Rozmowa to nie jest otwieranie ust i wydobywanie z gardła dźwięków

Czy ministrowie zwrócili nagrody, które im się „po prostu należały”?

Prawdziwa rozmowa to chęć zobaczenia kogoś naprawdę i spotkania się z nim w pół drogi

Fakt, że nikt z nikim w Polsce nie rozmawia, a nawet nie potrafi jest rodzajem cenzury. Mniej spektakularnej i niewidocznej na pierwszy rzut oka, ale z całą pewnością cenzury. I cenzurą jest też ten wieczny pośpiech, popychanie i lekceważenie, to nieustanne zamykanie przez PiS wszystkim ust: krzykiem i lżeniem, ograniczeniem działalności sejmu, tak że stał się niemy, ograniczeniem wolności zgromadzeń, ograniczeniem działalności wolnych mediów.

Zauważyliście, że w przestrzeni publicznej nikt z nikim nie rozmawia? Jest bardzo dużo słów, dużo krzyków, obelg i demonstracyjnych gestów. Jednak porozumienie jest niemożliwe, ponieważ to nie są gesty prawdziwej komunikacji. Szczere i obliczone na porozumienie. Wszyscy mówiąc do kogoś, tak naprawdę mają swojego rozmówcę gdzieś. To co mówią jest dla słuchaczy, dla przysłuchujących się rozmowie gapiów z zewnątrz, obliczone na poklask i wywarcie odpowiedniego wrażenia. A przecież niemożliwe jest dogadać się z kimś, kto mówiąc do nas i wtedy, gdy my do niego mówimy zerka w bok, bardziej zainteresowany wrażeniem jakie wywarł na świadkach niż tym, czy rzeczywiście udało mu się dotrzeć do nas.

Rząd nie potrafi się porozumieć z nauczycielami, rolnikami czy żadną inną grupą zawodową, obraża, kłamie i szantażuje nie tylko ze złej woli, ale – tak sądzę od jakiegoś czasu – ponieważ zwyczajnie rozmawiać nie umie. Bo nikt tam nie rozumie, że rozmowa to nie jest otwieranie ust i wydobywanie z gardła dźwięków. Rozmowa to nastawienie na drugiego, na odbiór tego, co nam komunikuje, nie tylko dosłownego sensu, ale intencji i rzeczy przemycanych między słowami, zrozumienie jego prawdziwych potrzeb, uważność i szacunek.
Prawdziwa rozmowa to chęć zobaczenia kogoś naprawdę i spotkania się z nim w pół drogi.
Oczywiście bywa, że i strajkujący ludzie nie potrafią rozmawiać, ta nieumiejętność rozmowy to zresztą w ogóle jest w Polsce dość powszechna przypadłość. Piszę jednak o politykach, bo od nich, z racji pełnionych przez nich zaszczytnych publicznych urzędów, mamy prawo wymagać znacznie więcej.

Staranie się, żeby zrozumieć i ułatwiać, a nie utrudniać nam wszystkim życie to ich praca i codzienny obowiązek.
Pomyślałam o tej naszej narodowej cesze – nieumiejętności rozmawiania, obserwując debatę i nastroje wokół strajku nauczycieli.
Pomyślałam, szczerze mówiąc, że w ten sposób nigdy nam się nie uda.
Doszliśmy w naszym kraju do punktu, w którym wszyscy traktujemy siebie po prostu przemocowo, bo jest przemocą ciągły terror, podniesiony głos, zmuszanie, manipulowanie i przede wszystkich nieustanne poganianie.
Szybciej! Szybciej! Szybciej!

Sądzę, że ten pośpiech PiS, najpierw w nocnych głosowaniach, zagarnianiu stanowisk i pieniędzy, telewizji publicznej, w procedowaniu i głosowaniu ustaw, nawet pośpiech w wypowiedziach występujących w studiach TV posłów PiS, którzy nie mówią, ale trajkoczą, jak zepsute katarynki, których nie da się zatrzymać, jest po to, żebyśmy nie mogli przystanąć i pomyśleć.

Bo kiedy człowiek zatrzymuje się i myśli, to bywa, że coś wymyśli. Nie zgodzi się i zbuntuje. Zakwestionuje. Niemal na pewno zacznie zadawać pytania. Kiedy człowiek myśli, różne, najróżniejsze rzeczy przychodzą mu do głowy i nie są to najczęściej rzeczy po myśli władzy.
Dlatego w ustrojach totalnych wykluczona jest dyskusja, a decyzje się odgórnie ogłasza. Przedyskutowanie ich wcześniej mogłoby sprawić i sprawiłoby z pewnością, że ludzie nie byliby jednomyślni, że daliby upust swoim opiniom, uczuciom, marzeniom i dążeniom.

Dlatego fakt, że nikt z nikim w Polsce nie rozmawia, a nawet nie potrafi jest rodzajem cenzury. Mniej spektakularnej i niewidocznej na pierwszy rzut oka, ale z całą pewnością cenzury. I cenzurą jest też ten wieczny pośpiech, popychanie i lekceważenie, to nieustane zamykanie przez PiS wszystkim ust: krzykiem i lżeniem, ograniczeniem działalności sejmu, tak że stał się niemy, ograniczeniem wolności zgromadzeń, ograniczeniem działalności wolnych mediów.

Stan wojenny nie musi oznaczać czołgów na ulicach, tak jak cenzura nie musi oznaczać powstanie urzędu przy Mysiej. Dzięki nowoczesnym mass mediom wszystko może rozgrywać się – i rozgrywa – znacznie subtelniej – i zarazem dużo bardziej groźnie.
Nie łudźcie się, że formalny brak urzędu cenzora oznacza, że jest się wolnym w swoich wypowiedziach, wyrażaniu potrzeb i emocji.
Nie.Brak tego urzędu oznacza tylko, że zostaniecie zmuszeni do milczenia – właściwie już jesteście zmuszani, ta pętla zaciska się od jakiegoś czasu – ale nawet tego nie zauważacie.

I nie dajcie się nabrać na argument, że jest wolność bo są strajki, czy dyskusje w programach publicystycznych.
Nie ma wolności, bo władza nie słucha ludzi i traktuje ich z buta, prymitywnie i brutalnie, jak zbuntowane sługi i utrapienie, a wszyscy wyrażający, w owych studiach telewizyjnych właśnie, odmienne od niej opinie, są szykanowani, zniesławiani, straszeni, albo napuszcza się na nich prymitywnych hejterów.

Ta klatka już stoi, a jej pręty są mocne i silne. Jeśli nic się nie zmieni, niedługo się zamknie.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
aleksjoladarooMarekZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariola
Mariola

Tak, to prawda. Kompletny brak jakiejkolwiek konwersacji. Zaprogramowana Szydło, wygłasza komunały, pasujące do każdej sytuacji i nic z tego nie wynika. Socjotechniczne triki i nic poza tym. Dlatego wspierajmy nauczycieli, stójmy za nimi murem. Tylko tak możemy przyczynić się do tego, że dobrzy i mądrze ludzie będą wychowywać kolejne pokolenia Polaków. A jest bardzo dużo do naprawienia.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

DIALOG – w języku polskim: komunikacja głównie werbalna, mająca na celu wymianę informacji i poglądów między dwiema stronami, odgrywająca istotną rolę we wszystkich negocjacjach. W PiS-owskiej nowomowie: ciągłe powtarzanie kłamstw propagandowych przy jednoczesnym zupełnym lekceważeniu argumentów drugiej strony oraz imputowaniu jej nieznajomości sytuacji i/lub ulegania propagandzie opozycji w oczekiwaniu, że druga strona przyjmie te kłamstwa za prawdę zgodnie z zasadą Goebbelsa „każde kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, albo znudzi się wysłuchiwaniem ciągle powtarzanych kłamstw i machnie ręką na sporną kwestię. KOMPROMIS – w języku polskim: metoda rozwiązania konfliktu, oznaczająca osiągnięcie w drodze wzajemnych ustępstw stanowiska, możliwego do przyjęcia… Czytaj więcej »

daroo
daroo

Lepiej chyba nie da się tego ująć

Shaq
Shaq

Ja naprawdę nie bardzo wiem, jak rozmawiać z pisowskim zbrojonym betonem. Kilka razy próbowałem, ale skoro nawet pytanie o bronionego przez Piotrowicza księdza pedofila nie wywołoywało refleksji, odpuściłem. Jest taki wierszyk, który dobrze ilustruje stan umysłu wyznawców Kaczyńskiego:
Prezes mym bogiem
po co mi mózg
całemu złu winni
PO, Merkel i Tusk.

jola
jola

jak łatwo wyznawcy zrezygnowali z wysiłku myślenia. mają podane gotowe do klepania komunały np. cześć i chwała bohaterom, zabronować całą oświatę, cóż można na to odpowiedzieć? ręce opadają…

jurek
jurek

Znowu, a od jesieni 2015 szczególnie mocno, aby nie zaistnieć w równoległym świecie „partii” i Kościoła musimy odwoływać się do słownikowego znaczenia pojęć w naszym języku. Niestety media ustami/piórami swoich pracowników bardzo przysłużyły się temu zagubieniu. One budują ten chory świat opinii publicznej. Celowo? Z głupoty, lenistwa i braku profesjonalizmu? Z chęci zysku w przekonaniu że to buduje oglądalność? A gdzie misja dziennikarstwa? Nieliczne, choć coraz częstsze, są z tego wyjątki. Nieustające zdziwienie budzą ciąłe zaproszenia dla krzyczących i agresywnych wygłaszaczy przekazów dnia. Taki typ powinien być, z szacunku dla widza, eliminowany z grona gości. Z jaką nadzieją przystępują do nich prowadzący?… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

Społeczeństwo zostało zgwałcone i jest gwałcone nadal, każdego dnia. Przez bydlaka, który z upiornym rechotem mówi, że to nie gwałt, tylko seks za obopólną zgodą. Jak to gwałciciel. Obie strony krzyczą. Gwałciciel z zadowolenia, gwałcony z bólu… Ofiara gwałtu przeżywa silny stres pourazowy, z którego sama nie potrafi wyjść, potrzebna jest terapia. I w takim właśnie punkcie się znajdujemy. Tymczasem NAS nikt nie chroni, a gwałciciel zawłaszczył i ma do dyspozycji wszelkie siły i środki nacisku. Widzimy to, o czym Pani pisze, Pani Elizo, ale dramat polega na tym, że całkiem sporej części społeczeństwa podoba się przyglądanie się aktom przemocy,… Czytaj więcej »

Zwinka
Zwinka

err, Marcinem Wolskim, przepraszam.

Marek
Marek

Słowo w rozumieniu ogólnym „rozmowa” to całkiem inne słowo niż w rozumieniu rządzących PiS. Oni wychodzą z założenia że „rozmowa” dwóch stron odbywa się na zasadzie: „PiS mówi a strona przeciwna słucha i akceptuje” czyli jak to mawiała moja babcia „siedź na d….e i przytakuj”. Oni lubią właśnie takie rozmowy i unikają pytań niewygodnych i trudnych. Nie może być rozmowy jeżeli jedna strona uważa, że jest nieomylna i tylko ona ma rację. Czyli miejsca na zdanie inne niż PiS-owskie już nie ma.. Wracając do nauczycieli to już jakiś czas temu napisałem w jednym z komentarzy że żadnego porozumienia nie będzie,… Czytaj więcej »

aleks
aleks

z małym wyjątkiem – rząd i Pis rozmawia i świetnie się dogaduje z kościołem katolickim…