Rózga na miarę naszych możliwości

Rózga na miarę naszych możliwości

„Grzeczni” będą nią okładać „niegrzecznych” – zwłaszcza sędziów, którzy nie chcą wydawać wyroków takich, jakie im minister Ziobro i prezes Jarosław dyktują.

Święta w tym roku przyszły trochę wcześniej niż zwykle. Najcenniejszy prezent pod choinkę – nowe ustawy „sądowe” – partia aktualnie rządząca już ofiarowała Narodowi. Nie wyszło drogo, bo premier-ekonomista dokonał kolejnego – po „zrównoważonym budżecie” gospodarczego cudu i podarunek przygotował – by tak rzec – ten sam dla wszystkich. Wszystkie dzieci, grzeczne i niegrzeczne, dostały dokładnie to samo. Rózgę, mianowicie.

 

Z tym, że „grzeczni” będą nią okładać „niegrzecznych” – zwłaszcza sędziów, którzy nie chcą wydawać wyroków takich, jakie im minister Ziobro i prezes Jarosław dyktują ku uciesze i satysfakcji partii oraz własnej. Bo nie ma to jak wytarzać „wroga narodu” w pierzu i smole, a potem przepędzić po rynku. Pod pręgierzem niech sobie wróg postoi. A już nic nie poprawia „grzecznym” dzieciom samooceny tak, jak spławienie jakiejś czarownicy. Najlepiej z Sądu Najwyższego.

Fakt, że lista „niegrzecznych” wyjątkowo się rządowi wydłużyła w tym roku, toteż i rózga musiała być odpowiednio imponujących rozmiarów. I rzeczywiście – wyszła okazała. Wielka i rosochata, na miarę ambicji jej pomysłodawców z Ministerstwa Sprawiedliwości. Bo jak już chłostać, to z rozmachem. Więc rózga jest nie byle jaka. Od razu dostrzeżono ją nawet w Brukseli.

Grzeczni, a więc wyborcy partii aktualnie rządzącej, ze szczególnym uwzględnieniem elektoratu senatora Jackowskiego z Mławy, się cieszą, że sędziów powieszą, wielce radzi z prezentu od Dziadka Mroza Jarosława. Reszta chodzi na kacu, choć w tych dniach pije tylko kompot z suszu. A na SOR-ach organizuje się dodatkowe dyżury laryngologów, bo choć karpie teraz w Lidlu filetowane, to wieści z Wiejskiej stają ludziom ością w gardle.

Ale nie ma co desperować. Przecież za rok znowu będą święta, a do tego czasu każdy może się poprawić. I dostać rózgę, zamiast rózgą.

Jak to zrobić? Nic prostszego. Wystarczy tylko posłuchać pana prezydenta. Ten na niedawnym spotkaniu wyborczym znów głęboko ubolewał nad upadkiem zawodów prawniczych. Załamywał ręce nad nędzą moralną niektórych przedstawicieli polskiej palestry. Niepokoił się marną jakością stanowionego prawa, skutkującą coraz większym bałaganem. Wyrażał obawy o pozycję naszego kraju w Unii, bo zła jakość ustaw może prowadzić do opłakanych konsekwencji.

Pochylał się z troską nad przygotowaniem niektórych absolwentów PRL-owskich jeszcze uniwersytetów i nad ich „komunistyczną” przeszłością. I wzdragał się na samą myśl o porażającym braku kompetencji większości prawników u władzy. Wyrażał też głęboki żal, że społeczeństwo ciągle głosuje na ludzi tego pokroju.

Dał jednak wszystkim odrobinę nadziei. Przypomniał bowiem, że niektórym prawnikom na wysokich urzędach kadencje kończą się już na początku przyszłego roku. Więc wystarczy tylko wybrać dobrze!

 

Jakże skromny on i jak głęboka autorefleksja cechuje tego niezwykłego człowieka. Owszem, wiadomo było, że to postać wielkiego formatu, ale żeby pan prezydent, wszak doktor prawa, wykształcony przez profesorów pamiętających czasy głębokiej komuny, potrafił posunąć się do tak głębokiej samokrytyki…

Słuchajcie więc Państwo pana prezydenta. Kadencja zaraz się skończy. Wystarczy więc tylko wybrać mądrze.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Dociekliwy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dociekliwy
Dociekliwy

Pani Bożeno jestem srodze zawiedziony Pani spojrzeniem na świąteczną rzeczywistość. Dlaczego tylko rózga albo rózgą?
A co to grzecznych, cichutkich takich co nie pyskują, nie podskakują to nie było? Byli. W nagrodę dostali figę z makiem. Ale nie tylko oni. Asertywni, zbiegający o to co im należne i potrzebne do godnego życia też nie pozostali bez prezentów dostali tee hmm…. zawiniete w papierek od cukierka.