Sól, która śmierdzi

Sól, która śmierdzi

To bardzo żałosne, że poczucie dumy narodowej próbuje się budować w opozycji do silnego i przyjaznego nam sąsiada zza Odry.

Na wielką próbę wystawia się zdrowy rozsądek, gdy każe się nam wierzyć, że dyplomatyczna porażka jest narodowym sukcesem. Obraża się naszą narodową godność, gdy gra się retoryką godnościową, aby zatuszować polityczne nieudacznictwo. Te gorzkie refleksje budzą się w związku z narodową tragifarsą, jaka rozegrała się podczas posiedzenia Rady Europejskiej, na którym decyzją 27 państw przy sprzeciwie rządu polskiego przedłużono kadencję Donalda Tuska na stanowisku jej przewodniczącego.

Polityczne i dyplomatyczne kulisy tego wydarzenia schodzą jednak na drugi plan wobec jego reperkusji etyczno-kulturowych. Odwołująca się uporczywie do wartości, a nawet pretendująca do obrony chrześcijaństwa, rządząca większość ośmiesza wartości i w rezultacie przyczynia się do ich destrukcji. Wygląda na to, że post-prawda nad Wisłą ma swą mutację w postaci „pis-prawdy”. Wytwarza ona groźne wirusy infekujące umysły wyrafinowanych intelektualistów.

Gdybym nie znał książek Ryszarda Legutki i Zdzisława Krasnodębskiego, traktowałbym ich wypowiedzi z podobną pobłażliwością, z jaką przyjmuję na przykład opinie Ryszarda Czarneckiego, który nie ma innych osiągnięć poza robieniem polityki i jest zrozumiałe, że mówi wyłącznie językiem swej partii i to językiem obowiązującym danego dnia. Ale dlaczego profesorowie, którzy do dyskursu polskiego po 1989 roku wprowadzali istotne kwestie pozwalające zrozumieć złożoność współczesnego świata, występują w roli politycznych harcowników, tego nie potrafię zrozumieć. Populizm filozofa czy socjologa może mieć mniejsze znaczenie praktyczne niż populizm polityka, ale na dłuższą metę jest bardziej szkodliwy. Jest czymś jak sól, która zaczyna śmierdzieć. Powoduje erozję myślenia. Miłosz pisał o „ukąszeniu heglowskim” lewicowych elit. Czy to znowu jakieś ukąszenie tylko z innej strony?

Łagodzono, że był to żart, kiedy Krasnodębski sugerował Tuskowi zmianę obywatelstwa polskiego na niemieckie. Żart nie żart – są to jadowite słowa, za którymi kryje się partyjna, chyba nawet nie wprost nacjonalistyczna, wizja polskości. Krasnodębski, podobnie jak Moczar i Gomułka, chciałby rozstrzygać o obywatelstwie Polaków, biorąc pod uwagę interesy swego politycznego stronnictwa. Partyjna definicja polskości nie ma nic wspólnego z kulturą narodową, partia nie wyczerpuje przecież pojęcia narodu. Ale jeśli jakaś partia, a tym bardziej wspierający ją intelektualiści wykluczają kogoś – nawet w trybie żartu – ze wspólnoty obywatelskiej, to jest to zachowanie w stylu dyktatorskim.

Nie można lekceważyć rzekomego żartu wobec Tuska. Nienawiść połączona z zadufaniem w słuszność własnej partykularnej wizji może sprawić, że znów będą wyjeżdżać z Polski ludzie z paszportami w jedną stronę. Majaczenia o wymianie elit słychać nie tylko w żartach… Polityczni woluntaryści nie zastanawiają się nad środkami, lecz działają z nieokrzesaną determinacją.

Poza tym „dobra rada” Krasnodębskiego dla Tuska, aby wybrał obywatelstwo niemieckie, stała się zwiastunem rewelacji, którą ogłosił Jarosław Kaczyński – Tusk powtórnie uzyskał wysokie stanowisko europejskie wskutek niemieckiej presji na inne kraje. Polski rząd jest bohaterem, bo broni zasady podmiotowości narodowej, a inne mniej pryncypialne rządy siedzą pod niemieckim butem. I cóż z tego, że taka wizja nijak ma się do rzeczywistości, pada ona na podatny grunt antyniemieckich emocji. Usłyszałem w autobusie miejskim rozmowę dwóch panów w średnim wieku, dumnych, że nasza premier zagrała na nosie Angeli Merkel. Pewnie nie tylko w autobusie toczą się takie rozmowy.

To bardzo żałosne, że poczucie dumy narodowej próbuje się budować w opozycji do silnego i przyjaznego nam sąsiada zza Odry. Żałosne, że politycy i wspierający ich intelektualiści rozniecają uczucia antyniemieckie. Jest to krok wstecz w stosunku do procesu, który dokonywał się z dużym sukcesem począwszy od milenijnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, a przyśpieszenia nabrał po Solidarności i obaleniu Muru Berlińskiego. Szkoda, że prawicowi intelektualiści tak wąsko patrzą na relacje polsko-niemieckie i szukają wroga tam, gdzie go nie ma. Szkoda, że nie są w stanie studzić emocji szkodliwych dla samych Polaków.

Mądrze zauważył abp Henryk Muszyński (Prymas Senior): „Choć wyraźnie stanowisko naszego rządu jest dziś w Unii odosobnione, jednak nie oznacza to odosobnienia Polski i Polaków”. Aby to odosobnienie jednak kiedyś naprawdę nie nastąpiło, potrzebna jest rzetelna refleksja nad sensem przynależności Polski do Unii Europejskiej, rozumieniem podmiotowości i solidarności narodów i państw. Populistyczne podbijanie narodowego bębenka nie zastąpi refleksji. Tylko czy znajdą się jeszcze intelektualiści, którzy zechcą się tym zająć?

Ks. Alfred Marek Wierzbicki
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
5 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
baboonDarekStefanadamaZgredzinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

To jest bardzo przykre i żałosne, że taki mściwy pamper niszczy naszą reputację na międzynarodowym forum.

krakus
krakus

A ja całkiem serio spytam: kiedy bezzębny polskęzbaw i jego przydupasy zmienią obywatelstwo na rosyjskie? A może już po ciuchu zmienili?

Nika
Nika

Refleksja! To banał a jednak tak wiele! Czy ktoś z PIS-u jest zdolny jeszcze do refleksji? Jakie są konsekwencje rozbudzania w Polakach nienawiści i zawiści? Jakie są konsekwencje rozbudzania lęków? Jakie są konsekwencje izolowania Polski? Jakie są konsekwencje niszczenia autorytetów? Czy ktoś z PIS-u jest w stanie się zatrzymać i zastanowić dokąd to zmierza?

Andrzej
Andrzej

To wszystko zmierza do wojny domowej. Mamy podział na ludzi lepszego i gorszego sortu, na zdrajców i „polaków”, na katolików i resztę chołoty, na ukrytą opcję niemiecką i jedynych prawych i sprawiedliwych. przerabialiśmy to na bałkanach, ale już niedługo chyba u siebie.

Zgredzinka
Zgredzinka

Gorzej, bo wygląda na to, że to wszystko co się ostatnio na świecie wyprawia, jest preludium do …. kolejnej i niestety ostatniej w naszej cywilizacji …. wojny światowej.

Sławomir
Sławomir

Zdolni do refleksji potrafią być jedynie ci, którzy za przyzwoitość zostali z sekty wyrzuceni.

Maciek123454321
Maciek123454321

Co jest, do cholery, z tymi pisowcami? Co który głos zabierze, to bełkot. Nie mówię o Czarneckim, to zawsze był przygłup. ale Legutko? No i co walnęło po głowie Srayusza – Wolskiego (to nie jest literówka) ? Nawet Broszka gadała w kampanii wyborczej do rzeczy. DługoPIS też, oboje do rany przyłóż. Karaluch i Macior zostali schowani na czas kampanii, bo oni są zupełnie w kosmosie i wiedzą o tym. A Waszczu – też całkiem logicznie mówił. Błaszczak – no cóż, to zawsze była pacynka Karalucha. A Gowin?… Coś niby mamrocze, że nie bardzo mu się podoba, ale łapkę podnosi posłusznie,… Czytaj więcej »

adama
adama

W Polsce panuje wyobrażenie o Niemcach z filmów wojennych produkowanych PRLu. Niestety to wielkie zaniedbanie naszej kultury że nie pokazano nowoczesnych Niemieć i Niemców.

baboon
baboon

znam kilku niemców, ludzie około czterdziestki, plus minus 5 lat. co ciekawe – wszyscy są politycznie niepoprawni, osobiście wyluzowani, a poza tym lubią piwo oraz fussballe, więc jak się spotykamy to możemy godzinami. tylko, że oni wszyscy są dość zamożni, wykształceni, kręcą jakieś tam swoje biznesy i mówią przyzwoicie po angielsku – co w niemczech nie jest normą, tak jak w holandii czy u nas – do tego mówią po angielsku z tym ich fenomenalnym akcentem, który uwielbiam i sam bym taki chciał mieć, ale nie mam, bo mam polski, który też jest fajny. niemcy to świetny kraj, mili ludzie… Czytaj więcej »

Stefan
Stefan

W polityce, a szczególnie międzynarodowej nie ma przyjaźni – jest gra interesów.

Niestety ta prosta prawda się u nas nie przyjęła i nawet na portalu koduj24.pl pojawiają się banialuki o przyjaźni.

Darek
Darek

Czy Ksiądz() przeprosił już „przyjaznych nam sąsiadów zza Odry” za dzisiejszą nagonkę Polaków na telewizję SWR ws „polskich obozów zagłady Sobibór i Majdanek”? Proszę uważać, żeby jako intelektualista, nie rozniecić przy tym uczuć antyniemieckich.

Niemiecka telewizja w pierwotnym, poprawionym tekście nie umieściła sformułowania „niemieckie nazistowskie obozy”, W poprawionej wersji tekst brzmi: „w obozach zagłady na Majdanku i Sobiborze”. Redakcja SWR tłumaczy, że pisząc o „Polskich obozach zagłady” chciała je „umiejscowić geograficznie”.