„W państwie rządzonym przez PiS nikt nie może się czuć bezpieczny?”

"W państwie rządzonym przez PiS nikt nie może się czuć bezpieczny?"

W państwie „prawa i sprawiedliwości” co rusz zostają ujawnione działania, które całkowicie zaprzeczają zasadom demokracji. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości, a tu mamy kolejną, związaną tym razem z Telewizją Publiczną.

 

Dziennikarz śledczy Mariusz Kowalewski był związany z TVP w latach 2016 – 2018. Teraz, w rozmowie z dziennikarzami „Polityki” opowiedział o kulisach swojej pracy, w tym o hakach, jakich szukano nie tylko na opozycję, alei „swoich”.

Celem był m. in. Krzysztof Czabański, który podpadł, bo chciał usunąć Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP. Jak powiedział Kowalewski, „Zamówiono usługę w agencji zajmującej się profesjonalnym pozyskiwaniem informacji. Przez dwa tygodnie jeżdżono za Czabańskim i fotografowano go. Szukano dowodów, że spotyka się z nieodpowiednimi osobami albo że pije za dużo”. Niestety, wielka akcja skończyła się fiaskiem. Nie znaleziono niczego, co mogłoby zaszkodzić Czabańskiemu.

 

Pod lupą znalazł się również Tomasz Lis z rodziną. Kiedy „Newsweek” przygotowywał publikację na temat Kurskiego, postanowiono podesłać dron nad posesję Lisa w Konstancinie. Liczono, że w ten sposób uda się go zastraszyć, ale i tu całkowita klapa. Tomasz Lis nie zauważył owego drona, a zresztą nawet nie mógł, bo od dawna już w Konstancinie nie mieszka, więc cała akcja spaliła na panewce.

Szef „Newsweeka” odniósł się do tej sprawy na Twitterze, pisząc, że „prowadzący program w TVP dzwonił wtedy do mnie mówiąc, że za chwilę TVP „zajmie się w jakimś programie moją rodziną”. O sprawie zawiadomiłem prokuraturę. Ta odmówiła wszczęcia śledztwa. A więc nie tylko grupa hejterów, ale i drony oraz szantaże. Mentalność ubecka, metody ubeckie”, a i swoje zdanie wyraziła jego żona, Hanna Lis – „Pierwszy raz widzę swój konstanciński dom z lotu ptaka. Nie podziękuję Jackowi Kurskiemu za ten widok, bo szpiegowskiego drona współfinansowałam, płacąc podatki na patologię zwaną TVPiS, i szerzej: PiS. Ubeckie metody wróciły do łask. Komuniści, złodzieje i ubecy”.

Jak widać, ktoś, kto wciąż wierzy w zapewnienia o rozwoju demokracji w Polsce, jest bardzo naiwny. Dzisiaj prawo łamie Ministerstwo Sprawiedliwości i TVP, jutro może dołączyć do nich Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, policja, służby specjalne, wywiad wojskowy. A może nie jutro? Może już prowadzą one takie działania, tylko my jeszcze nic o tym nie wiemy?

Do prześwietlenia jest przecież tylu obywateli. Nauczyciele, bo jednostka niepewna ideologicznie nie ma prawa edukować młodzieży, pracownicy uczelni wyższych, prawnicy, pracownicy budżetówki, dziennikarze wolnych mediów i portali informacyjnych oraz każdy, kto nie da się prowadzić na pisowskiej smyczy.

Polaku pamiętaj, nie znasz dnia ani godziny, gdy znajdziesz się na czarnej liście partii, która ma usta pełne sloganów o uczciwości, prawach obywatelskich i prawdziwej demokracji.

Tamara Olszewska

Źródło: gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
vint
vint
4 września 2019 10:35

Za każdym razem jak czytam o tych mafijnych metodach to zastanawiam się kto jest bardziej obrzydliwy: pisowcy na stołkach wycierający sobie gęby „suwerenem” i „wartościami chrześcijańskimi”, opozycja, która swoim skłóceniem tylko wzmacnia pisy, czy też ten masochistyczny „suweren” o mentalności niewolnika głosujący na i popierający pisy?

Marek
Marek
4 września 2019 15:32
Reply to  vint

Moim zdaniem na pierwszym miejscu jest ten właśnie wspomniany masochistyczny suweren (zakładając, że on w ogóle istnieje), potem długo, długo nic. Na drugim miejscu jest reszta Polaków, która nie potrafi się zebrać i zrobić z tym porządku. Dopiero trzecie miejsce zajmuje pis, a czwarte opozycja, która tylko czeka by stać się męczennikami.

Irena
Irena
4 września 2019 12:52

W każdym normalnym kraju….latanie dronem nad czyims domem , obserwowanie i filmowanie jest KARALNE z mocy prawa !!! Koniec kropka !

Marek
Marek
4 września 2019 19:22
Reply to  Irena

W normalnym kraju to może i prawda, ale na pewno nie w pisowskiej Polsce.
Nie w kraju, gdzie prokuratura nie wszczyna śledztwa wobec działań polityka, wobec ludzi którzy w kilkunastu napadli siedzące kobiety. Gdzie policja nie potrafi rozpoznać łamiących prawo bo ci stoją tyłem, a nie wpadnie na pomysł by ich wylegitymować na miejscu. Gdzie za pojedynczy wulgaryzm jedni dostają mandat, a inni za wielokrotne wulgaryzmy są chwaleni, że manifestacja była „piękna”.
I na pewno nie w kraju, gdzie policjanci wchodzą do prywatnych mieszkań :”na blachę” i gdzie prawdopodobnie służby maja oprogramowanie do nielegalnego szpiegowania obywateli a nawet do fabrykowania dowodów, które sąd na bazie działań „ministra sprawiedliwości” musi uznawać, mimo, że są to „owoce zatrutego drzewa”.
W takim państwie latanie dronem na czyimś domem to wręcz norma.

Irena
Irena
5 września 2019 15:20
Reply to  Marek

POZWOLILISMY sami na takie siebie traktowanie !!! Nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy tym dyplomatolkom……co maja tylko siedem klas i komunie !!!

Jantar
Jantar
4 września 2019 20:27

Po takiej aferze, jak ta z hejtowaniem sędziów, polityków opozycji, osób publicznych, a nawet zwykłych obywateli protestujących przeciwko władzy, w każdym normalnym kraju demokratycznym rząd podałby się do dymisji i zostałyby rozpisane przyspieszone wybory. U nas władza ma się świetnie, a za chwilę władza, która stoi za całą tą akcją hejtowania każdego, kto jej nie popiera, będzie jedyną władzą na całe dziesięciolecia.

Moim zdaniem cała afera jest nie tylko za wiedzą Kaczyńskiego, ale wręcz zostało to zorganizowane na jego polecenie. Żaden członek rządu, czy partii PiS nawet nie pierdnie bez wiedzy i zgody prezesa, samozwańczego Zbawcy Narodu. A Kaczyński taką decyzję mógł podjąć tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy jest absolutnie pewien dalszego rządzenia przez PiS. Tą pewność może mu dać z kolei tylko prawdopodobny zamach po ewentualnych przegranych wyborach lub wygranej w wyborach zwykłej większości parlamentarnej, która już nie będzie go satysfakcjonowała.