Siła przegrywania Polski przez PiS

Albo uda nam się uratować Polskę, albo PiS zaprzepaści kraj

Albo uda nam się uratować Polskę, albo PiS zaprzepaści kraj.

Ostatni tweet Donalda Tuska był alarmistyczny, ale wcale nie musiało za nim stać uzyskanie konkretnych politycznych profitów. Wzburzył płytkie umysły polityków PiS, a u wielu komentatorów niekoniecznie sprzyjających partii Kaczyńskiego spowodował konwulsje podejrzeń, że Tusk wystartuje w wyborach na prezydenta.

Wypowiadający się o tweecie Tuska raczej mówili o sobie, niż o treści komunikatu. Nie czytali tego, co było przekazane im w wyjątkowo zgrabnej formie. Patrzyli na aktora, a nie na przedstawienie. Formy postrzegania obecnej władzy poprzez komedię, farsę wyczerpały się. Wstępujemy w żywioł tragedii, a w niej występuje brak dystansu do siebie aktora i publiki, kwestie są jednoznaczne, nie są cieniowane, tak znaczy tak, a nie znaczy nie.

Znaczenia w tragedii są ubogie, polska polityka jest uboga, a nasze możliwości jeszcze uboższe, bo albo uda nam się uratować Polskę, albo PiS zaprzepaści kraj. Na razie PiS wygrywa w tym, aby przegrać Polskę.

Po tweecie Tuska w następnych dniach władza poczuła siłę swojego przegrywania spraw polskich. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pod groźbą 100 tys. euro dziennie zabronił wycinki Puszczy Białowieskiej. Polska przegrała głosowania w sprawie relokacji z Londynu Europejskiej Agencji Leków i Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego. Przegrała równie sromotnie, jak 1:27 w kwestii wyboru Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Wchodzimy więc w fazę być albo nie być. PiS w Unii Europejskiej jest w stanie uzyskać tylko „nie być”. Nie będzie agencji w Polsce, nie będzie bezpardonowej wycinki Puszczy. Za tymi „nie będzie” potoczy się więcej „nie będzie”, aż zdarzy się kryzys – a taki może przyjść np. z Niemiec, gdzie istnieją problemy ze stworzeniem rządu – wówczas Jarosław Kaczyński może zaproponować Polexit.

PiS gra na przegranie. W dłuższej perspektywie ta opcja wygrywa, bo dekoniunktura prędzej czy później przychodzi, wówczas stosuje się płyciznę mentalną: „a nie mówiliśmy”! Kaczyński wraz ze swoimi Redutami Dobrego Imienia, czyli synekurami na budżecie: zaintonuje: nie będzie pluł nam Guy Verhofstadt w twarz albo Frans Timmermans.

W to gra PiS, o tym alarmował Tusk, a nie ogłaszał wystartowanie na prezydenta, bo może zdarzyć się tak, że postawi mu się jakieś absurdalne zarzuty, a następnie Sejm w Sali Kolumnowej podejmie uchwałę, iż politycy z zarzutami nie mogą startować w „demokratycznych” wyborach. „I co im zrobicie?”

Waldemar Mystkowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Siła przegrywania Polski przez PiS"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Samocha

piszę z małej litery, bo dużą już się wypowiedziano pod PKiN….żałość wielka ogarnia, bo uszy innych i tak nie słyszą a oczy nie widzą….kiedy przejrzą może być….po ptaszkach….wyć się chce po prostu…dziękuję za ten tekst.

koty piją mleko

Okazało się, że Guy Verhofstadt jest zamieszany w paradise papers, a pan Juncker ? Niestety wiarygodność głównych polityków jest bliska zeru, wygląda to na celowe podmywanie fundamentów UE – tudzież niektórzy ludzie na walce z „pisowcami” chcę ukrywać swoje brudy. Tak czy siak zmierzamy ku katastrofie.

Paragraf22

Bo właśnie taki jest cel prezesa. PRZEGRAĆ POLSKĘ. To jest jego zemsta za wszystkie niepowodzenia i śmierć brata.

Paragraf22

„Dobra zmiana” przyznała mi rację. Nabili mi do tej pory 9 minusów.