Ta głupia Europa…

Władza PiS narusza prawo unijne

Unia chce sterroryzować Polskę pieniędzmi. Niedoczekanie!

Sejmowe expose szefa rządu na temat weta budżetu UE wielu Polaków odebrało jako wstęp do Polexitu. – To nie jest Unia Europejska, do jakiej wstępowaliśmy! – grzmiał Mateusz Morawiecki. Święta prawda, panie Premierze. To już nie jest ta sama Unia. Bo kiedy tam wstępowaliśmy Polska była pupilkiem Europy i liderem postkomunistycznych przemian, a Unia była wtedy stowarzyszeniem życzliwych przyjaciół, bractwem krajów praworządnych, które co do jednego wyznawały wspólne demokratyczne wartości. Dzisiaj rzeczywiście tak już nie jest. Dlaczego?

 

Od pewnego czasu po brukselskich salonach szwendają się jacyś dziwni ludzie. Włażą na pokoje w gumiakach, błota nanoszą, plują po kątach i pokrzykują, że brudno. Psują co im w ręce wpadnie i nie chcą płacić za zniszczenia, ani nawet obiecać, że już więcej nie będą. A przy tym szydzą, poniżają i obrażają każdego, kto ośmieli się zwrócić im uwagę. Tego niby niechcący potrącą, tamtego znienacka w kostkę kopną, wydzierając się przy tym, że są krzywdzeni i sekowani. Żądają dla siebie szacunku i apanaży większych, niż dostają inni, bo więcej niż inni mają godności, więcej u nich honoru i trudniejsze mieli dzieciństwo. A do tego Pana Boga mają po swojej stronie, więc w sposób oczywisty im się „po prostu należy”.

Najgorsze, że nie można się z nimi dogadać. Wiele razy Unia próbowała, ale gdzie tam. Raz, że nowi właściciele Polski języki słabo znają, a dwa, że zamiast argumentów używają inwektyw. Premier Morawiecki nazywa UE „europejską oligarchią”, mówi o „hipokryzji oraz obłudzie”, praworządność nazywa straszakiem i pałką propagandową. „Pamiętamy to z PRL – rewizjonizm, kułak, odchylenie!” wykrzykiwał w Sejmie bez ładu i składu.

Opinia, że premier wyrażał w tej sprawie osobisty pogląd, byłaby nienależnym komplementem. Podobnie zresztą jak wypowiedź prezydenta o „wyimaginowanej wspólnocie” i kolejne brednie Andrzeja Dudy o zagrożeniach płynących z Brukseli. Źródłem wszelkich prawd o Unii jest bowiem prezes. Jarosław Kaczyński już dawno był zdania, że „nikt nie narzuci nam swojej woli z zewnątrz, nawet jeśli w pewnych sprawach będziemy w Europie sami, to pozostaniemy tą wyspą”. Dziś twórczo rozwija ten pogląd. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” nie tylko twierdzi, że Unia dąży do odebrania nam suwerenności, ale wprost porównuje UE do ZSRR – i konfrontacja ta wypada dla Unii niepomyślnie: „Polska oczywiście była całkowicie podporządkowana Moskwie, ale pewna oddzielność jednak została zachowana”... Wprost sugeruje, że instytucje UE są gorsze od radzieckich, bo chciałyby odrębność Polski całkowicie zlikwidować, na co rząd PiS nigdy nie wyrazi zgody: „Będziemy bronić naszej tożsamości, naszej wolności, suwerenności za wszelką cenę. Nie damy się terroryzować pieniędzmi!”.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Prezesowi sekunduje cała PiS-owska wierchuszka. Minister Ziobro, znany z oryginalnego poczucia sprawiedliwości poucza UE, że „silniejsi nie powinni dyktować warunków słabszym”, nie widząc, jak to się ma do sytuacji w polskim parlamencie. Szef KPRM Michał Dworczyk ostrzega, że część krajów Unii chce nam „narzucić swoją wolę, a to może doprowadzić do rozpadu UE”.  Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zauważa: „Jeśli okazałoby się, że mamy oddać suwerenność, te środki z Unii Europejskiej okazałyby się srebrnikami”. A liczni prominenci wykrzykują, że przedmiotem walki z unijnym dyktatem jest racja stanu, suwerenność i godność.

Głupie te europejskie państwa, oj głupie. Ustalając regułę „kasa za praworządność” postępują wbrew własnej racji stanu. Sami pozbawiają się suwerenności i tożsamości. Rezygnują ze swojej godności. Tracą honor – i jeszcze chcą za to płacić! Co za durnie… Tylko Polska i Węgry wyżej cenią wartości i nie pozwolą się kupić. Tym bardziej, że nie jesteśmy Zachodowi nic winni. Unia nie płaciła nam za nic. Przecież Europa kupiła sobie dostęp no naszego wielce atrakcyjnego rynku zbytu. I co z tego, że równocześnie Polska zyskała dostęp do wielokrotnie większego rynku europejskiego? Co z tego, że dzięki temu nasz eksport po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jest większy od importu? Przecież dodatkowo udostępniliśmy Europie nasze doświadczenie historyczne, unikalne ideowe know how! Przecież jesteśmy dla nich bezcennym źródłem chrześcijańskich wartości…

PiS ma ambicje, by cywilizowanym narodom narzucić zeszłowieczne obyczaje, skłonić do stosowania swoich reguł narody, które już dawno wyszły z mroków średniowiecza i wracać tam nie zamierzają.  Troglodyci z Polski znienacka zawiadamiają zdumione kraje Europy, że nie będą się z nimi dalej bawić według dotychczasowych reguł. Mają nowy regulamin i wielkie ambicje zawrócenia koła historii. Chcą powrotu do takich czasów, gdzie ich wiedza, umiejętności i poziom inteligencji górowałyby nieco nad podporządkowanym ciemnym ludem.  I aby to osiągnąć, gotowi są zablokować wszystkim szybki dostęp do środków ratujących ludzi i gospodarki przed śmiertelnym zagrożeniem. A równocześnie odgrażają się, że jak nie dostaną pieniędzy, to sobie pójdą i już nie wrócą. I co wtedy? – Ależ bardzo prosimy! – zakrzykną wtedy Europejczycy.

 

W europejskich mediach temat polskiej (i trochę mniej węgierskiej) obstrukcji nie schodzi z agendy tematów. Komentarze są rozmaite. Od nadziei, że można jeszcze wynegocjować jakiś kompromis nie rezygnując z warunku praworządności, do posępnej rezygnacji, bo co tu się może zmienić, skoro „Ziobro nigdy nie wydorośleje, a Kaczyński nie potrafi zestarzeć się z godnością.” Jednak prawie wszystkie rozważania na temat zapowiedzi veta budżetu unijnego dowodzą, że przyjaciele z Zachodu wyraźnie nie ogarniają tego, co zdarzyło się Polsce. Nie rozumieją, co w ciągu zaledwie kilku lat stało się z prymusem Europy środkowo-wschodniej o modelowej demokracji i ze wzorem praworządności dla krajów postkomunistycznych. Niedawno zdumienie unijnych komentatorów budziło odrzucenie niemieckiej oferty wsparcia Polaków w walce z szalejącą pandemią, z którą nasz rząd wyraźnie sobie nie radzi. Dzisiaj nie są w stanie zrozumieć godnościowego bełkotu polskich władz, który usprawiedliwiać ma rezygnację z szans na odbudowę i rozwój kraju. Nie dociera do nich, że żądza nieograniczonej władzy może okazać się ważniejsza niż wsparcie sypiącej się polskiej gospodarki, a nawet ważniejsza od ogromnego pakietu ratunkowego, który wielu ludziom umożliwi przeżycie i przetrwanie pandemii.

W opinii europejskich mediów polskie władze są jak szaleńcy z popularnego rysunku, na którym dwaj pacjenci, leżący na sąsiednich łóżkach, opatrzonych tabliczkami Polska i Węgry, radośnie przecinają rurki swoich kroplówek.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
smętek
smętek
22 listopada 2020 20:56

Wyrażam nadzieję własną i przyjaciół, że skończył się czas pobłażania dla prostackich chamów obrażających kulturalnych ludzi. Oby jak najszybciej zostało wypracowane rozwiązanie prawne umożliwiające opracowanie budżetu na lata 2021-2027 i zasad rozdysponowania środków pomocowych dla 25 państw UE. Kolejny raz potwierdza się, że „Polak przed szkodą i po szkodzie głupi”.
Autorowi artykułu serdecznie dziękuję.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
22 listopada 2020 21:20

Obecna sytuacja jest wynikiem kunktatorstwa Komisji Europejskiej, która przez całe lata tolerowała kłamliwe, bezczelne tłumaczenia rządów Polski i Węgier w nadziei, że z upływem czasu polityczni gangsterzy zamienią się w aniołki. Zamiast walnąć pięścią w stół, traktowała notorycznych łgarzy i oszustów jak partnerów do rzeczowej, kulturalnej dyskusji.
Dziś mamy stan wyższej konieczności – pandemia i paraliż gospodarczy nie pozwala na działanie w normalnym trybie dyplomatycznym. UE musi zadziałać w trybie „emergency”: w razie zawetowania budżetu przez którekolwiek państwo wykluczyć je z dalszych dyskusji o budżecie i objąć budżetem UE na lata 2021-27 tylko pozostałe państwa UE. A jak przedstawiciele wetującego budżet państwa będą pyszczyć w Brukseli, że to niezgodne z traktatem unijnym – powiedzieć im, że nikt ich w UE siłą nie trzyma i mogą wy-pier-da-lać.

irena
irena
23 listopada 2020 10:27

Ale tylko tych trzech…..kot moze zostac !!!

Maciek123454321
Maciek123454321
23 listopada 2020 00:10

Na szczęście ten rząd niedługo upadnie pod ciężarem afer i panicznego strachu pisiorów przed ponoszeniem odpowiedzialności za niszczenie Polski. Jedno wotum nieufności i po PiS-ie. Bez żadnej reasumpcji.

Inna
Inna
23 listopada 2020 06:38

Nie ma szansy, żeby pisowcy zmienili kierunek i przystali na wymóg praworządności w polskim państwie, bo nie mieli by już w nim, jako rządzący, racji bytu. Boją się o swoje stołki, profity i bezkarność, ale przecież tego nie powiedzą, więc wymyślają te bzdury. To jednak nie jest tak, że w Polsce wszystko było tak pięknie, zanim nastał PiS. Inne opcje ułatwiły im zadanie, np. poprzez wzmacnianie pozycji KK, zaniedbanie edukacji społeczeństwa w kilku kwestiach, pozostawienie ludzi potrzebujących różnego rodzaju wsparcia samym sobie. Wyzysk w pracy, czy przez współczesnych lichwiarzy praktyczni nie był przez polityków zauważany albo opowiadano, ze mamy kapitalizm i takie są jego prawa. To tylko malutki przykład zaniedbań
Ja nie przecieram oczu ze zdumienia, gdy widzę co wyprawia PiS. Od dawna się tego obawiałam. A wcale nie jestem jasnowidzem.

irena
irena
23 listopada 2020 10:44
Reply to  Inna

Zgoda ale uczylismy sie ZYC od nowa i zupelnie niezle nam to wychodzilo…..a teraz….tylko CIEMNOSC !!!

Smrol_Jeden
Smrol_Jeden
23 listopada 2020 16:14
Reply to  irena

Ta, tak nam wychodziło, że sprzedaliśmy wszystko (złodziejska prywatyzacja Lewandowskiego i innych koleżkowców pana ministra), co można było sprzedać, a nam zostało jedynie produkowanie gwoździ i papy. Tak właśnie nam to wychodziło.

Inna
Inna
24 listopada 2020 07:02
Reply to  Smrol_Jeden

Masz częściowo rację, z tym że nieraz dopiero po czasie okazuje się, czy dane przedsięwzięcie było słuszne lub przeciwnie. My naprawdę wtedy się uczyliśmy rzeczy od początku i oczywiście zdarzało się, ze jakiś gnojki
korzystały z okazji, by się dorobić cudzym kosztem.
Można było zamiast prywatyzacji wprowadzić inne rozwiązania, ale naprawdę trudno jest mi stwierdzić, czy nie skorzystano z nich z niewiedzy, czy
dlatego, że nie sprawdziłyby się na polskim gruncie. Tak czy inaczej, nie ma już teraz sensu, tak myślę, nad tym
się głowić.

Smrol_Jeden
Smrol_Jeden
26 listopada 2020 15:06
Reply to  Inna

Nie zgodzę się, kolesie poubeccy dorwali się do władzy, Niemcy i reszta Zachodu zobaczyli, że mogą podbić nas gospodarczo, nie miał nas kto obronić, tylko sprzyjali naszym konkurentom gospodarczym.

Inna
Inna
24 listopada 2020 06:47
Reply to  irena

Gdyby nam tak niezłe szło, to teraz nie musielibyśmy powtarzać kawałka naszej historii. I mamy tę ciemność,
z której na pewno wyjdziemy, jak zawsze. Warto jednak coś zmienić, żeby posiąść wiedzę gruntowniej, niż zwykle.

Tomasz
Tomasz
25 listopada 2020 12:58

A ja po prostu jestem przekonany że to wszystko jest inspirowane z Moskwy. Nie twierdzę przy tym że wszyscy w PiS to agenci. Wystarczy kilku agentów i dużo pożytecznych idiotów. Oraz zawiedzionych i zapiekłych w nienawiści frustratów.