W poszukiwaniu Zwykłego Człowieka

W poszukiwaniu Zwykłego Człowieka

Jest w naszym kraju jeden jedyny facet, z konkretnym imieniem i nazwiskiem, któremu każdy przejaw „Dobrej Zmiany” przynosi korzyść.

Dolegliwość określana przez domorosłych epidemiologów jako „bonam commutationem”, a szerzej znana pod nazwą „Dobra Zmiana”, z fazy przewlekłej weszła właśnie w stadium krytyczne. W zależności od warunków środowiskowych ludzie dotknięci tą przypadłością doznają rozmaitych objawów, klasyfikowanych w czterech podstawowych kategoriach. Część zarażonych syndromem „D-Z” przejawia stany euforyczne, przechodzące w ekstazę, halucynacje i galopadę myśli, które tworzą paranoiczne fantasmagorie. Innych dotykają stany lękowe, nerwice oraz bóle i zawroty głowy. Jeszcze inni, cierpiąc na osłabienia zmysłów wzroku i słuchu, popadają w apatię, poczucie niemocy i zobojętnienie na zdarzenia zewnętrzne. I wreszcie czwarta kategoria objawów – to rozdrażnienie, irytacja i mdłości.

Etiologia choroby będącej przyczyną wymienionych zaburzeń nie jest jeszcze dokładnie zbadana, ale w literaturze i wypowiedziach specjalistów zajmujących się „Dobrą Zmianą” znaleźć można wiele prawdopodobnych wyjaśnień. Częsty jest pogląd, że syndrom „D-Z” ma swe źródło w ogólnej teorii chaosu i następuje samoistnie, a jego celem są zmiany same w sobie. Jest to wyjaśnienie uzasadnione historycznie, bo już za czasów panowania Kaczyńskiego w kancelarii Prezydenta Wałęsy mowa była o konieczności szarpania cuglami, a za pierwszych rządów PiS powstała nawet teoria o zaletach „rozhuśtania” politycznego i korzystnym wpływie zamętu na stan państwa. Koncepcja ta nie odpowiada jednak na fundamentalne pytanie o cel i sens tego całego zamieszania. Po co właściwie wywołana została „Dobra Zmiana”?

Naiwny opozycjonista odpowie, że społeczeństwo infekowane jest „D-Z” dla dobra PiS, w celu utrzymania tej partii przy władzy. Moim zdaniem, jest to teza prostacka i krzywdząca. Przecież gdyby tak było, to PiS nie forsowałby wielu rozwiązań, które nie tylko mu nie służą, ale wręcz szkodzą tej partii i obniżają jej poparcie. Wydaje mi się, że bliższa prawdy jest teza upowszechniana przez ludzi władzy: otóż wszystko to, co wyprawia PiS, dzieje się z myślą o Zwykłym Człowieku i dla jego dobra. Ostatnio słyszymy o tym zewsząd. Na „Zwykłego Człowieka” niemal w każdym wystąpieniu powołuje się zarówno krotochwilny pan prezydent, jak i rozindyczona pani premier, a także ich rzecznicy, apologeci medialni i beneficjenci „D-Z”. Ba, nawet sam prezes prezesów osobiście ujmuje się za Zwykłym Człowiekiem, postulując, by przywrócić mu godność i podkreślając, że to on właśnie domaga się zmian, których wszyscy jesteśmy ofiarami.

Kim jest ów Zwykły Człowiek – przyczyna i w pewnym sensie autor polskiego zamieszania? Odpowiedź nie jest prosta. Od dawna rozglądam się za tym facetem. Niby łatwo go zidentyfikować: to przede wszystkim chrześcijanin wyznania toruńsko-katolickiego. To stały odbiorca TVP Info, posiadający telewizor z systemem rozpoznawania mowy. To przeciwnik Unii Europejskiej, która powinna się rozpaść, nie przestając jednak dotowania Polski swoimi funduszami. To wróg uchodźców, których nigdy nie spotkał, ale wie o nich wszystko. To bezwzględny tropiciel wszelkich przejawów gender, cokolwiek to słowo oznacza. To oflagowany uczestnik miesięcznic smoleńskich i entuzjasta terytorialnej sztuki walki z ruskim specnazem. To zwolennik nowej konstytucji, lepiej strzegącej jego praw, które pozna wtedy, kiedy je PiS dla niego wymyśli. Zwykły Człowiek potrafi też bezspornie udowodnić, że nigdy żaden członek jego rodziny nie miał nic wspólnego z komuną i nikt z jego krewnych i znajomych od siedmiu pokoleń nie był konfidentem SB.

Zdawałoby się, że takich ludzi jest w naszym kraju na pęczki i dla ich identyfikacji wystarczy zastosować prostą metodę selekcji negatywnej. Coraz łatwiej jest bowiem zidentyfikować grupy społeczne, wśród których Zwykłego Człowieka na pewno się nie znajdzie. Już na wstępie odpada zdecydowana większość Polaków kontestujących „Dobrą Zmianę”, bo przecież Zwykły Człowiek nie protestowałby przeciw działaniom dla swego dobra. Zwykłego Człowieka nie ma też wśród kobiet, bo to element nieobliczalny, a zresztą wiele wskazuje, że kobieta nie jest Człowiekiem w pełnym znaczeniu. Odpadają rodzice rażeni odłamkami demolowanego systemu edukacji oraz nauczyciele przerażeni realną groźbą utraty pracy. Odrzucić należy sporą grupę ośmieszanych prawników i tłumy ich klientów, pozbawionych konstytucyjnej ochrony prawnej. Nie można brać pod uwagę oficerów, żołnierzy i policjantów, pozbawianych godności i traktowanych jak chłopcy na posyłki. Wyeliminować też trzeba niepewnych jutra przedsiębiorców, oszukanych kredytobiorców, Polaków obcego pochodzenia, ludzi innej orientacji i wyznania, rolników, którzy wskutek bałaganu w agencjach długo nie dostaną należnych dopłat…

Dalsza selekcja okazuje się po prostu niemożliwa. Wśród rodaków, którzy nie kontestują wprost „Dobrej Zmiany”, nie znalazłem ani jednej grupy społecznej, która nie doznała przykrych objawów zarazy. Czy Zwykły Człowiek jest zatem kimś w rodzaju pokemona, którego znaleźć można tylko na chybił trafił? Niekoniecznie. Jest bowiem w naszym kraju jeden facet, z konkretnym imieniem i nazwiskiem, który odpowiada niemal wszystkim cechom rysopisu poszukiwanego. Jedyny, któremu każdy przejaw „Dobrej Zmiany” przynosi korzyść. To ten, który desperacko walczy o przywrócenie utraconej godności, rozsiewając wokół zarazki „bonam commutationem”.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "W poszukiwaniu Zwykłego Człowieka"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
murem za Mateuszem !

Trzeba działać ! Rusza Komitet Społeczny ODnowa – różne nurty, różne incjatywy

Zgredzinka

O czym ty piszesz?

bart

Rany, to na koduj24 zaczynają już trolować niegdyś swoi? Nie obchodzi mnie ODnowa, działalność rozłamowa może tylko budzić niesmak. Prawdziwy problem jest jeden – jest nim pisowski obłęd. Obawiam się, że w pisie z powstania Odnowy bardzo się ucieszyli.

Jerzy

Fajny artykuł „ku pokrzepieniu serc” ale niestety mijający się z prawdą. Każdy z nas zna ludzi popierających PIS czy Kukiza.. Ich jest dużo. Przykro mi, ale lepsza jest najgorsza informacja ale prawdziwa, niż miła dla ucha i oczu ale fałszywa..

Andrzej

Tu nie chodzi o ludzi, którzy popierają niedobrą zmianę, tylko o tego wymyślonego przez PiS „zwykłego” człowieka, którym PiS się podpiera i który rzekomo domaga się żeby rozpieprzyć Polskę.. Tym facetem jest Kaczyński. A poza tym – ten tekst to nie diagnoza, tylko żart – prawda, że niewesoły, ale czasy też mamy słabo radosne.

Jerzy

Pracuję w bardzo dużym zakładzie pracy (tysiące osób), Dlatego mogę powiedzieć, że mam dużą „próbkę badawczą”. Zaręczam Ci, że zwolenników „dobrej zmiany”, lub ludzi obojetnych jest dużo. Co więcej ich liczba ostatnio wzrasta, na skutek zamachów terrostycznych. Mamy problem większy niż sam Kaczyński. Ten problem dotyczy milionów ludzi i ich świadomości. Boli? Mnie tak, bardzo boli (dlatego działam w KODzie). Jeszcze raz: Problem można rozwiązać tylko wtedy jeżeli się go właściwie zdefiniowało. Oczywiście zdaję sobie sprawę z pewnej umownej konwencji artykułu, ale swój komentarz napisałem ze względu na mój dysonans poznawczy pomiędzy obserwowaną rzeczywistością a tymże artykułem.

mędrkowski

Satyra najważniejsze oręże walki z nosicielami „D-Z”. Nawet, jeżeli z tego artykułu wynika, że prawie wszyscy są po drugiej stronie barykady i nie są „Zwykłymi Ludźmi”, to znaczy, że nie jest tak źle z nami. Jeszcze można dodać, że Zwykły Człowiek dochodzi do prawdy i to jest jego jedyna rozrywka, nie licząc walk byków.

Roman

Bardzo dobry artykuł, przedstawiający wprost (dla tych chociaż lekko myślących) idiotyzmy wymyślane przez Kaczyńskiego i forsowane przez sektę PiS.