Senator Jacek Bury: „Zostałem siłą wrzucony do suki policyjnej”

Policja w Warszawie zatrzymywała uczestników zeszłorocznych protestów nielegalnie – raport kolektywu Szpila

Wczoraj w Warszawie doszło do dużego i dynamicznego protestu przedsiębiorców. Podczas manifestacji zatrzymany został senator Koalicji Obywatelski Jacek Bury. Policja twierdzi, że polityk sam wszedł do samochodu policjantów i nie chciał wyjść.

 

– „W związku z czynną napaścią na funkcjonariuszy użyto środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i gazu. W trakcie naszych działań nie zatrzymano, żadnej osoby posiadającej immunitet. Podkreślamy, że senator wszedł do radiowozu i nie chce go opuścić. W związku z powyższym radiowóz pozostał na Placu Zamkowym” – napisała na Twitterze warszawska policja.

Senator uważa, że sytuacja miała inny przebieg i policjanci użyli wobec niego siły. Politykowi miano podciąć nogi i następnie uderzyć go w plecy.

 

– „Zostałem siłą wrzucony do suki policyjnej, bo inaczej tego nie można nazwać. Nie szanuje się w tym kraju immunitetu, nie szanuje się obywateli. Każdy obywatel ma prawo do tego, aby demonstrować. Tylko stany wyjątkowe, które są opisane w konstytucji, dają naszemu państwu możliwość odbierania prawa do demonstracji i wolnego przemieszczania się. Takiego stanu nie mamy, więc policja nie ma prawa pokojowo demonstrujących ludzi w ten sposób traktować” – twierdzi.

Przedstawiciel KO dodał, że tłumaczenia warszawskiej policji są po prostu niewiarygodne. „To, co policja mówi to są rzeczy godne najlepszych szkół propagandy. Myślę, że blisko współpracują z Jackiem Kurskim” – powiedział.

Do interwencji policjantów względem senatora miało rzekomo dojść po tym, gdy polityk stanął w obronie mężczyzny szarpanego przez funkcjonariuszy.

– „Ja jako obywatel, jako człowiek, który nie godzi się na takie działania władzy, po prostu stanąłem w jego obronie. Stanąłem policjantom na drodze, powiedziałem, że jestem senatorem i poprosiłem, żeby mi powiedzieli, na jakiej podstawie zatrzymują tego spokojnie przemawiającego człowieka” – wyznał przedstawiciel opozycji.

– „Policjanci powiedzieli mi, że jestem zatrzymany na podstawie artykułu takiego a takiego. Ja powiedziałem: ‘Chwila! Panie policjancie, pan jest pewien? Ja jestem senatorem, mam immunitet’. Policjant zaczął się konsultować z jakimś przełożonym przez radio i powiedział: ‘Pan senator może wyjść, a panowie zostają’. Powiedziałem, że w ten sposób nie będziemy zamiatać sprawy pod dywan i proszę, żeby dowódca przyszedł i powiedział, kto podjął decyzję o takim bezprawnym działaniu” – dodał.

Polityk stwierdził, że nie chciał wyjść z radiowozu dlatego, bo inni zatrzymani zostaliby wywiezieni i doszłoby do wyciszenia tej skandalicznej sprawy.

/nt/

Źródło: tokfm.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
HerodAntypis
HerodAntypis
17 maja 2020 14:28

Senator Bury wszedł do radiowozu jak do Toi Toja a milicjanci w ogóle mu w tym nie przeszkadzali. Na wszelki wypadek nie odjechali suką, aby się nie wywrócił przy laniu. Do skrzynki na listy nie można podejść a do radiowozu dostęp jak do kibla.

Zbyszek
Zbyszek
17 maja 2020 18:55

Od 1945 roku Partia po to miała Milicję, żeby ta pałowała kogo tam akurat potrzeba. Była tam jakąś przerwa po 1990 roku ale już będzie wszystko jak należy.