Hanna Gronkiewicz Waltz: Rząd PiS nie będzie trwał wiecznie

Hanna Gronkiewicz Waltz: Rząd PiS nie będzie trwał wiecznie

Jeśli miałoby się sprawdzać powiedzenie, że pycha kroczy przed upadkiem, to może to być dla nas dobra prognoza – mówi Hanna Gronkiewicz Waltz w rozmowie z Magdą Jethon

 

Podczas ostatnich obrad PE świat zobaczył prawdziwe oblicze Polski? Czy Panią zaskoczyło zachowanie europarlamentarzystów PiS?

Niespecjalnie, oni się tak samo zachowują w Polsce, choć sądziłam, że poza granicami kraju powinno się bardziej starać. Myślę, że oni są przekonani, że to wzbudzi szacunek do Polski, a to raczej pali mosty. Ja mam spore doświadczenie z pracy w EBOR (Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju). Jeżeli ktoś tam był bardzo roszczeniowy, tupał bez powodu, to nikt się go nie bał, tylko sobie myślał, że ciężko będzie z nim współpracować, więc lepiej dajmy sobie z nim spokój. Taka postawa nie budzi ani szacunku, ani lęku czy respektu i prowadzi do izolacji.

 

Jeszcze nie tak dawno mieliśmy świetną pozycję w UE… a teraz zeszliśmy do pozycji „tupaczy”?

Dzięki takim osobom jak Buzek czy Tusk, którzy pełnili bardzo wysokie funkcje, zostaliśmy przeniesieni do wyższej kategorii. A teraz tak łatwo spadliśmy. Dlaczego? W kręgach obecnej władzy często padają zarzuty, że Unią rządzą Merkel czy Macron, ale nikt nie chce zauważyć, że Unia opiera się na środkach finansowych Francji czy Niemiec. Przypominam, że to siedem państw założyło Unię, my dołączyliśmy znacznie później, kiedy wiele rzeczy było ustalonych wcześniej, a my teraz mówimy – „źle robicie, my wam pokażemy, jak się widelcem je”. Tego nie chcą rozumieć europarlamentarzyści z PiS, dlatego krzyczą. Ale krzykiem, jak również brakiem logiki, głównie się kompromitują. No bo, gdzie jest logika w słowach pani Szydło skierowanych do Radka Sikorskiego: – „Nie jest pan godny, żeby być wybrany przez Polaków”. Przecież on dopiero co został wybrany przez Polaków, a nie kosmitów.

 

Po ostatnich wystąpieniach prezydenta Dudy można przypuszczać, że PiS zmieniło taktykę kampanijną, już nie są mili i łagodni, nie fotografują się na tle flagi UE, są w uderzeniu.

Poczuli się bardzo pewnie, wpadli w pychę. Jeśli miałoby się sprawdzać powiedzenie, że pycha kroczy przed upadkiem, to może to być dla nas dobra prognoza. Jestem pewna, że gdyby ten występ prezydenta był na dwa dni przed wyborami, to przysłużyłby się mu tak, jak Wałęsie podanie nogi Kwaśniewskiemu. Im więcej takich przemówień, tym większa szansa dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która jest przeciwieństwem obecnego prezydenta i nigdy by się w taki sposób nie zachowała.

 

Czy myśli Pani, że PiS z premedytacją rozpoczął jakąś wojnę z Unią?

Sądzę, że to jest wojna na wewnętrzny użytek. PiS chce pokazać suwerenowi, zobaczcie, jacy jesteśmy dzielni i odważni, jak dajemy popalić Niemcom, Francuzom i tym wszystkim, którzy nas nie szanują. To wynika z jakiegoś ogromnego kompleksu. Pamiętam Jarosława Kaczyńskiego z czasów PC, on nigdy nie liczył się z zewnętrzną opinią, jest w taki dziecinny sposób człowiekiem wolnym, to znaczy, jak chce potupać nogami, to jak dziecko wychodzi i potupie. Myślę więc, że liczył, iż będzie zachowywał się w Unii jak Orban, tylko że Orban jest sprytny, dobrze mówi po angielsku i wie, kiedy się wycofać. Ta gra u niego jest pod kontrolą. Tymczasem mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński i bliskie mu osoby, mają dziką satysfakcję z tego, że komuś „przyłożą”, a tego Orban nie robi, głosował przecież na Tuska.

 

Losy ustawy kagańcowej przesądzone. Już się raczej PiS nie wycofa?

Według mnie już się nie wycofają. Wycofali się z ustawy o IPN i jak widać niewiele to pomogło, bo i tak prezydent nie będzie przemawiał podczas uroczystości na Światowym Forum Holocaustu. Chociaż uważam, że szkoda, iż nie pojechał. Powinien to zrobić z godnością, nawet gdyby go nie dopuścili do głosu, mógłby zwołać konferencję prasową i znaleźć się w centrum zainteresowania.

 

Czyli teraz tę ustawę represjonującą sędziów, przepchniętą przez PiS, podpisze Andrzej Duda?

Jestem pewna, że tak. Oni są zdeterminowani, nie mogą dopuścić do powtórki sytuacji choćby takiej,  jak ta z Kamińskim i Wąsikiem, żeby ktokolwiek z nich został skazany. Chodzi też o to, żeby nikt nigdy nie zaczął postępowania takiego, jak w przypadku Jarosława Kaczyńskiego o te 50 tys. zł. Żeby nie było takich wpadek, jak sprawdzanie Banasia, żeby jakiś urzędnik, agent CBA w ogóle zaczynał tego rodzaju działania. No i chodzi też o to, żeby wyroki były takie, jakie władza wykonawcza sobie życzy – „sprawiedliwe sprawiedliwością ludową”.

Donald Tusk napisał na Twitterze: „Wyprowadzają Polskę z Unii, niszczą sądy, by bezkarnie kraść, szczują jednych Polaków przeciw drugim. Głosujesz na nich? Masz prawo. Ale nie masz prawa dłużej udawać, że tego nie widzisz. Bo widzisz”. Myśli Pani, że autorzy ustawy kagańcowej „widzą to”? Czy wierzą, że zrobili dobrą ustawę?

Myślę, że to nie jest dla nich istotne, nie interesuje ich żadna opinia zewnętrzna. Oni chcą po prostu osiągnąć swój cel, czyli mieć pełnię władzy, podporządkować sobie sądy i cały wymiar sprawiedliwości. Nie wszyscy jednak, np. prokuratorzy, zdają sobie sprawę, że w przyszłości mogą być porównywani, w sprawach zwłaszcza politycznych, do prokuratorów z PRL.

 

Sądzi Pani, że autorzy tych kontrowersyjnych ustaw nie myślą o konsekwencjach? Przecież ten rząd nie będzie trwał wiecznie…

To są młodzi ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy, że władza się kiedyś kończy, nawet totalitarna, a tym bardziej taka, która ma szanse przegrać w wyborach. Po kolejnej wygranej PiS w wyborach panowie Kaleta, Kanthak i Ozdoba uważają, że zawsze tak będzie. Widziałam szczere zdumienie na twarzy pana Kalety po głosowaniach w Senacie, w wyniku których  ustawa kagańcowa została odrzucona. Przecież do tej pory wszystko przechodziło, nie dopuszczano innego głosu. A tu nagle jeden głos w Senacie przeważył… Powinien to być dla nich znak, mówiący: uważajcie, to się może odwrócić. Teraz być może ten jeden głos wystarczy, żeby wygrała Kidawa Błońska, a Polska stanie się inna.

 

A propos, pojawiają się głosy, że nie widać kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Prowadziłam w życiu trzy kampanie, wszystkie wygrałam, a wielu mówiło, że mnie mało widać. To jest typowa narracja przeciwników politycznych. Pamiętam jak mówiono, że się wypaliłam, tymczasem ja, jak mrówka chodziłam wszędzie. Nie wszystko pokazują w telewizji, a do tego dziś ważniejsze są inne media. Poza tym, oprócz mediów, najważniejszy jest kontakt bezpośredni i myślę, że ona to dobrze wykorzysta. Jest bardzo aktywna, bardzo pracowita i bardzo spokojna. Jest do tego osobą doświadczoną i nie „gwiazdorzy”. Nie jest typem celebrytki, ale doświadczonym politykiem. To jest taki Buzek w spódnicy. Buzek zrobił bardzo poważne reformy, nie był od początku doceniony, ale osiągnął wspaniałe wyniki. Pamiętam go, jak na placu Zamkowym w Warszawie jakiś jego przeciwnik krzyczał: „Buzek na wózek”, on do niego podszedł i powiedział: „a właściwie, co ma pan konkretnie na myśli”? Ja jestem z Małgorzatą Kidawą-Błońską w polityce od prawie 15 lat i wiem, że ma nie tylko duże polityczne doświadczenie, ale też wiele zalet, jak choćby doskonałe umiejętności negocjatorskie. Potrafi rozmawiać z ludźmi, a co najważniejsze jednoczyć ludzi. To ona jest gwarantem naszego pozostania w Unii Europejskiej.

 

UE ciągle się nam przygląda i jest wiele dowodów na to, że mimo wszystko nie zamierza nas skreślić. Donald Tusk powiedział podczas promocji swojej książki „Szczerze”, że dopóki obywatele protestują i wychodzą na ulicę, dopóty Unia nas nie opuści. To jest dla nas nadzieja?

Niewątpliwie to jest najsilniejszy instrument demokracji. Jeśli nawet w PRL zmieniano pierwszych sekretarzy na skutek protestów społecznych, to tym bardziej teraz.

 

UE ma z nami problem, również związany z emisją CO2. Tymczasem to właśnie Panią wybrano, spośród ponad 2 tysięcy kandydatów, na szefową misji „Klimatyczno-neutralne i inteligentne miasta” w Unii Europejskiej.

Myślę, że zostałam wybrana, bo bardzo dużo zrobiliśmy w Warszawie w sprawie ochrony miasta przed spalinami i innymi zanieczyszczeniami. Choćby takie zmiany w transporcie jak budowa metra, nowe tramwaje, SKM, elektryczne autobusy czy parkingi „parkuj i jedź”.

Cały ten program „Horyzont Europa” dotyczy nie tylko emisji CO2 w miastach. Chodzi w nim o znalezienie rozwiązań największych bolączek współczesnego świata, jak rak, zmiana klimatu, zdrowe oceany, miasta neutralne pod względem klimatu, zdrowa gleba i żywność. Powołano pięcioro specjalistów, którzy będą przewodniczyć poszczególnym pięciu misjom. Ja zostałam wybrana do misji „Neutralność klimatyczna i inteligentne miasta” i nad tym teraz pracujemy.

 

To jest dla Pani całkiem nowe wyzwanie…

Tak, pracujemy nad koncepcją, w jaki sposób motywować miasta do tego, żeby były klimatycznie neutralne, żeby wydzielały mniej gazów cieplarnianych, żeby doprowadzić je do równowagi. Przygotowaliśmy projekt, dzięki któremu, mam nadzieję, powstanie w Europie, do roku 2030 sto miast klimatycznie neutralnych. Będą to miasta zarządzane przez obywateli i dla obywateli – takie jest nasze hasło. Nakreśliliśmy różne etapy naszego działania. Chcemy, żeby te miasta najpierw dokładnie się określiły, a potem podpisały z KE oraz ze swoimi rządami kontrakt, do realizacji którego się zobowiązują. Chodzi o to, żeby te miasta stały się do 2030 roku liderami w zakresie czystego powietrza.

 

Czy wśród tych stu miast znajdzie się jakieś miasto polskie?

Każde miasto może spróbować swoich sił, ale musi o to walczyć, musi pokazać, co jest w stanie zrobić do 2030 r. A kiedy już podpisze ten kontrakt, to musi go zrealizować. Chcemy, żeby te miasta korzystały z różnych środków, z jednej strony będą to fundusze z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, ale również będą pieniądze z Unii. Na misję „Horyzont” Unia ma przeznaczyć ok. 100 mld euro.

 

Czym będziecie zachęcać miasta, żeby chciały wystartować?

Zachętą będą te właśnie środki z misji „Horyzont 2020”. Poza tym chciałabym, żeby oprócz funduszy, miasta te otrzymały jakiś prestiżowy tytuł, tak jak przyznawany jest tytuł  Europejskiej Stolicy Kultury.

 

Jakieś miasto w Polsce ma szanse?

Jak najbardziej, głównie chodzi przecież o pokazanie, co dane miasto osiągnęło w określonym czasie. Oczywiście, najtrudniej będzie nam pokonać miasta skandynawskie, one są najczyściejsze. Zresztą swego czasu bardzo podobny program wdrożono w Szwecji, nazywa się „Viable City”, w którym konkuruje ze sobą dziewięć miast.

 

Wierzy Pani, że zostaniemy w Unii?

Rząd PiS cały czas zapewnia, że nie chce z niej wyjść, ale jego zachowanie przeczy tym deklaracjom. To tak jak uczeń w klasie mówi, że nie chciałby zostać na drugi rok, ale jego stopnie i słabe zaangażowanie w naukę gwarantuje, że na drugi rok zostanie. W związku z tym rząd musi wykazać chęć większego współdziałania z Unią, pokazać, że mu zależy na wspólnych celach i że przestrzega zasad. A jeśli nie, to będziemy traktowani, jak ten uczeń, który może zda, a może nie zda, ale dla tych najlepszych przestaje być partnerem, no i ci najlepsi nie będą się nim już zajmować. Najgorsza byłaby obojętność, czyli róbcie sobie, co uważacie, ale nas to już nie interesuje. Kiedy Janusz Lewandowski walczył o duży budżet, o każdy miliard, który potem został bardzo dobrze wykorzystany, to pamiętam niesamowicie życzliwe podejście do nas w Unii. Dostaliśmy wielkie pieniądze, bo też umieliśmy się o nie postarać. Naprawdę opłaca się być skromnym i kulturalnym, a nie roszczeniowym, bo tupaniem, tak jak dziecko od rozsądnych i mądrych rodziców, niczego nie wydusi. Tak i my niczego w Unii nie wytupiemy, co najwyżej Unia może nas traktować jako enfant terrible, a to nie jest dobra pozycja.

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JerzyZygmuntMarcinGantz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gantz
Gantz

Miasto umiera bez oddechu z zabudowanymi klinami nawietrzającymi,
których nie ruszyli faszyści i komuniści.
Sprzedane połacie terenów poprzemysłowych, bez planów miejscowych pod agresywną deweloperkę,
Nowe dzielnice bez infrastruktury miejskiej, zieleni, przedszkoli, szkół i wyjazdów na drogi miejskie,
z budynkami okno w okno, Zabudowany Bulwar Wiślany, sprzedany Stoen, SPEC
i próba sprzedaży MPWiK. Tak pycha kroczy przed upadkiem.

Marcin
Marcin

i do tego komentator bez oczu, lub jeszcze gorzej… bez mözgu

Zygmunt
Zygmunt

Ten rząd nie będzie trwał wiecznie, a latarni w mieście wystarczy!

Jerzy
Jerzy

No pewnie, że nie będziemy rządzili wiecznie! Tacy np. konserwatyści rządzili w GB zaledwie 45 lat (licząc od końca IIWŚ), ale PiS chyba ich przeskoczy. Jednak do wieczności będzie sporo brakowało.