Spotkałam zwykłego człowieka…

Spotkałam zwykłego człowieka…

PiS w swoich działaniach oraz licznych mowach zwraca się z reguły do „zwykłego człowieka”. To zresztą klasyczny chwyt retoryki populistycznej, której głównym rysem jest rewolta przeciwko elitom. Guru populistycznych partii jest więc „zwykły człowiek” i „zwykła rodzina”, choć Bogiem a prawdą trudno znaleźć takiego zwykłego człowieka w tłumie, bo nie są to przecież prości działacze PiS ani ich „elity”. Ci są absolutnie niezwykli, jeśli chodzi o zarobki, kariery i możliwości działania; kiedyś takim „zwykłym człowiekiem” była (przykładowo) Małgorzata Sadurska – dziś to establishment polityczny, korporacyjny i zarobkowy.

Mimo wszystko PiS chce być partią dla „zwykłych ludzi”, która dla nich urządzi Polskę i Polaków. A ja spotkałam wreszcie takiego zwykłego człowieka, dla którego ta Polska jest urządzana. Prowincjonalny listonosz, katolik, liczna rodzina, przekonania raczej konserwatywne (oburzony na Trumpa, że ten po dwóch rozwodach opowiada dyrdymały o wartości rodziny).

Rozmowę zaczął jak Świadek Jehowy, a mianowicie tak: – „Wie pani, ludzie chcą być szczęśliwi, po prostu”. Ale potem nie było o Bogu. – „Do szczęścia nie potrzebują Trybunału Konstytucyjnego ani rakiet Patriot, ale potrzebują, żeby było jak jest. Muszą wiedzieć, że państwo, w którym żyją ma wszystko na swoim miejscu i że jak politycy prowadzą wojny na górze, to na dole, w instytucjach, w życiu niewiele się zmienia. Tak powinno k… być”. I tak zapewne jest w Ameryce (do Europy nie był za bardzo przekonany; propaganda PiS na tym polu już działa). – „A u nas wszystko fruwa: szkoły nie ma, sądy mają zmienić, ze zdrowiem nie wiadomo co będzie, gdzie się nie spojrzy tam rozpier… Tak się nie da żyć. I powiem pani jeszcze, czego naprawdę potrzeba do szczęścia: nawet nie 500 plus, ale prawdziwej rodziny, flaszeczki i kumpli, z którymi chodzi się czasem na mecze i po górach. A teraz się nie da: jeden drugiego się boi, że doniesie, albo że się wkur…. bo źle gadam. U nas wiele męt powychodziło. Ot, szwagier alkoholik, siostrę bił, w więzieniu siedział (nie za pobicie, a za kradzież) a teraz codziennie na roraty chodzi, PiS wspiera, u księdza – wielki pan. Nawet rodziny zebrać przy jednym stole nie sposób, bo zaraz zaczynają się kłótnie i ci, co niczym się nigdy nie interesowali, zawsze uszy po sobie kładli, teraz ważni i krzyczą o zdrajcach i robieniu porządku. I ten porządek robią. Na naszą zgubę”.

Mowa jego była dość obficie przeplatana brzydkimi słowami, więc do elit nie należał wcale. 500 plus na dzieci dostawał i zapewne kontent z tego był. Życia bez Kościoła i księdza co to jeździ po okolicy „zamszowym” samochodem (to znaczy samochodem za msze) nie widział, choć głupio mu, że w niedzielę tyle polityki w tym kościele jest. No… zwykły człowiek. – „Wie Pani, ja to chyba k… do tego KOD-u się zapiszę” – zakończył.

Magdalena Środa
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
WaldemarZwinkaJacekDemoklesמְנֵא Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
מְנֵא
מְנֵא

„Mowa jego była dość obficie przeplatana brzydkimi słowami, więc do elit nie należał wcale.” Szanowna Pani Profesor. Rozumiem, że dokładnie z tego samego powodu do elity nie zalicza Pani również Bartłomieja Sienkiewicza, Włodzimierza Karpińskiego, Sławomira Nowaka, Marka Belkę, czy wreszcie absolwenta Oxfordu Radosława Sikorskiego.

Zwinka
Zwinka

W takim razie warto przypomnieć o prominentnym działaczu PiS nagranym w miejscu publicznym w trakcie oddawania moczu ( no cóż, jak mus, to mus) oraz …pokazującym małe co nieco w trakcie wieczornej, politycznej popijawy …O rozbijaniu słynnych melexów już nie wspomnę… I co, czy tym wesołym posłom spadł włos z głowy ? A skądże. Awansowali. Co chcę przez to powiedzieć ? Właściwie niewiele. Przysłowie o źdźble w cudzym oku i belce ( nomen omen) we własnym tylko się przypomina. A uogólniając: „”łaciny” używa się u nas powszechnie ( co mnie nie zachwyca, ale cóż poradzić, „takie są Rzeczypospolite, jakie ich… Czytaj więcej »

מְנֵא
מְנֵא

Szanowna Pani, za moich podwórkowych lat, na taką odpowiedź mówiło się „trafiony, zatopiony”, zaś w za młodzieńczych „a u was to Murzynów biją”. Osobiście nie mam złudzeń co do jakości tzw. elit z obydwu stron barykady, natomiast z wymienionych przez Szanowną Panią działaczy PiS-u nikt nie robił specjalnych autorytetów, zaś część z tych. wymienionych przeze mnie, w niektórych środowiskach tzw. inteligencji nadal jest za takowych uważana . Zgadzam się natomiast z Panią, że naganne zachowania dorosłych ludzi to skutek „młodzieży chowania”. No ale jeśli w szkole uczeń ma często większe prawa, niż nauczyciel, to jaki tego może być skutek ?… Czytaj więcej »

Jacek
Jacek

Ja też mam pewną uwagę do inteligencji i to ze wszystkich stron… nie nawidzę ich pogardy do osób bez wyższego wykształcenia… oni twierdzą, że dopiero ono uczy myśleć!

Zwinka
Zwinka

Od bardzo wielu lat nie jestem już naiwna. Co zaś się tyczy „posiadania” służb, to nigdy nie ma pewności, KTO je właściwie POSIADA. Cbdu.

מְנֵא
מְנֵא

Szanowna Pani. Władza, która nie potrafi kontrolować swoich służb, nadaje się do zabawy w ciuciubabkę a nie do rządzenia średniej wielkości państwem (żeby nie było wątpliwości, dotyczy to każdej opcji politycznej będącej u władzy). Jeśli było się przy władzy przez 2 kadencje i nie potrafiło się zapewnić NAWET SOBIE ochrony przed nagraniem przez zwykłych kelnerów, to jaki z tego wniosek ? Albo służby miały takie haki na władzę, że ta nie miała odwagi ich sobie podporządkować i te robiły, co chciały (czyli nic nie robiły), albo … i tu cytat z klasyka.

Jacek
Jacek

Bez przesady… Clinton też się nie uchroniła, a teraz na grillu jest Trump… a to jest supermocarstwo.

Waldemar
Waldemar

O ile jest ta uwaga dotyczy językowej degrengolady i to z góry na dół i z powrotem – moja zgoda. Tyle że podparta materiałem dowodowym zebranym nie przez socjologów, tylko ciętych na forsę kelnerów, i to materiałem niezwykle selektywnym. Czekam na ten moment, w którym admiratorzy Partii wyjdą wreszcie z „Sowy i Przyjaciół”, bo nieustanne odgrzewanie tego kotleta, grozi po prostu przypaleniem. Lokalu już dawno na Czerniakowskiej nie ma i warto rozejrzeć się po własnych szeregach. Bo jak myślę, nalezy odróżnić wypowiedzi wulgarne (nie popieram bynajmniej) od wypowiedzi wprost haniebnych i płynących w świat. To jedno. Co do reszty to… Czytaj więcej »

Demokles
Demokles

Wie Pani, ja to chyba k… do tego KOD-u się zapiszę” – no, k.., KOD czeka świetlana przyszłość…

Jacek
Jacek

(…)I powiem pani jeszcze, czego naprawdę potrzeba do szczęścia: nawet nie 500 plus, ale prawdziwej rodziny, flaszeczki i kumpli, z którymi chodzi się czasem na mecze i po górach.(…)
Ale to prawda… w życiu chodzi tylko o to i aż o to.