Trzeba wziąć na klatę Rzeczywistość, by spróbować zobaczyć Przyszłość

Trzeba wziąć na klatę Rzeczywistość, by spróbować zobaczyć Przyszłość

Tym razem to nie jest artykuł „ku pokrzepieniu serc”. Tym razem bez nutki ironii i tendencją do prześmiania, by poprawić nastrój i pozwolić uwierzyć, że „jakoś to będzie”. Tym razem trzeba wziąć głęboki oddech i zmierzyć się z rzeczywistością, bo terapia szokowa jest często niezbędna, by móc ruszyć do przodu.

Z którejkolwiek by strony nie spojrzeć, jesteśmy w szambie i choćbyśmy nie wiem jak poddawali się mechanizmowi wyparcia, wiadomo już jedno. NIE WRÓCIMY DO CZASÓW SPRZED PIS I PANDEMII! Nie odbudujemy tamtej Polski, bo jej już po prostu nie ma i nie będzie.

Coraz bardziej pragniemy, by nasza polska rzeczywistość, zatrzymała się na chwilę, bo potrzebujemy oddechu, dystansu, odpoczynku Potrzebujemy odrobiny spokoju…

Rok 1989 i ta niesamowita euforia. Pierwsze wybory, choć kontraktowe, ale już nie peerelowskie. Rok 1990 Wałęsa prezydentem. Rok 1991 i wreszcie wybory w pełni wolne oraz demokratyczne. Rok 1999 wchodzimy do NATO. W 2003 roku podpisaliśmy Trakat Akcesyjny i w rok później staliśmy się członkiem Unii Europejskiej.

Zachłyśnięci wolnością nawet nie zwróciliśmy uwagi na fakt, że wprowadzana w życie demokracja jest bardzo kulawa i pełna patologii. Nepotyzm, korupcja, tworzenie nowej elity politycznej stały się jej symbolami. Z jednej strony inwestycje, głównie dzięki kasie z UE, z drugiej zaś narastające nierówności społeczne, brak sensownych programów przeciwdziałania negatywnym skutkom transformacji, lekceważenie tych, którzy nie odnaleźli się w nowych realiach, podejmowanie działań, nie uwzględniając zupełnie realiów.

Lata 2007-2008 to szczyt kryzysu gospodarczego na rynkach finansowych i bankowych, z którego udało nam się wyjść w miarę suchą nogą, ale który utrwalił te negatywne zjawiska, tak widoczne w polskiej przestrzeni.

Rok 2010 i katastrofa smoleńska, która co niektórym spadła jak dar z nieba. Pojawiła się szansa, by zagospodarować niezadowoloną z dotychczasowych dokonań władzy, część polskiego społeczeństwa. Zasiać to ziarenko zdrady narodowej, wrogów, wejść w ostry populizm, tak zmanipulować naród, by zrozumiał, że tylko PiS z prezesem Kaczyńskim jest wstanie przywrócić Polsce godność, honor, oprzeć dalsze polskie bytowanie na chrześcijaństwie, tym, w wersji Polskiej Instytucji Kościelnej.

Kaczyński idealnie wykorzystał sytuację i ruszył po władzę, a wraz z nim ruszył ten nieszczęsny populizm, radykalizm postaw, nacjonalizm, archaiczny patriotyzm. Ludzie mu uwierzyli. Uwierzyli, że demokracja jako system jest w ostrym kryzysie i nie spełnia oczekiwań, więc trzeba ją zastąpić czymś nowym, nawet jeśli to zahacza o autorytaryzm.

Przyszedł rok 2015 i PiS wygrał wybory zdobywając większość parlamentarną. Powtórka z rozrywki nastąpiła w 2019 roku. Do Sejmu dostała się też Konfederacja, ugrupowanie o charakterze ostro narodowym, pełna fobii i nienawiści człowieka do człowieka, wzorująca się na tych najczarniejszych kartach z historii.

Teraz mamy rok 2020 i jesteśmy w szambie. Mamy prezesa, żądnych władzy katotalibów, chaos, postępujące szaleństwo bezprawia. Mamy nieudolną władzę. Coraz bardziej tracimy poczucie bezpieczeństwa i podajemy się strachowi, bo najbliższa przyszłość to jeden wielki znak zapytania. Pod pretekstem walki z koronawirusem coraz mocniej ogranicza się nasze prawa obywatelskie, przy jednoczesnych działaniach obozu władzy, który idealnie wykorzystuje obecny stan do realizowania swoich podłych, antydemokratycznych celów.

I mamy też pandemię, a jak pokazuje historia, to czas, gdy z człowieka wychodzi bezmyślność i intelektualne zubożenie. Strach powoduje, że ludzie uciekają się do jakiś pseudoteorii, głoszonych przez szarlatanów, udających ekspertów od tematu. Kościół wykorzystuje sytuację, przekonując, że tylko pod jego troskliwymi skrzydełkami, zaraza nie dopadnie do człowieka, więc módlmy się, wrzucajmy na tacę, stawiajmy krzyże i to nas uratuje. Zaczynają pośród nas krążyć głosiciele dziwnych prawd i zbierając wokół siebie wyznawców i wierząc w swoją dziejową misję ocalenia ludzkości.

Chyba nic gorszego nie mogła nas spotkać, jak właśnie połączenia takiej władzy z taką pandemią.

Jest fatalnie. Dopóki elektorat PiS, i młodzi ludzie nie odczują na własnej skórze efektów „dobrej zmiany”, nie ruszą się. A przecież świetnie wiemy, również z historii, że władzę, która działa przeciwko swemu narodowi, może obalić tylko masowy bunt. Wyjście na ulice milionów niezadowolonych z różnych powodów, łączących się ponad różnice pokoleniowe, zawodowe, poglądowe, bytowe. Jak widać, na to musimy jeszcze poczekać, bo na razie mamy do czynienia tylko z protestami w konkretnej sprawie, po kilkanaście, kilkaset osób, a to niczego nie zmieni. Czy nadzieje pokładane w wielotysięczne protesty kobiet, okażą się słuszne? Czy starsze pokolenie pozwoli Młodym, by przejęli pałeczkę? Tego jeszcze nie wiemy…

Zostań patronem KODUJ24.PL

Tak więc, pozostały nam właściwie tylko dwa wyjścia. Albo, narzekając sobie pod nosem na koszmar dzisiejszej Polski, sadowić się wygodnie w tym szambie, idąc na przeczekanie i licząc na cud albo… zbierać siły, nie poddawać się, trzymać pion mimo pandemii i kolejnych działań Zjednoczonej Prawicy, być zwartym i gotowym, by, gdy przyjdzie czas, nie odpuścić.

Warto też wreszcie zrozumieć, że gdy przyjdzie ten czas, gdy tłumy pogonią to tałatajstwo, a koronawirus przestanie nam zagrażać, to i tak Polska nie będzie już nigdy taka jak wcześniej. Sama likwidacja osiągnięć „dobrej zmiany” nic nie da.

Trzeba będzie zbudować Polskę od podstaw, z taką konstytucją i prawem, które nie pozostawi żadnych furtek na jego omijanie przez kolejnych miłośników autorytaryzmu i państwa wyznaniowego. Z taką władzą, która ma przygotowany dobry program, sensowny plan. Która udowodni nam, że można jej zaufać, nie bojąca się trudnych, mało popularnych wyzwań, ale jednocześnie będąca blisko obywateli, pozwalająca uwierzyć, że z jej wersją demokracji, warto ruszyć do przodu.

Mało optymistyczny ten tekst, wiem, ale weźmy to na klatę. Szczególnie, gdy chcemy mieć w ogóle jakąś Przyszłość…

Tamara Olszewska

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Antonina
Antonina
6 listopada 2020 19:03

Czy chcemy czy nie, rzeczywistość się o nas upomni ! Przyszłość będzie , bo musi być, a będzie taka jak jak ją wywalczymy! Jest nadzieja, że powstanie coś lepszego ale nie spodnie nam z nieba…

Piotr
Piotr
6 listopada 2020 21:38

Od dłuższego czasu, moje przemyślenia podpowiadały mi, że ludziom potrzebna jest nowa wojna, jest potrzebna by wróciły wartości, te prawdziwe, ważne, jedyne. Jesteśmy nażarci, wszystko mający, bezmyślni. Dziś to nie jest konflikt militarny, to jest wojna rozumu z głupotą z dodatkiem pandemii …

Rafapon
Rafapon
7 listopada 2020 00:52

Ja tu widzę dwa duże problemy. Jeden to PiS, drugi to brak rzeczywistej alternatywy. ***** *** nie wystarcza. Czy jest JEDEN polityk, który mógłby zastąpić kaczafiego, i który by miał wystarczającą charyzmę, żeby stworzyć JEDNĄ partię, która uzyskałaby akceptację większości społeczeństwa? Jakieś pionki i laufry się pętają, ale oni odrodzenia Polsce nie przyniosą.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
7 listopada 2020 01:00

Kaczyński, mimo demonstrowanego ostatnio szaleństwa, zdaje sobie sprawę z jednego: w konsekwencji buntu społeczeństwa. który ogarnął również mniejsze miasta i zlekceważenia przez rządzących przygotowań do drugiej fazy pandemii, PiS nie ma najmniejszych szans na wygraną w wyborach za 3 lata. Więc jeżeli nie uda się teraz doprowadzić do upadku rządu PiS, to następnych wyborów już nie będzie. To znaczy będą, ale na takich samych zasadach jak w PRL.

Maciek123454321
Maciek123454321
7 listopada 2020 09:11

W stu procentach zgadzam się z Kolegą. Jeżeli nie my, to kto? Jeżeli nie teraz, to kiedy? Dwa retoryczne pytania. PiS jest dzisiaj tak słaby, że naprawdę niewiele potrzeba, żeby przewrócić tę przestępczą bandę. Źle się czuję, jeśli z jakichś powodów nie mogę być obecny na którymś z licznych protestów. Ostatnie wystąpienie Matołuszka wyraźnie pokazuje, w jak czarnej dupie znalazł się PiS. Ten strach w jego oczach i błaganie o pomoc. A konus-karaluch jak zwykle – naszczekał, nasrał i spierdolił do dziury. GDZIE JEST TEN MAŁY KUTAS? Gdzie się schował?

Jacek Doliński
Jacek Doliński
7 listopada 2020 14:36

Gdzie się schował – i co jeszcze knuje?
Kaczyński z października/listopada 2020 przypomina mi Gomułkę z grudnia 1970. W wyniku odpowiedzi Gomułki na bunt społeczeństwa padły na Wybrzeżu ofiary śmiertelne (na szczęście teraz nic takiego się nie stało), a po tygodniu PZPR zmusiła go do rezygnacji z powodu „złego stanu zdrowia”. Tyle tylko, że wtedy był dość oczywisty kandydat na jego następcę, zatwierdzony przez Moskwę – więc jego potencjalni konkurenci do tronu wiedzieli, że nie mają po co podskakiwać. A gdy zabraknie Kaczyńskiego, to zacznie się walka buldogów o sukcesję i PiS się rozpadnie jak beczka pełna fekaliów, z której ktoś ściągnął metalowe obręcze.

p.malawski
p.malawski
8 listopada 2020 02:49

PiS jest słaby ale nadal za mocny żeby go przewrócić moim zdaniem. Nadal ma ogromne poparcie choć mniejsze niż kilka miesięcy temu. Opozycja przy słabym pisie jest dramatyczna i bez żadnego pomysłu oraz wartościowego polityka o charyzmie nie wspomnę. Człowieka z poza obecnego układu który mógłby wysprzątać to szambo ( nawet gdyby taki się objawił ) nie dopuszczą bo zagroziłby ich pozycji i obnażył całkowitą indolencję.
Odebranie pisowi władzy to jedno ale wysprzątanie po ich zdemolowaniu Polski to Trybunał Stanu, procesy, więzienie, odebranie zagrabionych pieniędzy, oczyszczenie prokuratury wszystkich instancji sądów ( TK, SN itd ), spółek skarbu państwa, wojska policji, napisanie nowej konstytucj i…..można by wymieniać jeszcze długo. No i całkowite rozliczenie instytucji kościoła katolickiego z zagrabionego majątku, przestępstw pedofilskich i dotacji państwowych oraz wszystkich przywilejów oraz rozwiązać konkordat. Powinni się utrzymywać tylko z obowiązkowych datków wierzących
Wyprowadzenie związków zawodowych z zakładów pracy i tak samo jak KK niech się utrzumują ze składek członkowskich.
To jedyny sposób. Bo musi to być przestroga na przyszłość dla innych.
Jest oczywiście jeszcze możliwość „rewolucji” ale to byłaby wojna domowa i polała by się krew a tego chyba nikt z nas nie chce.
Przy obecnym układzie ja uważam to za niewykonalne niestety

Marek
Marek
7 listopada 2020 19:36

PiS od zwycięstwa w 2015 r. robił wszystko aby następne wybory przegrać. I niestety wygrał. I tu trzeba postawić pytanie dlaczego wygrał jak powinien przegrać? Każdy ma jakieś wytłumaczenie jedni twierdzą że masowo kupwano głosy przez kolejne +, inni uważają ze PiS swoim wyborcom wspólnie z KK zrobił wodę z mózgu, jeszcze inni twierdzą że na PiS głosuje niedouczony zmanipulowany elektorat że wsi i małych miast, jeszcze inni twierdzą że głosują na PiS marnej jakości karierowicze, którzy dla pieniędzy i zaszczytów głosowali by na każdego kto im te frukty zapewnił. I pewnie każdy ma trochę racji dla mnie PiS to nie partia polityczna to stan umysłu, który dotyka nie tylko mieszkańców wsi i małych miasteczek bez wykształcenia i perspektyw życiowych, ale i prof z dużych miast, głosują sędziowie,prokurstorzy i adwokaci. Zawsze twierdziłem że nic tak nie odświeża osadów, jak odczucie skutków rządów na własnej skórze. I coraz więcej osób odczuwa te skutki. Niestety tragiczne jest że skutkiem rządów nieudaczników jest kompletny rozkład systemu ochrony zdrowia. Umierają tysiące osób które powinny żyć. PiS i jego prezes nie mają żadnego pomysłu na pandemie i ratowanie gospodarki. Do tego te ciągle konflikty i idiotyczne pomysły emerytowanego zbawcy narodu. Ale tragiczne jest, to że nadal ponad 20%wyborców chce głosować na PiS. Czyli moje twierdzenie o stanie umysłu jest jak najbardziej słuszne. Czy pandemia i kryzys gospodarczy zakończy rządy prezesa i jego pomagierów? Na pewno bez walki władzy nie oddadzą, ale na pewno juzniktnie kupi że wszystkiemu winny jest Tusk i 8 lat rządów PO-PSL.

lea
lea
8 listopada 2020 06:01

Powinniśmy w pierwszej kolejności, w drodze do demokracji, usnąć zawalidrogi, bo jeśli tego nie zrobimy, zawsze będziemy się o nie potykać, stale będą zagrożeniem. Jedną z głównych przeszkód jest wpływ KK na nasze państwo.
Najchętniej nakłaniałabym ludzi do rezygnacji z religii, każdej religii, bo według mnie każda religia służy do wzmacniania
pozycji osób żądnych władzy i mamony o czym przekonuje historia i czas obecny. Nikomu jednak, jak dotąd, nie udało się
odmienić wielu z tych podszytych strachem, zindoktrynowanych umysłów i przekonać, że istnieje dobro na świecie mimo braku Boga i jeszcze więcej tego dobra dajemy i otrzymujemy, gdy nie ograniczają nas i nie ogłupiają religie.
W tej sytuacji jedynym dobrym wyjściem jest pójście za przykładem tych demokratycznych państw, które trzymają kościelnych szkodników w pewnych ryzach, dla dobra ogółu, czyli wierzących i nie i obu tym częściom społeczeństwa odpowiada takie rozwiązanie Można czerpać ze szwedzkich wzorów – myślę, że są najlepsze, choć na pewno nie są
idealne i przy tym trzeba brać poprawkę na niektóre z nich, jako, że ich kościół jest demokratyczną instytucją, ktorej władze
w poszczególnych parafiach wybierają sami wierni. W Szwecji ci, którzy deklarują przynależność do danego Kościoła, płacą na niego niewielki odsetek od swoich rocznych dochodów, prz czym sakramenty są udzielane bezpłątnie.. Pozostali mogą wspierać którąś z instytucji dobroczynnych.
Każdy podatnik natomiast corocznie obowiązkowo wnosi opłątę pogrzebową,/pobieraną w podatku/ przekazywaną przez Urząd Skarbowy. Po śmierci człowieka za jego pochówek, czyli miejsce i trumnę, kremację już się nie płaci, chyba że ktoś chce np. księdza,na pogrzebie, wybiera kosztowniejszą trumnę czy urnę, to za to płaci. Ze strony państwa, instytucje kościelne
mogą liczyć na dofinansowanie w zakresie ochrony i renowacji zabytków.

jurek
jurek
8 listopada 2020 08:26

Pozytywny Projekt Polski jest niezbędny, ale trudno być optymistą dopóki Nowe się nie zorganizuje. Szkoda przypominać jałowość wynajętej przez obywateli do obrony prawa tzw. opozycji. W Nowym nadzieja – że będą to młodzi, bo dla siebie będą świat urządzać, musi stać się oczywiste.
Czego nam zabrakło w 1989 roku? Ustanowienia priorytetu jednakowego dla wszystkich prawa. Po wiekach, gdy Polacy podlegali prawom okupantów, to była najważniejsza potrzeba. Poczuć się podmiotem. Szkoda, że premier Mazowiecki zaraz ją unieważnił dając zagranicznej korporacji przywileje (lekcje religii wprowadzona pozaprawnie, ulgi etc.). Jak obywatele mogli poczuć się u siebie?
Do dziś rządy prawa (zapomnijmy o „prawach” tworzony przez „partię”), mimo znaczącego poparcia obywateli uczetniczących w protestach, nie stają się priorytetem Projektu Polski. Dyskutujmy o tym, pozytywnie. Rozpoznajmy rzeczywistość, poddajmy ocenie przeszłość.