W pisowskim chórze Adrian udaje solistę

W pisowskim chórze Adrian udaje solistę

Notowania PiS-u spadają, ale najwyraźniej nie szkodzi to Andrzejowi Dudzie. Czyżby przekonał sporą część Polaków, że jest samodzielnym politykiem, a nie bezwolną kukiełką?

Gwałtowny zjazd PiS w ostatnim sondażu Kantara (spadek notowań o 6 proc.) pokazuje, że awantura o sądy rozpętana przez obóz władzy spotyka się z negatywną oceną obywateli. Potwierdza to sondaż tej samej pracowni, która zapytała też, jak respondenci oceniają działania PiS w wymiarze sprawiedliwości. 50 proc. odpowiedziało: „Źle”, a tylko 37 proc.: „Dobrze”.

W tym samym jednak czasie w sondażach prezydenckich Andrzej Duda wyraźnie prowadzi i wygrywa w drugiej turze z każdym z kandydatów opozycji. Paradoks. Czyżby Dudzie udało się zyskać w oczach sporej części wyborców wizerunek polityka odrębnego od PiS?

 

Dzisiejszy obóz władzy, jak żaden inny w przeszłości, przeżarty jest patologiami korupcyjnymi, nepotyzmem, układami mafijnymi sięgającymi szczytów hierarchii, roi się w nim od osobników o mentalności gangsterskiej, politycznych cwaniaków i pospolitych chamów, a wszyscy oni razem biją rekordy niekompetencji i nieudacznictwa – jednak w jakiś dziwny sposób nie rzutuje to na wizerunek Andrzeja Dudy. Tak jakby nie był on człowiekiem PiS-u, posłuszną marionetką prezesa, lecz samodzielnym politykiem, który za grzechy obozu władzy nie ponosi współodpowiedzialności ani nie ma w nich swojego udziału.

Oczywiście – pisowski prezydent pozyskuje poparcie i sympatię nie tylko działaniami o charakterze politycznym, lecz także „bajeruje” wyborców swoim urokiem osobistym. Prezentuje się jako swój chłop, odwiedza miasteczka na prowincji, kibicuje skoczkom narciarskim, sam jeździ na nartach, nawiedza „karczmy piwne” itd. To po części tłumaczy fenomen utrzymywania się jego popularności przy spadających notowaniach PiS. Ale tylko po części.

Dlaczego setki tysięcy wyborców, którzy w ostatnim okresie poczuli się zaniepokojeni tym, co wyprawia władza, i zaczęli wycofywać poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości, nie odwracają się też od Dudy? Być może jeszcze do dziś procentuje jego decyzja o zawetowaniu pisowskich ustaw sądowych w 2017 r. Nie ma większego znaczenia, że weto to nie zatrzymało destrukcji niezawisłego sądownictwa, a jedynie nieco je spowolniło. Liczy się tylko wrażenie, jakie ta decyzja pozostawiła w umysłach wielu wyborców. To koniec Adriana! – komentowano wówczas. Niektórzy wręcz łudzili się, że Duda zaczyna grać samodzielnie, wyrywając się spod wpływów i kontroli prezesa.

Od tamtej pory rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te mrzonki. Adrian pozostał Adrianem – ale być może wielu obywateli wciąż podświadomie pielęgnuje w umysłach obraz Andrzeja Dudy, który rzekomo potrafi się przeciwstawić swojemu zwierzchnikowi. I nie ma większego znaczenia fakt, że jest to obraz nieprawdziwy.

W tej kampanii Duda najpierw uderzył w tony pisowskiego radykalizmu, najwyraźniej próbując pozyskać sympatię radykalnego skrzydła narodowego, którego poparcie będzie mu potrzebne w drugiej turze. Jego głos nie tylko wpisał się w antyunijny chór, ale wręcz wysunął się na pierwszy plan. – „Nie będą nam  tu w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce” – wykrzykiwał, szczując zarazem górników przeciw „kaście sędziowskiej”. To już był chwyt z arsenału faszystowskich czy bolszewickich zamordystów. Towarzysz Moczar w 1968 r. w podobny sposób napuszczał „aktyw robotniczy” na inteligenckich zaprzańców.

 

Teraz jednak spadające notowania PiS każą zmodyfikować linię kampanii. Polityczni technologowie obozu władzy zauważyli, że przeszarżowali, więc zdejmują nogę z gazu i naciskają hamulec. Duda nie wzywa już więc, by robociarska brać rozprawiła się z warcholską elitą. Znowu zaczyna grać rolę prezydenta stojącego ponad podziałami i próbującego rozładować napięcia: zaprasza liderów opozycji na rozmowy, zapowiada, że chwilowo wstrzymuje się z nominacjami sędziowskimi, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie rozstrzygnie rzekomego „sporu kompetencyjnego”, przestaje się groteskowo nadymać w pozie Mussoliniego i już nie zapowiada gromko, że niezwłocznie podpisze ustawę kagańcową…

Adrian Duda, jak każda marionetka, wykazuje wielką elastyczność, umiejąc z dnia na dzień zmienić linię o 180 stopni. Posłusznie wykonuje wzajemnie sprzeczne ruchy i gesty, którymi zza sceny steruje ręka Ojca Chrzestnego. Wczoraj groził, dziś się przymila, jutro znów będzie groził… I tak w kółko.

Pytanie brzmi: kiedy publiczność na widowni wreszcie dostrzeże, że jest robiona w balona przez tandetną kukiełkę?

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek123454321
Maciek123454321
1 lutego 2020 19:50

Jeszcze raz do znudzenia będę powtarzał, że opozycja MUSI cały czas walić w dudka jak w kaczy kuper.
1. PiS razem z „mussolinim” wyprowadzają Polskę z UE
2. PiS razem z „mussolinim” zaprowadzają dyktaturę usiłując spacyfikując sądy
3. PiS razem z „mussolinim” doprowadzają polską gospodarkę do ruiny.
Ostro walić – bez wytchnienia.
PS. Afery PiS, afery PiS, afery PiS………. jako dodatek do retoryki opozycji.

paragraf22
paragraf22
1 lutego 2020 21:50

Każde publiczne wystąpienie posłów opozycji bez względu na pytanie powinno się zaczynać od tych stwierdzeń. O czymś podobnym dwa lata temu mówiłem na spotkaniu z Siemoniakiem, Leszczyną i Szewińskim. I co? I nic.

Joanna
Joanna
2 lutego 2020 08:34

Opozycji w Polsce nie ma. Ta grupa zwana opozycja zajeta jest wylacznie soba. Uwazaja, ze jak powiedza co jakis czas kilka zdan do mikrofonu to wystarczy. Mam niestety wrażenie, że tak naprawdę nie interesuje ich ani Polska ani społeczeństwo. Interesuje ich wyłącznie wlasna wygoda i pieniadze. Do Sejmu trafili nie po to zeby cos zrobić ale dla ciepłej posadki. Mielismy tego przyklady całkiem niedawno. Mimo ważnych głosowań niestety nie chcialo sie niektórym przyjść. Mieli swoje prywatne ważniejsze sprawy. Dla tzw. opozycji bycie posłem to nie praca. Najgorsze jest to że sami ich wybraliśmy. W tej sytuacji nie mozna sie dziwić tym którzy uważają że nie maja na kogo głosować. Rzeczywiście nie mają
.

Maciek123454321
Maciek123454321
2 lutego 2020 13:47
Reply to  Joanna

Opozycja jaka jest, każdy widzi. I co z tego? Mamy lepszą alternatywę? Oczywiście znacznie lepiej by było, gdyby opozycja zamieniła się miejscami z sędziami, bo to tak naprawdę środowisko sędziowskie jest dziś jądrem i sensem opozycji. Apolityczne, bezstronne i najbardziej zatroskane o Polskę. Dlatego tez najbardziej zajadle jest atakowane przez pisowskich skurwysynów. Ale dobrze, niech się naśmiewają z Borysa, z Kidawy, niech ich olewają i lekceważą. A oni robią swoje. Jeżdżą po Polsce – bez szumu medialnego, bez kamer, bez rozgłosu. Wiem, że wszędzie, gdzie pojawia się MKB, spotyka się z ogromną sympatią, właśnie dlatego, że jest normalna i bezpośrednia, a przy tym bardzo kulturalna. Ludziom trzeba wyjaśniać, ludzi trzeba przekonywać. Moje przekonanie jest takie, że duduś nie wygra tych wyborów. Już nie ma pieniążków na polityczną korupcję, a drożyzna, jaka jest, też każdy widzi. Poparcie dla PiS-u będzie spadać na łeb, poparcie dla dudusia też, dlatego pisiory nie chcą długiej kampanii wyborczej, bo się jej boją. Pytanie bardziej na czasie brzmi: Co zrobią pisowscy kryminaliści, kiedy duduś przegra wybory? Odpowiedzi na to pytanie boję się najbardziej.

HerodAntypis
HerodAntypis
2 lutego 2020 00:18

Może i solista, ale wykastrowany, bo bez jaj. Śpiewa normalnie, ale coraz cieniej pierdzi.