Trybunałowi Konstytucyjnemu się nie spieszy

Trybunałowi Konstytucyjnemu się nie spieszy

Wokół działalności Trybunału Konstytucyjnego przybywa kontrowersji. Świetnym tego przykładem jest sprawa usunięcia z Internetu zamieszczonego tam wcześniej stanowiska TK, o którym to fakcie donosi „Wyborcza”. Do dziś nie wiadomo, czy dokonano tego świadomie, dlaczego tak się stało, kto o tym zdecydował oraz kto był tego stanowiska autorem… Przypomnijmy, mowa o instytucji, która niejako z definicji działać powinna w sposób transparentny, i nie zbywać mediów.

O co chodzi? Otóż, jak przypomina portal wyborcza.pl, na początku stycznia Forum Współpracy Sędziów podjęło uchwałę, w której „stanowczo potępiło fundamentalne uchybienia proceduralne”, do których doszło przy rozpoznawaniu przez TK wniosku o sprawdzenie zgodności z konstytucją przepisów trzech PiS-owskich ustaw. Tych samych, które zmieniły zasady wyłaniania kandydatów na prezesa TK i umożliwiły włączenie do orzekania dublerów. Uchybienie polegało na tym, że w składzie orzekającym znalazło się również dwoje z dublerów: obecny wiceprzewodniczący Trybunału Mariusz Muszyński oraz nieżyjący już Henryk Cioch – chociaż to ich właśnie sprawa ta dotyczyła! Forum Współpracy Sędziów nazwało to „naruszeniem reguły przyjmowanej od czasów rzymskich w każdym cywilizowanym porządku prawnym, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie”, w jego opinii nie do pogodzenia z zapisami konstytucji. Dlatego – w konsekwencji – FWS zaapelowało do wszystkich sędziów o „samodzielne dokonywanie kontroli konstytucyjnej we wszystkich przypadkach, gdy jest to niezbędne dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy”. W jaki sposób? W oparciu o zapisy ustawy zasadniczej i orzecznictwo TK sprzed grudnia 2016 r.

Trybunał Konstytucyjny na apel FWS zareagował bardzo ostro, pisząc w oświadczeniu o „niebezpiecznej”, „publicystycznej manipulacji” i „wyłącznie politycznym” charakterze uchwały, jej autorom zarzucając „polityczne zacietrzewienie”. „Sądy powszechne nie mają prawa dokonywania ‘kontroli konstytucyjności” – stwierdzano dalej, zaznaczając, że „podmioty, które w wyniku takiego bezprawnego działania sadów powszechnych poczują się pokrzywdzone, zawsze będą mogły złożyć skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał dokona wtedy stosownej weryfikacji orzeczenia sądu powszechnego”. Oświadczenie to, zamieszczone na stronie internetowej TK nie pozostało bez echa. Do Trybunału zwróciła się fundacja ePaństwo, z prośbą o udzielenie odpowiedzi na to m.in., kto jest autorem stanowiska, czy było ono przedmiotem dyskusji ze wszystkimi sędziami, którzy zgodzili się z jego treścią, kto zdecydował o jego opublikowaniu?

Trybunał zaczął wówczas robić uniki – po kilku dniach fundacja otrzymała informację, że musi poczekać na odpowiedź… „ze względu na znaczną liczbę wniosków o udostępnienie informacji publicznej”. Co więcej, tekst stanowiska został usunięty ze strony! Potwierdzili to po nagłośnieniu sprawy przez fundację dziennikarze „Wyborczej”. To jednak nie koniec kontrowersyjnych działań TK. Pytania „Wyborczej” do Trybunału, dlaczego stanowisko zostało usunięte ze strony TK i kto o tym zdecydował oraz kto był autorem tego stanowiska, tym razem pozostały bez odpowiedzi dwa tygodnie. Po czym TK poinformowało, że nie może odpowiedzieć na pytania w przewidzianym ustawą 14-dniowym terminie, „ze względu na znaczną liczbę wniosków o udostępnienie informacji publicznej, jakie wpłynęły do Trybunału Konstytucyjnego na przełomie lat 2017/2018, a także z uwagi na ich różnorodne zakresy i potrzebę udzielanie na nie sukcesywnych odpowiedzi (na 6 lutego 2018 r. do rozpatrzenia pozostaje 34 wniosków)” oraz że wniosek zostanie rozpatrzony w terminie do 2 miesięcy od dnia jego złożenia.

Są przesłanki, wskazujące na autorstwo usuniętego już z Internetu stanowiska. Okazuje się bowiem, że starzy sędziowie TK o dokumencie dowiedzieli się po opublikowaniu go w Internecie. Z całą pewnością zatem nie jest to uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego – nota bene tylko ono może wyrażać stanowisko Trybunału. Zwraca na to uwagę, redaktor internetowego serwisu Monitor Konstytucyjny Piotr Rachtan. Mogło to być zatem stanowisko albo prezes Julii Przyłębskiej, albo np. kancelarii TK bądź rzecznika prasowego, sugeruje „Wyborcza”.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Trybunałowi Konstytucyjnemu się nie spieszy"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gall Anonim

To robi się nudne. Lepiej dajcie znać, jeśli jakiś pisowski nominat powie kiedyś prawdę.

magdalena

To już nie jest Trybunał Konstytucyjny, nie dość że działa powoli, to po partyjnej linii PIS i tylko dla tej partii wydaje korzystne wyroki. Przykre że doczekałam takich mrocznych czasów. O latach 50.-ych ubiegłego wieku tylko czytałam. Teraz mam okazję przeżyć ten terror w teraźniejszości.