Typowa przedstawicielka pisowskiej „elity”

Typowa przedstawicielka pisowskiej „elity”

Kariera Nikodema Dyzmy to pikuś w porównaniu z karierą Beaty Szydło.

Dzisiaj będzie tak dość nietypowo. Nie zajmę się konkretnym wydarzeniem, a osobą, która od ponad dwóch lat spędza mi sen z oczu. Tak naprawdę wyskoczyła medialnie dopiero podczas kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Wcześniej wiadomo tylko było, że jest, że pracowita jak mrówka, że w 2010 roku została wiceprzewodniczącą PiS, ale to było wszystko. Nie rzucała się w oczy, bo była mało charyzmatyczna, nieco nudna, ot… taka szara myszka. Wiecie już o kim mówię? Tak, to Beata Szydło będzie dzisiaj bohaterką mojego tekstu.

Zrobiła furorę, będąc szefową kampanii Dudy. Zaskoczyła nawet swoich kolegów, bo nikt nie wierzył w nią tak, jak prezes PiS. Większość uważała, że sobie nie poradzi, a tu takie zaskoczenie. Mówi się o niej, że to ona była „matką sukcesu” Dudy.

Nie może więc nikogo dziwić, że szybko jej nazwisko pojawiło się w rankingu kandydatów na premiera. Tym bardziej, że udało się prezesowi ukształtować ją na obraz i podobieństwo własnego wyobrażenia członka PiS. Nie chcę być niegrzeczna, ale 24 lata temu Jarosław Kaczyński powiedział o swoich ludziach – „Całe to ówczesne PC to był straszliwy zoolog, ogród zoologiczny. Dziwne zbiorowisko. Dużo tam wtedy było środowisk skrajnych, integrystycznych katolików, ludzi o uogólnionej pretensji do świata, także trochę ludzi niezupełnie zdrowych na umyśle”. Przyjmując, że nadal tak myśli, rozumiem ten niesamowity wręcz awans pani Szydło.

Naród szybko ją „kupił”, bo wydawała się taką bratnią duszą, która świetnie rozumie niedole ludu i jego marzenia. Uważano ją za swojego człowieka, który dzisiaj w garsonce, ale jutro wskoczy w gumiaki i ruszy do pracy w polu. Stąd duże poparcie dla niej i wręcz bezkrytyczne podejście. Trzeba przyznać, że pani Szydło umiała to wykorzystać. Niezmordowanie jeździła w teren, fotografowała się na tle z trudem wyszukanych ruin, grzmiała gromkim głosem i krytykowała, krytykowała, krytykowała, co było jak miód na skołatane serce narodu.

Zajmując stanowisko premiera, okazała się wręcz „szyta na miarę”. Całkowicie podporządkowana prezesowi, będąca przedłużeniem jego myśli i pojmowania roli dziejowej PiS, bezwolna kukiełka w jego rękach, bezkrytyczna, pozbawiona własnego zdania… po prostu ideał. Każdą swoją porażkę przekuwała w wielki sukces, odzywała się tylko po konsultacji z szefem. Podejrzewam, że nawet jej przemówienia były pisane na Nowogrodzkiej. Wkuwała je na pamięć, a potem stawała przed narodem i beznamiętnym głosem przekazywała, co jej nakazano. Gdyby ktoś mnie zapytał, jak zapamiętam jej „premierowanie”, to od razu pojawia mi się obraz fatalnie ubranej kobiety, która coraz głośniej krzyczy, nie ma nic sensownego do powiedzenia, idzie w zaparte, walczy z faktami i kłamie na potęgę. Taki klasyczny produkt pisowskich realiów.

Po prawie półtora roku szefowania okazało się jednak, że nie do końca spełnia oczekiwania prezesa i przyszedł czas na zmianę. Niby taka cudowna, tak świetna, a jednak wymieniono ją na nowego pupilka, który lepiej ubrany, z lepszą historią zawodową, znający języki obce, bardziej obyty w świecie. No i pojawił się problem. Co z kobietą zrobić? Nie można jej było odstawić na boczne tory, bo to pokazałby, że żadna z niej gwiazda, więc… wymyślono Komitet Społeczny Rady Ministrów. Beata Szydło została jego przewodniczącą i jednocześnie wicepremierem. Czy wpadło jej do głowy, że to nic innego jak degradacja? Wątpię, bo zapewne bardziej ważne okazało się pozostanie przy korycie i kasa.

Tak więc mamy od grudnia 2017 roku nowy twór instytucjonalny, szczęśliwą Beatę Szydło, kolejną grupę „niedożywionych finansowo”, którzy teraz mogą spać spokojnie, bo materialnie im się znacznie polepszyło. Mamy organ, którego cele pięknie dublują zadania Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Obserwując działania pani przewodniczącej, coraz bardziej odnoszę wrażenie, że to jedna wielka fikcja i „pic na wodę”.

Przez minione kilka miesięcy funkcjonowania pani Szydło pokazała wręcz dobitnie swoją społeczną wrażliwość na krzywdę ludzką. W Zakopanem radni zdecydowali, że nie wdrożą ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Co na to pani Szydło? Z podziwem zwróciła się do radnych, gratulując im „boście są odważni. No, jedyny samorząd w całej Polsce, który się sprzeciwił, ale górale, no wiadomo, jest naród odważny”. Takie słowa padają z ust osoby, która ma stać na straży dobra społecznego. Tak mówi ktoś, kto powinien wiedzieć, że w Zakopanem rocznie rejestruje się ponad 70 przypadków przemocy w rodzinie.

Prawdziwą jednak „perełką” było zaangażowanie Szydło w protest rodzin osób niepełnosprawnych w Sejmie. Tutaj to już przeszła samą siebie. Przez 40 dni nie znalazła wolnej chwili, by wpaść, porozmawiać z protestującymi, opracować jakiś program, zaproponować mediacje, zainteresować się tymi ludźmi. Wiem, była niezwykle zajęta. Musiała spłynąć tratwą po Dunajcu, polatać po Polsce, by rzucić nieco propagandowych ochłapów między lud, udzielić wywiadu, w którym opowiadała, czy po sklepie chodzi z wózkiem czy z koszykiem. Szefowa Komitetu Społecznego Rady Ministrów, którego jednym z zadań jest „poprawa dostępności i poziomu usług socjalnych i opiekuńczych oraz sytuacji osób niepełnosprawnych i ich opiekunów”, mówiąc kolokwialnie „olała” sprawę, bo przecież wystarczy, że zaangażowała się minister Rafalska, premier Morawiecki, prezydent Duda i nawet jego małżonka. To do czego ona była tam potrzebna?

Do tej pory odbyły się trzy spotkania członków Komitetu Społecznego. Pierwsze w marcu 2018 r. Spotkali się panie i panowie, pogadali o sukcesach 500 Plus, o sytuacji demograficznej i to właściwie wszystko. No, padła propozycja, by kolejne spotkanie odbyło się w Sierakowicach na Pomorzu, gdzie zamieszkuje wiele rodzin wielodzietnych i świetnie rozwijają się firmy rodzinne. Na kolejnym, w kwietniu, komitet zaakceptował propozycję zmiany ustawy o kombatantach i ofiarach represji wojennych, która wyszła z Ministerstwa Sprawiedliwości, a w maju zajmował się  projektem Krajowego Planu Działań na rzecz Zatrudnienia na rok 2018.,  które opracowano w Ministerstwie Pracy, Płacy i Polityki Socjalnej. I to byłoby na tyle…

Powiedzcie mi proszę, czy to nie marnotrawienie naszych pieniędzy? Czy rzeczywiście trzeba było stworzyć „potworka”, który służy tylko akceptowaniu projektów ministerstw i za to doi kasę?

Beata Szydło ma więc swoje korytko. Ma zapewniony byt na długi czas. Wciąż może czuć się taka potrzebna i ważna, tym bardziej, że ma ponoć zostać twarzą kampanii samorządowej, a w niedalekiej przyszłości zapewnić swej partii sukces w wyborach do Europarlamentu. Może i sama znajdzie tam miejsce dla siebie? Mając taką wizję przed sobą, po co ma udawać, że zależy jej na społeczeństwie. Po co ma traktować serio Komitet Społeczny Rady Ministrów? Po co ma zajmować się jakimiś tam problemami ludzi. Ona ma to w nosie. Przeczeka ten czas, a potem odbije się od dna, a wówczas zapewne Komitet umrze śmiercią naturalną.

Kolejny raz PiS pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Szkoda jednak, że elektorat tej partii wciąż ślepy i głuchy. Niesamowite, ileż kitu można wcisnąć ludziom, a oni i tak pozostaną wierni. Prezesowi, partii i swojej ukochanej Beacie Szydło, która tak bardzo „swoja”, że aż się człowiekowi niedobrze robi. Sprzedała kobieta duszę Jarosławowi Kaczyńskiemu, upokorzenie nazywa sukcesem, małość wielkością, zakłamanie prawdą, a swój interes stawia ponad własną uczciwość. Niesamowite. Jak bardzo pozwala się „zeszmacić”, byle tylko kasa w portfelu się zgadzała. Typowy z niej przedstawiciel pisowskiej „elity”. I w ręce takich ludzi Polacy oddali swój los? Koszmar…

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

17
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
elfWaldemarRozbawionyAgaWojciech Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna E
Anna E

Dobra charakterystyka. To takie właśnie środowisko. Otoczona podobnymi ludźmi bez poczucia przyzwoitości.

Alka
Alka

„Szkoda jednak, że elektorat tej partii wciąż ślepy i głuchy. Niesamowite, ileż kitu można wcisnąć ludziom, a oni i tak pozostaną wierni.”Problem w tym ze piscanthropus erectus prawdy nie szuka,dla niego prawda jest pisprawda,wiernie ogladaja tylko rzadowe media,a tam wiadomo…Dla nich obejrzenie niezaleznego programu to jak zdrada narodowa,a Konwoj Wstydu to wroga propaganda,albo, jak uslyszalam od pewnej pani,za ich wspaniala prace(przeciez Polska rosnie w sile,a ludzie sie bogaca!)po prostu im sie te pieniadze naleza.Nie ma nadziei na to,ze zabetonowany elektorat sie obudzi,chyba ze im kase odetna,albo sklepy znowu opustoszeja.

Aga
Aga

A ona nie była w 2005 ministrem finansów? Chyba sie wtedy śmiali z niej ze zarządzała budżetem domowym wiec moze byc i ministrem.

Rozbawiony
Rozbawiony

Nigdy nie była ministrem finansów

Aga
Aga

To która wtedy była?

Rozbawiony
Rozbawiony

„…wymyślono Komitet Społeczny Rady Ministrów. ”
„Tak więc mamy od grudnia 2017 roku nowy twór instytucjonalny….”

Szanowna Pani,
Komitet Społeczny Rady Ministrów, jest jednym z trzech stałych komitetów RM, które zostały powołane do życia (uwaga!) …w 1997 roku i funkcjonuje od 21 lat, bez względu na to, która opcja polityczna rządzi w Polsce.
Sugerowanie, że utworzony został specjalnie dla „Broszki”, jest żenująco słabe : )

Waldemar
Waldemar

Fakt, zabawniej jest wytykać takie byki niż odpowiadać na postawione pytanie. Nawet politycy z rządzącego obozu nie wiedzą, czym się zajmuje pani premier poza byciem w pracy na Dunajcu. Dzisiaj w „Wyborach w TOKu” senator z Polski Razem p. Stanisławek przyznał, ze nie ma o tym zielonego pojęcia. Więc jeśli się załozy, że pani premier nie trudni się flisactwem, pytanie jest jak najbardziej a propos. W przeciwieństwie do czepiania się o, pardon, pierdoły.

Rozbawiony
Rozbawiony

Panie Waldemarze,
Pan naprawdę uważa, że można wygrać z Pisiakami, pisząc bzdury, które można zweryfikować w 5 minut, korzystając z dowolnej wyszukiwarki internetowej? : )
Wg Pana, to zwykły, banalny „byk”, a wg mnie, to wciskanie Wam, zwolennikom KOD-u, kitu : )

Waldemar
Waldemar

Proszę szanownego pana, nie wiem jaki „kit” ma pan na mysli, bo meritum tekstu nie dotyczy kwestii kiedy powstał ów „stały komitet” tylko co pani premier w nim porabia. Jesli nie wiedzą tego nawet rządowi politycy, to chyba jest problem. Oczywiście, nie rozgrzeszam autorki, p. Olszewskiej z błędu, bo jednak powinna sprawdzić fakty o których pisze. Jednak cokolwiek pan by na ten temat uważał, tego rodzaju potknięcia to pikuś w porównaniu z rożmyślnym bredzeniem, kłamaniem, fake newsami i praniem mózgów TVP. No i mała uwaga: nie sądzę, by obecnośc na tym portalu kwalifikowała wszystkich piszących (jak np. mnie) jako „zwolenników… Czytaj więcej »

jurek
jurek

No i syna na ksiundza pokierowała, u Papieża była. Nasza ci ona dzioucha. Klękać umie, posłuszeństwo ma we krwi.

smętek
smętek

Szydło, to wytwór tego środowiska. Pazerna baba z pustą twarzą. Ona nie rozumie, że jest żałosna. Ma tytuł rządowy i kasę. Reszta to szczegóła. Pamiętam, jak moja Babunia mówiła do żebraków przychodzących do nas z prośbą o wsparcie: Macie człowieku grosz i módlcie się, żeby cham panem nie był. A teraz? Cham potęgą jest i basta!

Polak
Polak

Te rządy to triumf chamstwa i głupoty. Kaczyński wiedział, że wynosząc patologię i dzieciorobów ponad ludzi ciężko pracujących to przy takim bezrobociu będzie wygrana. Jeśli ktoś ma wątpliwości co zrobi PiS, w efekcie zawsze ma wywołać min. satysfakcji na gębie nie douczonego chama. Choćby sam nie zyskał chodzi o jego triumf i cały czas aktualne hasło „Teraz k……a MY !!!”. To prosty mechanizm. Kaczyński to żaden geniusz. To zepsuty człowiek do stopnia, jakiego nawet Konstytucja nie przewidziała. Ja od dawna powtarzam, to są zemsty rodem z piaskownicy ale dla elektoratu PiS to bliższe ich sercom.

Waldemar
Waldemar

Zaskoczyła mnie w czasie, gdy była juz na wylocie. „Wierzę w mądrość naszego prezesa”. Cudowne. Prawie dokładna kalka z tego, co mieli do powiedzenia starzy bolszewicy o Stalinie. Z tą oczywiście różnicą, że Szydło nie siedziała na Łubiance.

Anda
Anda

Od dość dawna obserwują tą osobę, Jedno rzuca się w oczy: monotonny, płaczliwy głos i zasób słów świadczący o bardzo mizernym potencjale intelektualnym. Pod względem umysłowym grubo poniżej średniej polskich szefów rządów, nawet Pawlak przy niej to wulkan erudycji.. Co do moralności – nie wypowiadam się, każdy sam widzi.

Wojciech
Wojciech

„ja jezdem stund” – powiedziała Pani Premier Rzeczpospolitej Polskiej do wyborców ze Śląska, i tym ich ujęła.
Czekamy aż powie ” wy tylko róbta dzieciska” a my Wam „niebójtasie” ! Albo już tak powiedziała ?

elf
elf

Dała Polsce geja w służbie boga ich boga

elf
elf

Wielkie USZY ten kobiety to szok J.U ma konkurencję