Świat według PiS-u

Świat według PiS-u

Im bardziej PiS próbuje sobie wytłumaczyć świat, tym bardziej go nie rozumie.
Reakcja Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej na naruszanie zasad praworządności w Polsce była dla rządu zaskoczeniem tym bardziej, że nastąpiła w szczycie kryzysu imigracyjnego. W publicystyce pisowskiej nie raz pojawiały się wątki złośliwej satysfakcji z problemów UE, okraszone słabo skrywaną nadzieją, że to początek końca Unii i że w związku z tym Brukseli nie starczy czasu ani energii na zajmowanie się łamaniem demokracji w Polsce. Okazało się jednak, że starczyło i to nie tylko na skrytykowanie rządu PiS-u, ale i na cierpliwe przeczekanie gry na zwłokę. Wściekłość, z jaką politycy PiS i ich dziennikarze przyjęli słowa Timmermansa i Schulza jest po części wyrazem zaskoczenia i rozdrażnienia własną, nagle ujawnioną naiwnością, która przecież miała być przebiegłym planem.

A przecież zagranica miała siedzieć cicho… Z publicystyki PiS-u (zarówno tej gazetowej, jak i wystąpień polityków PIS) wyłania się od lat ambiwalentny obraz Zachodu, zwłaszcza Unii. Z jednej strony pojawia się opis Europy, skrótowo oddany przez Witolda Waszczykowskiego jako wegetarian i cyklistów, czyli naiwniaków nie znających życia, zaczadzonych lewicową ideologią, którym z bogactwa w głowach się poprzewracało i koncentrują się na dziwacznych, wydumanych problemach, jednocześnie podchodząc do problemów realnych (np. narastającej agresji Rosji) z mieszaniną naiwnej dobroduszności i tchórzostwa, zawsze nadstawiając drugi policzek.

Z drugiej strony funkcjonuje obraz Zachodu jako mrocznej potęgi, pełnej skrywanych, choć łatwych do przejrzenia intencji, cechującej się nieustannym i bezwzględnym nastawieniem na zysk, skrywanym dla niepoznaki pod retoryką rzekomej solidarności. W tej drugiej koncepcji, wywodzącej się chyba z lektur Thomasa Hobbesa, nie ma czegoś takiego jak obrona wartości, a raczej istnieje wyłącznie jako zasłona dymna. Jest tylko brutalna walka o swoje, w której wygrywa silniejszy i bardziej bezwzględny. Ci, którzy twierdzą inaczej, są naiwni, a ci którzy „dostrzegają brutalną prawdę” cechują się głębią analizy.

Zaskoczenie twardą postawą Unii w obronie praworządności w Polsce zaowocowało próbą racjonalizowania po swojemu. Ze strony PiS posypały się żale, że Unia próbuje bezceremonialnie narzucić Polsce swoje wartości tak, jakby były jedynymi, podczas gdy my nie musimy ich stosować, bo mamy suwerenne prawo do własnych, które są w dodatku lepsze. Jednocześnie ustami Beaty Szydło PiS insynuował, że Zachodowi wcale nie chodzi o żadne wartości, tylko staje w obronie swoich interesów, a konkretnie swoich banków, którym PiS zabrał prawo do wysysania krwi z Polski. I jedno, i drugie tłumaczenie było skierowane chyba przede wszystkim do samych siebie i miało objaśnić, jak to się stało, że wbrew przewidywaniom naiwno-chytra Unia wykazała się determinacją w obronie demokracji w Polsce.

I ty, McCainie?
Jak cios w plecy musiały być odebrane w PiS negatywne opinie z USA. Ameryka jawiła się przecież w PiS-owskich koncepcjach jako zdrowy trzon ludzkości, wolny od lewicowych fanaberii w stylu zniesienia kary śmierci. Przyszłość polskiej polityki zagranicznej po podniesieniu się z kolan miała się oprzeć na zostaniu lokalnym pupilkiem nr 1 Stanów Zjednoczonych. I właśnie stąd przyszedł krytyczny list od senatora Johna McCaina, potem zarzut odchodzenia od demokracji wygłoszony przez Billa Clintona oraz pełna złych pomruków wizyta amerykańskiego ambasadora na Nowogrodzkiej.

Clintona można było wysłać do psychiatry. Z McCainem już trudniej, bo to republikanin, ale można to sobie było wytłumaczyć teorią o tym, że dał sobie biedaczek wmówić bzdury pod wpływem kreciej roboty Radka Sikorskiego, który ryje, ryje pod Dobrą Zmianą, a w Waszyngtonie sypie piach w tryby niepodległościowej, polskiej polityki. Jednak, jak wyjaśnić naciski ze strony obecnej administracji, po której można było się spodziewać wyłącznie poparcia w zamian za ofiarowanie wiernego sojuszu? Przecież Turcja od lat łamie demokratyczne standardy i Ameryka nie robi o to rabanu, więc skąd teraz takie zaskakujące zainteresowanie wartościami?

Dziwny jest ten świat
Prezes Kaczyński nie zna żadnego języka obcego, a w jednym z wywiadów przyznał się, że zanim został premierem, nigdy nie był za granicą. W przaśnej społeczności zaufanych Prezesa też nie ma wielu obieżyświatów, a nawet jeśli są, to wolą się nie ujawniać, bo grozi to podejrzeniami o zakażenie zachodnim sposobem myślenia albo wręcz o sprzyjanie Zachodowi. Brakuje PiS-owi rozeznania sytuacji, więc brakuje też pomysłu na poradzenie sobie z sytuacją. Jest tylko błąd polegający na pielęgnowaniu mitów i wyobrażeń, na przypisywaniu własnych cech otoczeniu oraz na przypisywaniu mu wyimaginowanych wad, chyba tylko po to, by samemu poczuć się lepiej i by konsolidować szeregi w obliczu rzekomego ataku. Bezradność w ocenie rzeczywistości nie wróży dobrze możliwości wyjścia z impasu.

Jeśli nawet powtarzalność uwag z różnych źródeł nie skłoniła PiS-u do refleksji nad ewentualną ich prawdziwością, to można by oczekiwać racjonalnej decyzji o przynajmniej częściowym powstrzymaniu się od ataku na Trybunał Konstytucyjny ze względu na zwykłą opłacalność polityczną. Przecież kłótnia z Europą i nadwerężenie sojuszu z Ameryką grożą zupełnym fiaskiem polityki zagranicznej rządu, nie wspominając o degradacji Polski na arenie międzynarodowej. Jednak zamiast chociażby opublikowania wyroków Trybunału słyszymy kolejne kalumnie rzucane na Trybunał i na zagranicę.

Trudność ze zredefiniowaniem swojej polityki bierze się z konieczności przyznania się do błędu i powiedzenia sobie i innym, że dotychczasowe, głośno komunikowane wyobrażenia na temat Zachodu były błędne. Psychologicznie trudne jest takie wyjście ze strefy komfortu psychicznego, ale też niełatwe dla wewnątrzpartyjnej polityki PiS. Oznaczałoby to bowiem zakwestionowanie dogmatu o nieomylności Prezesa. A to jest w partii odbierane jako wypowiedzenie posłuszeństwa, wręcz zdrada. PiS jest prywatną własnością Jarosława Kaczyńskiego, jego osobistą i wyłączną kreacją. Kwestionowanie jego założeń oznaczałoby naruszenie fundamentów partii. Co by zostało z PiS-u gdyby odjąć Kaczyńskiego?

Jedynym wyjściem z sytuacji mogłoby być przyznanie się do błędu samego Kaczyńskiego, nawet jeśli byłby to gest czysto kabotyński. Wówczas podwładni uzyskaliby wolną rękę w propagowaniu nowego kursu, a pisowskie „media niezależne” mogłyby błyszczeć nowym przykładem wielkości Prezesa, twierdząc, że przyznanie się do błędu jest cechą ludzi wielkich. Jednak Kaczyński musiałby zaprzeczyć w ten sposób sam sobie i tu kółko się zamyka.

Prawo i Sprawiedliwość samo zapracowało na problemy, w których się znalazło i samo musi teraz znaleźć z nich wyjście. Ale żeby to zrobić, musiałoby najpierw zrezygnować z mitów, którymi samo się obudowało przez lata i samo w nie uwierzyło.

Marcin Wojciechowski

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
AndrzejAntoninaBozydarastasio_bez_nelgniewko_syn_ryba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lena
Lena

„Przecież kłótnia z Europą i nadwerężenie sojuszu z Ameryką grożą zupełnym fiaskiem polityki zagranicznej rządu, nie wspominając o degradacji Polski na arenie międzynarodowej. ”

Bingo! Tylko, że to nie są jakieś nieprzewidziane konsekwencje. Właśnie taki jest cel polityki putinowsko-pisowskiej. Plan by Putin, wykonanie by PiS. Dadzą radę!

marta
marta

Rządzący, ach rządzący. Pomieszanie z poplątaniem. Tak się zamotali, że hej. Jaką dyscyplinę oni uprawiają? Hmm. Sarmacko- nacjonalistyczno- katolicko-socjalistyczny slalom po absurdach?
PiS mistrzem PiS.
No i pięknie. No i medale się sypią.

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

Hahaha, w absurdzie i tak nikt i nic nie przebije KOD, czego najlepszym przykładem „wasz” projekt ustawy o TK. Po to męczyliście się z zebraniem 100 tys. podpisów, żeby potem namawiać zaprzyjaźnionych posłów z PO i Nowoczesnej, żeby głosowałi… przeciw i wyrzucili te 100 tys. podpisów wraz z projektem do kosza… 😉 😉 😉

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

Właściwie tytuł tego artykułu powinien być taki: „Jak Marcin Wojciechowski wyobraża sobie świat wg PiS”… 😉

stasio_bez_nel
stasio_bez_nel

Właściwie, to poproszę na poparcie tej tezy jakiś argument, najlepiej link…

Bozydara
Bozydara

Panie gniewko, dość intensywnie udziela się Pan na forach Koduj24.pl i odnoszę wrażenie,że Polacy zadowoleni z działań PiSu po wyborach powinni wg Pana wołać : „Polska biało-czerwoni” a cała reszta ” Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało”. Wg tych drugich już się zaczyna dziać i to niestety źle . Nie mam zamiaru udowadniać tu wszystkiego co zaczyna to zło i dlatego nie możemy wołać,że „Nic się nie stało” .Polecam Panu poczytanie niektórych tekstów, gdzie nie ma niczyich komentarz, oto linki http://isap.sejm.gov.pl/SearchServlet http://isap.sejm.gov.pl/VolumeServlet?type=wmp&rok=2016&numer=000 Jeśli Pan poczyta z odrobiną wyobraźni, będzie Pan rozumiał co te teksty oznaczają dla wszystkich… Czytaj więcej »

Antonina
Antonina

„brawo PIS”

Andrzej
Andrzej

Jest mi po prostu wstyd za Prezydenta który nie docenia wagi problemu. Beato opublikuj wreszcie ten Wyrok.