Uroczyste nadanie ks. Adamowi Bonieckiemu doktoratu honoris causa UŁ

Uroczyste nadanie ks. Adamowi Bonieckiemu doktoratu honoris causa UŁ

– „To dla mnie ogromny zaszczyt. Trochę aż przerażający, bo nie czuję, żebym zasługiwał na tak wspaniałe święto” – powiedział duchowny, odbierając w Łodzi tę najwyższą akademicką godność. Uniwersytet Łódzki wyróżnił ks. Adama Bonieckiego tytułem doktora honoris causa za „zasługi w dziedzinie dziennikarstwa oraz za życiową postawę i charyzmę zjednującą sympatię, za mądrość i zatroskanie o sprawy ojczyzny i rodaków”.

„W swoich wypowiedziach kieruje się głębokim humanizmem. Nie ucieka od spraw trudnych, czy kontrowersyjnych. Jego wypowiedzi i publikacje są przepojone miłością do ludzi, tolerancją, troską o człowieka i jego prawa. Zawsze otwarcie prezentuje swoje poglądy, ale nie stara się nikogo pouczać” – podkreślił rektor UŁ prof. Antoni Różalski. Promotor doktoratu honoris causa prof. Barbara Bogołębska z Wydziału Filologicznego UŁ, przyznała, że ks. Boniecki może być mistrzem dla adeptów dziennikarstwa. – „Jest prawdziwym autorytetem moralnym i może być wzorem dla wszystkich. Jego walka o wolność słowa i myśli oraz taki typ dziennikarstwa misyjnego trzeba doceniać” – powiedziała.

Ks. Boniecki, dziękując za tytuł przyznał, że nie spodziewał się takiego wyróżnienia, ponieważ – jak mówił – było ono poza jego ambicjami i wyobrażeniami. Wygłosił wykład, w którym mówił m.in. o swojej ponad 50-letniej pracy w „Tygodniku Powszechnym”. Mówił, że zdarzały się ostrzeżenia, że gdy wydrukuje pewne treści, „Tygodnik” może stracić miano pisma katolickiego. Tak było w przypadku materiału, w którym znalazła się krytyczna wypowiedź jednego z arcybiskupów na temat Radia Maryja. – „Gdybym to schował z racji tego, żeby się komuś nie narażać, to byłoby wbrew etyce dziennikarskiej. Trudnych dla Kościoła pytań nie wolno omijać, nawet skandali czy niefortunnych decyzji hierarchów. Od katolickiego dziennikarza słusznie oczekuje się ukazywania pięknej twarzy Kościoła, czy jednak ciemne strony tego, co ludzkie w Kościele katolickim ma omijać?” – stwierdził ks. Boniecki. I dodał: – „Dziennikarz, który nikomu nie przeszkadza, którego życie nie jest pełne kłopotów, bardzo rzadko jest dobrym dziennikarzem. Naszym zadaniem jest budzenie politycznej świadomości ludzi. Wolność i dobro, wolność i prawda idą razem, inaczej niszczy się wolność”.

W uroczystości uczestniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, który powiedział, że wyróżnienie dla ks. Bonieckiego jest nie tylko uznaniem jego zasług personalnych, ale także całego środowiska „Tygodnika Powszechnego”.- „Ks. Adam jest wrażliwy, bardzo skoncentrowany na człowieku, to najważniejsze jego cechy. To, że ktoś jest kontrowersyjną postacią, to nie jest nic złego, Pan Jezus też bywał kontrowersyjny. Ten głos jest potrzebny” – powiedział abp Ryś.

Wypada żałować, że z kolei głosu hierarchy nie uwzględniają przełożeni ks. Bonieckiego ze Zgromadzenia Księży Marianów. W listopadzie ubiegłego roku wydali bowiem kolejny zakaz, o czym pisaliśmy w artykule „Ksiądz Boniecki musi zamilknąć – znowu ma zakaz wypowiedzi”.

bt

Źródło: lodz.wyborcza.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
HANNAObserwatorMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Ks. Boniecki jest solą w oku polskiego katolstwa. Ale – jak widać – rozliczne zakazy nie dają mu rady. Jakie to szczęście, że mamy tak wspaniałe środowisko akademickie. Powodzenia, księże Adamie!

Obserwator
Obserwator

I to jest buractwo! Ot co!

HANNA
HANNA

SZACUNEK DLA KSIĘDZA ZA CAŁOKSZTAŁT. GRATULUJĘ I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI.