To nie jest kraj dla starych ludzi

To nie jest kraj dla starych ludzi

Może jest tak, że dla dobra partii i bezpieczeństwa własnych tyłków bardziej opłaca im się zajmować tymi, którzy mają jakiś wpływ na przedłużenie ich rządów?

Przyszło mi spędzić jakiś czas w wieloosobowej sali oddziału kardiologii powiatowego szpitala. Wśród współpacjentów, których dostarczono tu przed, po, lub w trakcie zawału, trzech mocno przekraczało średni wiek ustalony statystyką dla zapaści układu krążenia. Pan Wiesław, mimo drugiego zawału człowiek samodzielny, dysponujący niezłą formą i podobno światłym umysłem, nie reagował jednak na żadne nagabywania znudzonych pensjonariuszy, żądnych międzyludzkich kontaktów. Nie odzywał się do nikogo poza jedną pielęgniarką, która pamiętała go z poprzedniego pobytu. Kiedy potem, po wszystkim, dezynfekowała jego łóżko i ścieliła je dla kolejnego pacjenta, uczciła pamięć pana Wiesława krótkim westchnieniem: – Jak tu wcześniej był, to codziennie przychodziła rodzina, ale potem przepisał gospodarstwo na synów. Wszyscy pokiwali głowami, bo jakaż to nowość. Tylko pan Józef spod okna zamruczał: – Głupi on był, ale głupi!

Pan Józef ma 91 lat, to i wie co mówi. Jest tutaj stałym gościem. – Przynajmniej pojem tu sobie dobrze i wszystkie leki dadzą za darmo! – chichocze. Żartuje, ale nie całkiem. – Jakbym miał wykupić wszystko co mi przepisują, to bym wydał, panie, więcej niż połowę emerytury! Tych przepisanych mu leków jest dwanaście. Ale na liście darmowych, dla seniorów powyżej 75 roku życia, są tylko trzy i w dodatku najtańsze. – Te lekarstwa za złotówkę to jest, panie, największe oszustwo i jeszcze świństwo, bo człowiekowi nadzieję robią…

W kącie przy drzwiach leży kolejny wiekowy pacjent. Nie powiedział, jak ma na imię, personel zwraca się do niego per „dziadek”.  Obserwowanie go jest zajęciem ogromnie przygnębiającym. Bo „dziadek” precyzyjnie i dobitnie charakteryzuje relacje między służbą zdrowia a polskim seniorem.  Stary człowiek w szpitalu to ciało obce. Przeszkadza innym pacjentom, bo ma mniejszą potrzebę snu i w nocy się wierci. Wstawanie do toalety sprawia mu wielką trudność, więc brzydko pachnie. Trzęsącymi się rękami rozlewa zupę. Nie panuje nad odgłosami wydawanymi przez zdezelowany organizm. Starych ludzi nie lubią również pielęgniarki pracujące w wiecznym niedoczasie. Bo ci pacjenci mają po 7 czy 8 chorób przewlekłych, więc kompletowanie dla nich leków jest czasochłonne i łatwo się pomylić. Bo w zwapnione żyły trudniej trafić igłą. Bo nie dzwonią, gdy skończy się kroplówka i w ogóle się nie skarżą, więc czasem na interwencję jest już za późno…

9 mln Polaków przekroczyło 60 rok życia. Opiekę nad nimi sprawuje niewielu ponad 400 geriatrów, ale zgodnie ze swoją specjalizacją pracuje ich niespełna 300. Bo… nie ma dla nich etatów! W jakim jeszcze europejskim kraju jeden specjalista przypada na 30 tysięcy pacjentów? Przyzwoitą opiekę geriatryczną mogłyby „wymusić” mechanizmy międzynarodowe, ale – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – rząd PiS nie chce ratyfikować protokołu nr 12 do europejskiej konwencji (zakazującej dyskryminacji m.in. ze względu na wiek), ani dokumentów towarzyszących konwencji ONZ o prawach ludzi niepełnosprawnych. Polska nie weźmie udziału w finalizowanych właśnie pracach nad konwencją o prawach osób starszych. Dlaczego? Szkoda czasu, czy szkoda pieniędzy? A może tylko zwyczajnie „się nie chce”?

Seniorów nie dotyczy 500 plus, 300 plus, mieszkanie plus ani żaden plus wymyślony dotąd przez PiS z nadzieją na wdzięczność wyborców. Owszem jest „senior plus”, ale to tylko kontynuacja istniejących od dawna Klubów Seniora, dotowanych kwotą niewiele większą niż koszt ławeczek patriotycznych. Nawiasem mówiąc tysiąc osób podpisało petycje do nowego szefa Ministerstwa Rozbrojenia Narodowego, by za pieniądze przeznaczone na elektryczne ławeczki kupił elektryczne wózki inwalidzkie dla seniorów. Nic mi nie wiadomo, by ktokolwiek zareagował na ten apel. Bo przecież ludzie najstarsi i schorowani nie chodzą na wybory. Nie uczestniczą w demonstracjach, nie awanturują się i nie protestują, gdy premier opowiada dyrdymały o niespotykanie wrażliwym rządzie, który otoczył słabszych i wykluczonych opieką niespotykaną w historii Polski niepodległej.

W czasach odległych, a całkowicie zamierzchłych dla durniów żądnych wieszania ludzi na drzewach zamiast liści, do obywatela kończącego 100 lat przyjeżdżali dziennikarze, a uroczyste gratulacje przedstawicieli władz relacjonowała telewizja. Dzisiaj, gdy stulatków liczy się w tysiącach, ich okrągłe urodziny to raczej rodzinna impreza, jeśli rzecz jasna rodzina jeszcze nie zapomniała o swoim seniorze rodu. Jubilatów przybywać będzie z każdym rokiem, mimo wysiłków obecnych władz i organizatorów systemu opieki zdrowotnej. Polacy się starzeją i starzeć się będą w tempie coraz bardziej odczuwalnym dla budżetu państwa. Ale brak pieniędzy nie może być równoznaczny z brakiem szacunku. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar próbuje przekonać rządzących, że godność się nie starzeje. A rządzący, którzy na co dzień donośnie pokrzykują, by czcić polskie tradycje i obyczaje, jakby zapomnieli, że szacunek dla siwych włosów był od zawsze charakterystycznym elementem naszej kultury. A może nie zapomnieli, tylko uznali, że seniorzy nie są im do niczego potrzebni?

Może jest tak, że dla dobra partii i bezpieczeństwa własnych tyłków bardziej opłaca im się zajmować tymi, którzy mają jakiś wpływ na przedłużenie ich rządów?  A może interesują się tylko tym, czym muszą, a gdy tylko mogą, to opływając w dostatki grzęzną w błogim lenistwie? Nie wiem, czy to o nich mówi filozoficzna przypowieść o ludzkim życiu, które dzieli się na 3 etapy: w pierwszym g… umiesz, w ostatnim g… możesz, a w środku ci się nie chce. Wiem natomiast, że Polska pod rządami PiS to nie jest kraj dla starych ludzi. Dla młodych zresztą też nie bardzo.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
WaldemarAndrzejLukesmętekMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smętek
smętek

To jest gorzka prawda o troskliwym rządzie. Ta postawa dziwi mnie tym bardziej, że w ławach poselskich z ramienia PiS i akolitów zasiadają, w większości, leciwi ludzie. Oni zakładają, że nie dożyją 75 lat?

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Przeciwnie. Wydaje im się, że są wieczni, a w razie czego będą ich traktować jak prezesa: szpitale i zabiegi poza kolejką, kule do domu i takie tam. Ciekawa jestem, jak się poczują, gdy stołki wysuną im się spod tyłków i zderzą się z przykrą rzeczywistością. A to w końcu nastąpi.

Ela
Ela

Swietny prawdziwy artykul.Nie ma w obecnym system miejsca dla starszych ludzi.Przykre to malo powiedziane.

Luke
Luke

Dla średniolatków też miejsca nie ma. Nie dla nich rożne „plusy”, maja jeszcze harować na te wszystkie plusy, a państwo tylko zbiera żniwo ich ciężkiej pracy – dystrybuując je dla pislamistów

Paweł
Paweł

„Przyzwoitą opiekę geriatryczną mogłyby „wymusić” mechanizmy międzynarodowe” – to akurat nieprawda. W Polsce nie ma geriatrów, bo lekarze z różnych względów nie chcą robić specjalizacji w tej dziedzinie. W Warszawie były plany na dobrą geriatrię, ale skończyło się na braku specjalistów i przekształceniu oddziałów geriatrycznych w internę.

smętek
smętek

A na internie leżą w większości staruszki i staruszkowie dowiezieni przez ambulanse po wezwaniu ich przez „kochające dzieci”. Taki realny świat zobaczyłem wczoraj na SOR i oddziale w jednym z warszawskich szpitali.

Andrzej
Andrzej

To jednak prawda. W Unii toczą sie prace nad ustaleniem minimalnych niezbędnych proporcji pomiędzy liczbą ludności a liczbą lekarzy sprawujących opiekę medyczną w różnych specjalnościach. Odpowiednia dyrektywa ustalająca konieczną liczbę geriatrów mogłaby zmusić rząd do stworzenia systemu zachęt – np. opłacana specjalizacja, wyższe zarobki po uzyskaniu tej specjalizacji, ustawowy obowiązek zatrudniania geriatry (ÓW) w każdym szpitalu itp.). Nasze władze umysłowe same z siebie nie kiwną w tej sprawie palcem, bo schorowani seniorzy i tak nie idą na wybory, a korespondencyjnego głosowania już nie ma..

Maciek123454321
Maciek123454321

„Popierajcie partię czynem
Umierajcie przed terminem”
(Hasło ukute przez seniorów w latach 70-tych)
Jak widać, nic się nie zmienia.

Waldemar
Waldemar

Dla starych na pewno nie. Co z resztą?