Ustawa wpadła w wentylator – i co teraz?

Ustawa wpadła w wentylator – i ci teraz?

Wszelkie interpretacje prawa odmienne niż Kaczyńskiego są niesłuszne.

Ustawa antysędziowska wpadła w sejmowy wentylator i powiało smrodem, jakiego Polacy od 30 lat nie wąchali. Na forum publicznym krzyżują się teraz pytania oraz liczniejsze od pytań odpowiedzi. Co się dzieje? Dlaczego oni to robią? Jak na to wszystko reagować?  Czy posłuchać polityków przestrzegających przed gwałtownymi prowokacjami i czekać na reakcję Unii, czy rację ma Władek Frasyniuk, który uważa, że trzeba skończyć z poprawnością polityczną, bo nadszedł czas przekształcenia grzecznych pokojowych demonstracji w manifestacje radykalnego sprzeciwu?  Czy w Polsce mamy już do czynienia z dyktaturą – jak twierdzą profesorowie Friszke, Turko, Śpiewak i inni, czy „ależ skąd, daleko nam jeszcze do dyktatury”, jak uważa prof. Dudek, który zdaje się widzieć ogromną różnicę między wydzieraniem z Konstytucji pięciu kartek albo zaledwie czterech?

 

Jarosław Kaczyński spieszy z wyjaśnieniem, że mamy do czynienia z reakcją obronna państwa, bo „sądownictwo w Polsce wypowiedziało posłuszeństwo obowiązującemu w Polsce prawu”. Opinia ta, podobnie jak jej autor, nie cieszy się jednak przesadną wiarygodnością. Istnieją wyjaśnienia budzące znacznie większe zainteresowanie. Kilku spośród nich warto przyjrzeć się z bliska.

  1. Ustawa „antysądowa” została wymyślona i wprowadzona do dyskursu publicznego dla przykrycia „sprawy Banasia” która może popsuć wyborcze plany pisowskiemu prezydentowi o wiele skuteczniej, niż nawet chamski atak na sądownictwo.

Ale rzecz w tym, że Banaś nie jest samoistnym wypryskiem na obliczu partii rządzącej. To tylko jeden z objawów choroby polskiej demokracji, podobnie jak kilkanaście tegorocznych afer kompromitujących Prawo i Sprawiedliwość. Owszem ta akurat afera ma walory działające na wyobraźnię, bo pokazani w TVN koledzy Banasia wyglądają na takich, którzy za nieduże pieniądze mogą sfotografować twój dom, żeby potem było wiadomo jak wyglądał przed pożarem. Nie sądzę jednak, że ustawa demolująca sądownictwo skutecznie przesłoniła wpadkę z mianowanie lisa kierownikiem kurnika. Badania opinii pokazują, ze rośnie liczba Polaków, którzy przestają wierzyć propagandowej bajce o „dobrej zmianie”, wdrażanej w sądownictwie już od 5 lat.  Bo gołym okiem widać, że procedury które miały być krótsze, są dziś o połowę dłuższe. Zaufanie do sądów miało rosnąć, a zdecydowanie się obniżyło, podobnie jak wiara w niezależność sędziów. Wzrosły koszty uzyskania ostatecznego wyroku. Ludzie ubożsi nie zyskali ułatwień w dostępie do sądów i bezpłatnego wsparcia prawnego. Z raport Court Watch Polska wynika, że żadna z dotychczasowych ustaw „dobrej zmiany” nie wyleczyła żadnej z bolączek wymiaru sprawiedliwości, ani ich nawet nie dotyczyła! Niemal we wszystkich projektach PiS chodziło o nadzór partii rządzącej nad sądami i o obsadzenie najważniejszych stanowisk zaufanymi ludźmi. I coraz więcej Polaków ma tego świadomość.

  1. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Dla siebie i dla rodaków, ale tylko niektórych.

PiS rządzi tak, jakby na publicznych pieniądzach wcale mu nie zależało. Okroją nam unijne fundusze? E, tam, chyba się nie odważą, a jeśli nawet, to nie od razu przecież, zawsze zdążymy wycofać jakiś mało ważny przepis, który im nie pasuje i zagrać na czas. Zabraknie kasy na realizację nowych obietnic wyborczych? A gdzie tam, już wcześniej mówili że zabraknie i co, zabrakło? Nie będzie zrównoważonego budżetu? Otóż będzie, bo mamy swoje księgowe sposoby. No i można też rozmontować regułę wydatkową, którą opozycja nie wiedzieć czemu uważa za świętość. A jakby co, to da się jeszcze wymienić ministra finansów, w końcu od połowy tego roku było ich już czterech …

I tak twarde reguły gospodarki zastępują piar, ekonomia magiczna, księżycowa arytmetyka i cwaniackie pomysły.  To naiwność, beztroska, czy głupota?  W ciągu ostatniego wyborczego roku dług publiczny Polski zwiększył się o 53 miliardy i każdego dnia rośnie o kolejne 146 mln zł. Mimo względnej prosperity na światowych giełdach polski VIG-20 dołuje, bo wielkie państwowe spółki kontrolowane przez obecną władzę zarządzane są przez mianowańców PiS, którzy – jak powiedział były perukarz teatralny i sekretarz stanu Marek Suski – „dają pewność, że będą realizowali program partii”.  A są to często ludzie o kwalifikacjach wójta Pcimia albo pomocnika aptekarza z Łomianek. I wcale nie są ideowcami. W 14 spółkach kontrolowanych przez państwo 74 prominentów PiS zarobiło w tym roku 95 mln zł! Pieniądze „należą się” także nowym wiceministrom i setkom dodatkowym urzędnikom w rządzie, który Morawiecki obiecał odchudzić – a także tysiącom nowych wyznawców kierowniczej roli PiS, którzy zasilili administrację i spółki państwowe, generujące rosnące koszty. Gospodarka kuleje, spółki ponoszą straty, rząd podnosi podatki, rosną ceny żywności, prądu, komunikacji, wywozu śmieci i innych usług lokalnych – a propaganda ogłasza kolejne sukcesy.

  1. To przejaw krańcowej demoralizacji ludzi dotkniętych brakiem wyobraźni i niedorozwojem empatii.

Donald Tusk jest przekonany, że „system zbudowany przez PiS zapadnie się nawet nie ze względu na skuteczność opozycji, ale pod ciężarem łajdactwa, jakie nam fundują”. Podobnej opinii był warszawski Sąd Okręgowy, który w uzasadnieniu wyroku o rzekome zniesławienie uznał, że określenie „mafia z PiS” nie przekracza granic dopuszczalnej krytyki.  Bo rzecz nie tylko w licznych aferach i przekrętach. Wielu spośród rządzących odczuwa sadystyczną przyjemność w poniżaniu innych, w pomiataniu ludźmi, odbieraniu godności lepszym od siebie i frymarczeniu sumieniami statystycznych Polaków. Nie chodzi im tylko o kupowanie głosów za pieniądze tych, którzy swój głos gotowi są sprzedać. Chodzi o to, by proceder ten traktowany był bez etycznych wątpliwości. Chodzi o wszczepienie przekonania, że polityka jest brudna, bo taką być musi, a zwycięzcy politycy mają prawo rządzić bez oglądania się na potrzeby mniejszości, mogą łamać dotychczasowe reguły i wprowadzać dowolne rozwiązania umożliwiające im sprawowanie pełnej władzy. Chodzi też o upowszechnienie przekonania, że wybrani mogą nawet kraść, ale pod warunkiem, że podzielą się z wyborcami.  Włączony został mechanizm postępującej degrengolady społecznej. PiS odkrył, że gdy pozbawi człowieka godności może z nim robić niemal wszystko, a gdy wszczepi mu fałszywą godność, to wtedy on może robić prawie wszystko tym, którzy godności nie pozwalają sobie odebrać. 

  1. To błazeńskie wygłupy grupy ludzi, którzy nigdy nie wyrośli z krótkich spodenek i kiedy zabrakło im żołnierzyków, zaczęli bawić się Polską.

Joanna Scheuring-Wielgus nie bez racji oceniła, że trzej młodzi ludzie otaczający Ziobrę to zwyczajna gówniarzernia bez kwalifikacji merytorycznych i kierowniczych. Dodałbym – także moralnych, bo ci hucpiarze, pokrzykując przed kamerami że ustawa demolująca władzę sądowniczą wzmacnia praworządność i niezależność sędziów, nawet nie potrafią powstrzymać cynicznego uśmieszku.

Sędziom nie wolno krytykować innych sędziów, ani kwestionować ich statusu, ale dzielnym i bojowym chłopcom Ziobry wolno obrażać sędziów i kwestionować ich status, bo kreując prawo sami stają poza prawem. Za przykładem szefa, który obrażał sędziego, wyrokującego nie po myśli Ziobry w sprawie rzekomego przyczynienia się do śmierci jego ojca. Ziobro odmawiał kompetencji i godności sędziemu, który skazał Kamińskiego i Wąsika za oczywiste nadużycia władzy i szkalował prezesa Rzeplińskiego. Ziobro wziął przykład z Kaczyńskiego, który nakazał zakwestionować status prawidłowo wybranych sędziów TK i wielokrotnie naruszać Konstytucję – bo tak.  Bo co tam autorytety, konstytucje, trybunały, unie europejskie, skoro to JA wymyśliłem nową Polskę i JA ją będę urządzał tak, jak JA chcę…  Tak nie myśli i tak nie działa dorosły, myślący i przyzwoity człowiek. Tak myśli i postępuje zachwycony sobą młodziak w dresowych spodenkach rządzący beztroską podwórkową bandą pewną własnej bezkarności, bo „po nas choćby potop”.

  1. To objaw strachu rządzących przed skutkami spowodowanego przez siebie chaosu i przed odpowiedzialnością za wdrażanie bezprawia.

Prawda, że ta władza dała wiele powodów pociągnąć jej funkcjonariuszy do odpowiedzialności karnej i procesowej. Ustawa zastraszająca sędziów może być obroną przez atak, a rozwalanie systemu prawnego „walką o przeżycie”.  Ale czy rzeczywiście zapalnikiem bomby zdetonowanej w Sejmie jest zwyczajny strach? Mogłaby o tym świadczyć pewna słabo zauważalna zmiana ukryta w projekcie ustawy, ułatwiająca prezydentowi wybór „swojego” Prezesa Sądu Najwyższego. Taki prezes sam w sobie nie jest szczególnie cenny, przynajmniej dopóki większość sędziów SN stawiać będzie opór demolce Konstytucji. Bezcenny staje się jednak jako konstytucyjny przewodniczący składu Trybunału Stanu, przed którym stanąć mogą i powinni rządzący. Możliwe więc, że Kaczyński się boi , bo ma świadomość, że tym razem przelicytował. Jeśli to prawda, to czekam na prezentację winnego, bo przecież sam Kaczyński nigdy nie robi błędów. Tym razem oskarżanie opozycji o własne błędy wzbudzi zażenowanie nawet w szeregach PiS. Ktoś jednak musi być odpowiedzialny ten bałagan, więc prezes rozgląda się wokół siebie jak ten dowódca z „Gry o tron”, który po wielkiej bitwie wydziera się do podwładnych: – Który z was, tchórze, narobił w moje gacie?!

 

Gdy Jarosław Kaczyński doszedł do władzy powiedział, że „sądownictwo ma służyć polskiej racji stanu”. Niedługo potem wyjaśniło się, że gdyby rządził kto inny niż on, racja jego stanu byłaby już niepolska.  I że wszelkie interpretacje prawa odmienne niż Kaczyńskiego są niesłuszne. Tym samym prezes postawił Polaków przed wyborem między opiniami TSUE, SN, światowych autorytetów prawniczych i wszystkich liczących się wydziałów prawa w Polsce – a nie znoszącym sprzeciwu werdyktem „gówniażerii” ministra Ziobry.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Krzysztofszkoda słówdarooJantarMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dociekliwy
Dociekliwy

Był czas aby podciąć skrzydła mściwie panującym. Nie byłoby Ziobry i wielu jego pomysłów. Teraz można pluć sobie w brodę, że im odpuszczono. Wiadomo jak do tego doszło. Dzisiaj można tylko ponarzekać. I to w wąskim gronie. Ja mam czas, dużo czytam, wiem co się dzieje. Większość ludzi w moim otoczeniu nie ma o tym bladego pojęcia. Nie interesuje ich gra w tego politycznego salonowca. Gdybym im nie powiedział o niektórych sprawach to by się ciężko dziwili co ich tak niespodzianie dupnęło. Cżęsto powtarzam że człowiek nieświadomy jest szczęśliwy bo nie wie co traci. Zacznijmy od siebie dajmy ludziom świadomość… Czytaj więcej »

Rafał P
Rafał P

Jarosław Polskę-Zbaw praktycznie od późnodziecięcych lat marzył o tym, żeby rządzić, i to rządzić do późnej starości. Ma przed sobą kolejne cztery lata, więc dlaczego nagle, po godzinach, na nocnej zmianie kontynuuje tę pisowską demolkę?
Coś się stało, że obawia się, że może nie zdążyć? To wygląda i dość strasznie i podejrzanie.

Maciek123454321
Maciek123454321

Sprawa jest dla mnie prosta i oczywista. Kaczyński tym razem przegiął pałę. Wszystkie wyjaśnienia pisowców i ich akolitów brzmią w tej sytuacji jak jawne kpiny z inteligencji Polaków. Tego kurestwa po prostu NIE DA SIĘ wytłumaczyć w żaden godziwy sposób. Tempo procedowania takie jak zwykle, na duś, na rympał, na chama. Słusznie ktoś zauważył (chyba Włodzimierz Carzasty), że to bez sensu, bo i tak Senat będzie to procedował przez 30 dni. Myśmy się już nauczyli, że im bardziej łajdacka ustawa, tym szybciej jest procedowana. Po to, żeby nikt z opozycji nie zadawał niewygodnych pytań. Zachodzę w głowę, po co takie… Czytaj więcej »

Jantar
Jantar

Sądzę, że pisiorstwo zrobi wszystko, żeby przepchnąć tą ustawę przez Senat, zanim zajmie się nią w Senacie opozycja. Jak tego dokonają? Wystarczy, że zwołają sobie sms-ami dodatkowe posiedzenie między świętami a sylwestrem nie powiadamiając o nim opozycji. Niemożliwe? Ależ możliwe! Przecież taki manewr już zrobili w Sejmie! A jeśli przypadkiem opozycja się o tym posiedzeniu dowie to straż marszałkowska nie wpuści żadnego senatora na salę. Będzie nielegalne, ale będzie zatwierdzone i pójdzie szybciutko do Dudy do podpisu, a ten już zapowiedział, że podpisze natychmiast, jak tylko dostanie na biurko. Także jeszcze na koniec roku możemy mieć ustawę wprowadzoną w życie.… Czytaj więcej »

daroo
daroo

Obyś się myliła ,bo jeśli twoje przewidywania się spełnią choćby w 20% to i tak będziemy mieli „przerąbane” 😐

Maciek123454321
Maciek123454321

Droga koleżanko, jest to oczywiście możliwe, ale jak by nie patrzeć, senatorów pisowych jest tylko 48. O ile pamiętam, większość senacka wynosi 51. W takiej sytuacji, kiedy opozycja znalazłaby się w mniejszości, po prostu nie zagłosuje. Tak więc jeszcze nie dramatyzujmy.

Jantar
Jantar

Ale, drogi kolego, rzecz w tym, że przegłosowanie ustawy w senacie wymaga 51% z liczby obecnych na sali, a nie ogólnej. Jeśli więc pisowscy zwołają posiedzenie wyłącznie swoich senatorów to będzie 100% głosów za ustawą i co im zrobimy? Będzie nielegalnie, jeśli nie powiadomią opozycji, ale to nie pierwszy i nie ostatni raz. Tylko posiedzenie senatu w pełnym składzie może odsunąć w czasie wprowadzenie tej ustawy i Kaczyński doskonale o tym wie. Ktoś kiedyś powiedział o Kaczyńskim, że jest najbardziej inteligentnym człowiekiem na prawicy, że myśli i planuje długofalowo, że każdy ruch i każde decyzja obliczone są na konkretne efekty… Czytaj więcej »

szkoda słów
szkoda słów

Statystycznie to może tak wyglądać, tylko należy pamiętać, że i tym razem opozycji może się nie chcieć uczestniczyć w głosowaniu.
Jak zawsze nie bardzo im się chce chcieć.
Nawet jeśli Senat odrzuci, ustawa wróci do Sejmu, gdzie po dodaniu kilku przecinków trafi po podpis do Budynia

Krzysztof
Krzysztof

Radzę od czasu do czasu zapytać zwyczajnego posła lub jego kompanów o postępy w zbawianiu narodu. Może ciśnienie Polskęzbawowi skoczy powyżej bezpiecznej granicy? Ech, marzenia…