Rozmówka polsko-polska między Panem, Wójtem a Plebanem.

Rozmówka polsko-polska między Panem, Wójtem a Plebanem.

 

OSOBY: Pan z partii rządzącej, Wójt z tego samego nadania, Pleban, któremu tamci wszystko zawdzięczają.

CZAS: choć trudno w to uwierzyć… początek XXI wieku.

MIEJSCE: w piernikowej chacie.

– Czyli co dostaniemy te dotację czy nie? – rozmowa trwa już chwilę, Pleban wyraźnie traci cierpliwość. – Moje miłosierdzie się kończy.
– Zaraz jadę do Pana Prezesa w tej sprawie, proszę Ojca Plebana – Pan stara się być miły, tak mu kazali, a poza tym jest świadom, jak wiele mu zawdzięczają.
– Ze swojej strony wszystko już przygotowaliśmy, czekamy tylko na decyzję szanownie nam panującego i możemy zaczynać prace – Wójt stara się czujnie wyważyć.
– Tak, tak, no właśnie, wszystko gotowe, a pieniędzy nie ma – Pleban się zafrasował. – Może trzeba będzie z wiernymi raz jeszcze rozważyć, czy jesteście najlepszą opcją dla kraju.
– Nie, nie, proszę Wasza Świątobliwość nic nie rozważać, pieniądze już wysyłaliśmy dwa razy – Pan z rządzącej zaczyna pocić się lekko.
– Sugerujesz synu, że już się nie należy, za to, co Kościół dla Was zrobił. Gdyby nie gmach Kościoła Powszechnego nie weszlibyście nawet do Sejmu, więc pomyśl dwa razy, zanim raz jeszcze mnie obrazisz.
– Broń Boże obrażać, Wasza Świątobliwość Ojcze Plebanie – Pan na samą myśl, co się stanie, jeśli wróci do Warszawy ze złymi wieściami niemal traci przytomność. – Nie wiem wprawdzie co do tego powszechnego, bo jego wielebność Franciszek trochę nam tu koło pióra robi…
– A co cię synu Franciszek obchodzi, dla Ciebie i dla narodu to ja jestem Kościół Powszechny, a nie jakiś zagraniczny Franciszek. Kościół Powszechny to kościół polski, Chrystus był Polakiem.
– Czytałem, że Żydem – Wójt włącza się do rozmowy, bo uznał, że czas najwyższy.
– A to co za oszczerstwa?! – Pleban miażdży Wójta miażdżącym spojrzeniem.
– Właśnie, właśnie, wszędzie próbują tych uchodźców nam wepchać – Pan martwi się już tylko o to, żeby Pleban nie przestał go lubić.

Przez moment trwa cisza trudna do zniesienia dla przerażonego Wójta i Pana.

– Maszty trzeba postawić nowe – Pleban zaczyna w innym miejscu, testuje ich czujność.
– Maszty? – Pan próbuje pojąć niepojęte.
– Maszty, a myślicie, że nasz przekaz duchowy to którędy rozsyłamy? – Pleban znów karci go srogim spojrzeniem. – Towarzysze radzieccy w swej wielkoduszności udostępniają tereny, tam jest dla nas zdecydowanie bezpieczniej niż tu, ale trzeba stawiać nowe maszty, żeby docierać tam, gdzie jeszcze nie docieramy.
– Wydawało mi się, że wszędzie już docieramy – Wójt znów włącza się lekko niefortunnie.
– Wszędzie? – Pleban tym razem uśmiecha się dobrodusznie, ale przecież wszyscy obecni wiedzą, że nie mają pojęcia, co kryje się za owym uśmiechem. – A ten motłoch cały, te KODy, te przebrzydłe sorty wszelakie, ci bankierzy, komuniści, złodzieje, łże elity, jajogłowi… Czy nasz sygnał dociera do nich?
– Ale to nie wiem, czy akurat jak maszty postawimy, bo chodzi też o to, że taki niewierny musiałby częstotliwość odpowiednią wybierać.
– Trzeba ustawę zrobić, żeby w marketach były radia z jedną częstotliwością w sprzedaży, albo zabrać częstotliwości pozostałym, to też już zgłaszałem, mam nadzieję, że podejmiecie działania w tej sprawie.
Pan notuje w notesie, żeby nie uronić, Wójt stara się spamiętać, gdyby coś jednak umknęło.
– A co z tym plebsem całym w końcu? – Pleban pyta i wiedząc, że tamci nie będą mieli pojęcia, o co mu chodzi, uśmiecha się znów dobrotliwie.
– Z plebsem? – Wójt, który nie jest pewien, czy aby nie o niego chodzi, pyta nieśmiało.
– No z plebsem. Jest rasa panów, czyli my jak rozumiem…

Ojciec Pleban zawiesza głos, tamci kiwają głowami z ulgą, na ich twarzach pojawia się uśmiech ciepełka współprzynależności.

– To reszta to plebs, tak?
– No może nie aż tak – Wójt stara się tonować, Pan boi się już powiedzieć cokolwiek. – Może raczej poddani.
– Poddani, plebs zwał jak chciał – Pleban znów zawiesza głos na chwilę przejmującą grozą. – Trzeba więcej chleba i więcej igrzysk, samą modlitwą nie opędzimy.
– Ale daliśmy 500+, cały czas organizujemy nagonki, na opozycję, na prawników, na bogatych, na islamistów, na lekarzy…
– Mało, spektakularniej musi być, na razie takie czcze gadanie tylko widzę, a gdzie szubienice na placach, gdzie wtrąceni do lochów, gdzie spaleni na stosach?
– Trochę na razie nie można…
– Jak nie można, skoro trzeba? – Pleban nie pierwszy raz w czasie tej rozmowy marszczy czoło, co tamtych przejmuje strachem aż do trzewi.
– Nie można, bo jesteśmy w Unii, Unia daje na 500+, a w Unii palenie na stosach nie uchodzi.
– To wyjść z Unii, po co nam ta Unia, WNP chętnie pomoże, przyjmie nas z otwartymi ramionami, rozmawiałem już z zaprzyjaźnionymi Patriarchami i nie tylko, oni na nas czekają, już ponad ćwierć wieku czekają, cierpliwi są, ale przecież, ile można kazać im czekać, pora wracać do macierzy.
– Ale tam pieniędzy nie ma, kryzys. Jak nas finansowo wspomogą? – Pan wykazuje się znajomością sytuacji międzynarodowej.
– Trochę pomogą, wódki doślą, a poza tym armię mają dużą w razie czego też w każdej chwili. Już z Panem ministrem wojny naszym rozmawiałem o tym ostatnio, ledwo potem do jego wysokości na przyznanie nagrody zdążył, karamboli nawyczyniał – Pleban zaczyna się chichrać, tamci też, choć nie wiedzą z czego. Nagle on tężeje, oni w ślad – Także tą Unią mi głowy nie zawracajcie, to zło wcielone jest, diabeł wolności i rozpasania. Zresztą mam informacje z dobrego źródła, że zaraz jeszcze ma wybuchnąć gdzieniegdzie, potem granice zamkną i tyle z tej całej waszej Unii będzie.
– To nie nasza ta Unia – Pan się zarzeka.
– Nie nasza, w ogóle nie nasza, golizna i relatywizm moralny – Wójt włącza się ze słowem, którego nie zna.
– I za te kobity trzeba się wziąć też – Pleban daje znać tamtym, że audiencja powoli dobiega końca. – W głowach im się poprzestawiało, z szeregu wyłażą…
– To może ja podsumuję… – Pan zerka nerwowo do notesu, potem na Plebana.

Ten chwilę mu się przygląda, w końcu kiwa głową przyzwalająco.

– Dotacje jak najszybciej…
– No myślę – Pleban wstaje od stołu.
– Chleba jeszcze dorzucić…
– Kiełbasy – Wójt podchwytuje.
– Igrzysk więcej, kogoś na stos, maszty postawić nowe u towarzyszy radzieckich, radia z jedną częstotliwością do marketów…
– Te radia to i w niedzielę można by sprzedawać, może po parafiach, jak się inne zamknie te świątynie próżności – Wójt punktuje.
– Unią głowy nie zawracać, do WNP wrócić i… – Pan zerka w notatki, trochę przez moment nie może doczytać, więc blednie – A wiem… Za kobity się wziąć…

Pleban, który już przy drzwiach stoi, zerka na nich z wysoka, po chwili kręci głową z ojcowską troską.

– I te drzewa wytnijcie, żeby plebs nie miał się za czym potem chować.

Igor Brejdygant

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Rozmówka polsko-polska między Panem, Wójtem a Plebanem."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jurek

O tych, czarnych, którzy naprawdę rządzą powiedzieć można tylko w satyrze. W oficjalnej dyskusji to temat tabu. Ciekawe, czy choć jedna pikieta planowana jest 8 marca pod Episkopatem.

Anna

To prawda. Opanowali nas ponad tysiąc lat temu i nie widać końca tej niewoli, gdy tymczasem większość państw europejskich dobrze sobie poradziła z tym okupantem.

adamas

..bo tam znaleźli się przywódcy z jajami jak np. Henryk vIII..

Janka

O, to proszę zajrzeć do FB, tam nie ma tematów tabu!

adamas

…. co się dziwicie … macie króla i królową Polski… składacie hołdy w Rzymie ,Toruniu, Jerozolimie… przekazujecie co roku ponad 25 miliardów z budżetu do kościoła od wielu lat żebrzecie o błogosławieństwo i przyjęcie darów…..to i was traktują jak rabów sułtańskich..

wpDiscuz