RZĄD TAK NAMAWIA DO SZCZEPIEŃ, ŻE AŻ STRACH

Antyszczepionkowcy w akcji

Premier, rząd i prominenci z partii rządzącej na wyścigi instruują społeczeństwo, co powinno robić, żeby władza nic już robić nie musiała i żeby w razie czego (gdyby epidemii nie dało się zdusić), można było zwalić winę na obywateli.

Nieodżałowany Jan Himilsbach obwiniany o alkoholizm wyjaśnił, że pijąc wódkę wprowadza do organizmu element baśniowy. Elementy baśniowe, wprowadzane do obiegu publicznego przez premiera polskiego rządu, już tak nie śmieszą. To znaczy śmieszą, gdy Mateusz Morawiecki tak puszy się w świetle jupiterów, jakby sam wynalazł szczepionkę oraz osobiście i na własny koszt sprowadził ją do Polski. Ale kiedy premier zapewnia, że tym razem na pewno epidemia jest w odwrocie i że odtąd będzie już tylko dobrze, bo rząd czuwa nad wszystkim – wtedy trzeba się zaniepokoić. Czas zacząć się bać, ponieważ polski koronawirus wyraźnie różni się od tego, który gnębi inne europejskie kraje, podobnie jak polski premier jest drastycznie odmienny od innych szefów europejskich rządów, a sposób sprawowania władzy w naszym kraju różni się mocno od demokratycznych reguł obowiązujących w państwach cywilizowanych.

 

Według zapowiedzi władz koronawirus ma zniknąć z Polski do końca roku. Albo nawet szybciej, bo z jednej strony szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapewnia, że istnieje „gotowość organizacyjna” do zaszczepienia 3,5 mln osób miesięcznie, a z drugiej strony Narodowy Program Szczepień zakłada, że zaszczepiony zostanie każdy dorosły mieszkaniec Polski, czyli ponad 30 mln ludzi. Czy to realne? Policzmy. Jeśli ekipa szczepiąca przeznaczy na każdą osobę 20 minut, to do wstępnego uodpornienia wszystkich dorosłych Polaków potrzeba będzie 600 mln minut, czyli 1140 lat szczepień prowadzonych przez całą dobę, bez przerwy śniadaniowej czy toaletowej. Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że powstanie 8000 punktów szczepień, a równocześnie rząd ogłosił hasło „punkt szczepień w każdej gminie!”.  Gmin jest niespełna 2,5 tysiąca, więc w końcu ile tych punktów zadowoli nasze władze? Załóżmy jednak, że będzie ich 8 tysięcy.  Łatwo policzyć, że przy 8-godzinnym dniu pracy każda ekipa będzie musiała pracować przez 312 dni (156 razy dwie dawki), bez chwili przerwy, bez prawa do urlopu czy choroby, także w soboty i niedziele. Oczywiście nie ma prawa zdarzyć się opóźnienie w dostawach szczepionki ani strzykawek, pacjenci winni przychodzić na szczepienie bez spóźnień, poddawać się zabiegowi bez wahań, a żaden z nich nie ma prawa skarżyć się na jakiekolwiek dolegliwości poszczepienne, bo grozi to przerwaniem cyklu i naruszeniem ciągu technologicznego.

Ile zespołów opadnie z sił i wykruszy się z systemu, ile szczepionek nie dotrze na czas do wyznaczonych punktów szczepień, ile ampułek rozmrozi się i straci skuteczność w oczekiwaniu na wahających się pacjentów,  ile czasu pochłonie biurokracja, namnażająca się jak sam wirus – niesposób przewidzieć. Ale znając polskie realia ostatnich lat można przyjąć za pewnik, że ktoś zgubi klucze do magazynu szczepionek, że gdzieś wskutek awarii prądu rozmrożą się ampułki, że do jednej gminy trafi za dużo szczepionek, a w innej gminie ich zabraknie. Z pewnością wielu ludzi otrzyma nieprawidłową dawkę, bo premier uparł się, żeby ampułkę pięcioosobową podzielić na sześć części, a przecież nie szczepią nas aptekarze z menzurkami. I bardzo prawdopodobne, że strzykawki zakupione od instruktora narciarskiego okażą się niesterylizowane, a igły tępe, więc trzeba będzie czekać na dostawę od producenta broni.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Czternastu specjalistów zajmujących się epidemiologią obliczeniową i modelowaniem przebiegu epidemii COVID-19 w Polsce przygotowało rekomendacje na nadchodzący rok. Ostrzegają w niej przed trzecią falą zakażeń na wiosnę i tłumaczą co zrobić, żeby do niej nie dopuścić. Konieczne jest np. efektywne testowanie i śledzenie kontaktów, bo w tej chwili mamy do dyspozycji dane zsumowane, bez kontekstu, a kontaktów z zarażonymi nikt już nie monitoruje. Niewiarygodna statystyka i utajnienie danych skutkuje brakiem kontroli, a więc i „rozluźnieniem” wśród decydentów, którzy już nie potrafią efektywnie pracować bez presji. Wielu informacji nie mają nawet rządowi doradcy. Nie wiedzą ile naprawdę jest miejsc na intensywnej terapii w poszczególnych powiatach. Nie wiedzą, ile z nich jest zajętych, a ile z tych zajętych to miejsca okupywane przez pacjentów covidowych. Z radosnych wieści ministerialnych o liczbie zajętych łóżek szpitalnych i o dostępnych respiratorach nie wynika, czy sprzęt znajduje się tam, gdzie jest potrzebny, czy jest tam również personel do obsługi i czy są środki transportu, by zbliżyć pacjenta do sprzętu lub odwrotnie. Ponadto w Polsce nie ma wiarygodnych danych precyzujących okoliczności, w których najczęściej dochodzi do zakażeń, a więc nie wiadomo na pewno, czy lepiej zamknąć sklepy, czy szkoły oraz jaki minimalny reżim sanitarny wystarczyłby, żeby ich nie zamykać.

Premier, rząd i prominenci z partii rządzącej na wyścigi instruują społeczeństwo, co powinno robić, żeby władza nic już robić nie musiała i żeby w razie czego (gdyby epidemii nie dało się zdusić), można było zwalić winę na obywateli. Czy przekonają naród do masowego narodowego szczepienia? Zwalczenie wirusa jest możliwe dopiero wtedy, gdy odporność uzyska 70% populacji, jednak rokowania są raczej ponure. Według październikowych badań „The Nature” wśród 19 krajów Polacy są najbardziej nieufni wobec szczepionek i tylko 56% deklaruje gotowość ich przyjęcia, a i to pod warunkiem, że „szczepionka okaże się bezpieczna i skuteczna”. Grudniowe badania krajowe niepokoją jeszcze bardziej. Tylko 19% Polaków zamierza zaszczepić się „tak szybko jak to możliwe”, a 23% „dopiero po jakimś czasie”. I nie ma się czemu dziwić. Premier może sobie codziennie nawoływać i apelować, a ministrowie szczepić się na pokaz, ale ich wezwania pozostaną grochem ciskanym o ścianę. Kłania się osobisty przykład przedstawicieli władzy publicznie pokazującej się stadnie i bez masek. Kokietowanie antyszczepionkowców przez prominentów PiS skutkuje głuchotą na argumenty autorytetów medycznych. Promowane przez PiS idiotyzmy o zamachu smoleńskim i rozmaite teorie spiskowe o zagrożeniu ze strony uchodźców, LGBT itp., wykształciły szczególną podatność rodaków na alternatywną rzeczywistość, w której szczepienia to kolejny zachodni spisek zmierzający do zagłady polskiej nacji. Nie zachęcają także do szczepień wygłupy prezydenta Dudy, który raz mówi, że się nie szczepi, bo nie, a innym razem, że owszem, zaszczepiłby się, ale nie lubi, jak mu igłą majstrują przy ciele, a tak w ogóle uważa, że szczepienie na COVID nie powinno być obowiązkowe.

 

Należnego posłuchu nie znajdują dziś nawet wybitni i obiektywni fachowcy, bo dla wielu Polaków są to „ich fachowcy”, którzy mówią to, co im każą politycy partii rządzącej. Politycy, którzy na własne życzenie bezpowrotnie utracili wiarygodność wielu dotychczasowych wyborców. Nie jest żadną sensacją, że połowa spośród tych, którzy nie chcą się szczepić, zmieniłaby zdanie, gdyby im zapłacić. To kolejny „sukces” rządu PiS, który w ostatnich latach upowszechnił przekonanie, że społeczeństwu „się należy”, bo państwo ma obowiązek dawać, a jeśli czegoś chce od obywatela, na przykład głosów albo szczepienia, to przecież nie za darmo.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Antykaczor
Antykaczor
4 stycznia 2021 09:49

Matematyka i inne przedmioty ściśle są bezlitosne. I dlatego mamy w szkołach więcej religii. Bo to o wierze nauka jest Zero logiki zamiast tego wiara. A wiara nakazuje wierzyć w każdy pierd myślowy pisowskich towarzyszy.

jurek
jurek
4 stycznia 2021 10:48

Czego można się spodziewać w kraju dalej doskonalonego tupolewizmu?

Recenzja dra hab. Tadeusza Zielonki (tokFM 13.12.2020 g.7:20), specjalisty chorób płuc, wylicza co najmniej 3 błędy w POKAZOWYM szczepieniu. Trzeba więcej, aby zwątpić w efekty Narodowego (dlaczego nie Jedynego na Świecie Katolickiego – bo biskupi będa to robić w sekrecie?) Szczepienia?

Aga
Aga
4 stycznia 2021 12:49

To tak jak bylo z sadzeniem drzew i samochodami elektrycznymi! Pisowski rzad do cyrku sie nadaje!

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu
4 stycznia 2021 16:56
Reply to  Aga

Chyba tylko na klaunów.

smętek
smętek
4 stycznia 2021 18:22

Z nich powinna być utworzona obwoźna trupa, którą prezentowano by jako organizację stanowiącą zagrożenie dla życia ludzi.

gustaw
gustaw
4 stycznia 2021 23:01

Trzeba pamiętać, że szczepić należy dwa razy. TYN że za 4 tygodnie trzeba dać drugą dawkę. Pytanie ! Ilu nowych da się zaszczepić, szczepiąc jednocześnie tych co potrzebują drugiej dawki ?

Robert
Robert
5 stycznia 2021 12:46
Reply to  gustaw

https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/szczepienia-personelu-medycznego-i-niemedycznego-przeciw-covid19-w-szpitalach-wezlowych,7879.html

https://www.gov.pl/web/zdrowie/znamy-szpitale-w-ktorych-bedzie-szczepiony-personel-placowek-medycznych

Wszystkich punktów ma być ok. 8000 węzłowych ( tam się szczepią lekarze jest 509 ).
Tak więc zakładając że w każdym punkcie będzie tyle samo szczepień mamy ~ 8000/500
ok. 16 razy więcej no dobra niech będzie mniej – ok. 10 razy więcej ludzi wyszczepić..

Nie żebym był pro PIS ale czasami można włączyć myślenie a nie tylko narzekanie …

Miłego dnia.