sobie tylko życzyć, aby ostatni raz się rekonstruowali, przestali zawracać nam głowy i odeszli w niesławie.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
ewaJacek DolińskiZwinkaBart Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bart
Bart

Kryterium kompetencyjne tej ekipy: kto jest bardziej posłusznym sługą bożyszcza z Żoliborza. Czy ktoś mi może podać JAKIEKOLWIEK kompetencje KTÓREGOKOLWIEK z nowych ministrów? Na rekord idzie chyba E. Witek, która jakoś tak je opisała, że poduczyła się ostatnio o służbach, choć nie o wszystkich.

ewa
ewa

kryterium kompetencyjne wymalowane jest na ich twarzach

Zwinka
Zwinka

Misjonarze, psiakrew. Ale dress code (patrz fotka) nastajaszczy …chociaż lepsze byłyby mundurki khaki.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Wypowiedź pani Witek „będę się tego resortu uczyć, bo pan premier coś we mnie dostrzegł, co pomoże wypełnić tę misję” to chyba jakiś żart?
Przypomina mi się anegdota z lat 70-tych ub. wieku o mianowanym przez PZPR nomenklaturowym dyrektorze jednego z dużych ośrodków obliczeniowych, który na spotkaniu zapoznawczym z pracownikami wzniósł toast: Bo wicie, tosze, na ty cały informatyce (akcent na „y”) to ja się za bardzo nie znam, ale kumunistą jestem dobrym. No to wypijmy za powodzenie!