Szydło – złodziejka demokracji

Nie wiem dlaczego miałabym odpowiadać na pytanie po angielsku, skoro doskonale znam język polski

Najpierw wypada zaordynować oczywistą oczywistość. Polacy mają problem z władzą PiS, nie mają problemów z Unią Europejską i jej instytucjami. Zaś Parlament Europejski, Komisja Europejska, Komisja Wenecka, Rada Europy mają problem z władzą PiS, a nie z narodem polskim.

Beata Szydło na spotkaniu z dziennikarzami po zakończonym szczycie UE w Goeteborgu powiedziała, „że nie może być takiej sytuacji, jak dwa dni temu w Parlamencie Europejskim, gdy jeden z narodów wielkiej rodziny europejskiej zostaje oszkalowany i obrażony”.

Powiedziała to do dziennikarzy, a co powiedziała do premierów rządów państw UE? – „Zaapelowałam o refleksję do kolegów premierów, żebyśmy wzajemnie się szanując, nigdy więcej do tego nie doprowadzili”. Co mają premierzy do europarlamentarzystów? Nie wiem.

Czy rezolucja Parlamentu Europejskiego jest szkalowaniem narodu polskiego? Na pewno – nie! Bo rezolucja została podjęta w trosce o praworządność w Polsce. Praworządność nie jest szkalowaniem. Szkalowaniem na przykład mogłoby być, gdyby w PE powiedziano, że Polacy to kanalie i mordy zdradzieckie.

Szydło może czuć się szkalowana. „Czuć” – to ważny bezokolicznik. Tak może powiedzieć osądzony złodziej, gdy zapadł na niego wyrok i czuje się szkalowany przez niezależny sąd. I takim złodziejem jest władza PiS, czują się szkalowani, bo są osądzeni przez instytucje europejskie wyznające bardzo konkretne – opisane w tysiącach książek – standardy demokratyczne.

W tym kontekście Szydło ma prawo czuć się szkalowana. Władza PiS została osądzona na razie w tej podstawowej instancji bez konsekwencji. Złodziej idzie do pierdla, a władza PiS może być pozbawiona głosu na kolejnych szczytach UE, mogą być wobec niej nałożone sankcje.

Pewnie, że my Polacy nie chcielibyśmy tych sankcji. Ponoć jest na agendzie w Komisji Europejskiej, aby unijne pieniądze omijały władze PiS i trafiały bezpośrednio do społeczeństwa polskiego. Czy jest to możliwe? Nie wiem.

Szydło swoje szkalowanie – a nie Polaków, zwracam tej kobiecie uwagę na podstawy logiki (logika to taka nauka wymyślona przez klasycznych Greków) – uzasadnia, iż władza PiS jest „rządem wybranym w demokratycznych wyborach, który realizuje program uzgodniony z Polakami”.

Nie słyszałem ani mru-mru w kampanii wyborczej, że zniszczony zostanie Trybunał Konstytucyjny, że jego wyroki nie będą publikowane przez rząd (a jest to zapisane w Konstytucji), nie słyszałem, że sądownictwo będzie zależne od partii, a nie jak standard wymaga opisany w tysiącach książek, iż jest niezależne. Nie słyszałem, aby media publiczne miały stać się gadzinówkami. Szydło się tak nie umawiała.

Jeżeli wcześniej wiedziała, że tak będzie, jak jest, to wówczas kłamała. A dzisiaj kłamie na pewno. Czy polityka musi być amoralna?

Nasuwa mi się taka oto metafora w związku z pisaniem. Jeżeli ktoś, kto za bardzo inspiruje się inną narracją bądź liryką jest plagiatorem, wówczas takiego kogoś można nazwać złodziejem fabuł, złodziejem liryki. A jak jest to kobieta – złodziejką.

A jak ktoś kradnie Polakom demokrację i sukcesywnie krok po kroku nakłada na naród (Polaków, szanowna pani premier) dyktaturę, autokrację, reżim partyjny, to wówczas kogoś takiego można nazwać złodziejem/złodziejką demokracji.

Właśnie Polakom zajumano demokrację. O tym jest rezolucja Parlamentu Europejskiego, o braku praworządności w Polsce. Logicznie pisząc: Szydło ma prawo się czuć szkalowana, bo jej rząd – a nade wszystko stojący nad nim prezes PiS – zajumali demokrację Polakom. Czy ja szkaluję Szydło, nazywając ją złodziejką demokracji? Hę?

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Zbyszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

PiS to Polska. Reszta to San Escobar?