Trump kieszonkowy

Bez wizy do USA? Fajnie, ale to już bez znaczenia

Kaczyński przegrał wybory w USA !

Przebieg amerykańskich wyborów zniesmaczył i zaskoczył cały świat. Wszystkich, oprócz Polaków. Bo my to już znamy. Już to przerabialiśmy i wciąż jeszcze przerabiamy. Buńczuczne pokazy siły i zapowiedzi zwycięstwa. Przypisywanie przeciwnikowi najpodlejszych intencji. Tsunami pomówień i obelg. Lawina kłamstw. Żenujące zagrywki piarowe, infantylne gesty i pajacowanie podczas wyborczych spotkań. Wyssane z brudnego palucha dowody na fałszowanie wyborów. I w końcu odmowa pogodzenia się z porażką.

Spoglądając na Trumpa widziałem Kaczyńskiego. Nie tylko dlatego, że na dobrą sprawę obaj przegrali wybory w USA. Trump to niewątpliwie socjopata, a i Kaczyńskiemu nic nie brakuje… Ta sama buta, identycznie objawiający się narcyzm, bezobjawowa uczciwość, podobna metoda budowania swojej wielkości poprzez poniżanie potencjalnych konkurentów. Protekcjonalna życzliwość dla wyznawców, a bezczelne chamstwo dla przeciwników…

Dla obu przywódców prawo jest jedynie podręcznym narzędziem sprawowania władzy. Reguły przyzwoitości i dobre obyczaje stają się niedobre i niepotrzebne, kiedy zaczynają przeszkadzać. Obaj traktują Boga i wiarę instrumentalnie, demonstrując równocześnie żarliwe przywiązanie, każdy do swego Kościoła. Różnica jest tylko taka, że ubogie na ogół kościoły w USA, chociaż dokładnie kontrolowane przez społeczność parafialną, czują się wolne i niezagrożone, natomiast Kościół katolicki w Polsce, wyposażony przez rządzących w zasoby gwarantujące długie i dostatnie trwanie oraz w insygnia sprawowania nieograniczonej władzy dusz, czuje się prześladowany i stara się o nimb męczeński tak bardzo, jakby domagał się ukrzyżowania.

Trzon elektoratu obu przywódców jest identyczny. To mieszkańcy wsi i małych miejscowości, słabo wykształceni, w części nacjonaliści ukształtowani w skrajnie prawicowych bańkach informacyjnych (Fox News i TVPInfo, znane z oryginalnych tekstów na paskach pod ekranem). Gdy zagrożone są interesy protektorów, oba elektoraty gotowe są do utworzenia bojówek, chętnie zasilanych przez chuliganów, kiboli i kryminalistów.  Kaczyński wezwał takich ludzi do ulicznej konfrontacji z demonstrującymi kobietami, w obronie kościołów, Polski i swojej władzy. Donald Trump przed wyborami radził prawicowym bojówkom, by „czekały w gotowości”, a dzisiaj podgrzewa nastroje licząc na masowy opór swej „patriotycznej armii”.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Kaczyński stał się biskupem religii smoleńskiej, karmionej kolejnymi „prawdami wiary” przez kapłana Macierewicza. Trump jest akuszerem podobnie szalonej teorii spiskowej grupy QAnon, która została zakwalifikowana przez Facebook jako bojówka militarystyczna. Tak jak trudno uwierzyć Europejczykom, że Tusk z Putinem podłożyli w tupolewie bomby (rozpylili mgłę, ściągnęli samolot magnesem, uruchomili broń termobaryczną itp.), tak i Polakom trudno uwierzyć, że Trump został wybrany przez armię, by rozprawić się z przestępczą kliką pedofilów – czcicieli szatana, potajemnie rządzących Ameryką. Więcej: liczni skorumpowani politycy, wysokiej rangi urzędnicy i celebryci zajmują się też jakoby handlem żywym towarem i seksualnym wykorzystywaniem dzieci, z których wyciskają hormon stresu, aby wytwarzać z niego psychodeliczny narkotyk… Te kosmiczne brednie zyskały już w USA miliony zwolenników. W niedawnym sondażu YouGov połowa zwolenników Trumpa zgodziła się z teorią, że wpływowi demokraci są zaangażowani w handel dziećmi. A przyczynił się do tego sam prezydent najpotężniejszego kraju świata, który nazwał zwolenników QAnon „ludźmi kochającymi swój kraj”. Natomiast Jarosław Kaczyński, którego wyobraźnia nie sięga tak daleko, skromnie hołubi fanatycznych oraz cynicznych wyznawców teorii, że za wszelkie zło odpowiada światowe lewactwo promujące „ideologie” gender i LGBT.

Zarówno prezydent USA, jak i prezes Polski, nie mają najmniejszych kompetencji, by rządzić krajem. Bez trudu, a nawet z mściwą satysfakcją psują stosunki z dotychczasowymi partnerami,  potrafią też zdemolować niemal każdy dobry projekt. Obaj królowie chaosu żyją w przekonaniu, że aby rządzić, należy straszyć i kłamać oraz że nie da się sprawować władzy inaczej jak tylko dzieląc społeczeństwo oraz wskazując mu kolejnych wyimaginowanych wrogów. Przede wszystkim uchodźców, nie bacząc, że w USA są oni fundamentem gospodarki, a w Polsce praktycznie ich nie ma. Stosunek tych władców do własnego narodu objawia się m.in. demonstracyjnym brakiem maseczek podczas publicznych wystąpień. Nie przejmują się, że dają fatalny przykład i że idąc za ich przewodem zaraża się, choruje i umiera wielu ludzi, którym wmawiają, że ich strzegą i chronią. Trudno powiedzieć, czy prezydent i prezes nie bardzo wierzą w COVID i lekceważą zagrożenie, czy może są przekonani, że ich akurat wirus nie ośmieli się ich zaatakować. Co do Trumpa wirus się jednak ośmielił, polski dyktator jeszcze się łudzi.

Obaj panowie pielęgnują także mit urodzonych zwycięzców. Retuszują swoje życiorysy, manipulują historią, ukrywają niewygodne fakty – Trump np. o swoich podatkowych przekrętach, Kaczyński m.in. o swoim udziale w machlojkach, które są źródłem zasobności jego partii, oraz o znaczącym własnym wkładzie w katastrofę smoleńską. Obaj nie potrafią przegrywać. Obaj swoje katastrofalne błędy na arenie międzynarodowej i obrażanie dotychczasowych sojuszników nazywają przywracaniem godności i budowaniem wielkości kraju. Oczywiste klęski ubierają w sukces: Trump nazwał tryumfem porażkę ugodowej polityki wobec dyktatora Korei Płn., a Kaczyński ogłosił zniszczenie własnej koalicji w 2007 roku „genialnym posunięciem strategicznym”, a po pogromie 27:1 w głosowaniu nad kandydaturą Donalda Tuska witał powracającą z Brukseli premier Szydło z gratulacjami za wielki sukces „w obronie polskich interesów”.

Między oboma przywódcami są jednak też różnice. Różni ich przede wszystkim format rozmachu, efektywności i światowych skutków poczynań. Wobec rozmiaru błędów, zaniechań i bredni prezydenta USA rządy Kaczyńskiego czynią go co najwyżej Trumpem kieszonkowym. Trump był i jeszcze nadal jest groźny, natomiast prezes zwany Kaczelnikiem jest już coraz bardziej śmieszny. Istnieje też różnica ważniejsza: stara amerykańska demokracja stosunkowo szybko potrafi wyplenić „trumpizm” , natomiast „kaczyzm” na wiele lat zagości w świadomości Polaków. Aby otrzepać się z nawyków i sposobu myślenia homo sovieticus nie wystarczyło jedno pokolenie. Ile czasu zajmie Polakom oswobodzenie się z uścisku homo kaczorus?  Jakie znaczenie będzie miał fakt, że ten człowiek zdemolował Polskę i odszedł w niesławie? Albo to on jeden?

Na razie Jarosławpolskęzbaw, do niedawna głaz-opoka, niekwestionowane źródło wiedzy wszelakiej i niewzruszony fundament władzy, szokuje bezładnymi reakcjami na szybko zmieniającą się rzeczywistość i na coraz głośniejsze oznaki buntu, także we własnych szeregach. Trumpa już nie ma, a Kaczyńskiego zapewne też niedługo nie będzie. Dzisiaj władza leży, a właściwie chodzi po polskich ulicach.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek123454321
Maciek123454321
9 listopada 2020 01:18

Bardzo celna diagnoza. Ja widzę dokładnie taki sam stan rzeczy. Nie trzeba być wielkim socjologiem, żeby dostrzec analogie, ponieważ rzucają się, a raczej kłują w oczy. Jeżeli Trump będzie musiał uciekać z Ameryki, pisowcy przyjmą go z otwartymi ramionami udzielając natychmiast azylu politycznego i nie bacząc, że definitywnie pogrzebaliby stosunki z USA. Może nawet Trump wstąpi do PiS-u? To wszystko oczywiście są żarty, ale mówiąc serio, pisiory dostały potężnego kopa w dupę. Jeżeli jeszcze przewróci się Łukaszenko (a wiele na to wskazuje), to dni pisiorów u żłoba zaczniemy liczyć już nie w miesiącach, a w dniach. Przykłady szlachetnego buntu są nieprawdopodobnie zaraźliwe – wystarczy przypomnieć Jesień Ludów 1989 roku. Morawiecki udaje, że rządzi, prezes w ogóle zapadł się pod ziemię, odnoszę wrażenie, że kraj trzyma się kupy jako tako tylko z przyzwyczajenia. Tak naprawdę działają tylko te instytucje, którymi zarządzają samorządy oraz prywatne firmy. Dlatego działają wodociągi, komunikacja, zaopatrzenie, sklepy i zakłady przemysłowe. Całkowity lockdown (szumnie nazywany narodową kwarantanną) położy Polskę na obie łopatki, a nie ma sygnałów, żeby ktokolwiek chciał pomóc. No bo i komu? pisiorom??? Jeżeli jednak stanie się to, co przewiduję, nagle znajdziemy się w zupełnie innej rzeczywistości. Co mam na myśli? To proste. MAJDAN. Całkowita blokada sejmu. W obecnej sytuacji ogłoszenie stanu wyjątkowego wiele już pisiorom nie pomoże, zwłaszcza, że ze strony kadry dowódczej WP wyraźnie dochodzą gniewne pomruki. Jeszcze niedawno pod odezwą generałów w stanie spoczynku chcieli się podpisywać również czynni oficerowie. Policja… wszyscy wiemy, jak wygląda. Może poradzi sobie z kilkusetosobową manifestacją, ale jeśli pod sejm przyjdzie 50 tysięcy ludzi…. 18 listopada 2020 może stać się datą zwrotną w historii Polski. Nietrudno mi sobie wyobrazić, że kilkunastu posłów z PiS-u ogłosi secesję, a opozycja zgłosi wotum nieufności. Gdyby tak się stało, będzie to definitywny koniec nierządu pisowskiego. Czy tak się stanie, tego nie wiem, ale na pewno byłby to najlepszy scenariusz dla Polski. Zazdroszczę Amerykanom, nam się w lecie nie udało niestety. Ale apeluję, nie traćmy nadziei, Tak czy owak nie wróżę pisiorom, że dotrwają do końca kadencji. Moim zdaniem, tak czy owak, banda przestępców rozleci się w ciągu najbliższych kilku miesięcy, może roku.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
9 listopada 2020 12:51

Kaczyński zdaje sobie sprawę z jednego: w konsekwencji buntu społeczeństwa. który ogarnął również mniejsze miasta i zlekceważenia przez rządzących przygotowań do drugiej fazy pandemii, PiS nie ma najmniejszych szans na wygraną w wyborach za 3 lata. Więc jeżeli nie uda się teraz doprowadzić do upadku rządu PiS, to następnych wyborów już nie będzie. To znaczy będą, ale na takich samych zasadach jak w PRL.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
9 listopada 2020 01:27

Jest jeszcze jedno podobieństwo: po zakończeniu swoich rządów obaj wylądują w zakładach karnych, o ile nie skorzystają z gościnności Putina, który odwdzięczy się im za oddane mu przysługi.

HerodAntypis
HerodAntypis
9 listopada 2020 02:53

Oprócz niezliczonych podobieństw łączących tych dwóch typów spod ciemnej gwiazdy jest między nimi zasadnicza różnica. Trampek jest i bywał żonaty, ma dzieci, a zgred to sucha gałąź na której prędzej czy później pojawi się jedyny liść w postaci jego nekrologu. Ponadto nasz rodzimy dyktatorek z nieboskiej acz suto opłacanej łaski rydzyka ubzdurał sobie, że bycie kryptogejem uprawnia go do pochówku w krypcie na Wawelu. Partia trampka przetrwa bez niego, natomiast Zjednoczona Ku….ca jest już nieuleczalnie chora na trąd i odpada od niej kawałek po kawałku. I nie istnieje lepiszcze, które skleiłoby tego potwora z powrotem.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
9 listopada 2020 12:57
Reply to  HerodAntypis

Gdy Kaczyński okaże się niezdolny do dalszego dyktatorskiego kierowania PiS-em – czego pierwsze objawy już widać wyraźnie – to zacznie się walka buldogów o sukcesję i PiS się rozpadnie jak beczka pełna fekaliów, z której ktoś ściągnął metalowe obręcze.

Elżbieta
Elżbieta
9 listopada 2020 10:25

Coraz bardziej zastanawia mnie, czy te podobieństwa są przypadkowe

p.malawski
p.malawski
9 listopada 2020 16:08
Reply to  Elżbieta

Podobieństwo nie jest przypadkowe. Wszyscy populiści działają i rządzą w ten sam sposób. Różnica jest taka że Ameryka otrząśnie się szybko natomiast w Polsce po upadku Kaczyńskiego będziemy musieli długo czekać żeby wszystko wróciło do stanu chociażby przed 2015 roku

Witold
Witold
9 listopada 2020 23:25

Analiza w pełni słuszna. Obawiam się tylko, że ten narcystyczny psychopata, zwołując obecnie wiece protestacyjne po Ameryce , będzie podżegał ludzi i jeszcze zanim go się wyeksmituje z Białego Domu może jeszcze sporo narozrabiać i narobić szkód. Bo on nie kocha Ameryki, tylko siebie i ma wybujałe ego.

Inna
Inna
10 listopada 2020 06:55

Niech będzie kieszonkowy lub inny to i tak Nie w tym problem. Można się pocieszać, ze takich wybiera wieś, ciemnota itd. Tylko co naprawdę daje taka „pociecha” tym bardziej jeśli się wie, ze populiści nie tylko u nas czy w USA urośli w siłę i wcale nie jest tak, że to ciemny lud ich wybiera. I w przeciwieństwie do polskich „soecjalistóów” od określania i rozwiązywania problemów. W innych krajach z rosnącym poparciem dla populistów, nie piętnuje się tych, czy innych wyborców. Jesteście – znawcy z bożej łaski, też w pewnym stopniu odpowiedzialni za podziały i nienawiść w społeczeństwie jak ci, których krytykujecie.

smętek
smętek
10 listopada 2020 19:51
Reply to  Inna

Ocena nie trafiona. Do tępego Edka żadne racjonalne argumenty nie trafiają. On chętnie widzi wrogów we wszystkich którzy nie są z jego stada. Trump czy kaczafi na tej nienawiści Edków do innych budują swoją pozycję. A Edek to postać z „Tanga” S. Mrożka.

Inna
Inna
11 listopada 2020 06:42
Reply to  smętek

”Warszawa”, ”krakôWelch” , ”wieśniak” itp to zwroty wykluczające i uderzające w ogół danej społeczności, a ludzie są rozmaici czy to w Krakowie, czy na wsi – to jedna sprawa. Wykluczanie ludzi prowadzi jedynie do podziałów, nie rozwiązuje problemów, a tylko je pogłębia. To druga rzecz. Mam dość czytania i słuchania wojujących ze sobąróżnych plemion tej samej nacji i chciałabym, żeby media przestały w końcu naprowadzać nas na jedynie słuszne racje i wskazywać problem do zwalczania, pod postacią wolaka lub lewaka. I nakręcać wzajemną niechęć. To, że teraz jest szansa na pozbycie się pisowskiego rządu nie znaczy, że gdy to się stanie nastąpi błogi spokó.jNa pewno nie długo, jeśli nadal będziemy wrogo do siebie nastawieni. Musimy sobie z tym poradzić, zacząć już teraz.

Inna
Inna
12 listopada 2020 05:43
Reply to  Inna

przepraszam za błędy. Czasami piszę z telefonu i wtedy klawiatura płata mi takie figle. Powinnam sprawdzić, ale się pospieszyłam niestety.
Powinno być: „warszawka”, „”krakówek”.