Rozglądam się po mojej Polsce…

Rozglądam się po mojej Polsce…

Taki to już los mój będzie

Takie to już miłowanie
Powitanie, pożegnanie
Pożegnanie, wspominanie…
Julian Tuwim

Przed Świętem Zmarłych, Zaduszkami pojawia się wokół mnie coraz więcej ludzi, przywołanych pamięcią, wspomnieniem. Moi bliscy, ludzie nauki, kultury i Oni. Ci, którzy wprowadzili mnie w inną Polskę, tą lepszą. Polskę, w której wreszcie poczułam, że można tak głęboko oddychać, wolność smakuje jak nektar bogów, życie może być tak niesamowicie barwne, a ja czuję się prawdziwym obywatelem prawdziwego Kraju. Kiedy miałam te naście lat, Oni już byli bohaterami, symbolami walki o polskość dla każdego, wolną, otwartą na świat, otwartą na człowieka.

Jacek Kuroń
Bohater od momentu, gdy w 1964 roku odważył się wraz z Karolem Modzelewskim napisać list otwarty do rządzącej partii. Proponował w nim zastąpienie istniejącego, skostniałego, antyludzkiego systemu „demokracją robotniczą”. Wyleciał za to z partii i ruszył swoją ścieżką, ku swojej Polsce. Wydarzenia marcowe, List 59, KOR, wreszcie Solidarność – to wydarzenia, które znaczyły jego życie, kropla po kropli, niezłomnością, siłą, której tylu ludziom w tamtych czasach brakowało. Wielokrotnie aresztowany, skazywany na lata więzienia, torturowany, byle tylko go złamać, upokorzyć, zniszczyć. Nie pozwolono mu pożegnać się z ukochaną żoną Gajką. Nie wypuszczono go nawet na jej pogrzeb, a jednak nie udało im się. Nigdy go nie złamali. Jego słowa „Obowiązkiem ludzi myślących jest przeciwstawianie się wszelkim formom nietolerancji i solidarność z tymi, których dotyka nietolerancja” wpisały się w mój system wartości, mój system życia.
Zmarł 17 czerwca 2004 roku.

Bronisław Geremek
Wystąpił z PZPR na znak protestu przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych włączył się bardzo aktywnie w działalność opozycyjną. Człowiek wielkiej kultury, inteligencji, wiedzy, który oddał wszystko, co w nim najlepsze, swojej Polsce. Polsce, która zasłużyła sobie, by być silnym wspaniałym krajem, dobrem dla każdego Jej obywatela. W 1980 roku związał swoje życie z Solidarnością, był członkiem Komisji Ekspertów, a potem przewodniczył Komisji Programowej, będąc autorem programu Samorządna Rzeczpospolita. Dla mnie był jednym z największych autorytetów politycznych i moralnych. Pełen skromności, pokory, przemykający korytarzami europarlamentu z tak ciepłym, tak charakterystycznym dla niego, uśmiechem. Powiedział kiedyś „W polityce są partie i ludzie, którzy opierają swoje działanie na wykorzystywaniu niechęci, nienawiści i strachu. I te fale populizmu, które przechodzą przez Europę, biorą się z takiej właśnie koncepcji polityki. Jest też inne, trudniejsze istnienie w polityce, oparte na nadziei”. Jakżeż to aktualne, prawda?
Zginął w wypadku 13 lipca 2008 roku.

Władysław Bartoszewski
Człowiek-Legenda, którego życie było jednym, wielkim pasmem prawości, sensu, prawdy, mądrości. Pierwszy raz aresztowany za działalność opozycyjną w PSL w listopadzie 1946 roku. Miał wtedy 24 lata. Kolejna postać, której rytm życia wyznaczała walka o prawdę, aresztowania, więzienie. Pan profesor to temat-rzeka. Pamiętam, poznałam go na konferencji polsko-niemieckiej w Poznaniu. Najpierw słuchałam jak zaczarowana jego wykładu o budowie relacji międzysąsiedzkich, a potem miałam to wielkie szczęście, że mogłam z Nim chwilę porozmawiać. Ja, taka szara, nic nie znacząca osoba i On, mój wzór do naśladowania, mój wielki Autorytet. Rozmowa krótka, jednak pełna uśmiechu, wzajemnego szacunku. Ot, nie profesor i jakaś tam myszka, ale partnerzy w dobrej dyskusji. Ten wielki Człowiek znalazł chwilę dla mnie i zapełnił ją swoją skromnością, niesamowitą wiedzą i życzliwością. Dał mi na te kilkanaście minut siebie, swój świat, całe bogactwo wartości, które pozostało we mnie do dzisiaj. Nie tylko we mnie, ale w nas wszystkich. Mówił „Jak się ktoś urodził człowiekiem, to łatwiej mu jest być człowiekiem, niż stać się świnią”. Zgadza się Panie Profesorze, te słowa, jak i wiele, wiele innych są i będą drogowskazem dla każdego, kto właśnie jest człowiekiem.
Zmarł 24 kwietnia 2015 roku.

Lech Kaczyński
Tak, i On jest dzisiaj w moich myślach. Może nie jako bohater, nie jako autorytet, ale człowiek tak bardzo skrzywdzony przez rozdmuchane ego własnego brata. Czy ktokolwiek z nas pamięta, że współpracował z KOR-em, był członkiem Komisji Programowej Solidarności, internowany w stanie wojennym, a potem aktywnie działający w podziemnych strukturach Solidarności. Skromny, z wielką kulturą. Ponoć w relacjach bezpośrednich niesamowicie życzliwy, uśmiechnięty, z dużym poczuciem humoru. Niestety, nie umiał uwolnić się od brata, był zbyt słaby i niezależny, zawsze podporządkowany swemu „złemu duchowi”. Pamięć o Jego działalności i dokonaniach przesłania obraz, jaki wciska nam od lat Jarosław Kaczyński. To on doprowadził do sytuacji, gdzie przez wielu Lech Kaczyński odbierany jest nieco groteskowo, prześmiewczo, z przymrużeniem oka. Zastanawiam się, gdyby mógł teraz przemówić, jak odniósłby się do krzywdy, jaką wyrządził mu brat. Dla mnie to tragiczna postać naszej historii najnowszej. Postać zniszczona nadmiernymi ambicjami tego, kto powinien Go wspierać, a nie lepić na modłę własnych, jakże chorych, wizji. Mówiąc o prezydencie nie mogę pominąć Jego żony, Marii. Drwiono z niej, kpiono, obrażano, nawet za przyzwoleniem szwagra, a to była jedna z najcieplejszych, najsympatyczniejszych Pierwszych Dam. Uwielbiałam Ją za bieganie z kanapkami za mężem, by nie zgłodniał w podróży służbowej, za Jej wielką miłość do niego i troskę, za własne zdanie, tak często różne od poglądów Braci Kaczyńskich, za urywanie się BOR-owcom, byle w spokoju spotkać się z przyjaciółmi na zwykłych, babskich ploteczkach. Była nietuzinkowa, wspaniała, niesamowicie skromna, a jednocześnie piękna swoją osobowością i taką Ją właśnie zapamiętam.
Zginęli w katastrofie 10 kwietnia 2010 roku.

Przez kolejne godziny tłum „cieni” wokół mnie będzie gęstniał. Otoczą mój świat na te kilkadziesiąt godzin ze światełkiem pamięci w dłoniach, patrząc na mnie, na Polskę z niepokojem i smutkiem. Co mam im powiedzieć? Wybaczcie, ale nie udało nam się utrzymać Ojczyzny wolnej od obłudy, fałszu, hipokryzji? Wybaczcie, bo zmarnowaliśmy Wasz wysiłek, trud, z jakim budowaliście polską demokrację, polską Wolność? A może uśmiechnąć się do nich i obiecać, że będąc tak silnymi ich testamentem, ich walką, ich prawdą, nie spoczniemy. Nie damy pogrzebać Ich wartości, nie pozwolimy, by ktokolwiek zniszczył Polskę Ich wizji, naszej wizji? Przyjdzie ten czas, bo to jesteśmy winni Wam, naszym dzieciom, naszej biednej, niszczonej Ojczyźnie. Nie martwcie się, damy radę…

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

16
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
111Jankagniewko_syn_rybamartaTamara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ted
Ted

[*][*][*][*][*][*]

Zwinka
Zwinka

Kiedy tylko natrafiam na wypowiedź typu „drwiono z niej, kpiono …itd” w odniesieniu do Pani Marii Kaczyńskiej, natychmiast się temu przeciwstawiam. Wiadomo, że nie lubił jej przede wszystkim …szwagier, paskudnie się o Niej wyraził i obraził …Tadeusz Rydzyk, natomiast przez Polaków, pomijając jakieś drobne kpiny (no cóż, każda osoba publiczna jest na to narażona ), Pani Maria była lubiana właśnie za swoją ciepłą prostolinijność i kulturę osobistą. Inaczej natomiast postrzegam prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeśli nawet był osobą sympatyczną w sensie towarzyskim, to jeszcze za mało do sprawowania ważnych, publicznych funkcji, a z tym to było, jak pamiętamy, różnie, czy może… Czytaj więcej »

marta
marta

Właśnie

Misio
Misio

Droga Pani, raczylbym tez zauwazyc, ze to nie tylko Polska Pani, ale tez innych, takze tych, ktorych Pan Bartoszewski wyzwal od bydla, tych, ktorych nie reprezentowal Pan Geremek….

Maciek123454321
Maciek123454321

Idę o zakład, że pisowska bandyterka nie uszanuje nawet 1 listopada. Ciekawe, co jutro usłyszymy w „kurwizji”? (niedawno któryś z forumowiczów użył tego nowotworu – super. KURskiego WIZJA.) Przypomina mi to okupacyjne określenie „Nowego KURiera WARszawskiego” który nazywano szmatławcem, gadzinówką, i kurwarem właśnie.

Zwinka
Zwinka

W Stanie Wojennym w drodze do pracy robiłam sobie skrót przez dość zakapiorski zazwyczaj tunel…jako że codziennie była tam przeurocza „prasówka”, pracowicie uzupełniana nocą przez nieznanych sprawców. Zapamiętałam 2 napisy : 1/ na cześć WRONy, tak z hiszpańska „Junta to juje” ( uśmiałam się do łez ) i 2/ Agencja Q-TASS” ( informacja dodatkowa dla młodzieży: w ZSRR była wówczas słynna Agencja TASS…)
Polak potrafił, zwłaszcza że wówczas nie było kamer.

marta
marta

🙂

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

No i zakład wygrałeś ale tylko częściowo, bo pan Mystkowski to bandyterka ale niepisowska:

„Wojna dywanowa Dudy z Macierewiczem
Waldemar Mystkowski 1 listopada 2016 3”

krakus
krakus

Trzech żydów i Polak… oraz oczywiście musiałeś skrytykować Polaka izraelski nacjonalisto.

Raf
Raf

Mam takie ciepłe wspomnienia związane z Lechem Kaczyńskim. Gdy mówił, że naukowcy (a dotyczyło to m.in. mojego ojca), którzy nie chcą się poddać lustracji, nie zasługują na miano inteligentów. Gdy nie wystąpił podczas pierwszego posiedzenie Sejmu w 2007 r., bo wybory wygrała PO. Gdy wręczał nominację premierowską Tuskowi w jakiejś bocznej salce pałacu prezydenckiego.
Trzeba przyznać, że w porównaniu z obecnym lokatorem tego budynku nie był najgorszy.

Zwinka
Zwinka

Ale to wręczanie trwało aż 37 sekund. Warto za to wspomnieć, jak nominował swojego brata i jego ministrów ( zwłaszcza Annę Fotygę)…Jest mnóstwo chwil, które cisną się na pierwszy plan pamięci, ale w dniu dzisiejszym dajmy temu pokój. Jednak cóż poradzę, że skóra cierpnie na myśl, ile jeszcze tego „prostowania pamięci” przed nami.

Ted
Ted

Nasi „ulubieńcy” po raz kolejny pokazali swój poziom kultury, tsk w praktuce wygląda ich chrześcihańska miłość bliźniego.
WSTYD !!

===========================================
Przypominam
Prowokatorów: krakus, Misiek, gniewko, Aram – IGNORUJEMY

Janka
Janka

Cześć Ich pamięci!!!!!

111
111

Czytam i nie wierzę, że takie bzdury może wypisywać historyk.