Sąd Najwyższy uznał protest wyborczy. „O tych 19 głosach kandydat wiedział, że zostały na niego oddane. A o ilu głosach nie wiedział?”

Sąd Najwyższy uznał protest wyborczy. „O tych 19 głosach kandydat wiedział, że zostały na niego oddane. A o ilu głosach nie wiedział?"

Czy wybory parlamentarne odbyły się w transparenty sposób? Sąd Najwyższy uznał jeden z protestów wyborczych za zasadny. Złożył go Piotr Zygarski, jeden z kandydatów Koalicji Obywatelskiej. Okazało się, że oddane na niego głosy, nie zostały podliczone przez jedną z komisji wyborczych w województwie lubelskim.

 

Sprawa dotyczy pracy komisji wyborczej w Kawęczynie (gm. Szczebrzeszyn), gdzie nie policzono 19 głosów, które oddali uczestnicy grzybobrania – w tym sam kandydat, członkowie jego rodziny i znajomi.

Grzybiarze głosowali poza miejscem zameldowania; pomimo tego okazało się, że w komisji nie oddano na Zygarskiego ani jednego głosu… Oburzony kandydat wniósł więc protest wyborczy, który został uznany za zasadny.

 

Sąd Najwyższy uznał, że naruszenia w Kawęczynie nie wpłynęły na ostateczny wynik wyborów. Zygarski otrzymał zaledwie 254 głosów i nie dostał się do Sejmu.

Tłumaczenia Sądu Najwyższego nie przekonują internautów, którzy snują domysły na temat możliwych manipulacji. „O tych 19 głosach kandydat wiedział, że zostały na niego oddane. A o ilu głosach nie wiedział? Skąd wiadomo, czy oddane na niego głosy nie zostały wyrzucone do śmieci w innych komisjach?” – zapytał jeden z użytkowników sieci.

SN rozpatrzył do tej pory 33 protesty wyborcze. Do rozpatrzenia zostało jeszcze 241 kolejnych skarg.

/nt/

Źródła: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o