Smoleński pomnik buty PiS

Smoleński pomnik buty PiS

Władza wchodzi w buty okupantów i zaborców, którzy przemocą narzucali stolicy symbole swego panowania.

Prawo i Sprawiedliwość przemocą stawia pomniki smoleńskie na placu Piłsudskiego w Warszawie i zmienia nazwy ulic wbrew woli mieszkańców. Nawet się z tym nie kryje – naga przemoc jest naprawdę naga. Bez żadnych listków figowych, parawanów, teatralnych dekoracji. Kłuje w oczy, jak żelazne barierki ustawiane na Krakowskim Przedmieściu 10 dnia każdego miesiąca.

PiS na siłę wmusza obywatelom symbole ucieleśniające jego wizję rzeczywistości, bo doskonale wie, że nie zdołałby tego przeprowadzić po dobroci, posługując się metodami przyjętymi w cywilizowanej demokracji. Dzieje się tak w całej Polsce, ale samowolne wznoszenie pomnika smoleńskiego, będącego w istocie pomnikiem PiS-owskiej buty, sprawia, że przypadek Warszawy jawi się jako szczególnie drastyczny.

Rządzący doskonale wiedzą, że mieszkańcy stolicy nie zgodziliby się, by imię Lecha Kaczyńskiego nadać głównej arterii wschód-zachód, która od momentu powstania nosi nazwę Trasy Łazienkowskiej. Owszem, w oficjalnych dokumentach spory jej odcinek figurował jako „Aleja Armii Ludowej”, ale w praktyce nikt się tą nazwą nie posługiwał. Warszawiacy nie zgodziliby się też na postawienie pomników smoleńskich na placu Piłsudskiego. Właśnie dlatego ten plac został Warszawie odebrany, stając się swoistą PiS-owską eksterytorialną enklawą.

To zdumiewające – władza, która wywodzi się z demokratycznych i wolnych wyborów i która mogłaby cieszyć się poparciem społecznym, rządząc w zgodzie z demokratycznym standardami, wchodzi w buty okupantów i zaborców, którzy w przeszłości wielokrotnie próbowali narzucić stolicy symbole swego panowania. I tak jak oni sięga po nagą przemoc, nie próbując jej zamaskować choćby pozorami społecznego poparcia. Nowa ustawa zabrania zmieniać nazwy nadane przez wojewodę, bo ma być tak, jak władza każe. Baczność i stulić pyski!

Warszawa – miasto doświadczane przez historię – ma jednak praktykę w stawianiu oporu. Potrafi bronić swoich symboli i potrafi odrzucać symbole narzucane przez opresyjną władzę. Czasem robi to w sposób fizycznie dosłowny, np. usuwając niemiecką tablicę zasłaniającą polski napis na pomniku Kopernika (akurat w ostatnią niedzielę, 11 lutego wypadła rocznica tej akcji małego sabotażu z 1942 r.) czy wmurowując w stanie wojennym tablicę upamiętniającą „Solidarność” w mur obronny Starego Miasta.

Częściej jednak walka ta rozgrywa się w sferze świadomości, do której władza nie ma dostępu. Rządzącym komunistom przez kilkadziesiąt lat nie udało się zmusić mieszkańców stolicy, by na Plac Bankowy mówili „plac Dzierżyńskiego”, a na plac Wilsona – „plac Komuny Paryskiej”. Prawdziwe nazwy funkcjonowały w mowie potocznej i życiu codziennym, a gdy wreszcie w 1989 r. ustała polityczna opresja, powróciły do sfery oficjalnej.

Zniknęły za to materialne i symboliczne znaki wrogiego panowania nad Warszawą. Nie ma rosyjskiej cerkwi na placu Piłsudskiego, nie ma pomnika Dzierżyńskiego na Placu Bankowym, nie ma pomnika ani ulicy Nowotki.

Warto przypomnieć o tym politykom partii rządzącej, którzy forsują swoją wolę, nie licząc się z uczuciami warszawiaków. Wyrządzają w ten sposób krzywdę tym, których pamięć ponoć chcą uwiecznić i uczcić. We wzniesionych przemocą pomnikach i w nadanych przemocą nazwach mieszkańcy stolicy będą widzieć przede wszystkim symbole PiS-owskiej buty. I potraktują je w taki właśnie sposób, gdy PiS-owska okupacja dobiegnie końca.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
3 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Jacek DolińskiZwinkaI00Paragraf22Bogusław Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

I ja poprę staranie aby tak się stało.

jurek
jurek

Buta okupanta objawi się nareszcie materialnie.
Do zawłaszczania kraju ††† zdążyliśmy się przyzwyczaić przez wieki, wielu nie widzi kto zawłaszcza teren jakoby suwerennego kraju.
Oczywistość symbolicznej okupacji Polski (bezczelne siłowe lekceważenie przez władzę Ustawy Głównej i prawa państwa podbitego) słabo docierała do obywateli.

Shaq
Shaq

Mam te same refleksje – PiS jest jak Rosjanie podczas zaborów. Bezczelni, nieliczący się z niczym. Czy jak gołąb zfajda się na ten pomnik, to zostanie zastrzelony?

Zgredzinka
Zgredzinka

Nie cieć … że tego pomnika od razu nie wyszorował.

Ryszard
Ryszard

Sposób działania małpio przejęty od komuchów, którzy nikogo nie pytając wymyślali nazwy ulic stosowne do panującej ideologii, a jakieś tam miejskie rady narodowe usłużnie przyklepywały.
Zastanawia jednak jedno – przecież takich działań pisiorstwa należało się spodziewać. Dlaczego więc PO-wskie władze Warszawy nie postawiły pomnika choćby dla ofiar katastrofy, stawiając PiS przed faktem dokonanym? Dlaczego mając prawo nie zmieniły nazw ulic i dając pisiornemu wojewodzie prawo do zarządzenia zastępczego?
Ośli upór nie zawsze się opłaca.

Paragraf22
Paragraf22

„Dlaczego więc PO-wskie władze Warszawy nie postawiły pomnika choćby dla ofiar katastrofy”
Pomnik ofiar katastrofy znajduje się na Powązkach.

Zwinka
Zwinka

To nie ma żadnego znaczenia. Okazałoby się, że pomniki postawione przez morderców ( tak przecież „przez osiem ostatnich lat” te władze nazywano, a teraz przypieczętowano to jeszcze zdradzieckimi mordami i kanaliami ) są nieważne i musiałyby być przykryte pomnikami słusznymi, czyli pisiorskimi. To samo dotyczy nazw ulic. I tak źle i tak niedobrze, bo show must go on.

Maciek123454321
Maciek123454321

Pozwoliłem sobie zauważyć nie tak dawno na tym forum – komentując artykuł „Pomnik smoleński – żenującym plagiatem?” – że w 1912 roku w tym samym miejscu (sic!) carski zaborca otworzył cerkiew św. Aleksandra Newskiego. Ogromna ta budowla w latach 20-tych została rozebrana, gdyż stanowiła symbol rosyjskiego panowania w Polsce. Okazuje się, że nie tylko ja uważam, że władza PiS-u – mimo demokratycznej legitymacji – staje się w szybkim tempie władzą OKUPACYJNĄ i jako taka będzie w przyszłości oceniana i traktowana.

Bogusław
Bogusław

Nie tylko w Warszawie tak się działo. W Krakowie na przykład Rynek Główny został w czasie okupacji przemianowany na AdolfHitlerPlatz, a jedna z ważnych ulic staromiejskich – już po wyzwoleniu – został nazwana imieniem Stalina. Oczywiście po roku 1989 obie nazwy wróciły do dawnego brzmienia.

I00
I00

Z całym szacunkiem dla powstańców i bardzo dlugiej nazwy ich oddziału, trzeba będzie przywrócić też rondo „Babka”

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Dopóki pomnik nie zostanie przeniesiony do jakiegoś Muzeum Pomników Kaczyzmu, proponuję nie nazywać go inaczej jak SCHODY DONIKĄD. (Nazwa wzięta z rysunku Papcia Chmiela, rysunek był szeroko rozpowszechniany w sieci).