Skorpion i żaba, czyli o praworządności

Skorpion i żaba, czyli o praworządności

Nie do takiej Unii wstępowaliśmy, powiedział premier Morawiecki.

Unia nieśmiało zaprzecza.

Ale z tym wstępowaniem coś rzeczywiście musi być na rzeczy, skoro nasza obecność w Europie coraz bardziej uwiera partię aktualnie rządzącą. Nie ma dnia, żeby nie wypowiadał się „w temacie” jakiś Kowalski ze Zjednoczonej Prawicy.

Panowie i panie z PiSu i jego okolic mentalnych mają Europie za złe bardzo wiele, ale najbardziej męczy ich – zdaje się – to, że Unia polskich tradycji nie szanuje. Upominając się o praworządność wyraźnie nie podziela też naszych unikalnych wartości i nie docenia jedynej w swoim rodzaju specyfiki.

Tymczasem właśnie z tej racji, że – mianowicie – jesteśmy tacy unikalni, należy się nam przecież, jak wszystkim rzadkim gatunkom, endemiczna praworządność specjalna. Bo inaczej podzielimy los orangutanów sumatrzańskich i jeszcze trochę, a całkiem wyginiemy.

Zwłaszcza, że argumenty i postawy rodzimych polityków w sporze z Unią do złudzenia przypominają zachowanie pewnego skorpiona ze starożytnej bajki. Otóż ów skorpion pewnego razu poprosił żabę, żeby przewiozła go przez rzekę na swoim na grzbiecie. Z niejaką obawą, bo skorpion – wiadomo – jest, jaki jest, żaba wyraziła w końcu zgodę. Zwłaszcza, że pasażer zapewnił ją, że pracuje nad sobą, a plucie jadem w środku nurtu nie leży w jego interesie. Nie potrafi wszak pływać. Nim dotarli do drugiego brzegu jednak żabę ukąsił. A gdy oboje szli na dno zdołał wyszeptać – sorry, ale to kwestia tradycyjnych wartości. I taka już moja specyfika…

No więc, jesteśmy właśnie w środku pandemicznego potopu i siedzimy na grzbiecie Europy, toteż nadeszła właśnie najlepsza pora, żeby pokazać światu narodowe DNA i aby nasze stanowcze NIE usłyszała cała Europa. Tak więc – NIE dla Funduszu Ratunkowego oraz całego budżetu! Nie będzie nam tu Europa zaprowadzać swoich porządków!

A jakby chciała siłą, to minister Ziobro położy się na brukselskich salonach Rejtanem.

Praworządność unijna u nas nie przejdzie, chyba, że po jego politycznym trupie!

Zresztą, gdyby miała zapanować nad Wisłą, to głowy przedstawicieli partii aktualnie rządzącej rzeczywiście spadałyby gęsto. Bo w zasadzie gra w przestrzeganie wspólnotowych praw i wartości jest dla obozu władzy grą zero-jedynkową. Mówiąc inaczej albo MY, albo ONI.

Przy czym przez My, należy tu rozumieć formację rządzącą oraz jej stronników, czerpiących teraz pełnymi garściami z przywilejów władzy i pieniędzy podatników. ONI natomiast, to cała reszta, Europejczycy oraz opozycja wewnętrzna, która wspiera teraz Unię w forsowaniu ustaw, które miałyby pilnować, żeby władza… po prostu nie kradła. Do tego potrzebne jest, ba – jest niezbędne – obiektywne, niezależne od polityków sądownictwo.

Ba, ale co Europejczycy wiedzą o naszych sądach…

Przecież za panującej nam aktualnie władzy nie służą one tylko do rozpatrywania sporów o wydatkowanie funduszy unijnych.

One są również, a nawet głównie po to, żeby bez gadania wsadzały do paki tych, którzy nie podobają się panu prezesowi lub ministrom jego. Weźmy takiego Romana Giertycha, z zawodu mecenasa. Przecież wiadomo, bo ostatnio powiedział o tym wprost zastępca Zbigniewa Ziobry, prokurator Świątkowski, że jest winny. Tylko sąd „nie uniósł zadania” i Giertycha nie pozwolił zatrzymać w areszcie.

W takich warunkach, to – sami przyznacie – nie da się pracować.

Już od pięciu lat nie można – znów przez sędziów, którzy nie potrafią unieść zadania – ogłosić, że „był zamach” i przykładnie posadzić Donalda Tuska.

Nie dało się skazać żadnego ze „złodziei” z PO. Za kraty nie trafił też dotąd choćby jeden z długiej listy pogłębiaczy „dziury VAT-owskiej”, co to miał ją tak skutecznie zasypać premier Morawiecki, ale mu jeszcze nie wyszło. No, ale może czasu nie miał, bo dzielnie walczył z inną zarazą.

Na razie jest dwa do zera. Premier uważa, że dla niego, a wirus, że jednak dla pandemii.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Wracając zaś do sądownictwa, to sam minister sprawiedliwości nie może wywalić z pracy sędziów, których akurat nie lubi. A nie może, bo potem oni skarżą się po sądach i nawet – o hańbo, o wstydzie – z ministrem wygrywają.

Ba, nie da się nawet – pod groźbą eskalacji niepokojów społecznych i możliwej utraty twarzy i władzy – opublikować decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Bo z jego „wyrokiem” nikt się nie liczy i nawet policyjne pałki nie potrafią przekonać wielkiej części społeczeństwa, że kółko towarzyskie magister Przyłębskiej to jeszcze w ogóle Trybunał.

A wszystko przez tę unijną praworządność, którą europejscy urzędnicy traktują dosłownie. Serio. I teraz jeszcze chcą finansowym szantażem zmusić naszych polityków do przestrzegania ich prawa.

Ale przecież my mamy swoje Prawo i Sprawiedliwość!

Zwyczajowym zaś prawem tej formacji jest wola pana prezesa.

Toteż przeróżni Kowalscy od „dobrej zmiany” bronią teraz tego prawa kąsając, czym tam mają i jak potrafią, grzbiet Unii. Choćbyśmy mieli wszyscy utonąć w popandemicznym gospodarczym potopie. Być może nawet dadzą radę.

Już raz tak utopiliśmy praworządność lewackiej, europejskiej Konstytucji Trzeciego Mają, krzycząc „Veto”. My – panowie szlachta i duchowieństwo, ręka w rękę z Rosją.

Tradycję bowiem należy szanować. No i taka już nasza specyfika.

Bożena Chlabicz-Polak

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
bulka
bulka
2 grudnia 2020 21:21

historia płacze z bezradności …

Jacek Doliński
Jacek Doliński
2 grudnia 2020 23:19

Komisja Europejska przez całe lata tolerowała kłamliwe, bezczelne tłumaczenia PiSich rządów w nadziei, że z upływem czasu polityczni gangsterzy zamienią się w aniołki. Zamiast walnąć pięścią w stół, traktowała notorycznych łgarzy i oszustów jak partnerów do rzeczowej, kulturalnej dyskusji.
Ale wszystko wskazuje na to, że cierpliwość państw Unii już się wyczerpała.

Chermes
Chermes
3 grudnia 2020 16:22

I chwała Bogu… to znaczy chwała normalnym państwom Unii…

smętek
smętek
3 grudnia 2020 21:18

Oby wytrwali w słusznym postanowieniu pokazania złodziejom, że ich czas się skończył.

Maciek123454321
Maciek123454321
3 grudnia 2020 01:20

Orangutan Kowalski (zwany Januszem nomen omen) urasta do symbolu tych rządów. Skończony idiota, kretyn o twarzy uciekiniera z psychiatryka i takichże wypowiedziach. Sekunduje mu dzielnie niejaka Ozdoba, tylko nie wiedzieć, czego Ozdoba. Kantego-haka czy Kaleki? Stek bzdur, które raczył dziś wygłosić podniesionym i podnieconym głosem u Moniki Olejnik kazałby każdemu – nawet dobrze wychowanemu człowiekowi – puknąć się palcem w czoło. Cierpliwie czekałem do końca tych kompromitujących wywodów, chociaż poczułem takie zażenowanie, że chciałem wyłączyć telewizor. Kretyn Kowalski doczekał się nawet generatora przemówień ułożonego z durnot, które gada jak nakręcony. Z dwojga złego to już chyba naprawdę wolę, żeby dali to weto, żeby UE zamknęła kurek z pieniędzmi, bo chyba tylko w ten sposób można pozbyć się PIStytutek. No, chyba, że kilku albo kilkunastu pisuarów sejmowych ma już taki kisiel w majtkach, że ze strachu zagłosują za odwołaniem (nie)rządu albo odrzucą przyszłoroczny budżet, co z automatu rozwiąże sejm.

Chermes
Chermes
3 grudnia 2020 16:36

Niestety, ale aby rozpirzyć PiS, tak jak udało się rozpirzyć PZPR, Polska będzie musiała przejść ten sam proces.
Innymi słowy – ruinę ekonomiczno – gospodarczą.
Dopiero gdy ciemny lud nie będzie miał co włożyć do gara; gdy kiełbasa będzie na kartki, w dodatku jedynie w sklepach za żółtymi firankami „Nur fur PiS”, ciemnota zrozumie, że została (za przeproszeniem prezydenta) „wydudkana na strychu” i w ruch pójdą, z jednej strony petardy, kamienie i mutry, z drugiej zaś gaz, pały i armatki wodne.
No a potem, po zwycięstwie ludu, nastanie, jak zwykle, „gruba kreska”, „chrześcijańskie pojednanie i wybaczenie” oraz nowe władze, (ze starymi członkami, którzy, zarzekać się będą, że nigdy, przenigdy nie mieli nic wspólnego z przestępcami z PiS a w partii tej działali jako Konrady Wallenrody.)
I tak, „w koło Macieju… (123454321) 🙂

grześ
grześ
9 grudnia 2020 11:00

Tadeusz Rejtan rozumiał powagę sytuacji, ten chyba potknął się przypadkowo i przewrócił nic innego. żeby chociaż ,, koniec,, miał ten sam.