Róbmy to, co słuszne, a nie to, co się opłaca

Róbmy to, co słuszne, a nie to, co się opłaca

Nie można bać się hejtu – skuteczną odtrutką na niego jest odwaga i siła własnych przekonań.

Od jakiegoś czasu, a jest to zwłaszcza widoczne w kampanii wyborczej, zauważyłam, że najważniejszym politycznym kryterium zrobienia lub niezrobienia czegoś, zagłosowania za lub przeciw, podjęcia takich czy innych ustaleń jest: co na to powie konkurencja polityczna? Co napiszą rządowe media? Jak będzie można to zmanipulować w oczach opinii publicznej? Czy to, co chcemy zrobić nie zostanie, aby przekręcone i nie posłuży do ataku na nas? Czy nie będzie zbyt łatwe do użycia przeciw nam? I oczywiście nieśmiertelne: czy to się naszej partii opłaca? Czy urośnie nam czy spadnie w sondażach?

Rozumiem tę postawę i rozumiem, że wynika ona z bezprecedensowego w historii pokomunistycznej Polski upadku debaty publicznej, botów, fejków, manipulacji, propagandy i brutalnych, personalnych nagonek, a jednak pozwolę sobie ją skrytykować. Bo moim zdaniem wiele z polskich bolączek wynika właśnie z tego, że już niemal wszyscy (choć nie wszyscy na szczęście!) politycy zapomnieli, że powinno się brać pod uwagę tylko jedno jedyne kryterium: czy to, co chcemy zrobić jest słuszne? Czy jest dobre dla ludzi? Czy przyczyni się do rozwoju obywateli, Polski, także w dłuższej perspektywie?

Wiem, że to trudne i pracochłonne. Znam wszystkie argumenty przeciw, łącznie z tym, że „my będziemy szlachetni i dobrzy, a tymczasem przeciwnicy nie mający takich skrupułów nakradną, nakłamią i wygrają wybory i wtedy żadne z tych szczytnych planów się nie ziszczą”. A jednak uważam, że mam rację.

Nigdy nie sądziłam, że to, że coś jest trudne jest argumentem, żeby tego nie robić. Nigdy nie uważałam, że to, że coś na początku jest niepopularne jest argumentem, żeby tego nie robić. Dla mnie taka sytuacja oznacza tylko tyle, że trzeba włożyć więcej pracy, więcej wysiłku, więcej pomysłów, żeby przekonać do tego ludzi, zarazić ich swoją pasją i swoją wizją. I bardzo bym chciała, żeby tak myśleli także politycy.

Nie oczekujmy od polityków mniejszego zła i przeciętności. Oczekujmy tego, co najlepsze, programu i projektu, jak się rozwinąć kulturowo i cywilizacyjnie, jak żyć w kraju sprawiedliwym, przejrzystym, sprawnym, praworządnym i tolerancyjnym, życzliwym. Oczekujmy, że będą mieli na to plan, pomysły i recepty. Nie przyjmujmy niekompetencji i byle jakich tłumaczeń, bo zawsze tylko to będziemy dostawać.

I na koniec jedna tylko uwaga. Politycy, którzy sądzą, że jak będą „grzeczni”, poprawni politycznie i nie będą się narażać, unikną hejtu, bardzo głęboko się mylą. Istotą hejtu, wbrew angielskiej nazwie, nie jest bowiem nienawiść, tylko władza nad drugim człowiekiem. I ustępowanie hejterom kończy się dokładnie tak, jak ustępowanie terrorystom – zastraszeniem, śmiercią, czasem fizyczną, a czasem cywilną i nieuchronną eskalacją żądań.

Jestem przekonana, że jedyną sensowną strategią wobec hejtu jest składanie doniesień organom ścigania i ograniczanie go metodami prawnymi. Poza tym trzeba robić swoje, nie ustępując na krok. Bo nie tchórzostwo jest skuteczną odtrutką na hejt, tylko odwaga i siła własnych przekonań. A że to trudne? Jak wszystko, co jest coś warte.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
fat.musicjurekgregMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Pani Elizo, dziękuję za to, że jest Pani z nami. Odnoszę jednak wrażenie, że nasza opozycja w szybkim tempie pozbywa się oporów związanych z hejtem i nienawiścią w sieci. Idzie do przodu, a sam Donald Tusk jest najlepszym przykładem słuszności Pani twierdzeń. Nic nie pomagało, kiedy starał się trzymać z daleka od naszego piekiełka i dystansował się od bieżącej polityki. Durni pisowcy i tak jeździli po nim jak po burej kobyle, oskarżając go o to, że tańczy, jak mu Merkel zagra, że reprezentuje opcję niemiecką, że jest wrogiem Polski itd. itd. Wreszcie w ostatnią sobotę powiedział szczerze, co go boli.… Czytaj więcej »

greg
greg

Pisze p.Eliza: „Znam wszystkie argumenty przeciw, łącznie z tym, że „my będziemy szlachetni i dobrzy, a tymczasem przeciwnicy nie mający takich skrupułów nakradną, nakłamią i wygrają wybory i wtedy żadne z tych szczytnych planów się nie ziszczą”. A jednak uważam, że mam rację.’. Czyli uważa Pani, że opozycja powinna głośno mówić np., że jak tylko dorwie się do władzy to wydłuży z powrotem wiek emerytalny co zresztą jest z oczywistych powodów jedynym sensownym rozwiązaniem. Ale w rezultacie, tak jak Pani pisze, przegra wybory, a pis w następnej kadencji wykończy niezależne media i obsadzi swoimi nieudacznikami wszystkie możliwe stanowiska aż do… Czytaj więcej »

fat.music
fat.music

„wydłuży z powrotem wiek emerytalny co zresztą jest z oczywistych powodów jedynym sensownym rozwiązaniem” To nie jest żadne rozwiązanie, to jest alibi, by nie wprowadzać reform. Jeśli chcemy mieć emerytury, to trzeba płacić składki, a jak wskazują badania większość ludzi będzie je pobierać. Jeżeli KE ma do zaproponowania tylko bycie antyPiS to gdzieś się w tym pogubiliśmy, Chciałbym by wreszcie głosowało się za, nie przeciw. Nie przekonuje mnie ani antyPiS, ani antyPO, czy antyPOPiS. To pachnie straszną regresywnością. Czas dać szansę innym, młodszym niezdemoralizowanym ciągłym byciem antyCośTam. Nie chcę kolejnego straconego pokolenia, W najbliższych wyborach już w przynajmniej jedna polka… Czytaj więcej »

greg
greg

Jeżeli pis wygra wybory, to będziesz mógł być za, a nawet przeciw przez następnych 20 lat. Ciekawe czy wtedy będzie pachniało regresywnością ? I jaką szansę będą mieli młodsi niezdemoralizowani ? Takie poglądy w tej konkretnej sytuacji w Polsce, oznaczają, że chcesz kolejnego straconego pokolenia i to pewno nie jednego.

jurek
jurek

Ten lękowy mechanizm najlepiej widać w podejściu do politycznej siły korporacji z Watykanu. Nikt jej prawdziwego rozmiaru nie chce poznać.
Jakże brakuje BADAŃ, ilu z nas oddaje głos pod wpływem agitacji z ambony, ilu słyszy takie wezwania w ciszy wyborczej. A jak wygląda antycypujący trend takich zjawisk w obecnej atmosferze narastającej nieufności do Kościoła?

Poznajmy liczby – lęki się zmniejszą. Będzie odważna pracownia gotowa do takiego pomiaru?

fat.music
fat.music

Brzmi pani jak działaczka partii Razem – „Inna polityka jest możliwa”. Staram się myśleć pozytywnie, ale z tego co widzę jeszcze nie teraz. Obawiam się że wręcz polityka w zupełnie inną stronę. Ja bym nawet nie winił polityków, przyczyną (zapewne jedną z wielu) jest upadek tradycyjnych mediów i dziennikarstwa. Które przegrywa z internetem, gdzie każdy bez wykształcenia, wiedzy a nawet pieniędzy może produkować content. Zaczyna się równanie w dół, wyścig o kliki. A ich nie zdobywa się wyważonym zdaniem, tylko czymś co wzbudza emocje, bardziej jednak te negatywne. Cenzurowanie internetu oczywiście nie wchodzi w grę. Ale bez dostępu do informacji… Czytaj więcej »