Rozmówka polsko-polska taty z europejskim synkiem

Rozmówka polsko-polska taty z europejskim synkiem

Wszystkie dzieci są nasze pod warunkiem, że są polskie.

MIEJSCE: w kebabie

CZAS: mroczny

OSOBY:
Tata – wylękniony bohater
Synek – Obywatel Polski, która nie zdążyła się wyłonić

– Tato, a dzieci trzeba ratować?
– Oczywiście, synku.
– I pomagać im, jak są biedne i leczyć, i wozić?
– Jasne. Co za pytanie?
– A dlaczego nie pomagamy dzieciom z Syrii?
– Hmmm, pomagamy, wysyłamy leki, koce, puszki, bandaże.
– Ale one nie chcą bandaży i puszek, tylko chcą przyjechać do nas.
– Ja myślę, że one nie chcą przyjechać, chcą być tam w swoim domu i tylko musimy im wysłać bandaże.
– Ale one nie mają domów, bo wszystkie im zbombardowali.
– No to musimy im wysłać namioty też oczywiście.
– Tato, ale my nie mogliśmy w sierpniu pojechać na kemping w góry, bo mówiłeś, że tam już może być za zimno, a tam gdzie są te dzieci jest teraz zima, a nie sierpień.
– Nie przesadzaj, tam w zimie nie jest zimno, to ciepły kraj jest, wyślemy im koce i będzie dobrze.
– Tylko, że tam wciąż jest ta wojna, koce i namioty ich nie ochronią przed bombami.
– Nie, nie, wojna już się kończy, teraz będzie porządek.
– Czyli możemy pomagać dzieciom, ale tylko tam gdzie są?
– No, bo one wolą być tam, gdzie są. Chciałbyś gdzieś stąd wyjeżdżać?
– Nie, ale tu nie ma wojny, a jak była powódź, to do nas przyjeżdżały dzieci z innych miast, nawet w szkole był taki obóz.
– Zgadza się, przyjeżdżały.
– No to czemu tamte nie mogą przyjechać, kiedy nie mają domów, jest zima i spadają na nie bomby?
– Hmmm, jakby Ci to powiedzieć… Bo to nie są nasze dzieci.
– Jak to nie są nasze? Mówiłeś, że wszystkie dzieci są nasze.
– Oczywiście, że wszystkie są nasze, ale wtedy, kiedy są polskie.
– Wszystkie polskie dzieci są nasze?
– Dokładnie tak. Teraz już rozumiesz?
– Nie za bardzo, tato. A czym się różnią polskie od niepolskich?
– No jak to czym? Są mądre jak Ty, mówią po polsku, czytają polskie książki, chodzą do kościoła jak my, kibicują polskiej reprezentacji.
– Aha… a czemu w takim razie wysłałeś mnie do tej amerykańskiej szkoły, tato?
– No bo amerykańska jest właściwie jak polska…
– Ale my tam mówimy po angielsku, czytamy książki po angielsku, nikt nie chodzi do kościoła, każdy kibicuje innej drużynie.
– Ale to są wszystko dobre książki i dobre drużyny.
– A dzieci z Syrii czytają złe książki i kibicują złym drużynom?
– W Syrii jest terroryzm i oni mają inną religię!
– Dzieci?
– Jak przyjadą dzieci, to potem przyjadą dorośli i będzie jak w Paryżu czy Londynie, po paru latach będą sami z Syrii już wszyscy.
– To po co mi ten angielski, jak ja mam nie jeździć do Londynu, bo tam sami z Syrii są?
– Nie mówię, że masz nie jeździć. Co dzieci z Syrii u nas mają wspólnego z tym, czy Ty masz jeździć, czy nie?
– No właśnie, nie wiem.
– To po co głowę zawracasz?
– Tato?
– Co?
– A czytaliśmy na geografii, że Chicago jest drugim co do wielkości miastem polskim na świecie.
– No jest i co?
– No, czyli tam musiało przyjechać dosyć dużo dzieci z Polski, jak u nas była wojna.
– Jak była wojna i nie tylko i co to ma wspólnego?
– No bo tak się zastanawiam, że skoro nasze dzieci, które kibicowały polskim drużynom, mówiły po polsku i czytały polskie książki mogły pojechać do Ameryki, to czemu tamte z wojny, z zimy, bomb i namiotów nie mogą przyjechać do nas?
– Bo nas nie stać.
– A tych w Chicago był stać?
– To jest w Ameryce. Ameryka jest bogata i tam wszyscy mieszkają.
– Tato?
– No?
– A może przez to, że tam wszyscy mieszkają, to Ameryka jest taka bogata.
– Ameryka jest bogata, bo jest bogata, a to, że mieszkają robi, że się staje biedniejsza.
– Przez to, że tam mieszkają Polacy?
– Nie, no skąd, dzięki Polakom jest bogatsza, bo jesteśmy mądrzy i pracowici. Biedniejsza jest przez to, że mieszkają tam ci inni.
– A Polska jest biedniejsza od Ameryki?
– Oczywiście.
– No, ale skoro Ameryka jest bogata dzięki temu, że mieszkają tam Polacy, to czemu Polska jest biedniejsza, skoro tu mieszkają przecież sami Polacy?
– Bo inni nas wykorzystywali.
– Syryjczycy?
– Nie.
– To czemu nie mogą przyjechać te dzieci?
– Już Ci mówiłem, nie mogą, bo przez nie będzie gorzej – tata traci rezon powoli. – Bo tu ma nie być żadnych innych, bo Polska jest piękna dzięki Polakom, a nie Syryjczykom, bo my tu nie chcemy żadnych brudasów i terrorystów, żeby nasze miasta wyglądały, jak Chicago czy inne, bo u nas jest jeden naród, jeden język, jedna ojczyzna….
– Tato?
– No?
– A to po co my gramy w tej loterii o zieloną kartę do Ameryki?
– Skaranie z tymi gimnazjami, od początku mówiłem, że powinniście w podstawówkach się uczyć, a tak wszystkie rozumy pozjadane, tylko… zaraz to zmienią na szczęście.
– Wtedy jak my już będziemy mieszkali w Chicago?

Igor Brejdygant

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Rozmówka polsko-polska taty z europejskim synkiem"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jerzy

A propos zdjęcia – udław się prawdziwy polaku swoim narodowym kebabem. Świetna antyreklama fast-foodu.

Sławomir

Pisowskie głodujące dzieci po Gosiewskim zasługują na pomoc państwa pisowskiego i pisich skoków.

wpDiscuz