Rządzący chcą sięgnąć do kieszeni Polaków. Nabywcy stuletnich obligacji mieliby satysfakcję z pomocy państwu

Rządzący chcą sięgnąć do kieszeni Polaków. Nabywcy stuletnich obligacji mieliby satysfakcję z pomocy państwu

Musi być bardzo cienko w kasie państwowej, skoro z tak karkołomnym pomysłem „wyskoczył” nowy PiSowski minister finansów Tadeusz Kościński. Przyjrzał się najpierw naszym oszczędnościom i stwierdziwszy, że Polacy mają w gotówce 220 mld zł, a na rachunkach oszczędnościowych figuruje ponad półtora biliona złotych składa im „propozycję nie do odrzucenia”.

 

Obligacje proszę państwa, obligacje… to w wersji polityka najlepszy interes na dziś dla Polaków. Jeśli chcą wspomóc państwo niech tę kasę mu po prostu pożyczą właśnie w formie obligacji. A jeśli ktoś myśli, że to jest żart – myli się…

Szef resortu finansów mówił o tym całkiem poważnie w rozmowie z portalem businessinsider.com.pl. „Te pieniądze nie pracują dla gospodarki tak efektywnie, jakby mogły i możemy próbować to zmienić” – przekonywał, a przechodząc do konkretów oznajmił, że obligacje nie byłyby 3-, 5- czy 10-letnie, a nawet stuletnie.  „Po co robić emisję na krótkie okresy. To mogą być inwestycje praktycznie bezterminowe” – mówił.

 

Na dodatek miałyby one nie być oprocentowane. W największym skrócie oznacza to darmową pożyczkę dla państwa prosto z kieszeni obywateli, podczas gdy zwyczajne obligacje pozwalają na kilkuprocentowy zarobek. Czasami są nawet konkurencyjne dla kont bankowych.

Kościński jest jednak przekonany, że ponieważ nabywcy obligacji mieliby satysfakcję z pomocy państwu jego pomysł nie wzbudzi sprzeciwu. Z kolei w rozmowie z money.pl, zapewniał że brak zarobku nie odstraszałby inwestorów, ponieważ byłyby to obligacje, które dają inne możliwości, np. wygraną „ciekawej, atrakcyjnej nagrody” podczas organizowanej przez resort loterii.

Zachęcając do tego pomysłu Kościński tłumaczył: „Może to oczywiście być spora suma pieniędzy, np. milion złotych albo zupełnie inna nagroda, której tak po prostu nie można kupić w żadnym sklepie. Mam tu pewne pomysły, ale na razie jeszcze nie chcę ich zdradzać”. Szkoda, bo mogłyby być fascynujące panie ministrze.

/j/

źródło: rp.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lehoo
Lehoo
12 grudnia 2019 11:50

Nazwijmy tą usługę (żaden tam produkt) polisolokatą i wszystko będzie jasne.

Maciek123454321
Maciek123454321
12 grudnia 2019 12:23

Kurde, ale odfrunął. Przecież nawet wielbiciele PiS-u za grosz nie mają zaufania do tego państwa. Wziąć, owszem, wezmą, ale dać?????? No, chyba, że pisiory zrobią ustawę, że „dobrowolny przymus”. Dać nie musisz, ale nie wejdziesz na przykład do autobusu albo pociągu, albo nie dostaniesz się do lekarza. Ta banda już kompletnie traci kontakt z rzeczywistością.
PS. Słyszeliście, że w „Milionerach” pojawiło się czwarte koło ratunkowe? Telefon do Banasia.
PS 2: Dlaczego facjata tego gościa kojarzy mi się z Cyrankiewiczem?

Zbyszek
Zbyszek
12 grudnia 2019 13:17

E tam. Co raz duże grupy nabierają się na piramidy finansowe to i na tę się nabiorą.

Zbyszek
Zbyszek
12 grudnia 2019 13:16

Nie nabijajcie się. Ok 40% społeczeństwa, suweren znaczy, rzuci się do kas aby nabyć te obligacje.

antymoher
antymoher
12 grudnia 2019 14:06

Spokojnie!!!!!!!!!!!!!!jak nie łyknie tego ciemny lud to…………………………………………..ogłosi się,że wszystkie oszczędności Polaków są własnością państwa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I to jest coś!!!!!!!!!!!!!!!!!

Irena
Irena
12 grudnia 2019 15:27
Reply to  antymoher

NIE PODPOWIADAJ !!! Wiesz , ze lykaja kazda glupote !!!

Nutka
Nutka
12 grudnia 2019 17:48
Reply to  antymoher

Kuźwa, nie podpowiadaj:D!!!

Jantar
Jantar
12 grudnia 2019 22:02
Reply to  Nutka

Przecież przykładowe rozwiązanie ma w historii! Bierut jednym dekretem odebrał własność prywatną i wszystkie oszczędności Polaków na rzecz państwa. Nawet mieszkania i domy stały się własnością państwa i po tym dekrecie każdy dawny właściciel opłacał państwu wynajem lokalu. Wszystkie prywatne biznesy zostały przejęte przez państwo. W wyniku dekretu właściciele stali się zwykłymi pracownikami, którzy dostawali niewielkie pensje, jak wszyscy inni. A skoro Kaczyński wprowadza PRL-bis to wprowadzi identyczny dekret i wszystko przejmie. Nie będą się przejmować drukowaniem obligacji, bo jeszcze nawet za te 100 lat oni musieliby je spłacać. Choć jestem pewna, że kolejne pokolenia pisowskich rządów coś by wymyśliły, żeby obligacje podrzeć na drobne kawałeczki i wyrzucić do kosza.

Janusz
Janusz
12 grudnia 2019 15:20

Zabawny gość uśmiałem się niech podrzuci więcej takich żartów np. na jaja. pl

Rafał P
Rafał P
12 grudnia 2019 18:57

Ten spaślak chce się dalej paść kosztem społeczeństwa. Musi przy tym uważać społeczeństwo za stado głupich baranów, no bo kto da mu swoje oszczędności na przechowanie nie tylko w zamian nic nie dostając, ale przy tym ryzykując, że może wszystko stracić. A obligacje na 100 lat to już kompletny absurd. Miałbym palantowi dawać swoje oszczędności, żeby – gdy dobrze pójdzie – moje prawnuki coś z tego miały?

Bart
Bart
13 grudnia 2019 07:42

Jasne, już lecimy kupować te obligacje. Proszę jeszcze tylko dodać w regulaminie, że państwo nie ma obowiązku w ogóle ich odkupywać.
Inspiracją do tej akcji pewnie są zbiórki u Rydzyka.

Marek
Marek
13 grudnia 2019 09:57

Delikwent się chwali karierą w bankowości? Jak by takimi pomysłami rzucił w jakimś banku to wyrzucili by go na zbitą buzię po tygodniu. Osobiście wcale mi nie przeszkadza ze PiS-owski minister publicznie opowiada głupoty, i robi z siebie idiotę. Powtarzam się już któryś raz piszę to samo. Ale mam takie przekonanie że oni uważają swój elektorat za stado idiotów, którym można wcisnąć każdy kit, oni w ten kit uwierzą. Oczami wyobraźni już widzę te kolejki do kas, wyznawców PiS, „co to chcą aby ich pieniądze przez 100 lat finansowały 500+”. Normalnie zaczynają działać jak Rydzyk. Kiedy tą wielką „ściepę narodową” ogłoszą?

Wiktor
Wiktor
13 grudnia 2019 11:50

Nie pozostaje nic innego jak wrócić do skarpetek