maziarski

Gorzko-smutne „Czytanki o dobrej zmianie” Wojciecha Maziarskiego

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że minister odpowiadający za armię w rzeczywistości nie jest człowiekiem, a maszyną. Nie chodzi tu jednak wcale o taki typ urządzenia, które inteligencją przewyższałoby człowieka, w tym przedstawicieli polskich władz. Przeciwnie, pan Antoni nie umie sobie poradzić z prostym zadaniem, które rozwiązałby każdy uczeń szkoły podstawowej. Zwłaszcza gdyby żył w Polsce, w której od blisko siedmiu lat hasło „katastrofa smoleńska” wraz ze słowem „zamach” odmieniane są przez

Pan Prezes i koty

Gdy po kwadransie dotarł do domu, w progu przywitała go Fiona.

– „Jak się masz!” – ucieszył się pan Prezes. – „Zaraz naleję ci mleczka”.

– „Sam sobie nalej! I tej lafiryndzie z atlasu…” – fuknęła w odpowiedzi, obróciła się do niego ogonem i demonstracyjnie oddaliła się do drugiego pokoju, mrucząc pod nosem: – „Morda zdradziecka, kanalia!”.

Jak pan Prezes stulecie niepodległości uczcił

„Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze – my, króliki, dużo się ruszamy. Po drugie – zdrowo jemy” – powiedziała Krystyna Pawłowicz, pokazując Dominikowi Tarczyńskiemu pudełko z sałatką.

Wyglądała uroczo. Zamiast zwykłego beretu z antenką miała dziś nakrycie głowy z parą króliczych uszu. Podobne uszka widniały na głowach Anny Sobeckiej i Beaty Kempy. Gdy przed kwadransem weszły we trójkę do Sali Kolumnowej, promiennie się uśmiechając, gwar rozmów umilkł