Rozchwialiśmy sobie klimat

Rozchwialiśmy sobie klimat

Dawne ekstrema to nasza nowa norma” – z prof. Zbigniewem Kundzewiczem, hydrologiem i klimatologiem rozmawia Tomasz Ulanowski z Wyborcza.pl. W tym samym roku możemy mieć straty zarówno z powodu suszy, jak i powodzi, i to w tym samym regionie.

Należy pamiętać, że gruba pokrywa śnieżna, której od dawna nie mieliśmy, to naturalny magazyn wody dla budzącej się do życia przyrody. A tej zimy przyroda nie zasnęła. Po bezśnieżnej zimie przyszły bardzo suche miesiące, marzec i kwiecień. 5 maja na stacji pomiarowej w Warszawie Wisła miała zaledwie 56 cm głębokości. Nawet, gdyby teraz padało do końca lipca, deszcz nie zrekompensuje kilkuletniego deficytu w bilansie wodnym.

Ekstremalne zjawiska pogodowe pojawiają się coraz częściej i są coraz bardziej intensywne. Te znaczne wahania klimatu powoli stają się nową normą. Jeśli można określić jakieś trendy, to są nimi coraz częściej powtarzające się okresy suszy. W dekadach 2010-19 i 2000-09 mieliśmy w Polsce po cztery lata z głęboką suszą, a w latach 90. i 80. – po dwa. Coraz większe są odchylenia od dotychczasowych norm, co oznacza, że jednego roku możemy mieć wspaniałe zbiory, a kolejnego – fatalne.

Żeby temu zaradzić, należy jak najszybciej zacząć chronić klimat przed dalszymi zmianami. Trzeba ograniczyć światową emisję gazów cieplarnianych i „odwęglić” energetykę. Będzie to bardzo trudne wobec sprzeciwu takich państw jak USA albo Polska. A im później zaczniemy zmniejszać emisję i przestawiać gospodarkę na zielone tory, tym trudniej nam będzie ograniczyć globalne ocieplenie.

Niezmiernie ważna będzie mała retencja wody, zwłaszcza magazynowanie wody deszczowej. Dziś cała gospodarka nastawiona jest na to, żeby wodę deszczową jak najszybciej usunąć i przerzucić do Bałtyku. Dzieje się to zwłaszcza w miastach, które są praktycznie betonowymi pustyniami. Rowy melioracyjne powinny być – zamiast nagminnego betonowania – poprzedzielane zastawkami, by gromadzić wodę w razie potrzeby. Ważne jest zachowanie dużej ilości terenów zielonych w miastach, a poza miastami – obszarów podmokłych. Tragedia, jaka spotkała ostatnio Biebrzański Park Narodowy, może powtórzyć się w Puszczy Białowieskiej, która przez ostatnie lata była mocno odwadniana.

Niestety, działania PGW „Wody Polskie” cechuje raczej tradycyjne podejście do sprawy i słomiany zapał. Budowa ogromnych zbiorników retencyjnych, jakie zapowiada, będą służyć żegludze, a z walką z suszą niewiele mają wspólnego. „Wolałbym widzieć – dodaje profesor Kundzewicz na koniec – skuteczną promocję działań spowalniających odpływ wody w całym kraju”.

/ep/

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o