Uwagi suwerena

Uwagi suwerena

Suweren w państwie demokratycznym to nie elektorat zwycięzcy w wyborach.

Powoli kończy się lato, które spędziłem z dala od telewizora, jak również z dala od Warszawy, a chwilami także z dala od Polski. O wydarzeniach społeczno-politycznych w kraju dowiadywałem się z opóźnieniem, niejako w streszczeniu. Taki sposób obserwacji życia publicznego ma swoje niemałe zalety. Sprawia mianowicie, że wypadki drobniejsze po prostu nie zaprzątają naszej uwagi, a te nieco grubsze – dostajemy w pakiecie, po dwa, po trzy. Dzięki temu angażujemy w nie mniej emocji, niż by to się działo, gdybyśmy dowiadywali się o nich pojedynczo. Poza tym bywa, że w takim pakiecie wydarzenia oświetlają się od razu nawzajem, nawzajem się interpretują.

Wracając do zwykłej aktywności publicystycznej, a jeśli trzeba będzie, to i obywatelskiej, zastanawiam się, co z minionych tygodni zapadło mi w pamięć. I wychodzi mi lista kwestii, które chciałbym podać pod rozwagę zarówno Państwu, jak… naszemu państwu. Czyli: tak moim PT Czytelnikom, jak władzom, choć te ostatnie myślą zapewne raczej, jak naszą stronę – podobnie do innych niezależnych mediów – zamknąć, niż jak znaleźć czas, by nas poczytać.

Suweren

Jeśli to słowo, które zrobiło przez ostatnie dwa lata karierę dzięki politykom PiS, potraktować serio i zgodnie ze słownikiem, to we współczesnej Polsce należę do „suwerena”, choć nie głosowałem na rządzącą obecnie partię. „Suweren” to bowiem podmiot rządów, a więc w państwie demokratycznym nie elektorat zwycięzcy w wyborach, lecz naród polityczny, w imieniu którego sprawuje władzę rząd. Innymi słowy: wśród obywateli naszego kraju nie sposób wskazać kogoś, kto by się nie składał na zbiorowe istnienie „suwerena”, z wyjątkiem oczywiście nielicznych skazanych na czasową utratę praw publicznych oraz chwilowych gości. Suweren nie może rządzić u siebie przeciw współobywatelom, gdyż rządziłby przeciwko sobie; jako się rzekło, w państwie poza „suwerenem” nikogo innego nie ma. Właśnie w związku z tym: tak długo, jak długo wspomnianych praw publicznych mi się nie odbiera, uprzejmie proszę o uwzględnienie, że „suweren” myśli TAKŻE to, co poniżej wyłożę.

Gwałt i kara śmierci

Gwałt, a może jeszcze bardziej gwałt zbiorowy, jest jedną z najokropniejszych zbrodni, myślę, że zaraz po morderstwie. W wielu krajach, nawet jeśli formalnie system prawny każe go tak właśnie traktować, istnieje skłonność do odejmowania gwałtowi tej mrocznej powagi. Ta tendencja, jak wolno chyba ufać, stopniowo się kończy: sprawcy gwałtów, tak jak mordercy, winni być przekonani o nieuchronności kary i o tym, że będzie ona bardzo surowa. Ale do tych zdań, mam nadzieję, że oczywistych, należy dołożyć dwa punkty dodatkowe. Po pierwsze: kolor skóry gwałciciela nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli ktoś w związku z tragicznym wydarzeniem w Rimini nakręca w Polsce histerię w stosunku do mieszkańców Afryki, udając, że podobnych bestialstw nie dopuszczają się również Europejczycy, w tej liczbie Polacy, to – choćby przysięgał na wszystko, że nie jest rasistą, owszem: JEST RASISTĄ. I powinien być jako taki wyłączony z życia publicznego nie przez nas, swoich politycznych przeciwników, ale przez tych, którzy go wybrali. Bo jak traktować Was z szacunkiem, jeśli tolerujecie w swoich szeregach kogoś takiego? Nawet, jeśli poniewczasie częściowo wycofał się ze swoich słów.

I po drugie: kara śmierci w Polsce, podobnie jak we wszystkich krajach Unii Europejskiej, została zniesiona w 1998 roku, a ostatecznie, tzn. również dla okresu ewentualnej wojny, w roku 2013. Mimo zrozumiałego, bo właściwego (niestety) dla homo sapiens odruchu zemsty, mimo naszej gatunkowej krwiożerczości, mimo dającej się wyjaśnić przez socjologię potrzeby unicestwienia odmieńca przez społeczność, która sobie ze sobą nie radzi – likwidacja kary śmierci była decyzją moralną. Kto na nią narzeka, może sobie nie zadawać trudu w wymyślaniu uzasadnień, gdyż po prostu daje upust temu, co w nim niższe, zwierzęce. Sprawiedliwość nie jest zemstą, a zemsta nie jest żadnym rozwiązaniem (o czym zresztą expressis verbis uczył Polaków… Mickiewicz). Wykorzystywanie tragedii turystów dla przywrócenia w Polsce kary śmierci jest kolejnym aktem czynienia z nas, Polaków, ludzi gorszych, niż możemy być.

Veto (dla zachwytów)

Oczywiście, ucieszyłem się z prezydenckiego veta wobec dwóch z licznych ustaw, które pan prezydent powinien był zawetować (a tego nie zrobił). Ale lokowanie na tej podstawie nadziei na poprawę sytuacji w Polsce właśnie w obecnym mieszkańcu Pałacu Prezydenckiego przypomina mi ironiczną tezę, pochodzącą chyba jeszcze ze starożytności, że najłatwiej zostać generałem w obozie wroga. Andrzej Duda wreszcie przyhamował z używaniem swojego długopisu i nagle mamy obrońcę ładu konstytucyjnego? Czy przypadkiem po naszej stronie konfliktu nie zaczynamy przesadzać z wielkodusznością?

Ale oczywiście sporom w obozie władzy przyglądam się, jak wszyscy, z nadzieją. I odwrotnie: w kręgu ludzi, którzy widzą jasno zagrożenia, ściągnięte na Polskę przez PiS, należałoby kłócić się jak najmniej. Krytykować, kiedy nie ma już innego wyjścia, nie wcześniej. Nie myślę o jakimś zakazie dyskusji, co byłoby okropne, ale o niezwalczaniu działań, które zostały podjęte w dobrej wierze – nawet, jeśli nie są pozbawione wad. W manifeście Kultura Niepodległa, który podpisałem wraz z innymi tysiącami sygnatariuszy, są na pewno, obok doskonałych sformułowań, zdania mniej trafne. A jednak sytuacja, w której tę inicjatywę krytykuje nie tylko Paweł Lisicki i jego towarzysze, ale również to ten, to tamten publicysta z naszego kręgu ideowego, wydaje mi się… niezręcznością. Sięgam po słowo oględne właśnie dlatego, żeby się nie kłócić.

Niemcy

Nie, no dajcie spokój. Wpływowy polityk wyskakuje nagle w 2017 roku z kwestią reparacji. Do tej pory sądziłem, że spał tylko 13 grudnia rano. Teraz okazuje się, że spał przez ostatnie pół wieku. Bo od podpisania układu Gomułka-Brandt (1970) cokolwiek się chyba wydarzyło?…

Po tym żałosnym wystąpieniu ministerstwo spraw zagranicznych starało się całą aferę wyciszyć. Szkoda byłoby o tym mówić, gdyby nie:

Powaga Polski

Przejażdżka po Europie, nawet tak skromna, jak ta, która mnie się w tym roku przydarzyła, każe z całą mocą napisać: polityka zagraniczna PiS jest przeciwskuteczna, a odmalowany przez pisowskie media obraz świata jest światem na opak. Rodacy, jak Was u licha przekonać, że czarne jest czarne? Obudźcie się, jesteście ofiarami gigantycznego, ciągnącego się już od kilkunastu miesięcy „fake-newsa”. Polska nie wstaje z kolan, tylko się izoluje, co w naszej części świata oznacza pakowanie się w łapy Rosji. Już nie pamiętacie, jak to było? Niemcy nie są narodem przebranych elegancko esesmanów, bo swoją przeszłość z mozołem przepracowali (są wyjątki, ale obłąkańców można znaleźć wszędzie). Niemcy nie są przy tym równocześnie – zresztą, jak by to było możliwe? – bezwolną ofiarą inwazji islamistów. Również Francja – nie stała się z tygodnia na tydzień wrogiem Polski, tylko nie może dogadać się z naszym rządem, ewidentnie na jego życzenie. Instytucje, które nam pomagały przez ostatnie trzy dekady (albo i dłużej), ludzie, którzy w Europie Zachodniej nam sprzyjali, patrzą na Polskę oczami okrągłymi ze zdziwienia. Jak to możliwe, że kraj najskuteczniej wychodzący z postkomunizmu teraz nagle zamienia się w coś operetkowego? Jak europejskie państwo może aż tak sobie szkodzić? – to są pytania, które Polak na Zachodzie słyszy co chwila.

Wiem oczywiście, że dla większości czytelników koduj24.pl powyższy akapit to zbiór oczywistości. Zastanówmy się może, jak skutecznie przebić się z tymi oczywistościami do ludzi, którzy nie zdają sobie z nich sprawy. Tak, zapewne nie jeżdżą za granicę i nie znają języków obcych. Ostrożnie: ani jedno, ani drugie, to nie ich wina. Owszem, poseł Kaczyński mógłby nie być dziwakiem i po świecie trochę się rozejrzeć. Ale wielu jego entuzjastów na to nie stać.

Odpowiedzialność posła

A propos: z oddalenia jeszcze lepiej widać, że jeśli kiedykolwiek ktokolwiek będzie chciał rozliczać obecne władze z działań sprzecznych z Konstytucją, jeśli kiedykolwiek ktokolwiek postawi pytanie o odpowiedzialność obecnej ekipy za obniżenie pozycji międzynarodowej Polski, jeśli ktokolwiek zacznie szukać winnych dopuszczenia do debaty postaw jawnie łamiących nasze prawo – okaże się, że jest jedna osoba z całą pewnością zupełnie niewinna. Ta osoba nazywa się Jarosław Kaczyński i nie sprawuje żadnej funkcji państwowej. Pomysłowe, choć wobec współpracowników (czy raczej podwładnych) okrutne.

Na koniec zwierzę się z pewnego lęku, który bije z zupełnie innego źródła. Otóż odnoszę wrażenie, że tego lata, gdy się wiodło „długie nocne Polaków rozmowy”, niepokojąco często pojawiało się pytanie – tak to delikatnie nazwę – o długowieczność polityków. Ja jeszcze z przygotowania do Pierwszej Komunii pamiętam, że z życzenia komuś drugiemu śmierci należy się spowiadać. Tymczasem nie da się ukryć, że pewien procent z nas zaczyna doświadczać tego rodzaju pokusy. A jakby tak…? Przecież bez niego…

Nie przeprowadziłem statystycznie ważnego sondażu, ani zresztą żadnego. Nie wierzę zresztą, by taki sondaż był do przeprowadzania: zbyt wielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ich marzenie jest cokolwiek niestosowne. Ale w rozmowach… Przeraziło mnie, że nieomal wszystkie kończyły się tak samo. Że świat potoczyłby się lepiej, gdyby ten pan, no wiesz, sam rozumiesz, Jerzy, 67 lat to już jest poważny wiek, prawda? I choroby się zdarzają…

To moment na coś więcej, niż zacytowanie kwestii Zbigniewa Zapasiewicza z „Barw ochronnych”: „Jesteśmy przecież humanistami, nie tylko z zawodu”. To moment na powiedzenie ostro: życzenie komuś śmierci, choćby półgłosem, to igranie ze złem, które i tak w nas wszystkich tkwi. Nie dać mu wyjść na zewnątrz, to zadanie może ważniejsze, niż jakiekolwiek inne.

Jerzy Sosnowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

14 komentarzy do "Uwagi suwerena"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej

Same oczywistości ale jak to przełożyć na ogólnonarodowe opamiętanie

Nika

Lepiej mówić o złych rzeczach, ktore jak Pan wspomnial sa w każdym, niz je czynić! Mowione sa niejako odreagowane. Gdyby Jaroslaw Kaczynski mogl mowic o wściekłość i bólu jakie ogarnely go po smierci brata, nie niszczyl by Polski.

smętek

Proszę Pani, Jarosław zawsze był mściwy, zawistny i miał ciągoty dyktatorskie. Po tragedii smoleńskiej on sobie nie daje rady z myślą, że 10.04.2010 nie otrzymał meldunku „Zadanie wykonane”. Normalny człowiek, po przepracowaniu tragedii osobistej staje się życzliwszy, wyrozumiały, otwarty na potrzeby innych. Bardzo często staje się wolontariuszem w jakichś działaniach dla dobra innych.

Nika

Zgadzam sie, ale uwazam ze w obliczu bezradnosci jaka czujemy w stosunku do Pis i 40% narodu, ktorzy to niszcza nasz kraj, naturalnym jest myslenie aby to jakies sily wyzsze rozwiazaly ten problem. To niegodne, tak, ale prawdziwe, i lepiej uznac te prawde, niz sie jej wypierać. Wypieranie emocji prowadzi do ich odreagowania podświadomego. Czy powinnam sie wstydzić, niecheci to Pana JK. Chcialabym aby nie niszczyl Polski. Jezeli miałoby sie to dokonac przez jego nieistnienie, chcialabym aby nigdy nieistnial. To oczywiscie nic nie znaczaca moja emocja poniewaz nie mam wplywu na istnienie innych ludzi.

jurek
Dobrze, gdy można przeczytać o poglądach pozwalających mniemać, że nie jesteś jedynym normalnym w ogarniętym szaleństwem kraju. Dziękuję. W trzecim akapicie, Szanowny Autor napisał „naród polityczny”. Może lepiej byłoby uniknąć nacechowanego teraz ideologicznie pojęcia, innymi słowy tę myśl też da się wyrazić. Obywatele, to takie piękne – włączające – określenie. A oto ciekawostka, trochę na marginesie. Kilka tygodni temu w audycji Świat się chwieje (TokFM) redaktor Sroczyński usłyszał od słuchaczki coś, czego nijak nie potrafię zrozumieć. Była to rozmowa z panią, która po opanowaniu RDC przez reżim przeniosła się do TokFM w „pogoni” za audycjami Tomasza Stawiszyńskiego i Jerzego Sosnowskiego, i… pozostaje zwolenniczką… Czytaj więcej »
smętek

Artykuł poruszający. Logicznie i w zrozumiały dla każdego sposób przedstawia istotne problemy. Według mnie, jeśli nie znajdziemy sposobu przekonania do naszych poglądów i ocen rzeczywistości mieszkańców, proszę się nie obrażać, prowincji Polski, jesteśmy na przegranej pozycji.

Zgredzinka

A jak niby chciałbyś przeprowadzić to przekonywanie tego pisowskiego „betonu” , skoro oni są impregnowani na wszelkiego rodzaju logiczne argumenty i na tyle społecznie niewyrobieni, że sami nie są w stanie rozgarnąć się w sytuacji?
Czyżbyś miał jakieś układy z hierarchami kościoła?

Maciek123454321

Świetny temat do dyskusji na spotkaniu forumowiczów tego portalu. Serdecznie jeszcze raz zapraszam 10.09.2017 na spotkanie pod Kolumną Zygmunta w Warszawie na godz. 17-tą. Zapraszam niezależnie od tego, czy i gdzie będzie kontrmiesięcznica. Proponuję programowo od miesiączkujących odwrócić się i pokazać im cztery litery. Dziesiąty września niech będzie pretekstem tylko, bo i tak przyjdzie zapewne sporo ludzi, a będzie to niedziela szczęśliwym trafem. Jeszcze raz serdecznie zapraszam.

MW_PowiSle

Kto wie, może i my wpadniemy?

Maciek123454321

To jest groźba? O co chodzi?

jacek

Suweren = Polsko katolicki ciemnogrod….

Kudu
Ups. Suweren?… Drogi autorze, warto poznać właściwy definiens tego słowa ( https://sjp.pl/suweren ). We współczesnej Polsce Suwerenem jest nasz najdroższy przywódca Jarosław Kaczyński. To on jest słownikowym „niezależnym władcą niepodlegającym niczyjej zwierzchności”. W szczególności nasz Suweren nie podlega jakiejśtam konstytucji czy jakimśtam prawom. Suweren sam osobiście wybrał swych przedstawicieli w izbie ustawodawczej (układał ich listy), które potem sine obiectio lud przyjął do wiadomości. (Gorszy sort nie przyjął, bo nie słuchał proboszcza i nie dotarł w miejsce przyjmowania). Suweren jako niepodlegający nie podlega też trybom. A tytuł Suwerena przyjął tylko dlatego, że Królem wcześniej obwołany został Jezus ( https://koduj24.pl/jezus-krolem-polski/ ). Itd.… Czytaj więcej »
Pedziwiatr

Panie Jerzy,
Dzień dobry po wakacjach!
Trochę brakowało Pana lekko zdystansowanej spójności w połączeniu z humanistyczną nutą.
Nam trafia się ten stan tylko czasami.(gdy opada dym)

Działkowiec

A ja na przykład podrzucam krety na działkę sąsiada sympatyka PiS. Tak własnie z nimi walczę, oczywiście na miarę moich skromnych możliwości.

wpDiscuz