Rząd PiS a koronawirus

Lawinowy wzrost zgonów wśród personelu medycznego

Teraz okazuje się, jakie to ważne, żeby na czele państwa stali odpowiedzialni sensowni, rozsądni ludzie. Niestety, tak nie jest.

„Zwiększenie liczby mszy jest zasadne i sensowne, chodzi o zwiększenie odległości do 1 metra miedzy wiernymi. Im mniej osób naraz w jednym miejscu, tym lepiej” – powiedział dziś minister zdrowia Łukasz Szumowski. To zła wiadomość, bo niemądry i nieodpowiedzialny minister zdrowia, w dodatku niedoinformowany – bo już wiadomo, że bezpieczna odległość pozwalająca (być może) uniknąć zarażenia, to co najmniej 4,5 metra – jest teraz nam wszystkim najmniej potrzebny.

Choć przyznaję, że nie jestem tymi słowami zdziwiona. Nie podzielam bowiem opinii niektórych, że minister Szumowski to dobry minister i że rząd właściwie reaguje na zagrożenie koronawirusem.

 

Przeciwnie, uważam, że i rząd i minister od początku reagują fatalnie. Przede wszystkim nie robimy ludziom testów na koronawirusa, nie badamy ich. W innych krajach europejskich wykonano już i po 200 tysięcy testów, u nas dwa tysiące. To śmieszne i oznacza, że nie znamy prawdziwej skali epidemii i nic nie wiemy o tym, co naprawdę dzieje się w Polsce.

Zamykając szkoły i przedszkola, teatry, opery, kina i galerie handlowe, a nie zamykając kościołów, tylko zachęcając do uczestnictwa w mszach, minister zwiększa zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Zwiększa drastycznie. Nie tylko dlatego, że w kościołach gromadzą się ludzie, którzy będą się wzajemnie zarażać (a tak dokładnie będzie), ale także ze względu na bardzo niehigieniczne zwyczaje, jak podawanie wiernym do ust opłatka z ręki – i nie ma znaczenia czy z ręki księdza, czy samego wiernego – tak czy owak dłonie są głównym źródłem zakażenia, a mycie ich – nawet częste i prawidłowe i tak zmniejsza ryzyko zaledwie o 40, 50 proc. Chodząc na msze wierni, grają więc w rosyjską ruletkę. Nie tylko ze sobą, ale i z resztą społeczeństwa, z którą później będą się stykać.

Jest jeszcze coś – wierni to głównie ludzie starsi, a przecież tacy najczęściej umierają na koronawirusa. Dlatego słowa ministra odbieram jako skrajną nieodpowiedzialność i dowód braku rozumu i wyjątkowo duże zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Źle walczymy w Polsce z koronawirusem, a gratulowanie ministrowi zdrowia spokoju, to jak gratulowanie pracownikowi, że trzeźwy przyszedł do pracy – to jego obowiązek.

Widziałam spoty informujące o właściwym postępowaniu, jeśli podejrzewamy u siebie koronawirusa i z ubolewaniem stwierdzam, że powtarzamy fatalną włoską drogę. Ministerstwo informuje, że nawet jeśli się wróciło zza granicy lub miało kontakt z kimś, kto wrócił na przykład z Włoch czy Niemiec, nie należy robić sobie testu, tylko odizolować się na 14 dni i „obserwować”. Jeśli przez 14 dni nie wystąpią objawy, takie jak gorączka, duszność czy kaszel, nie robić nic (w domniemaniu: jesteśmy zdrowi). Dopiero jeśli takie objawy wystąpią, chory powinien zgłosić się do szpitala. Otóż już wiadomo, że takie wytyczne to najlepszy sposób na szybkie rozprzestrzenianie się epidemii.

Część osób choruje kompletnie bezobjawowo, ale nie traci zdolności zarażania innych. Osoba, która choruje bezobjawowo jest o wiele groźniejsza od tej, która ma objawy – ponieważ nikt, łącznie z nią samą, nie będzie wiedział, że jest chora – dlatego będzie przemieszczać się bez przeszkód i zarażać innych, u których objawy i ciężki przebieg choroby, łącznie ze śmiercią, już nie są wykluczone.

 

Czytałam wywiad z włoskim wirusologiem, który mówił, że dokładnie takie postępowanie na początku epidemii sprawiło, że we Włoszech jest teraz to, co jest. Badany powinien być każdy człowiek, co do którego istnieje domniemanie, że mógł się zarazić. Inaczej nie ma mowy o żadnej prewencji.

Kontrole na granicach, którymi chwali się premier, także są fikcją. Od ludzi napływają masowe informacje, że żadnych kontroli nie ma. Być może gdzieś, jakieś wyrywkowe – ale takie nie mają przecież żadnego znaczenia dla zachowania zdrowia publicznego.

Polska służba zdrowia leży. Dosłownie. Padnie już przy pierwszych masowych zachorowaniach. W sklepach już dziś półki świecą pustkami, co oznacza, że ludzie, choć jeszcze starają się tego nie okazywać, już wpadli w panikę.

Teraz dopiero okazuje się, jakie to ważne, żeby na czele państwa stali odpowiedzialni sensowni, rozsądni ludzie. Niestety, tak nie jest.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr
11 marca 2020 19:23

Na czele państwa i kościoła widać środkowy palec.

szczera
szczera
11 marca 2020 19:57

Nic ująć, nic dodać……Szumowski jest takim samym nieudolny jak radziwiłł czy piecha.!
Urzędowanie zaczął od wizyty na Jasnej Górze polecając polskich pacjentów Matce Boskiej. To było nader wymowne i znamienne dla tej podłej zmiany.

Maciek123454321
Maciek123454321
11 marca 2020 21:50

„Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, mogą tutaj być groźne.” (J. Kaczyński – wypowiedź z dnia 13.10.2015)
Zła karma zawsze wraca. Niech o tym pamiętają pisiory.

Rafał P
Rafał P
11 marca 2020 23:47

Pani Elizo, jak zawsze trafia pani w sedno. Ale z tego co mi wiadomo, a przeżyłem już trochę, na czele polskiego państwa praktycznie ZAWSZE stali nieodpowiedzialni i nierozsądni ludzie, których wspólną cechą było i jest stać, siedzieć czy leżeć blisko koryta. A gdy jakieś nagłe i niespodziewane nieszczęście dotyka kraj, to oni tradycyjnie już są kompletnie nieprzygotowani, chociaż ciągle zapewniali, że są zwarci i gotowi. Ale czemu się dziwić, skoro ich przewidywania – w najlepszym wypadku – nie sięgają poza kolejne wybory. Teraz, niestety, ale pewnie będzie podobnie, zwłaszcza że – bez owijania w bawełnę – nadzorcy nominalnie polskiego rządu, czyli watykańscy namiestnicy robia coś, co powinno doprowadzić ich do zamknięcia w domu wariatów. Poczekajmy, zobaczymy, czy na tej zapowiadanej „Wielkiej Mszy w Świątyni Opatrzności Bożej” cały PiSowski rząd będzie też tańczył taki „taniec św. Wita”, jak to było u ojca Muchomorka. Czarno to widzę.

Zwinka
Zwinka
12 marca 2020 03:06

Wszelkie rekordy pobił dziś w radio pisowski europoseł Zdzisław Krasnodębski. Wg niego „można powiedzieć, że dzięki koronawirusowi Polska się odmłodzi…” Trudno sobie wyobrazić coś bardziej obrzydliwego. Ciekawe, czy taka profesorska wizja ma szansę dotrzeć do tysięcy starych ludzi głosujących na PiS.

Chermes
Chermes
12 marca 2020 17:16
Reply to  Zwinka

Powinien dodać, jako prawdziwy katolik, że nie tylko Polska się odmłodzi, ale również nasz ubogi Kościół, przy okazji, się wzbogaci na pogrzebach. Same plusy dzięki temu wirusowi, rzec można…

smętek
smętek
12 marca 2020 23:17
Reply to  Zwinka

Krasnodębski, mam nadzieję, siebie również zaliczył do tych co wpłyną na odmłodzenie populacji Polaków, 67 lat to czas na spoczynek!

smętek
smętek
12 marca 2020 23:11

Szanowna Pani Redaktor, to co Pani pisze to prawda i tylko prawda. Wczoraj przyleciałem z USA na lotnisko im. Chopina. Nikt nie interesował się zdrowiem pasażerów na pokładzie samolotu. Żadnych ankiet, testów. Z lotniska wyszedłem przez nikogo nie niepokojony. Test zrobiłem za własne pieniądze żeby mieć pewność, że nie stanowię zagrożenia dla innych.

Marek
Marek
13 marca 2020 10:18

„…….to ważne, żeby na czele państwa stali odpowiedzialni sensowni, rozsądni ludzie….” Każdy powinien potwierdzić tak sformułowana tezę. A jak jest widzi każdy kto nie jest przesiąknięty „PiS-izmem”, kto zamiast słuchać propagandy używa szarych komórek, a z tym niestety jest coraz gorzej. Co robiących wodę z mózgu dołączyła kościelna hierarchia i znaczna część tzw katolickich dziennikarzy i PiS-owskich działaczy. Dobrze że się opamiętali, lepiej późno niż wcale.
Pani Elizo jak zwykle świetny tekst, gratuluję